fajne.life
życie w toku
· 1 min czytania

trochę mi się dzisiaj zebrało na wspominanie – zawsze t...

trochę mi się dzisiaj zebrało na wspominanie – zawsze to fajny sposób, by trochę opóźnić pracę ;) w każdym razie przypomniałem sobie, jak pierwszy raz wybrałem się na zajęcia les mills core. nie było to tak dawno temu, raptem z 7, może 8 miesięcy temu, jakoś tak. było ciężko. co ja mówię, byłem w szoku, myślałem, że tam umrę na sali. a potem przez godzinę po zajęciach drugi raz umierałem. pamiętam jak drżałby mi mięśnie do wieczora. potem przez miesiąc unikałem tych zajęć. no trudny początek. dzisiaj te same zajęcia są… mega przyjemne. a po nich nie czuję się już jakbym umierał – przeciwnie, na nowo się rodzę, pełen życia, energii, siły. kurde, ale się pozmieniało. ależ drogę przeszedłem. weźcie próbujcie nowych rzeczy…

List do czytelników

Zostań trochę dłużej.

Czasem piszę listy. Chcesz je otrzymywać?

Gotowe.
Do zobaczenia w skrzynce.

Coś nie wyszło. Spróbuj jeszcze raz.

Kadry

Kilka ostatnich zdjęć

Czwartki są ciężkie
Może to coś zmieni?
Znowu po polsku
Three weeks
My drugs
Life after life