(Untitled)
czy mi się dzisiaj dobrze spało? nie. czułem wczorajszą, niewłaściwą kolację. były dziwne sny, ciężkość, z resztą zegarek dzisiaj krzyczy od rana, że tętno o wiele za wysokie. dzisiejszej nocy znowu postarzałem się o dwie noce.
7 wpisy
czy mi się dzisiaj dobrze spało? nie. czułem wczorajszą, niewłaściwą kolację. były dziwne sny, ciężkość, z resztą zegarek dzisiaj krzyczy od rana, że tętno o wiele za wysokie. dzisiejszej nocy znowu postarzałem się o dwie noce.
dzisiaj na kolację mc donald. i nawet nie jest mi smutno czy źle z tego powodu. dobra robotę wykonałem na jazzie z @dominika-blezien, nawet jestem z siebie zadowolony. dzień nie był jakiś zły. martwi mnie
czy to możliwe, że do mojej ostatniej katastrofy jedzeniowej doprowadziły podcasty technologiczne? ale nie chodzi tylko o jedzenie, ostatnio miałem większą niż zwykle niechęć do niektórych rzeczy. wpadłem w pewnego rodzaju przygnębienie, dokonywałem złych wyborów, brałem
https://open.spotify.com/episode/03bZSb5MnD7134G84JtURg?si=i-vGHvx1QbKdttErQiARGA dopiero mówiłem o mojej walce, którą toczę z jedzeniem. właściwie nie z jedzeniem, z samym sobą, bo to tutaj jest problem. a po raz kolejny nadziałem się
jedzenie fastfoodów urosło u mnie do rangi uzależnienia. ale potrzebuje takiego podejścia, by cholera z tym walczyć. totalny zakaz nie udał się, wylał mi się w ten weekend w całości. to może inaczej: zakaz śmieciowego żarcia
nie wiem co właściwie poszło nie tak, nie rozumiem co się właściwie wydarzyło, ale ze spokojnego, nic nie zapowiadającego katastrofę dnia, skończyłem w Mac Burgers, z dwiema paczkami chipsów i oreo czekającymi w samochodzie. pomijam fakt,
nowy dzień. wczoraj spierdolilem na maksa. zjadłem kibelek kfc. nie żałuję tylko dlatego, że to pozwoliło mi podjąć decyzję: moja noga więcej nie stanie w mcdonaldzie, kfc, maxie czy kebabie. nigdy więcej. to definitywny koniec. dzisiaj