a może mógłbym nazwać moje emocje po imieniu? czuję się zdradzony i opuszczony. całkiem niesłusznie oczywiście, ale jednak tak się czuję. nie wiem dlaczego tak bardzo się nakręcam na te emocje, ale może jednak mam prawo tak się czuć? w końcu to tylko moje emocje, myśli, nie mam na nie bezpośredniego wpływu. dlaczego tak się czuję? ponieważ przy moim całym otwarciu na zmiany, nie przewidziałem, że zmienić się mogą rzeczy, których nie chciałem i nie planowałem zmieniać. w gruncie rzeczy wiem, że to dobrze że tak się dzieje, potrzebuję tych zmian, takich zmian. ale one sprawiają, że jeszcze bardziej (i ponownie) się izoluję, kolejny raz będę bał się przywiązać.