no dobra, mega się cieszę, że jadę sobie potańczyć…
no dobra, mega się cieszę, że jadę sobie potańczyć :) w autobusie siedziałem i przysypiałem, ale w tramwaju już sobie stałem, ruszałem się do muzyki i…. przyszła ochota :)
39 wpisy
no dobra, mega się cieszę, że jadę sobie potańczyć :) w autobusie siedziałem i przysypiałem, ale w tramwaju już sobie stałem, ruszałem się do muzyki i…. przyszła ochota :)
jadę na tańce. autobusem. ok czuję zmęczenie dziś. super uczucie, zobaczymy jak będzie na tańcach. chciałem you can dance, to mam. kurczę, właśnie sobie to uświadomiłem, to dlatego tak zapieprzam na zajęciach, chodzę na wszystkie możliwe
dziwne dziś były zajęcia modern jazz. choć nie, zajęcia były jak zawsze, ja byłem inny. mniej skupiony? może. mniej rozgrzany? pewnie też – nie byłem dziś na żadnych zajęciach przed tańcami, to z pewnością miało znaczenie. plus
„nie usztywniaj szyi” – tak wczoraj usłyszałem na zajęciach. no to dziś pracuję nad tym. trudniejsze, niż może się wydawać. spinaj całe ciało, ale kurna, nie usztywniaj szyi.
gdy na zajęciach (z tańca) pojawia się nowa osoba, często instruktorzy pytają, czy ta osoba ma jakieś doświadczenie, co robiła, czy i gdzie tańczyła – w sumie normalne, znając grupę można dostosować pod nią poziom zajęć. i
podchodzę do ipada, chcę zanotować, że dzisiaj odpoczywam. czuję każdy mięsień mojego ciała po wczorajszym dniu. było #bieganie, dwie godziny zajęć na siłowni i trzy godziny tańca. zrobiłem ze 100 brzuszków, dwa razy tyle skoków, i
Wchodzę na halę. Jestem sam, jakże by inaczej, kto inny o tej porze ma czas na takie rzeczy. Kto inny wie, jak bardzo to pomaga? Czuję ten specyficzny zapach sali, taki… hangarowy, może garażowy. Chyba ciężko
ależ mi instruktorka na porannych zajęciach zdrowego kręgosłupa obciachu narobiła! no dobra, to oficjalna wersja. nieoficjalna jest taka, że sprawiła mi sporą #przyjemność :) instruktorka, która dzisiaj prowadziła zajęcia – wyjątkowo, w zastępstwie za kogoś innego – była kiedyś