obudziłem się dzisiaj o 5 i było ciemno. pierwsze oznaki...
obudziłem się dzisiaj o 5 i było ciemno. pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni… szkoda letniego ciepełka, ale #jesień, potem #zima – to zupełnie nowa przygoda. fajnie :)
I’m redesigning my life around health, movement, calmness, and deliberate living – and writing about what happens along the way. Experiments, essays, routines, dance, technology, and ordinary moments from a slower life.
867 wpisy · Warsaw, Poland
obudziłem się dzisiaj o 5 i było ciemno. pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni… szkoda letniego ciepełka, ale #jesień, potem #zima – to zupełnie nowa przygoda. fajnie :)
Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-treningowy. Decyzje żywieniowe – mieszane, ale psychologicznie bardzo mocne: bez wyrzutów, z konsekwencją i spokojem. Trend: ruch idzie stabilnie w górę, dieta wymaga dalszych korekt. Ocena: 🟢/🟡 Notatki Kluczowe odkrycie: kubełek nie zburzył systemu,
Wnioski Typ dnia: wspierający (trening + mądre hamowanie bodźców). Wpływ decyzji: wyraźnie wspierające. Trend vs wczoraj: odbudowa kontroli i energii. Status: 🟢. Notatki Dziennik: gotowość do migracji całego archiwum (2015→) do własnego systemu – ważny krok w konsolidacji tożsamości
widziałem, że w Multikinie szykuje się niedługo maraton „Władcy Pierścieni”. Dwanaście godzin na sali kinowej. Epickie widowisko, wielki ekran, rozmach, obrazy, które wciągają i nie puszczają. Kiedyś byłbym zachwycony. Grzesiek sprzed lat kupiłby bilet bez chwili
a na kolację pizza na tortilli pełnoziarnistej! jedno z moich ulubionych dań (z resztą każdy, kto sprobuje docenia). i nawet @stefan nie będzie krzyczał w podsumowaniu :)
o tak, podcast, spokojna kolacja, audiobook i błogi #sen. taki dzisiaj chcę mieć wieczór. samopogadamie o tym w dzienniku pomogło mi dojść do tej decyzji 🤝wcześniej tylko jeszcze muszę muchę w domu zabić. nie cierpię latających
łatwiej jest działać, gdy mam zaplanowany cały dzień, aż po sam koniec. hmm… dopiero co chyba pisałem coś podobnego w dzienniku. właściwie to nie tyle zależy mi na zaplanowanym i poukładanym poranku – rano wolę mieć święty
trochę mi się dzisiaj zebrało na wspominanie – zawsze to fajny sposób, by trochę opóźnić pracę ;) w każdym razie przypomniałem sobie, jak pierwszy raz wybrałem się na zajęcia les mills core. nie było to tak dawno temu,