# fajne.life > Piszę o życiu po swojemu – zdrowiu, ruchu, zmianach, prostocie i wszystkim, co wydarza się po drodze. Public Ghost content for AI and LLM tooling. This file includes a bounded export of public pages first, then recent public posts. Append `.md` to any post or page URL to get the content in Markdown (for example, `/example-post.md`). ## Pages ### Cześć, jestem Grzesiek URL: https://www.fajne.life/czesc/ Last updated: 2026-08-21T00:35:09.000Z ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/05/IMG_2361-2-2.jpeg) Przebudowuję swoje życie wokół kilku prostych rzeczy: zdrowia, ruchu, spokoju i uważności. I zapisuję, co naprawdę z tego wynika. Ten blog jest trochę dokumentacją mojego życia, a trochę próbą zrozumienia, jak żyć zdrowiej, spokojniej i bardziej świadomie. Od kilku lat powoli zmieniam swoją codzienność. To, jak śpię. Jak jem. Jak się ruszam, pracuję i odpoczywam. Jak dbam o skupienie i regenerację. Jak myślę. Niektóre zmiany są małe. Inne wpływają na całe miesiące albo lata mojego życia. Część eksperymentów po prostu nie działa. Inne zostają ze mną na stałe. Właśnie o tym tutaj piszę. Nie po to, żeby udzielać rad. Nie po to, żeby wszystko optymalizować. I nie po to, żeby odgrywać kolejny spektakl o produktywności. Nie próbuję stać się idealnym człowiekiem. Próbuję zbudować życie, które będzie mi służyć przez długi czas — fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Chcę też zrozumieć, jak małe, codzienne decyzje zmieniają sposób, w jaki przeżywamy własne życie. Wiele z tych poszukiwań zaczęło się od ciała. Spanie na podłodze zamiast w łóżku. Taniec współczesny po czterdziestce. Więcej chodzenia i mniej siedzenia. Uważniejsze przyglądanie się jedzeniu, snowi, napięciu, nadmiarowi bodźców, energii i regeneracji. Próbuję zrozumieć, dzięki czemu życie staje się lżejsze, spokojniejsze i bardziej żywe. Niektóre eksperymenty trwają trzydzieści dni. Inne dwa lata. A część z nich staje się po prostu częścią mojego życia. Piszę również spokojniejsze, bardziej osobiste teksty o codzienności. O muzyce, skupieniu, kawiarniach, porankach, technologii i prowadzeniu dziennika. O twórczości, zmęczeniu, uważności i spokoju. O atmosferze zwykłych dni i emocjach, które często trudno nawet nazwać. Od dawna fascynuje mnie myśl, że życie nie zawsze zmienia się przez wielkie wydarzenia. Czasami wystarczy, że: - zaczniesz wcześniej wstawać, - przestaniesz się spieszyć, - zaczniesz słuchać własnego ciała, - będziesz więcej chodzić, - zmienisz muzykę, której słuchasz, - usuniesz jedną rzecz, która nieustannie Cię rozprasza, - albo znajdziesz jedną spokojną godzinę tylko dla siebie. Ten blog jest zapisem tych poszukiwań. Nie jestem ekspertem, który zna wszystkie odpowiedzi. Nie jestem życiowym coachem. Nie napiszę Ci „10 sposobów na idealny poranek”. Po prostu próbuję żyć bardziej świadomie. I uważnie obserwuję, co pomaga człowiekowi zachować zdrowie, sprawność, spokój, ciekawość i radość z życia — nie przez chwilę, ale przez wiele lat. Mieszkam w Warszawie, piszę po Polsku. To miejsce jest moim małym zakątkiem internetu, w którym próbuję zrozumieć, jak dobrze żyć. Powoli. Uczciwie. Po swojemu. ### Narzędzia, których używam URL: https://www.fajne.life/narzedzia/ Last updated: 2026-08-21T00:34:59.000Z 💡 Last updated: July 2026 - 📧 Mail service: iCloud - 📬 Mail client: Apple Mail - 📆 Calendar: Apple Calendar - ✅ Tasks / To Do: OmniFocus - ☑️ Reminders: Due - ⏳ Time tracking: none - ☁️ Cloud storage: iCloud - 🌅 Photo library: Apple Photos / iCloud - 🔐 Password manager: Apple Passwords - 🌐 Web browser: Safari - 📰 RSS service: none - 📰 RSS app: Reeder app - 📚 Read it Later: Instapaper - 📜 Journal: Craft *\-> Returning to Craft* - 📝 Notes (admin, personal): Craft *\-> Returning to Craft* - 📝 PKM Notes: Craft *\-> Returning to Craft* - 🖊️ Long-form writing: Ulysses - 🗺️ Maps: Apple Maps - 🎙️ Podcasts: Apple Podcasts - 🎶 Music: Apple Music - 📚 eBooks: Kindle - 📚 Book discovery / tracking: none - 💁🏻‍♂️ Social: X - 🛒 Shopping list: Craft *\-> Returning to Craft* - 📢 Blogging: Ghost CMS - 🧘🏻‍♂️ Workouts: Apple Fitness + *\-> Not using very often lately* - 🍔 Calorie tracker: Bavel - 🔢 Habit tracker: none - 💰 Budgeting / finance: none - 🤖 AI tools: Chat GPT - 🧠 Focus / mindfulness: Apple Music - 🎓 Online learning: none - 🛠️ Automation: none - 🏠 Smart home: Apple Home - 🔎 Search engine: Google / Chat GPT - 🖥️ Everyday computer: iPad Pro 11” M5 - 🖥️ Home writing machine: iPad Air 13” M4 - ⌚️ Watch: Apple Watch series 9 - 👣 Activity tracker: Apple Watch / Bevel - 📱 Phone: iPhone 15 Pro Max ### Teraz jest tu URL: https://www.fajne.life/teraz/ Last updated: 2026-10-08T05:38:54.000Z Taniec Praca Czytam Ostatnio myślę o Co próbuję zmienić ### Archiwum URL: https://www.fajne.life/archiwum/ Last updated: 2026-10-08T05:37:29.000Z _No content available._ ## Posts ### Czwartki są ciężkie URL: https://www.fajne.life/czwartki-sa-ciezkie/ Last updated: 2026-10-08T08:51:26.000Z No. Jest czwartek rano. Szósta. Powinienem jeszcze spać, ale nie. Siedzę już nad kubkiem z kawą i staram się jakoś zorganizować ten poranek. Codziennie rano (o 5:30!) dzwonię do córki, żeby obudzić ją do szkoły. Mieszka daleko od domu. Co jest, kurna, trudne – szczególnie w czwartki. Po środowym maratonie siłowniowo-tanecznym i późniejszej katastrofie kulinarnej, która też dość regularnie mi się przytrafia. Ekhm, raczej którą sobie sam funduję. Dodając do tego późne zasypianie, mamy całkiem trudny poranek. Ciężko się dobudzić, zegarek na mnie krzyczy, że to nie był sen najwyższej jakości, a i jego długość pozostawia wiele do życzenia. Do tego ciało boli – szczególnie dość mocno eksploatowane wczoraj nóżki. Mięśnie dostały porządną dawkę zapieprzu. Więc bieganie dziś odpuszczam. Drugiego dnia budowania nowego nawyku. Niezbyt dobrze, ale jakoś sobie tego dziś nie wyobrażam. Przynajmniej piszę. Tak. Ale lubię to wszystko. Ba, ja to uwielbiam. Te środy. Mam 42 lata, a żyję trochę życiem osoby o połowę ode mnie młodszej. Mało tego, spędzam mnóstwo czasu z ludźmi prawie o połowę młodszymi. Tańczę z nimi, uczę się, rozwijam, występuję. A jednocześnie mam już swoje doświadczenia, pracę, trochę inaczej patrzę na życie. Nie muszę też przechodzić przez wiele rzeczy, z którymi sam zmagałem się w ich wieku. Mam wrażenie, że korzystam z obu tych światów jednocześnie. Ej, to mega fajne. Chyba za mało doceniam ten aspekt mojego życia. Właśnie się zorientowałem, że właściwie zawsze piszę rano. Prawie wyłącznie. Hmm. Porannik. Radek [prowadzi takiego bloga](https://www.porannik.pl/?ref=fajne.life) – początkowo śmiałem się z tej nazwy, ale kurna, pasuje. W ogóle to Radek jest śmieszną postacią. Nazywa rzeczy po imieniu, prosto. Trochę mu tego zazdroszczę. Uczę się od niego. Uczę się od wielu osób. O czym właściwie jest ten wpis? Sam nie wiem. Zacząłem od narzekania na czwartek, potem zachwycałem się środą, a teraz piszę o Radku. Tak mi najwyraźniej chodzą myśli o szóstej rano. Chyba właśnie dlatego lubię te poranki. Człowiek jeszcze nie zdążył poukładać sobie myśli, a one już biegną w kilku kierunkach naraz. Od bólu nóg do tańca, od tańca do Radka, od Radka z powrotem do kawy. I chyba nawet nie muszę tego porządkować ani szukać w tym większego sensu Wystarczy, że to zapiszę, zanim dzień zacznie się na dobre.e ### Może to coś zmieni? URL: https://www.fajne.life/moze-to-cos-zmieni/ Last updated: 2026-10-07T06:46:46.000Z Pierwsza kawa. Z łyżeczką cukru. Z mlekiem owsianym. Mój codzienny rozruch. Chciałbym go zmienić, bo ta kawa zaraz po przebudzeniu mi nie służy – wiem to. Czasem wydaje mi się, że gdybym tylko miał więcej pieniędzy, mógłbym wieść zupełnie inne życie. Gdybym miał więcej czasu, mógłbym osiągać zupełnie inne rzeczy – te, o których przecież marzę. Wydaje mi się, że ogranicza mnie to, co zewnętrzne. Że to nie ode mnie zależy, czy mogę coś osiągnąć. Gdybym tylko miał tego nowego iPhone’a, łatwiej byłoby mi pisać. Kamerka sportowa sprawi, że będę więcej nagrywać. Jak kupię te konkretne, fajne buty do biegania, to już na pewno będę biegać. A potem wstaję rano, siadam obok tych pięknych, nowych butów i… nic się nie dzieje. Przychodzi moment, w którym dostaję, zdobywam albo kupuję to, o co tak marudzę. Kończę dodatkowy projekt w pracy, jakimś dziwnym trafem wyrabiam się z zaplanowanymi rzeczami i zyskuję trochę wolnego czasu. I co? I nic. A przynajmniej czasem tak czuję. Że marnuję cały ten potencjał, który mam. Na który pracuję. I zastanawiam się potem, dlaczego tak jest. Co robię źle. Może problem wcale nie leży w otoczeniu ani w narzuconych ograniczeniach. Może przynajmniej nie tylko tam. Zastanawiam się więc, czy nie powinienem pragnąć tych wszystkich „ulepszeń”. Nie powinienem dążyć do tego, żeby je zdobyć? Nie łudzić się, że zmienią moje życie? Jest taka piosenka Taco, która dość mocno koresponduje z tym, nad czym dzisiaj myślę. „Może To Coś Zmieni?”. Jej, lubię ją. Leci mi teraz w głowie. Dobija mnie. Zatrzymuje. Uświadamia mi, że to wszystko jest… typowe. Że nie tylko ja tak mam. Że nie jestem w tym wyjątkowy. Ale… czy to oznacza, że nie powinienem próbować? Druga kawa. Tym razem powstrzymuję się i nie dodaję cukru. Mleko owsiane zostaje, ale ono nie jest problemem. Kawa nie jest już taka dobra. Ale wiem, że to minie, za kilka minut zacznie mi smakować. Miałem nie pić tej drugiej. Ona służy mi jeszcze mniej niż pierwsza. Potem trochę negocjowałem – miałem ją wypić po bieganiu. Taka mała nagroda? Buty do biegania stoją obok mnie. Faktycznie czekają. Jest 6:25\. Jeszcze nie wiem, czy je założę. Jestem na etapie życia, w którym przebudowuję wszystko. Kurna, co ja pieprzę, u mnie zawsze jest ten etap. Ale ostatnio coś więcej się ruszyło. Nie do końca wiem dlaczego i trochę mnie to martwi. Powinienem wiedzieć, skąd biorą się te wszystkie zmiany. Jeżeli będę to wiedział, będę mógł to wykorzystać. Powtórzyć? Zhackować system! A może jedna rzecz po prostu pociągnęła za sobą kolejne? Zobaczyłem, że mogę, i zwyczajnie idę za ciosem? Fakt jest jednak taki, że siedzę i piszę. Powstaje ten wpis. I choć z tyłu głowy wiem, że trafi na mojego świeżutko przerobionego bloga, na moją nową zabawkę… to jednak powstaje. Czekałem na to. Cholera, co za głupie zdanie – na co czekałem? Na to, aż się w końcu wezmę za siebie? Czekałem na siebie? Nieważne. Każdy kolejny wyraz tego wpisu sprawia, że zaczynam coraz wyraźniej widzieć, jak wkładam te cholerne buty do biegania. I kto wie, może nawet wyjdę w nich pobiegać. Nie piję tej drugiej kawy. Kurna. Niech czeka, aż wrócę. W końcu taki był plan. No. Doprowadziłem się do stanu, w którym już muszę założyć te cholerne buty i iść. Biec. Zhackowałem system? ### Nowy rozdział URL: https://www.fajne.life/nowy-rozdzial/ Last updated: 2026-10-07T06:49:46.000Z Ja pierniczę. To chyba najczęściej używane przeze mnie zdanie: „nowy rozdział”. Prawdziwy nowy rozdział będzie chyba wtedy, gdy pewnego dnia przestanę w końcu przebudowywać wszystko w moim życiu. I na blogu. ### Znowu po polsku URL: https://www.fajne.life/znowu-po-polsku/ Last updated: 2026-08-25T09:02:46.000Z Poprzedni wpis na tym blogu jest po angielsku. Sam blog już nie. Zmieniłem domenę, nazwę, kilka rzeczy poprzenosiłem i znowu jest tutaj fajne.life. Tylko ten ostatni angielski wpis został trochę jak znak po poprzednim rozdziale. I chyba dobrze. Nie chcę go usuwać. Tego, ani żadnego z poprzednich. Mniej więcej rok temu zrobiłem coś dokładnie odwrotnego. Uznałem, że kończę z fajne.life po polsku i przechodzę na angielski. Powstał Greg was Fine, potem Greg on Living. Nawet już nie pamiętam, czy po drodze nie było czegoś jeszcze. Wydawało mi się, że tak będzie lepiej. Że po angielsku łatwiej będzie znaleźć ludzi zainteresowanych tym, o czym piszę. Że świat jest większy, więc możliwości też będą większe. A i mi się myślało bardzo dobrze po angielsku. No cóż, nie wyszło. A właściwie może wyszło, tylko nie tak, jak sobie wyobrażałem. W sumie nie wiem, czy powinienem w ogóle pisać, że nie wyszło. Ostatni rok nauczył mnie bardzo wielu nowych rzeczy – rówież dzięki temu, że był to „rok po angielsku”. Jednak plany były zupełnie inne. Przez rok pisałem, publikowałem i wiele razy zastanawiałem się, co właściwie chcę robić. Korygowłem ścieżkę kilka razy. Nie zbudowałem jednak żadnej wielkiej anglojęzycznej publiczności. Bo i – oczywiście – taki był plan. Mało tego, momentami miałem wręcz odwrotne wrażenie – pisałem do ludzi, którzy są gdzieś bardzo daleko i których właściwie nie ma w moim świecie. Kiedy nikt nie reagował, robiło się jeszcze bardziej pusto. Angielski sam w sobie nie był problemem. No… przynajmniej tak mi się do niedawna wydawało. Dużo myślę po angielsku, dużo słucham i czytam po angielsku. Ale pisanie publicznie okazało się czymś innym. Po polsku mogę pisać swobodniej, wygłupiać się zdaniami, słowami, mogę zażartować w taki sposób, w jaki naprawdę żartuję. Mogę nie wiedzieć, co chcę powiedzieć, i zostawić to właśnie w takim stanie. Po angielsku… dużo częściej miałem poczucie, że najpierw muszę zbudować poprawne zdanie, a dopiero potem zastanowić się, czy ono jeszcze jest moje. I choć mogłem usiąść i przez godzinę≤ czy dwie pisać po angielsku, to jednak brakowało mi tej swobody, luzu i wolności, którą mam w moim ojczystym języku. Wyuczonym. Wytrenowanym. Brakowało mi wpisów takich jak ten [o chodzeniu](https://www.fajne.life/moja-tajna-bron-na-wszystko-serio-na-wszystko/), który kiedyś stworzyłem i który dal mi tak wiele radości. Z tworzenia. Czytania. Poprawiania. Publikowania. Więc wracam. Tylko że nie bardzo chcę mówić, że „wracam do starego fajne.life”, bo to nie jest powrót do tego samego miejsca. Przez ten rok wydarzyło się za dużo. Zresztą przez poprzednie lata również. Idea pozostała, ale wszystko inne uległo zmianie. Ewoluowało. Mam 42 lata. Tańczę. Zacząłem bardzo późno i nadal próbuję sprawdzić, jak daleko mogę z tym dojść. Ostatnio próbuję uczyć się baletu – to trudna droga, ale daje mi ogrom radości. Spędzam absurdalnie dużo czasu na treningach. Bardzo różnych treningach. Mam stare czarne BMW, które czasem wygląda znacznie bardziej imponująco, niż wskazywałaby kwota, którą za nie zapłaciłem i stan, w jakim się znajduje. Mieszkam w niebieskim domku. Nie mam normalnego łóżka, stołu, ani kanapy. Choć to ostatnie może się niebawem zmienić (opowiem!). Regularnie wymyślam sobie, że teraz już wszystko będzie proste, po czym zamieniam prostą rzecz w projekt. Włącza mi się mój wewnętrzny Kierownik, który każe mi obudować każdą nowość w skomplikowany system i życiową ideę. Chcę jeść zdrowo, a potem o dziesiątej wieczorem kończę w McDonald’s. Taaa, zdarza się tak niestety. Chcę spokoju i myślę o wyprowadzce na Mazury, a po kilku godzinach siedzenia w moim niebieskim domku zaczyna mnie nosić i wychodzę snuć się po Warszawi. Pobyć gdzieś, gdzie są ludzie. Mam okresy, kiedy jestem przekonany, że znalazłem właśnie nowy, najlepszy sposób na życie, po czym kilka miesięcy później już tak nie żyję. Do tej pory bardzo łatwo było mi pokazywać głównie tę pierwszą część. Tę fajną. Trening. Taniec. Kawiarnię. Wyjazd. Nowy pomysł. Ładne zdjęcie. Papierowego ptaszka zostawionego na stoliku. Trudniej było dopisać drugą. Krzywe obrazy lądowały w koszu (jej, jak mi brakowało wolności w konstruowaniu takich właśnie dziwnych zdań!). Nie chcę teraz robić z tego bloga miejsca do publicznego przepracowywania wszystkiego, co dzieje się w moim życiu. Nadal bardzo dużo rzeczy będzie tylko moje. Nie mam też zamiaru nagle stać się człowiekiem, który włącza kamerę przy każdej trudnej emocji. Po pierwsze nie umiałbym tak, po drugie wcale tego nie chcę. Ale chcę przestać wycinać z opowieści wszystko, co niewygodne, co nie pasuje do ładnego obrazka. To jest chyba największa zmiana. Taa… kolejny nowy sposób na życie i bloga. Z pewnością jednak nie chcę już pisać bloga o tym, jak dobrze żyć. Zresztą coraz mniej mam ochotę komukolwiek tłumaczyć, jak powinien żyć. Bardziej interesuje mnie jedno konkretne życie. Moje. Co robię. Co próbuję zrobić. Co mi wychodzi. Co przestaje działać. Do czego wracam. Z czego rezygnuję. Co wydawało mi się marzeniem, a potem przestało nim być. Dlaczego przez trzy lata robiłem coś w jeden sposób, a teraz robię zupełnie inaczej. Dlaczego czasem mam bardzo fajne życie i jednocześnie potrafię je sobie całkiem niepotrzebnie – ale jakże skutecznie – skomplikować. Chcę też mniej zaczynać od wniosków. A bardziej od wydarzeń. Stare BMW psuje się na Mazurach i zostaję tam kilka dni dłużej, niż planowałem. Idę pierwszy raz na balet. Siedzę rano z kawą i iPadem, po czym dwie godziny później znowu uciekam z domu, choć przecież miałem spokojnie w nim popracować. Dostaję coś, czego bardzo chciałem, a chwilę później zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę nadal tego chcę. Dopiero później można próbować zrozumieć, co z tego wynika. Ba, czasem może nie wynikać nic. Chciałbym, żeby fajne.life było właśnie takim miejscem. Długą historią, która nie musi za każdym razem zaczynać się od początku i nie musi zmierzać do jednego wielkiego finału. Trochę jak serial, w którym część wątków trwa przez kilka lat, część nagle znika, a jakieś drobiazgi wracają niespodziewanie po wielu odcinkach. Dlatego też nie czyszczę starego archiwum. Są tam teksty sprzed wielu lat. Są rzeczy, z którymi dzisiaj się nie zgadzam. Jest cały okres po polsku, potem przejście na angielski, Greg on Living, tekst o końcu starego fajne.life i teraz ten. Mógłbym próbować to wszystko uporządkować. Zrobić tak, żeby wyglądało, jakbym przez cały ten czas konsekwentnie zmierzał dokładnie tutaj. Tylko że tak nie było. I chyba właśnie to jest ciekawsze. Nie wiem jeszcze dokładnie, jak będzie wyglądał ten kolejny rozdział. Będzie [blog](https://www.fajne.life/). Będzie [Instagram](https://www.instagram.com/fajne.life?ref=fajne.life). Będzie [𝕏](https://x.com/gregonliving?ref=fajne.life). Będzie więcej mnie, codzienności, ruchu, Warszawy, miejsc, dziwnych pomysłów i rzeczy, których wcześniej być może nie uznałbym za wystarczająco ważne, żeby o nich opowiadać. Papierowe ptaszki też zostają. Nie mam za to nowego planu na życie, którego będę teraz tutaj bronił. Mam to co dzisiaj, aktualne życie. Staram się, aby było fajne. I tym razem spróbuję go najpierw zauważyć, a dopiero potem opowiedzieć. Po polsku. ### Three weeks URL: https://www.fajne.life/three-weeks/ Last updated: 2026-08-21T00:13:50.000Z I woke up very early today, around 2 a.m. Maybe even earlier – I try not to look at my watch. It is my first night without my daughters in about three weeks. We have just finished our holiday together, and yesterday I drove them back to their mother. This transition is always difficult. For three weeks, my days were built around having them with me. There were their plans, their needs, their schedules, and simply their presence in the house. Then, in one afternoon, everything changed. I came home alone, went to sleep, and woke up in the middle of the night in a completely different version of my life. For the next three weeks, I can wake up at 2 a.m. I can go to sleep whenever I want. I can work, dance, exercise, write, travel somewhere, or spend the whole night riding my bike through Warsaw. I do not have to fit into anyone else’s schedule. It is freedom, but the transition into it is not easy. ### Two different lives I had a great three weeks with my daughters. Now I can also have a great three weeks without them. Writing this feels slightly uncomfortable because it may sound as if one life replaces the other or as if I am happy that they are gone. That is not what I mean. These are simply two completely different parts of my life. I appreciate the time when they are here, and I can also appreciate the time when I am alone. One does not have to make the other less important. When my daughters are with me, I am a father living inside a shared rhythm. When they leave, I return to this strange, open life I have built for myself – dancing, blogging, exercising, moving through Warsaw, working at unusual hours, and following ideas that sometimes appear in the middle of the night. Neither version feels complete without the other. But moving between them still hurts a little. This morning, however, the sadness is mixed with something else. I feel deeply grateful. Not only for the weeks I have just had or for the weeks ahead, but for the whole strange path that brought me here. ### The life I did not plan Years ago, I had a wife, children, cigarettes, debts, and something that looked much more like a typical life. I do not mean that it was a bad life. It was simply a life that followed a more recognisable shape. Now my life is much weirder. I live in a tiny house in Warsaw that many people probably would not understand, but I love it. I have my own dancing room. I started learning to dance at an age when most people would probably decide it was already too late. I run my business, write a blog in English, and keep thinking about podcasts, videos, travelling, and perhaps one day buying a piece of land somewhere by the sea or in the mountains. I sometimes look at all of this and wonder how I arrived here. The easiest answer would be to find one important moment: quitting smoking, starting a journal, moving out, getting divorced, beginning to dance, rebuilding my finances, or starting to write publicly. But there was no single decision that created this morning. It was all of them. The good decisions brought me here, but the bad ones did too. The things I am proud of and the things I wish I had done differently are part of the same path. Without some of my mistakes, I would not have needed to change. Without fear, perhaps I would never have learned that I could still act while being afraid. Of course, I sometimes wish I had become wiser earlier. I wish I had understood certain things ten or twenty years ago. But I did not. I understood them when I was ready, or when life finally forced me to look at them. I cannot remove the bad decisions without also removing the person who woke up today. ### Freedom can also become pressure It is now around 4:00 in the morning. I am sitting with my coffee, writing, and enjoying this strange space between night and morning. I still do not know what I will do with today, let alone with the next three weeks. I could work on my blog or one of my websites. I could develop the journal app catalogue I have been thinking about, go to more dance classes, start recording something, travel somewhere for a few days, or take my bike and spend the day moving through Warsaw. There are so many possibilities, and I love that. But possibilities can quickly become another kind of pressure. When there are ten things I could begin, I immediately start thinking that I should begin all of them. A free morning becomes a blog strategy, a podcast, a YouTube channel, a journey, a training plan, and a complete redesign of my life. I know this feeling very well. I become excited, start too much, and then discover that my freedom has turned into a list of obligations I created for myself. Perhaps I do not have to decide what these three weeks will become at 4:00 on their first morning. Perhaps I only need to begin them. ### A good life can still have something missing I am grateful for my life, but gratitude does not mean pretending that everything is perfect. There is still a quiet desire in me to share more of life with someone. Not in a dramatic or heavy way, just as a simple human wish. At the same time, I also see how unusual my life is, how much it changes, and how many things I still want to build and explore. I do not fully know how all of that would fit together with another person, or whether it would. So most of the time I simply continue living and let that question stay open. Maybe one day something will happen. Maybe not. This does not take away from what is already good. It only reminds me that a good life can still feel unfinished. I can appreciate what I have and still want something more. Both things can be true. ### Beginning with one small decision For years, I have been making decisions to improve my life. Some of them were large and obvious. Others seemed small, but slowly changed everything. I think I am addicted to improving my life, although not in the sense of forcing it into some perfect system. I simply love changing small things and watching how they slowly change everything else. Maybe this morning will become one of those small decisions. Until now, I have often started my days by listening to a podcast or music. Someone else’s voice entered my head before I had listened to my own. Today, I started with silence, coffee, and writing. Perhaps this is what I want to do now: begin my mornings with my journal, a blog post, or even a recording of whatever is in my mind. Not because I need another strict habit, but because writing helps me notice the life I am already living. I do not know whether this will last. I have tried many things before. Some stayed, others disappeared after a few days. This may be another attempt. But my life was built from attempts. Quitting smoking, journaling, dancing, and building a different kind of life all began as uncertain attempts. Some eventually became permanent parts of me. So I do not need to plan all three weeks tonight. I do not need to decide whether I will launch a podcast, travel somewhere, rebuild my websites, or spend more nights dancing in Warsaw. For now, I am sitting in my small house, drinking coffee and writing. I had a beautiful three weeks with my daughters. Now another three weeks are beginning. They will be different, and I want to let them be different. I feel sadness, freedom, appreciation, and excitement at the same time. And instead of trying to turn all these possibilities into a new life before sunrise, I am beginning with one small thing. This post. ### My drugs URL: https://www.fajne.life/my-drugs/ Last updated: 2026-06-23T04:17:31.000Z It’s 6 am in the morning and I’m already drugged. The only one thing I’m happy about in this morning is the fact, that I’m writing. At the moment – this post. It makes me think about all of this. It actually saves the morning. All other things I’m doing right now are the things I know I will have to fight in the future. Near future. So, let me tell you about them. ## Coffee My relationship with coffee is complicated. On the one hand, I love it: the taste, the smell, the whole ritual of preparing it. People who visit me and ask for coffee usually laugh at my coffee preparation process. I measure the exact amount of coffee grains with this big, plastic spoon dedicated only to this purpose, put them into my simple wooden coffee grinder, and slowly grind them. After this I move the ground coffee into another grinder. This time a smaller, metallic one. Yeah. I like the grains to be very small, so I grind them twice. Next, I put the coffee into my manual espresso machine and that is where my morning coffee brews. I add some oat milk and sometimes one little spoon of sugar. And this is my lovely coffee. I want to prepare another one just as I am describing this process – this is how much I like it. I could drink it all day long. Only common sense stops me from doing that. Because I know that when I drink more than two or three coffees a day, I start feeling a tension that ruins my day. Also much more dangerous things can happen when I consume too much caffeine – I’ve [already seen the results of that](https://www.fajne.life/the-signal-vs-control/). This whole thing reminds me of something – the times when I was smoking. There are so many similarities to that addiction. I simply love it: the taste, the process, the ritual. It’s actually hard for me to imagine a really nice morning without this whole thing. And the weirdest part is that I had exactly the same feelings about cigarettes many years ago. And also – like cigarettes – coffee gives me this kick, boost, stimulation. God damn it, so many similarities. And just like I quit smoking, I know I will have to quit coffee one day. I know I will do this, and I want to do this. The difference is that coffee is not killing me like cigarettes, and also it seems to have benefits too, at least in reasonable amounts. This is probably the main reason I still haven't resolved my relationship with it. But still – changing me too much, it makes me lose (or rather give away) some of the control, and this is the actual part I don’t like. ## Sugar Oh yeah. Sugar. This is the true, real and more dangerous enemy in my life. To be fair, I don’t have much sugar everyday anymore – or at least much less than ten, or even five years ago. It's sometimes one or two little spoons a day in my coffee, and there are many days when I drink coffee without sugar at all. When I don’t have sugar at home, I simply don’t use it. Now, at the beginning of the June, I am just finishing the sugar package I bought in December. I bought it to bake a Christmas cake for my parents and after this, didn't even left with a full package. So it’s not much. But still too much for me. It should be just *none*. Besides, I also like to have a sweet bun at a café once or twice a week. Okay, sometimes three times. And that's probably the biggest part of my sugar intake these days. Well, the added sugar. Maybe my sugar intake is rather low compared to what it looked like a few years ago, when sweets were a much bigger part of my life. But still, I would rather not have sugar in it at all. I know that sugar – unlike coffee – is more like poison than medicine. It makes my body tired. It gives me false energy – only for a moment – and then asks for repayment with interest. I feel slower, less energetic, less like myself. When you do sport everyday, when you move for several hours, you just know it, you can feel every little change, every little loose of energy – even the subtle one. When you are focused on your health and performance, you can see what is happening to your body, when you use sugar, even in a little doses. And – the most terrifying thing – if you read stuff about health, about body, nutrition, biology, you know what exactly is happening in your body after taking, even a small spoon, of sugar. So, it would be perfect if I could simply get rid of it completely. ## Music So, this one is the weirdest. *How can music be a problem?* – you can ask. But I think it actually is. Music is an important part of my life. Well, I’m a dancer. Ok, at least I think – or rather want to think – I am. I still feel insecure writing that sentence, but maybe that's another post for another day. So, for now, let’s stay with the safe approach, and just say I dance for few hours everyday. Yeah, I’m over complicating this, I know. Music is present not only during dance classes. It is there when I write, when I walk, when I drive, when I eat, sometimes when I fall asleep. It is here now, while I’m writing this post. It helps me through almost every part of every day. And lately I started wondering if that is actually a good thing. I feel that music became a kind of companion that is always there. The question is: what would happen if it wasn't? And I think I know the answer: nothing. Well, it’s like with the sugar or coffee probably – without it, I would be just more calm. Music affects my brain, it puts me in different modes, it’s [a key to my brain](https://www.fajne.life/music-is-a-key-to-your-brain/). I might say, it’s like hacking myself a little (or a lot?). And on one hand it’s good, having that key, knowing about it and how to use it, but… you know, with great power comes great responsibility. And also: why do I need this actually? Should I be needing this? And I could easily convert this question: is music actually a problem, or maybe my need of using it? It’s not easy for me to explain this, but think this way: I can say, that music is a bit like supplements, maybe vitamins, or a better and stronger comparison would be… painkiller. So, it helps me. But, is it fixing any real, long term problem for me? Or is it just masking the real problem? If I have to take vitamins, supplements, it means that I don’t have this form my regular food or lifestyle. It’s so much better shown with this painkillers example – if I have to use them, it means, that I have to fight with a pain, right? And pain means that something is wrong with my body. Painkillers can help, they can help ending the pain, but they won’t fix the real problem. So, I am wondering if it isn’t the same with music. I use it, I listen to it so often, just because I used to do this, to control my brain, my mood, things I do at the moment, things I want to do. I’m not even sure if this is bad or not. There are moments, where I spend time without music of course, there are mornings I do not drink coffee, and there are also many cups of coffee that are sugarless. And I can see in that moments, how different I can be then, calmer, slower. I can see stimulation that those *drugs* causes to my brain, whole body. And maybe it’s only me, and my need of controlling everything, or rather problem with loosing this control, setting free maybe? I’m not even sure, if I’m using the right word for the things I want to write about my approach to this. But I defenatelly see influence of the music, coffee, sugar, as a potential problem. More I understand how human body works, how habits are made, and how everything affects me, more I want to avoid this influence, changes that those things are making. I wrote at the beginning, that I will have to fight all of this *drugs* one day. And I’m pretty sure I will one day. And I’m also sure, that after doing this, I will find another three things, elements, *drugs*, that are also affecting, or maybe destroying my body, that I want to fight then. Because I have this need to improve my life all the time, need to make it better, to live healthier, longer, better. And you know what? This might be the biggest drug of my life – this need of pushing my life, transforming it, discovering areas where I can do better. And this drug is the only one I don’t want to quit. Because I’m afraid that if I stop questioning myself, stop experimenting, stop trying to become better, I might lose something much more important than coffee, sugar or music. ### Life after life URL: https://www.fajne.life/life-after-life/ Last updated: 2026-05-28T14:33:13.000Z I love having these totally weird titles. I wonder what you – reader – are expecting after reading this title. Do you think it will be about faith? Philosophy? Or maybe some kind of science fiction story? Well, it won’t be. It’s going to touch one of the most important topics of my last three – or maybe even more – years. And if you sometimes read what I publish, you might already know what it is. It’s dancing. It is probably the most exciting, crazy, and even brave thing in my life. I will tell the whole story one day and then you will understand. And this story is not over yet – far from it. It keeps growing in an even more beautiful way. I honestly don’t know where I will end up with this. I have dreams connected to this whole journey, and I’m so open to it – like never before in my life. It’s my private *You Can Dance* combined with *Dancing with the Stars*. It really is. The story is beautiful, and there are also so many “I don’t knows” in it. Because I really don’t know where I’ll end up. But there is one thing I do know. This story will end one day. Like every story in my life. And it will end not because I’ll have to, but because I’ll decide that it’s time. And that moment is getting closer with every new day. This is such a great story, really. I’m already missing it, even though I’m still in the middle of it. But regardless of feeling sad about the ending of my dance journey, I’m also excited. Very excited. Because I know that after this dance adventure ends, another one will come. I have absolutely no idea what it will be, but I’m pretty sure it will be something beautiful. I like saying that I don’t know what my future story is, but I accept – and I’m happy with – every version of it. And I’m already curious about what it will become. Recently I told several people that one day I will finish this dancing story and that I’m already excited about the next one. And they were surprised. They kept wondering why I would give it up if it gives me so much joy. And honestly, that’s a fair question. But I don’t think I need to answer it. I just know it will happen eventually. The mysterious part is where I’ll end up and what it will be. I have no idea who I’ll become after all the things I’m doing today (well, dancing is only one of them), but I’m already preparing for it. Mentally. Physically. Sometimes there are days when I want to speed everything up. Just sign off from every dance class, sit on the floor in my house, and decide: from now on, I’ll become a singer. Or a truck driver. Or a gym teacher. Or a regular school teacher. Or maybe leave everything and move to the mountains. Or Tenerife. Or become a novelist. Oh my god, there are so many possibilities, and every one of them feels exciting. Like choosing a completely new destination while traveling. Which one will I pick? Or maybe I’ll get injured and life will decide for me. Who knows. When I started writing this post, I had something specific in mind. I thought writing would clear it up, would take me somewhere further. Instead, I completely forgot what it was. And I won’t look for it again. I’ll just let myself keep this big smile in my head – a smile full of memories from this whole dance story. Heh. It’s almost like already having it in my past. ### Meet Ula and her totally weird phone URL: https://www.fajne.life/meet-ula-and-her-totally-weird-phone/ Last updated: 2026-05-26T05:36:15.000Z I have this friend – well, rather colleague – and that person has this weird habit of not saving, and even deleting, most of the things from her phone. And this is such absurd behavior – even for me, who knows how important not storing things (physical, but also virtual) can be to live a mindful life. Why? Let me show you. Meet Ula. Should I change her name for the purpose of this post? Probably I should, but I won’t. So, Ula’s my colleague. She works at one of the companies I work with and she’s of retirement age, so she’s much older than I am – well, she has a daughter who is almost my age. When I met her for the first time, something like 6 or 7 years ago, I immediately thought: > Well, she’s definitely a bitch, she has to be. She looks like a typical stubborn, malicious, mean person. Look out for her Greg! Yes, this was actually my first thought. And I have to say – I am usually right when judging people, I just have good intuition about them. Ok, to be fair, this happens because usually I don’t judge people as bad persons – hmm, actually I never do this. Because for me there are no bad people, there are people with problems they can’t fix, or that they’re trying to fix in a bad way, and this is why those people’s behavior is… well, I don’t actually like to say “bad”, so maybe “difficult”? When you look at someone and you don’t try to judge if this person is *good* or *bad*, but instead think: *what is her/his story?*, then you have the opportunity to understand their behavior, in many cases this hard-to-understand behavior. And there are many *difficult* persons like that in my life. I don’t want to have anything in common with them, I avoid them completely, but I know (I KNOW) those people are not bad, they just have problems, they have their story. It was so different with Ula. When I first saw her, I thought exactly what I wrote earlier: “an old bitch”. And I have to admit: after some time, after getting to know her a little, I was very ashamed of those thoughts. It was probably the biggest mistake of judging someone in my life. She’s such an interesting person, and – like everyone else – with her own life problems. But actually my mistake showed me something interesting. Usually (or rather *never*) I don’t judge people as bad persons, and this time I did, so exactly… why did this happen? Why did this red light come on in my head immediately after meeting her? I think I know why, and it makes sense to me now. But later on that. I like Ula, and – I actually don’t know why – she also likes me, more than I could expect. Some people say there’s a weird connection between us. I don’t know if it’s true, but I think I understand her right now. And I have to say, she’s not this *stubborn, malicious, mean person* like I thought at the beginning, especially when it comes to *her people* – you know, her colleagues, friends, people she knows and likes. Yes, she’s just very closed to new ones. And I have to admit, the first part of my judgment of Ula (*stubborn, malicious, mean bitch*) was very, very wrong, but the second part (*look out for her Greg!*) was actually right. When you first meet her, you probably won’t notice anything special. A typical person, with a typical life, problems, solutions, dreams, needs. She’s very shaped by society. Ula doesn’t like her job much, likes to go on vacation every few months, likes eating her unhealthy lunch, going for walks, gossiping with colleagues at work. Nothing special, a very ordinary person you would say. But an attentive observer will notice some little weirdness in her behavior. Ula’s not a minimalist, definitely not, however she understands why living this kind of life is so much easier, calmer. She admires the idea behind minimalism, but has no strength to try living like this. Although, I know she would love this. You have to know one thing about Ula. I wrote she’s typical, but actually she isn’t. In her every habit, in things she does, there is always something strange – these weird little things, moments, symptoms, that can shock many people. And I’m not the only one who noticed that. I even heard that she has a mild form of Asperger’s syndrome. Is that true? I don’t know, don’t even care – we all have *something* – but those small *things* she has are so interesting to me. I treat myself as a very open person, it’s actually hard to surprise me with any kind of behavior, but she did it a few times. And I learned a lot from this. So, when you meet Ula, you see a totally normal person – we’re all normal at first, right? But I will now tell you about Ula’s phone, about her approach to it, and you’ll see for yourself – it’s… weird? Unique? Brilliant? Or just stupid? You will be able to decide for yourself. Like I wrote, Ula’s not the youngest person, she’s around 60 years old, and uses her phone mainly to communicate with people – her husband, daughter and other people. She has a phone with Android onboard. She recently switched from an older Xiaomi model to, I think, another Xiaomi one, or maybe it’s Samsung? Well, I don’t remember, but it doesn’t really matter. Her weirdness is not connected to her phone’s brand, she would probably be doing the same stuff on an iPhone. Before I write about the weirdest stuff, I think I should tell you more about her usage of the phone. She uses it, like I wrote, mainly to communicate with her loved ones, but also with other people. When I spend a day with her – I mean at the company she works in – her phone rings something like every 1–2 hours. Is it much? I think it is. She probably answers more calls than me. And there’s also Messenger – she spends some time there too. So, it’s probably more than a normal user at her age – I think. And now, let’s start with the weirdness. Well, when Ula goes on vacation, she can easily leave her phone at home. For example for a week. Yes guys! It is possible! She relies then only on her husband’s phone. It’s a healthy and normal thing, you say? Maybe, but wait, it’s only the beginning. So, her approach gets even weirder. Because Ula – besides being able to leave her phone at home for a week – doesn’t like having stuff on her phone. And here you can say: ok, great, not having many apps on a phone is actually healthy. No. When I write “stuff”, I mean other things than apps. Well, she doesn’t use many apps, so she doesn’t install them. But what about… contacts? She’s constantly cleaning her phone from unused contacts. Well, not only unused! She doesn’t like storing contacts even for people she knows and calls. And you have to understand this – it’s not like she doesn’t know how to use this feature, or doesn’t see the benefits of having a whole address book on her phone. No, it’s not like that. She just doesn’t like having too many contacts there. And she constantly has this problem, like: *oh no, I don’t remember this number I want to use right now*. You know how long it took her to put my number into her phone? Several years. And she calls me or writes to me one or two times a week with some work stuff. And the funny thing is that my number went into her address book not because it is useful, not because she has to call me every week or two, but just because she likes me. Yeah, I think there is something Japanese in that – you know how they treat business cards or credit cards? And it’s not only with contacts, she doesn’t like storing notes, messages or photos on her phone. Well, ok, not using the notes app is maybe normal for many people, but deleting most of the messages she receives? Even from people she knows, likes, loves? It’s… weird? Or smart? When I first heard about her approach to phones, I was shocked. There was only one question in my head: *why?* When I asked her that question, she didn’t know the exact answer, but I could feel from her words that somewhere there was an answer like: *I just don’t want to have those things that need to be managed, I want to have a clear head because of this, be free from that digital stuff*. And this is *wow* for me. Like eye-opening. So after some time, I started asking myself a totally different question: *why not??* Because this is not weird. Well, ok, it is, but it’s totally *my kind* of weirdness. Actually it is brilliant. It’s like minimalism at its best. It really is. So many times I was thinking about getting rid of my phone, reducing my usage of it, adding system limitations to get a healthier relationship with this device, and here I have this brilliant idea. And it came from a person who is far from being a minimalist. Or at least that’s what she says about herself. But when it’s about phones, she’s a bigger minimalist than me. Yeah, I’ve learned a lot from this. And I keep thinking about her approach. How to have something similar in my life? Recently I *nominated* [some apps (33)](https://x.com/gregonliving/status/2058646175998181881?s=61&ref=fajne.life) to be deleted from my iPhone. And you know what? It’s like the tip of an iceberg. This shy step toward *normalization*. I transformed the way I use my phone when I’m at home – I practically don’t use it anymore. But it’s also not enough for me. My journey of healing my relationship with my phone has already begun, but it’s such a long way to go. I know I will think many times about Ula’s approach. And maybe I will try to live like her. It’s a little scary for me to delete too many things, but… maybe it’s worth taking this risk and trying this experiment? ### I broke my iPad – and it’s not as bad as it looks URL: https://www.fajne.life/i-broke-my-ipad-and-its-not-as-bad-as-it-looks/ Last updated: 2026-05-11T04:55:33.000Z I’m an iPad guy. I just love this device. It’s a true pleasure for me to use it every day. I could easily (well, maybe not easily, but still) get rid of my iPhone, Apple Watch, Mac, and other devices I own and use – not only the Apple ones – but I cannot imagine myself not using my iPad. It’s a perfect device for me. It always was, even before the latest iPadOS 26 features, which make it a true and [complete computer](https://youtu.be/3S5BLs51yDQ?is=uR25uUPZhn7vzSLk&ref=fajne.life) from this thin slab of glass. Actually, I even liked it much more when it wasn’t capable of everything it can do today. Back then, it was this minimalistic, weird device that only truly inspired people could and would use. And I was one of them. I think I got rid of this mass approach to many things in life. I can easily do things differently, and maybe this is why the iPad just clicked for me. It’s different, minimalistic, beautiful, and such a creative slab of glass. I could easily imagine my life where I only own an iPad and maybe some kind of cheap, dumb phone – the old-style one that can only make and answer phone calls. Or maybe even without a phone at all? I think I could even try life with only an iPad and Apple Watch – oh, what a challenge. It would be so nice to try this one day. Without Macs – which I use only for some work-related stuff, and actually hate, together with everything they represent – without an iPhone, maybe even without speakers (HomePods). Interesting. An iPad and Apple Watch. I will definitely write this down and look carefully at how to do this one day. It would require many changes in my life – but after all, I still want to introduce them someday. I live for changes. Ok, let’s get back to my iPad(s). I have two of them. One is an 11-inch iPad Pro – the perfect one that I use for everything. And it is actually perfect. This is the device I have in mind when writing about how much I love iPads. But I also have the second one – the bigger brother, the 13-inch iPad Air. I’m using it right now to write this post. Yeah, this may require an explanation – maybe not for you, but mainly for myself. So, the regular-sized iPad is my everyday and always-have device. But every few years, my mind gives me the same thought: > You like this iPad so much, and what if you had two of them…? Or you could try switching to a different size? The bigger one (than 11 inches) or the smaller one (iPad Mini) might be better for you? Or what if you just had two of them, different sizes, for different use cases? It would be like two times nicer than now, right? Not a very minimalistic approach, but still – my desire to spread (or rather multiply) the joy of using this great slab of glass is strong. But also – to defend myself a little – there are so many situations where I just wish that this perfect 11-inch device could be a little smaller or much bigger. For example, when working in [Apple Freeform app](https://apps.apple.com/pl/app/freeform/id6443742539?ref=fajne.life) – I use this infinite canvas app (actually it’s not infinite) to brainstorm, prepare mind maps, and store ideas for different topics – I wish my iPad was much bigger. The bigger, the better. Right? Also, when writing – this post, for example – in the [Ulysses app](https://ulysses.app/?ref=fajne.life), I like having a screen bigger than 11 inches. But on the other hand, when reading articles from my read-it-later app, [Instapaper](https://www.instapaper.com/?ref=fajne.life), I know that having my iPad a little smaller and lighter would be better. Also, some time ago, when I was recording [The 🐽 PiG Podcast](https://open.spotify.com/show/0Ij6D5DTmmi1IBroar5NoF?ref=fajne.life) with [Peter](https://piotrszostak.pl/?ref=fajne.life), I loved editing it in [Ferrite app](https://www.wooji-juice.com/products/ferrite/?ref=fajne.life) on my iPad Mini – which I also owned at that time – during bus rides around Warsaw. It was so nice and easy to just take out this little device, grab my Apple Pencil, and edit 10 minutes of my podcast while going somewhere by public transport. So… every few years I try different iPad sizes for some time – of course always ending up with the true and best one, the 11-inch model. It may sound like a compromise (I hate compromises!), but it’s not. This regular-sized iPad is just the perfect one. It’s actually not too small for writing or working in [Apple Freeform app](https://apps.apple.com/pl/app/freeform/id6443742539?ref=fajne.life), and not too big for doing things on a bus or train. It’s just a matter of getting used to it. And the 11-inch one I can bring everywhere. I’m actually carrying it with me wherever I go. But – like I wrote – from time to time I like to experiment with other sizes, and I actually enjoy those experiments. Well, I like iPads, so trying new ones is naturally fun for me. So I also own the bigger one now – the 13-inch iPad Air. Most of the time I use the normal one, but when I’m at home and want to write something, this big brother is always waiting for me. It’s connected to an external keyboard (Apple Magic Keyboard) and mouse (Apple Magic Mouse) all the time. It’s always waiting for me on my [Ikea stand](https://www.ikea.com/pl/pl/p/havrehoj-stojak-na-tablet-40534576/?gclsrc=aw.ds&gad%5Fsource=1&gad%5Fcampaignid=18731044742&gbraid=0AAAAAD0h0dMWM%5FWexRTWxpE-aJf%5FoJskt&gclid=EAIaIQobChMIsKG7g%5FyUlAMVvheiAx3QAgs0EAQYASABEgKyg%5FD%5FBwE&ref=fajne.life) and [Ikea standing desk](https://www.ikea.com/pl/pl/p/bollsidan-stolik-pod-laptopa-bialy-30574370/?gclsrc=aw.ds&gad%5Fsource=1&gad%5Fcampaignid=18731037728&gbraid=0AAAAAD0h0dNXyEvUcBAer4Amf%5FLSPpT9W&gclid=EAIaIQobChMI5cS0mPyUlAMVdEGRBR2q5QLtEAQYCiABEgLf8PD%5FBwE&ref=fajne.life) in the kitchen. It’s like having a desktop computer there – except it’s an iPad. Always there, waiting, ready to write on. Because this is its main purpose. This is my blogging device. This story could easily go in many directions. I could write about my blogging workflow – which is quite interesting, I think, thanks to its exclusive use of iPads. I could also tell you more about how I use my iPad(s) at home or while outside, traveling by bus or train. Or even more about why I like them so much. I could also share more of my thoughts about iPhone use cases and how recently this strange idea crossed my mind while writing this post: that I think I could actually live without my iPhone, relying only on my iPad and Apple Watch. This small yet daring idea surfaced in my head just a short while ago and has been taking root ever since, constantly surprising me with its simple beauty. Like I wrote, I think the time will soon come to put this experiment to the test. So many great things to talk about related to the iPad. But this post is about to get a little sad. Because a few weeks ago I broke my iPad. The bigger one. It just fell on the floor. Well, actually not exactly on the floor – it fell onto a sharp object, and now there’s a big hole in its screen. It’s not unusable. Like I already told you, I’m writing this post on it right now. But it’s just… sad. Yeah, it’s the sad iPad. Just a big slab of glass with a hole in it. I treat this as a lesson. An opportunity to move forward by stopping, I guess. It’s like clicking a pause button in my – quite focused, but still sometimes impulsive – life. This situation takes me out of my comfort zone. It makes me stop and think about my iPad workflow. It’s like being in a race, a marathon – I’m just running, everything’s happening without thinking – and this is like a checkpoint, a moment to stop and think. My first thought after seeing this big hole in my big iPad was: how much will it cost to fix or replace this? Still thinking through the marathon. How to get back on the road. But after a while, when the emotions dropped, I realized that my minimalistic life has this big problem: I have two iPads. And it’s the opposite of the minimalism I want in my life. It’s comfort thinking – and comfort is not the main value I want to follow. Yeah, it may sound weird, but a long time ago I came to the conclusion that comfort is one of the main obstacles in the focused life I want to have. And this big iPad idea is almost the definition of comfort. Maybe even a shortcut. And I should not be guided by those things. Because this kind of attitude helps me build more complicated workflows, a more furniture-based home. It requires money, energy, care. It takes away my focus. The best example is having this thought every time I’m at home:*Which iPad do I want to use for this task?* It is so distracting. And it is too much for me. I should simplify my life, not add more stuff to it. After some time with those thoughts, I decided not to get rid of my big iPad, nor fix or replace it. I pressed *pause* and started observing myself. Or maybe just using what I already have, without changing anything for some time. I know I’m good at building, fixing, acting – but those are also the values that brought me to this two-iPad situation. Those are also very distracting things that I want to avoid. I think – and hope – that this broken, sad iPad will lead me to some answers in my life. This hole in the screen will be like a reminder of the marathon I was in. Thanks to this whole situation, I stopped. So maybe it’s actually good. An expensive but necessary lesson. Or maybe not having this lesson would have been much more expensive for me? ### I miss podcasting URL: https://www.fajne.life/i-miss-podcasting/ Last updated: 2026-05-03T20:09:49.000Z Right after I wrote this title, I received a notification that the domain of one of my old podcasts is expiring soon. I decided not to renew this domain for another year. I miss recording that podcast, it was called “🐽 PiG Podcast”, and I recorded it with [Peter Szostak](https://piotrszostak.pl/?ref=fajne.life). It was a show about productivity; I liked it, but we had to end it, and – although I would like to go back to making it – I have to move on and think about new stuff. So I’m releasing the domain, and with this also releasing the pressure of thinking about it, wishing it would be a thing again one day, and this way I will make space in my head for new things. I loved making a podcast, well, I love this whole creative process of preparing and publishing this kind of content. I like productivity, talking about it – especially that I have quite a different approach to it than many people. Furthermore, I don’t know if I’ll be able to create something like 🐽 PiG Podcast again, I don’t know the form of it, I don’t know the time, I’m not even sure about the topic, but I know that without space in my head, in my life, even in my notes or list of bills to pay, I won’t be able to take the next step in finding this new way. So, I guess, with this post, I’m definitely saying “goodbye” to 🐽 PiG Podcast, and actually all other podcasts I was recording in the past – because there were four of them. They were all recorded in Polish – because in those days I was a Polish blogger (and podcaster), and a year ago I switched my life (not only this online life) to English. I will also write about it one day. Well, this post was supposed to be about something totally different, and became another reflection on simplifying and cleaning my life. It’s difficult to get rid of things from your past, things that are connected to good memories. I learned to do this with physical stuff – it’s easier to see the regained space if you can actually see this space (can you actually see the space? I mean, something that is not there?), and it’s much harder when it comes to virtual stuff. You can assume that if it’s not real, if it’s virtual, it’s not taking your space. But it actually is, maybe even more than real, physical items. Those virtual goods take my attention more than electronic or sport gadgets; they don’t lie on the floor or on furniture, they take up space in my head, live there and take away my peace. It’s like with plants – which I have a lot of in my tiny house. I love them, I really love them, but they require so much of my attention. I am aware of this and agree to sacrifice part of my life, my days, to take care of them, but I also know it would be much easier without them. So, to end this post with one thought, for you – the person who reads this, but also for me – the person who tries to learn something from every new situation in life: minimalism, one of the most important values I follow in my life, requires a lot of attention because there are many traps that are easy to fall into when you try to organize, or even improve your life. And those traps, this minimalistic approach, require attention not only in the physical world, but also – or maybe even more – in this virtual life. So, goodbye 🐽 PiG Podcast, it was so nice to have you in my life, but it’s time to forget about you. ### I’m here again URL: https://www.fajne.life/im-here-again/ Last updated: 2026-04-28T03:42:29.000Z I woke up early today, at 4 am, two hours before my planned alarm. And this is good, it means that I’m rested enough today. I love waking up this early, watching the day wake up, standing at my kitchen table and staring through the window. Yes, this is the kind of morning I like. So, I woke up, went to my kitchen and almost automatically grabbed my iPad to start listening to something. It was supposed to be a podcast. I usually start my day with this kind of distraction. It’s so easy to do this, just have to hit play and the day is actually predefined. Gratefully, I stopped today, didn’t hit that iPad button. Instead, I started this, started writing. After a few minutes, added some calm music from my “focus” Spotify’s playlist and just… stayed here. With my morning coffee (another distraction or maybe noise-making thing, that I will eventually have to deal with eventually) words started to come out of my mind. Missed this… state? time? calm? activity? I’m not sure how to name it, but I definitely missed it. Recently, I started changing things in my life. Again. Change is my constant – I’d like to say. But this time is different from the usual small things I’m fixing every month, week, or day. This time it’s one of the bigger ones, and it happens mainly in my head, it’s not as external as many of the changes. On one hand, I’m closing off to people, humans – trying to eliminate the most noise-making thing in my life, but on the other hand, I’m also opening a bit, writing this post for example. Or maybe I’m just building a shield? Well, it’s not as important because I know it will lead me to calmness. Part isolation is the key. It’s so necessary for me, probably not only for me, but in this case, I have to think only about me. Have to fix myself. Again. I’m so glad I’m here. Writing this. Publishing. Enjoying this stupid-easy thing. I simplified so many things recently, and it feels good, very good. I know I have to be careful, it’s so easy to break many great things that are present in my life while introducing changes, but I need this. I grow through this kind of resets. I know it can be so bad for growth, but I also know that during this kind of transformations I started the most amazing things in my life. And every new, even little, change I’m making, is waking up my hope that my life will be even greater, happier, calmer, than the one from yesterday. Yes. Welcome to my blog. I missed it so much. Just this simple writing process. ### Music is a key to your brain URL: https://www.fajne.life/music-is-a-key-to-your-brain/ Last updated: 2026-06-09T04:14:01.000Z Last time, [I wrote about a place](https://www.fajne.life/it-was-never-about-the-place/). A café, music in the background, and a feeling that stayed with me for years. Back then, it seemed like it was about the place. But that was only one layer of the story. There is something else happening underneath. Something more practical, something you can actually notice and use in everyday life. Music is not just atmosphere. Music does something much more specific. It changes what happens inside your head. I didn’t come to this idea in one moment. It appeared gradually, through repetition. The same situations, the same reactions, the same states — with music always somewhere in the background. One of the clearest examples is something very simple. In my work, I have tasks that are just… boring. Repetitive. The kind of work you don’t really want to start. The kind of work where your mind looks for anything else to do. For a long time, starting those tasks was the hardest part. Until I started doing one thing. I would play a specific album. Not a playlist. Always the same album. And I would play it on a loop, again and again. After some time, something strange started to happen. The moment the music started, my brain already knew what to do. It was like a signal. “Okay. Now we do this.” Not in a forced way. More like slipping into a state. Part of my attention followed the music, and the other part was doing the task. The resistance became smaller. The whole thing became easier, almost automatic. That’s when it became clear to me that music wasn’t just something I liked. It was something shaping my behavior. The same thing happens in a completely different area of my life — dance.I’ve been learning how to dance for a few years now. And there are songs that I associate very strongly with specific movements. Warm-ups, choreographies, combinations that I repeated many times. When I hear those songs now, something interesting happens. My body remembers. Sometimes I don’t even think about it. I hear the music and I already feel the movement. My body starts doing the steps, or at least I can feel them in my head, as if they were already happening. It’s not a decision. It’s not something I consciously choose. It’s automatic. And that led me to another realization. We don’t really like music. We like what we connect to music. There were many times when I thought I hated a song. And then, during a dance class, we would use that exact song for a choreography. After a few minutes, something would shift. I would start moving to it, focusing, repeating movements, being with other people. And suddenly, the same song became something I liked. Sometimes even something I loved. Nothing about the song itself changed. But everything around it did. And now, when I hear it again, it brings all of that back. This happens in many areas. There is music I connect with running. Music I connect with dancing. Music that brings back moments from my childhood, or specific people, or very concrete situations. When I play those songs, I don’t just hear them. I go back to something. It’s like showing food to someone who is hungry. You don’t have to explain anything. The reaction is immediate. Music works in a similar way. It doesn’t ask. It just triggers. And this is where it becomes really interesting. Because if music can trigger states… then you can use it. But you can also be controlled by it. Most of the time, I use it consciously. I know that certain types of music will help me work, others will help me move, others will help me calm down or think. I use music as a way to guide my state, not just to fill silence. But there are also moments when I avoid it on purpose. Like now. While I’m writing this, there is no music. Not because I don’t like it, but because I don’t want to be pushed into one specific state. Music is very good at narrowing your experience. It puts you into a mood, into a direction, into a certain way of thinking. Right now, I want something else. I want access to everything. Different memories, different ideas, different emotions. I don’t want to be in “running mode” or “dance mode” or “focus mode.” I want to move freely between them. So I choose silence. And that’s something I didn’t understand before. Silence is not just the absence of music. It’s a different mode. Music takes you somewhere specific. Silence keeps things open. At my home, music is almost always present. From the moment I wake up, it becomes part of the environment. Sometimes quiet, almost unnoticeable. Sometimes loud, energizing, almost physical. When I change clothes, when I take a shower, when I move around the house, music is there and it changes how those moments feel. Even simple, boring things become something else when music is involved. Work becomes lighter. Movement becomes natural. Time feels different. But I also know that without music, I can focus in a different way. Deeper, more precise, but also harder to maintain. It requires more effort. It doesn’t come as easily. Music, in a way, helps me stay in that state longer, even if it’s a slightly different kind of focus. So it’s not about music being always good or always helpful. It’s about what it does. Over time, I started to see music as something very practical. Not just something to enjoy. Not just something to relax with. But something closer to a tool. Or maybe even something more direct than that. A key. A key that can open specific states in your mind. You play something, and your brain responds. You enter a certain mode, often without even noticing. And maybe that’s the most interesting part. Because once you see it, you can’t really unsee it. You start to notice patterns. You start to recognize what certain songs do to you. You start to see that you are not just listening to music — you are using it, or being influenced by it. And then a different question appears. Not what music do I like. But: What does this music do to me? Have you ever noticed that music can act like a key to your brain? In the next one, I’ll go one step further and show how I actually organize this in my daily life — how I choose music, how I structure it, and how I use it more intentionally instead of randomly. [Subscribe](#/portal/signup) ### It was never about the place URL: https://www.fajne.life/it-was-never-about-the-place/ Last updated: 2026-05-09T05:17:01.000Z Music is my life. Or maybe my drug? Either way — it has always been there. It helped me, stayed with me, created something I often couldn’t even name. I was 18\. High school. There was one place I kept coming back to — maybe once a month, because I didn’t have the time, the money, or even the need to go there more often. In the underground level of Warsaw Central Station, there was a Dunkin’ Donuts café. Unremarkable. Today, I would say — ordinary. But back then, it wasn’t. I had my little ritual. Sometimes I would skip classes, go there, order a cappuccino and something sweet. I would sit at one of my favorite tables and… basically do nothing. I told myself I was studying — history, math, whatever I had to. But that wasn’t true. The real reason was the moment itself. I felt something there — something strange, hard to describe. Like the atmosphere of an American movie. Music was playing in the background. I don’t know exactly what — probably a mix of radio and playlists — but one song stayed with me: “Milk and Toast and Honey” by Roxette. It fit perfectly. Time slowed down. I wasn’t escaping from school or responsibilities. I wanted to be there. I dreamed of sitting in that café with no reason at all. Maybe with a book, maybe just with coffee. That was rest. Real rest. Today, when I think about it, I see something else. That place wasn’t special at all. It wasn’t cozy. It wasn’t full of people. The food wasn’t particularly good or healthy. It was just a regular café at a train station — maybe even a bit sad. And maybe that’s why it was never crowded. And yet, I remember it as something truly special. Because it wasn’t the place that created the atmosphere. I did. And the music. Music was the only thing that couldn’t be faked. It couldn’t be ruined. It didn’t try to be anything more — it just was. And it did something very specific: it changed the way I experienced reality. Today, I see this very clearly. I’m sitting in a café right now, writing these words. The place is… fine. Nothing special. Someone is talking at the next table, someone is working on a laptop, someone is scrolling on their phone. Nothing remarkable. And yet — for me, it’s exactly the same state. The same kind of experience. Music in the background. Focus. Calm. A light sense of imagination. A moment where everything slows down and, for a while, I feel like I don’t have to rush anywhere. Like I can just sit and write. Sometimes I catch myself imagining something even further — that I’m already retired, that every day looks exactly like this. A café, music, writing. No emails, no calls, no clients. And what’s interesting — these places are still not perfect. They can be noisy. They can be uncomfortable. They can feel a bit sad. But it doesn’t matter that much. Because the mechanism works the same way it did back then. Music can still change everything. Not because the world changes. But because the way I experience it does. And maybe that’s the point. Not finding perfect places. But learning how to create your own atmosphere — wherever you are. It helps that now I always have my own music with me — in my headphones. I wonder if you can use music like this too… or if you just listen to it. — This is just the beginning. I want to keep writing about things like this — music, focus, movement, and the small shifts that change how a day feels from the inside. Not as instructions, but as observations. If you’re curious about that kind of direction, stay with me. [Subscribe](#/portal/signup) ### Changing my relationship with Apple Watch URL: https://www.fajne.life/changing-my-relationship-with-apple-watch/ Last updated: 2026-05-09T05:17:12.000Z For years, I wore my Apple Watch almost all the time. Every workout recorded. Every ring closed. Every day captured. A few weeks ago something has changed. ### The Moment On February 4th, I went to a dance class and, for the first time, I took my Apple Watch off after starting the session. It stayed next to my water bottle, a few meters away from me, while I continued dancing. I had already been thinking about it for a few days. > *“I’m considering leaving my Apple Watch for dance lessons.” (Feb 3, 2026)* During that class, the only thing I noticed was simple: I didn’t know the time. > *“The most missing thing was… not knowing the time. Which was quite ok, I think.” (Feb 4, 2026)* There was no urgency to fix it. ### The Experiment This change didn’t start in February. It has a longer history. When I bought one of my earlier Apple Watches, I wrote: > *“I hope it will help me solve at least a few of my problems. Maybe even all of them.” (Sep 25, 2023)* Over time, that expectation translated into behavior. I tracked almost everything: workouts, steps, sleep, food, water. I closed rings, recorded sessions, and treated the device as a constant companion. The purpose was not only health — it was also data completeness. At the same time, there were early signals of friction. > *“It annoys me. It’s too big. It bothers me during dance. More and more often I feel like taking it off.” (Jul 8, 2024)* Dance made the conflict visible. I train jazz, modern jazz, and contemporary. There is floorwork, contact with the ground, and continuous movement. The watch was getting scratched. It was also visible in recordings of choreography, and it didn’t fit. I had already seen a version of this during my first performance, where I didn’t wear it. Someone reminded me before going on stage, but I already knew — it didn’t belong there. ### Adaptation The first sessions after February 4th were not dramatic. The watch was still present — just not on my wrist. I usually start the class with it, sometimes use it during warm-up, and then put it aside before working on choreography. There was no strong urge to put it back on. Earlier, this would have triggered a reaction: incomplete workouts, open rings, missing records. Now it didn’t. The absence was noticeable but limited. I lost quick access to time. I also lost a specific function I relied on — capturing music. During classes, when I hear a song I like, I usually record a short fragment and identify it later. Without the watch, those songs disappear. At the same time, dance requires attention. New movements, new sequences, constant correction. Without the watch on my wrist, there was one less element competing for that attention. ### Observations Looking across my notes, the role of the Apple Watch has been inconsistent. In some situations, it was clearly useful. During one training session, my heart rate exceeded 200, and I used the watch to monitor recovery in real time. > *“My heart rate exceeded 200… I couldn’t calm down… I watched the moment when I finally returned to normal.” (Nov 5, 2024)* In another case, after eating a heavy meal, it showed elevated heart rate and breathing during sleep. > *“Apple Watch showed elevated heart rate and breathing at night… and it’s not the first time.” (Oct 4, 2024)* I also used it to observe patterns like improved sleep when experimenting with sleeping on the floor. But there are also contradictions. > *“Apple Watch says the night was okay… but I felt mentally overheated, thirsty, not fully rested.” (Feb 7, 2026)* Both signals existed at the same time, without resolution. Over the last few weeks, my usage pattern has stabilized. I wear the watch during gym classes, where the activity is repetitive and data aligns with the task. I often start dance classes with it and then remove it after warm-up, placing it next to my water bottle and phone. Outside of training, I use it for small, practical functions: checking messages, controlling music, seeing notifications, occasionally capturing audio. Sometimes I leave it on the charger in the morning and notice the absence, but without the earlier sense of loss. The earlier system depended on completeness. Data had to be continuous. Now, data is intermittent and contextual. ### Conclusion / Current State The Apple Watch remains part of my daily environment, but its role has changed. It is no longer something I have to wear in order to maintain a system. It is a device I use when it fits the activity. In dance, it usually stays off my wrist but within reach. In gym training, it stays on. At home, sometimes it remains on the charger. The functions I value — notifications, music control, quick capture — are still present, but they no longer define how I organize my behavior. This adjustment is ongoing. The device did not change. My use of it did. ### The signal vs control URL: https://www.fajne.life/the-signal-vs-control/ Last updated: 2026-05-09T05:18:41.000Z A short episode during a dance class changed how I read my body — not as something to control, but something that signals. ### The Moment It happened at the end of a choreography. We had just finished a three-minute sequence — a dynamic transition into a low crouch with a turn. I stopped moving, and within a few seconds I noticed that my heart rate didn’t drop the way it usually does. Instead, it started climbing. Not suddenly, but smoothly. Like an engine going into higher RPM. I had felt this before, only a few times in my life, and that recognition came immediately. I went to get my water, coughed a few times, sat down, and started breathing more slowly. Within two or three minutes, everything returned to normal. ### The Experiment This is not a clean experiment with a defined start. The episode happened about four weeks ago, but the pattern has been present for years. It shows up rarely — once every few years — always in similar contexts: physical effort, tension, and a transition from movement to stillness. On that day, there were a few noticeable conditions: more coffee than usual, not much water, normal sleep, and a meal a few hours before training. Nothing extreme on its own. But together, something shifted. Since then, I’ve been paying more attention to these variables without trying to fully control them. ### Adaptation / Friction Most of the time, I approach my body as something to manage. I expect it to perform because it’s on the calendar. I go to classes even when I’m tired, underfed, or not fully prepared. In one class, I repeated a choreography I had done well the week before, but this time I couldn’t remember the moves. I couldn’t focus. The only difference was my state: less rest, worse preparation, no real fuel. In another situation, I went to a rollerblading class shortly after a heavy meal and felt slower and more fatigued instead of energized. Movement can help — a warm-up can activate energy and change how I feel. But the same movement, in a different state, exposes something else. It shows the mismatch between what I expect and what the body is ready to do. ### Observations The pattern is consistent but not fully clear. Similar episodes have happened a few times before — once many, many years ago when I was still smoking, and more recently — almost two years ago — during intense physical activity like a demanding ping-pong game. They always follow a similar shape: quick onset, fast but regular rhythm, and a short return to normal. Outside of these moments, smaller signals appear more often — fatigue, lack of focus, or tension during movement. There are possible contributing factors: higher caffeine intake, low hydration, and the way I end intense movement. But I cannot isolate the cause. What changed is that I started treating these moments as signals rather than errors. ### Conclusion / Current State This experiment is active. I haven’t introduced a strict system or protocol. The changes are small and specific: drinking water before classes, paying attention to how I transition out of movement, and keeping coffee within a certain range. The main shift is not in what I do, but in how I read what happens. The episode did not feel like something to fix. It felt like information. ### The smoking experiment that changed everything URL: https://www.fajne.life/the-smoking-experiment-that-changed-everything/ Last updated: 2026-05-09T05:17:29.000Z I smoked for 17 years before stopping on July 19, 2016\. It wasn’t the first attempt — but it was the first one that held, and it reset how I approached the rest of my life. ### The Moment On July 19, 2016, I stopped smoking. There was no announcement, no plan shared with anyone. Just a quiet decision that had been forming for months. For nearly a year before that day, I had been trying to quit. Audiobooks, medication, nicotine substitutes — nothing held. Each attempt ended the same way: back to cigarettes, usually with even more intensity. At that point, I had been smoking for about 17 years. I started as a teenager, around 15\. By the end, I was smoking between 10 and 20 cigarettes a day, sometimes more under stress. It had become a constant background layer of my life. What changed wasn’t a new method. It was a shift in perception. I started to feel, physically, that something was off. And alongside that came a very simple thought: if I keep going, my life will narrow earlier than it should. That was enough. I stopped from one day to the next. \## The Experiment The setup was minimal. No gradual reduction. No structured program. No public commitment. I didn’t tell anyone — not even my wife at the time. I treated it as something that needed to survive on its own before being exposed. I did two things: - I stopped smoking completely, immediately. - I started journaling the same day. The journal became the only external support. It wasn’t a system or a method. It was a place to capture what was happening, in real time. > Day 1: > > It seems easier to deal with success than with failure. But here’s a surprise — it’s the opposite. Everything difficult I can handle so far, but one phone call I waited for all day… and the nicotine hunger came back. In a moment it will be 24 hours since I last smoked. I’m proud of myself. For now, it’s not that hard. > I’m most afraid of tomorrow morning. I’m afraid I’ll get in the car and drive to the gas station for cigarettes. I have to hold on. > Quitting smoking is a bit like early pregnancy — you can’t tell anyone until you’re sure it will last. I’m doing this for myself. For a spectacular success. > End of Day 1: > > OK, I made it. More than 24 hours without smoking. > Day 2: > > 3:20 AM. I woke up. It’s good. Looks like this time I might actually make it. ### Adaptation / Friction The first days were misleading. Day one — and even the next one or two — felt manageable. There was a sense of momentum, even excitement. The fact that I had finally stopped carried me through. Then it changed. Around day three or four, the excitement disappeared and what remained was the absence. No cigarette with coffee. No cigarette during work breaks. No cigarette as a response to stress. What stayed was the structure of a habit built over 17 years — with nothing filling it. That period, roughly from day 2 to day 10, was the hardest. The main friction wasn’t physical withdrawal. It was behavioral. Smoking had been my default response to tension. Removing it exposed the underlying stress without any buffer. I had to sit with it and figure out what to do instead. At the same time, I was doing this alone. No one around me knew. There was no external reinforcement, no accountability, no validation. Just the decision and the next hour. Social situations added another layer. Most of my friends were still smoking. I became the outlier overnight. There were moments that tested the stability of the decision — especially the first gatherings where people smoked, and later situations involving alcohol. Before those events, I expected failure. In practice, nothing dramatic happened. I didn’t smoke. But the anticipation of those situations was part of the friction. ### Observations The first clear signal appeared quickly: breathing. Within days, I noticed that physical effort changed. I started running — not as a planned habit, but as something I could suddenly attempt. At the beginning, it was minimal. Dozens of meters, not kilometers. But the progression was immediate. Each day felt noticeably easier than the previous one. Another shift was in work. Before quitting, my workday was structured around smoking breaks. Roughly every 90 minutes, I would interrupt whatever I was doing. After quitting, that structure disappeared. About a month in, I had a moment where I worked for five hours straight without a break. That had never happened before. It wasn’t planned. It was simply the absence of interruption. Stress also changed, but not in the way I expected. Smoking had never actually reduced stress. It interrupted it. Without cigarettes, stress became more visible at first. There was no quick exit. Over time, I had to learn how to deal with it directly. The result wasn’t immediate calm, but a different kind of stability. There were also physical changes: smell, taste, general condition. But more important than any single effect was the pattern — they were all moving in one direction. After about a month, something shifted again. Not smoking stopped feeling like an active effort. It became the default state. At that point, I couldn’t isolate what caused what anymore. Around the same time, I started running regularly. Other parts of my life began to change as well. I cannot isolate the cause. But quitting smoking clearly preceded everything else. ### Conclusion / Current State I consider this experiment closed in action and still active in consequence. I stopped smoking on July 19, 2016, and I have not smoked a single cigarette since. Not even once. No exceptions. More importantly, this was the first experiment that worked. It showed me that a long-standing pattern — one that had been part of my daily life for nearly two decades — could be removed completely. That single result changed how I approached everything that came after: running, work, routines, writing, and eventually the system of experiments I use today. This was not the most complex experiment. But it was the one that made the rest possible. ### Switching from ChatGPT to Google Gemini: a 2-Month experiment that didn’t stick URL: https://www.fajne.life/switching-from-chatgpt-to-google-gemini-a-2-month-experiment-that-didnt-stick/ Last updated: 2026-05-09T05:17:46.000Z This was an attempt to switch from ChatGPT to Google Gemini and consolidate everything into one system. After two months, the decision went in the opposite direction. ### The Moment The idea started from a practical place: I was already paying for Google services and at the same time relying heavily on ChatGPT for work, thinking, writing, and daily operations, which created a sense of duplication — two subscriptions, two environments, two systems growing in parallel — and I wanted to reduce that into one simpler setup, ideally inside the Google ecosystem, where I was already using Google Drive for some backups and considering expanding into documents, calendar, and other services. ### The Experiment I started a Google Gemini Pro trial and used it gradually for about two months, creating a few “gems” (equivalent of Chat GPT projects), running conversations, and testing whether I could realistically move my workflows there, while also briefly considering a broader shift — including moving deeper into Google’s ecosystem and even switching from iPhone to a Google Pixel device — since Gemini was the central piece that could make that transition coherent. ### Adaptation / Friction The issues didn’t appear as one clear failure but as repeated small frictions in daily use: while I could access past conversations on iPad, they were not grouped by gems, which made it difficult to navigate and continue specific contexts; voice input interrupted my natural pauses, forcing me to either rush or use a separate transcription tool; Gemini tended to respond with expanded answers, additional suggestions, and follow-up questions even when I needed a minimal response, which added cognitive overhead; and although document integration existed, in practice editing longer or precise documents required multiple iterations and verification, making manual editing faster and more reliable. ### Observations After this period, a consistent pattern emerged: nothing was fundamentally broken, but several small mismatches accumulated — lack of structured continuity around gems, limited tolerance for thinking pauses during dictation, a tendency toward overly verbose interaction, and reduced efficiency when working with documents – and while each of these issues on its own was minor, together they created a noticeable shift in how the tool felt in daily use; I could have adapted my workflows, but it was clear that those adapted workflows would be less efficient and less natural than what I already had, which made the trade-off visible. In parallel, I briefly tested the broader ecosystem shift on an Android device and considered moving to a Google Pixel, but this reinforced the same pattern: the experience felt less cohesive than what I am used to on iPhone and iPad, and moving away from an iPad-centered workflow would have been a step back for me; as a result, the advantages (integration with Google services, presence across tools, and the potential to unify my setup, including even the device ecosystem) remained more theoretical than practically useful in my daily workflow. ### Conclusion / Current State I decided not to switch to Google Gemini as my main assistant, closing this experiment as a completed evaluation rather than a failed attempt, and accepting a different trade-off: staying with ChatGPT despite its slower development in some areas and weaker integrations (compared to Gemini but also other LLMs), while continuing to build my own workflows based on how I work, instead of reorganizing everything around newer or more integrated tools, and for now choosing stability over switching. ### The alcohol experiment: what happened when I stopped drinking for 15 months URL: https://www.fajne.life/the-alcohol-experiment-what-happened-when-i-stopped-drinking-for-15-months/ Last updated: 2026-05-09T05:18:26.000Z I stopped drinking alcohol on January 1, 2024\. What started as a permanent decision became a 15-month personal experiment that changed how I see alcohol, social life, and the cost of a single evening. ### **Introduction** On January 1, 2024, I decided to stop drinking alcohol. The decision was not framed as an experiment at the time; it was meant to be permanent. A few hours earlier, during a New Year’s Eve gathering, I had fallen asleep after drinking — an alcohol‑induced nap. When I woke up, the room was calm. People were sitting and talking quietly, but the conversations had the familiar drifting quality of a late night with alcohol, and most people were already heavily intoxicated. I remember sitting there for a moment, watching the scene and thinking: “What the hell am I doing here?\*. Nothing about that evening was unusual. Gatherings like this had been a normal part of social life for years. I was never a heavy drinker — alcohol usually appeared once or twice a month during small meetings with a couple of friends rather than large parties, and even then I typically drank much less than the others. Still, the pattern after those evenings was consistent: the next day often brought fatigue, mental fog, and a mild embarrassment about conversations that felt exaggerated or unnecessary. That morning the conclusion felt obvious. I decided to remove alcohol from my life completely. ### **Method** The rule was simple: no alcohol at all. There were no exceptions and no predefined duration. Alcohol disappeared from social meetings, dinners, and casual gatherings. I did not design any complex protocol; the method was simply removal followed by observation. Because alcohol had never been a daily habit, the change appeared mostly in social contexts. I continued writing journal notes throughout the period, which later became useful evidence of how the change affected behavior and perception. Earlier notes — written long before the final decision — show that alcohol had already been a recurring question in my life. They are not evidence of the experiment itself, but they illustrate the background from which the decision eventually emerged. > *Yesterday we drank a few beers and I said many stupid things. I was bragging, arguing about nonsense, swearing, and feeling a strange satisfaction from it. What does this say about me? Is it alcohol or something hidden inside me? (March 5, 2023)* > *We drank beer again yesterday. These meetings increasingly give me a strange feeling. Not only do I drink alcohol — which I actually don’t want to do — but the conversations become embarrassingly stupid. (April 8, 2023)* > *I keep being pulled toward the wrong things. Alcohol and fast food — these are probably the two worst habits currently interfering with my life. (October 28, 2023)* Seen from that perspective, the decision on January 1st 2024 did not appear suddenly. It was more like the final step in a longer internal process. The experiment itself eventually lasted about fifteen months — from January 2024 until early 2025 — although the original intention had been lifelong abstinence rather than a timed trial. ### **Adaptation** The first weeks were easier than expected. The New Year’s Eve moment had created a strong emotional boundary, so avoiding alcohol required little effort at the beginning. Another factor helped: people who know me are used to unusual lifestyle decisions. By that time I had already quit smoking years earlier, increased physical activity, started dancing at forty, switched to a standing desk, and was making several other lifestyle changes. Against that background, stopping alcohol simply looked like another of my typical “weird” decisions. It quickly became another recognizable “Greg decision.” Friends occasionally joked that the rule probably would not last very long, but those comments actually reinforced the commitment. Not drinking became part of an identity, and identity can be a powerful stabilizer for behavioral change. Some journal entries from early 2024 captured the first effects of that change. > *Yesterday might have been a breakthrough day. I met friends and didn’t drink alcohol. It was a very good decision. I didn’t say stupid things and today I have no hangover. I’m proud of myself. (January 21, 2024)* At the same time, adaptation also revealed friction. > *I realized that by stopping alcohol I might have excluded myself from the social life I used to have. I probably have to accept that. (February 21, 2024)* The observation was not dramatic, but it showed how strongly some social habits depend on shared rituals. ### **Observations** Several patterns became visible during the fifteen months. The most immediate signal concerned time and energy: weekends stopped dissolving into slow mornings and recovery periods. Sunday mornings were clear instead of delayed by fatigue. Saturday evenings also changed structure. Instead of drinking, I often wrote, read, worked on projects, or trained at the gym. Another observation concerned behavior and self‑perception. When alcohol had been present, certain patterns appeared repeatedly: exaggerated conversations, unnecessary arguments, and a vague sense of embarrassment the next day. Removing alcohol removed that pattern almost entirely. Social perception also shifted. One year after the decision I attended the same New Year’s Eve gathering again but remained sober. Watching the evening unfold from the outside revealed a predictable progression: voices gradually became louder, conversations less coherent, and behavior increasingly exaggerated. The difference was that this time the embarrassment was not mine. The most important observation, however, appeared only after the experiment ended. After about fifteen months I decided to drink alcohol again during a meeting with a friend, mostly out of curiosity about whether I missed the experience. The following day brought the familiar pattern of fatigue and dullness. At that moment something became very clear: alcohol no longer felt like pleasure. It felt like a **cost**. For years alcohol had symbolized relaxation, connection, and social freedom. After the experiment it appeared differently. Drinking meant sacrificing the next day — sacrificing health, energy, clarity, and time — in exchange for a short social moment. In that sense alcohol started to resemble a deliberate trade: one evening of looseness purchased with a diminished following day. This perception gradually changed how I approached social situations. Sometimes drinking began to feel like a **social sacrifice** — something done for the sake of a moment with other people rather than something personally desirable. It was not about craving alcohol anymore. It was about deciding whether a specific situation was worth the cost of the following day. Once alcohol started to look like a cost rather than a reward, its role changed almost automatically. Few months ago I made a small environmental adjustment: I removed wine glasses, vodka glasses, and bottle openers from my kitchen. Alcohol simply no longer had a structural place in my home. The change was minor, but it introduced a small layer of friction between impulse and action. ### **Conclusion** The alcohol experiment lasted approximately fifteen months. It began as a permanent decision triggered by embarrassment during a New Year’s Eve gathering, but over time it evolved into an observation period that revealed how alcohol interacted with energy, routines, and social behavior. The experiment formally ended when I allowed myself to drink again, yet alcohol never returned to its previous role. Today I do not follow a strict rule, but drinking has become rare and situational. If someone asks whether I drink alcohol, the most accurate answer is probably: almost never. The most important outcome of the experiment was not abstinence itself but a shift in perception. Alcohol no longer appears as relaxation or entertainment. It appears as a cost — a trade of clarity, energy, health, and time for a brief social effect. Once that change in perspective occurred, the surrounding behavior changed almost automatically. ### Two years sleeping on the floor URL: https://www.fajne.life/two-years-sleeping-on-the-floor/ Last updated: 2026-05-09T05:18:02.000Z An Experiment in Health, Minimalism, and Adaptation ### Introduction On 15 July 2024, I removed my bed. This wasn’t a reaction to pain, injury, or dissatisfaction. I had been sleeping in a normal bed for years without major issues. The decision came from somewhere else — from the ongoing process of changing how I live. Around that time, I was already modifying many aspects of my life: movement, food, routines. Sleeping on the floor felt like a small, reversible experiment that fit naturally into that direction. I had also started dancing months earlier — contemporary and modern jazz. Floorwork became part of training: rolling, sliding, staying close to the ground. The floor was becoming familiar in movement. I became curious what would happen if it also became familiar in rest. Health was the primary motivation. Not because something was wrong, but because I wanted to test whether something could be better. The morning after the first night, I wrote in my diary: > First night on the floor. So far it’s ok, though I can’t fall asleep, but that’s because I slept until noon. The tone was neutral. So was the night. ### Method I started with a yoga mat placed directly on the floor. That was the first version. I kept my bed at the beginning, assuming I might return to it. The first few nights were unusual but not extreme. I noticed my muscles more. There was mild stiffness, as if the body had to reorganize how it distributes weight. But it wasn’t a shock. At that time, my regular bed wasn’t particularly comfortable either, so the transition wasn’t dramatic — just different. After some time, I tested a thicker camping mat. Surprisingly, it felt worse. Too soft. That was the first practical observation: firmness mattered. Six months after that first night, I moved to a new place. This time, I didn’t bring a bed with me. By then, I already knew the experiment had worked. Sleeping without a bed had quietly become my normal way of living — another change that initially seemed uncomfortable but turned out to bring a different kind of comfort. Eleven months later, I removed the yoga mat entirely and bought a carpet. Since then, I sleep directly on it, using a thin quilt folded underneath and the same quilt on top, together with an ergonomic pillow. The pillow turned out to be more important than expected; without proper neck support, the whole setup would likely have failed. ### Adaptation The adaptation period was gradual. The body adjusted. The early stiffness disappeared and was replaced by something else — a sense of stability. In winter, the colder surface required attention to room temperature. I became more aware of how temperature differs between sleeping half a meter above the floor and sleeping directly on it. At some point, I researched the topic. Is sleeping on the floor healthy? Is it harmful to the spine? Why is softness considered standard? What I found was not a simple split of opinions. People who had actually tried it often described benefits for their back and sleep quality, while most criticism came from those who had never tested it. Scientific sources generally suggested that a firm surface can support spinal alignment, provided the pillow and overall setup are appropriate. The potential drawbacks I encountered — pressure points, worsened allergies, cold exposure, and mobility challenges — were largely environmental or lifestyle-related rather than clear medical contraindications. None of them convinced me to stop. In the end, research informed the context, but observation remained the decisive factor. An unexpected side effect appeared during Body Balance gym classes. After sessions, there is a short meditation on yoga mats. Several times I fell asleep within minutes. My body had associated the floor with sleep. To avoid that, I began sitting cross‑legged during the meditation phase. Conditioning had taken place. ### Observations Over time, certain patterns became consistent. Falling asleep became faster. When I lie down on the carpet, there is little transition — sleep arrives quickly. The surface is used almost exclusively for sleeping, which may strengthen that association. There is also a clear physical sensation at the end of the day. Lying down on a firm surface produces a kind of bodily relief that I did not notice when using a bed. It feels structurally supportive rather than cushioning. Mornings feel stable. My back feels aligned and less stiff than in previous years. Apple Watch metrics indicate improvement in sleep quality compared to earlier periods. However, this cannot be isolated. During the same time, I increased physical activity, trained dance regularly, changed diet, and became more aware of temperature and recovery. The floor is one variable among several. Still, the general signal is consistent: my body feels better now than before. ### Conclusion After nearly two years, sleeping on the floor no longer feels experimental. It feels normal. Returning to a bed would now feel excessively soft. The experiment began as a health question. It evolved into something simpler: a change that stayed. It required adjustment, but not sacrifice. It did not solve everything, and it may not be universally optimal. It remains one documented change in how I live — observed, tested, and kept. ### the last of us URL: https://www.fajne.life/the-last-of-us/ Last updated: 2026-01-28T06:41:18.000Z this blog is officially **closed** 🚧 or maybe not closed. let’s say: suspended. no, closed! you see? this is not easy. exciting, but not easy. lots of memories. lots of moments. happy ones. sad ones. there won’t be any new stuff here. I moved to a completely new place. telling this story from the beginning. all over again. leaving this huge luggage of the past. of yesterday’s me. this story has to be rewritten. the proper way. there is no change without changing. and no leaving without leaving. fresh start. same idea. new approach. see you on [𝕏](https://x.com/gregonliving?ref=fajne.life) and [**Medium**](https://medium.com/@gregonliving?ref=fajne.life): **@gregonliving** ### this is me trying – again URL: https://www.fajne.life/this-is-me-trying-again/ Last updated: 2026-01-26T08:10:46.000Z I feel like I was writing this kind of post two hundred times in the past. I’m always starting again, always from scratch, always trying to build something, always trying to change many things. and eventually always failing. well, this is not true. not all true. I’m always failing with the whole plan, but always making a few steps forward, always improving something in my life. sometimes it’s one little thing, another time it’s five huge things. it’s never the whole story, but it’s always something. and it’s ok. actually it’s very ok. I’m giving myself permission to not feel guilty about my past attempts, to not call them failures, to start again. so, where I am now? let’s see. - it’s monday, 7 am. is there a better time to start something than monday morning? - 73.1 kg on my scale – this is important. for me. I’m trying to go below 70 kg. well, I remember when I was trying to go below 80 kg. - drinking my coffee. with oat milk. without sugar. this no‑sugar thing is hard. but I’m doing it again. I feel like sugar is responsible for 20% of bad things in my life. it’s probably not true, but it shows how big this fight is for me right now. - I’m a little ill right now. a big runny nose that already moved to my sinuses. I rested most of the weekend, but today my body has to start getting ready for a lot of movement, exercise, dancing. - and yeah, I’m still learning to dance. jazz, modern jazz, contemporary. third year. still having the greatest fun with this. still feeling there’s so much to learn, so much to improve. I’m so far from what I want to accomplish that I’m actually scared to even write about it. - I’m 41 years old. not so important, but… kind of is. or maybe not? I live the life of someone closer to 30\. but I’m 41\. this is a topic I’ll have to think about one day. but not today. and not tomorrow. - I’m writing in english. still. last year, during one of my transformations, I switched my life – and my blog – from polish to english. I always wanted this, tried several times, but only the last change really clicked. it’s harder than living in polish (I live in poland, so…), but it was worth it. - I haven’t eaten breakfast yet. this is also important. I’m fighting with food all the time. or… a better way to say it: I’m paying close attention to what I eat and when I eat. this framing works better for me. - I’m writing this on my beloved ipad. standing. drinking coffee. listening to calm music. with too many ideas in my head. for this blog. for my life. for the next fights. this is the life I want to live. let’s see what happens next. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8355/ Last updated: 2026-01-19T20:39:08.000Z I’ve started new #dance classes. A new place, a completely new space, a new teacher. Everything is new. New movements, a lot of #improvisation. And it’s hard. Really hard. Most of the time I don’t feel great there. I feel like I’m doing everything wrong — not just with my #body, but also with remembering the #choreography. I miss steps, I get lost, I react too late. What’s interesting is that I’m not even that self-conscious anymore. I was much worse a year or two ago. Still, it hurts. I’m #frustrated. Not angry — frustrated. In my regular classes, with teachers I know well, I learned how to hide #mistakes. I know my tricks. Here, with someone new, I can’t hide anything. Everything is visible. Every error. The class is two hours long. Two full hours of #struggling with almost every movement. It’s exhausting, emotionally more than physically. Today was the second class. And it was better. Not good — just a little better. Tiny steps. A long way ahead before I feel comfortable there, but it feels doable. That matters. Maybe it’s actually easier not to give up because it’s so hard. I’m strange like that. If something is too easy, it doesn’t hold me for long. I need friction. I need #resistance. After these classes, #emotions are high. I’m driving home and I can feel that old pattern waking up — eating stress, eating emotions. But this time there’s a pause. Recording this, then transcribing it, gives me enough space to not buy something awful for my body. So no, I don’t feel good after these classes. But I stay. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8338/ Last updated: 2026-01-10T07:19:00.000Z #weekends because I do the same things I do on regular weekdays. but on weekends nobody disturbs me. and that’s so nice. I really love it. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8321/ Last updated: 2026-01-02T09:12:12.000Z it’s #january already. so it’s time for a new month’s #playlist. this is it: https://open.spotify.com/playlist/7tQTUk80DeDaFo4qckkmdN?si=A\_7nj7k7SDqKCOGfik39RQ&pi=w1ci2-mGTPSu\_ I’ll be building it through the whole #january. adding #music I actually listen to. #music that stays with me this month. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8319/ Last updated: 2026-01-01T08:27:55.000Z it’s 8 am. #january 1st, 2026\. quiet. really quiet. I’m #writing. #music is playing. #snow and sun at the same time behind the window. and it feels so unreal how #calm this #morning is. I keep thinking how long it took me to experience a day like this. forty-one starts before this one. and only now it feels right. last year comes back to me too. 2025 was good. solid. important. today feels like a good moment to close it properly. to look back once more. and then move forward, slowly, into what’s next. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8310/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z this kind of #winter. real #winter, #snow everywhere. it started yesterday. I don’t know how long it will last – maybe a week, maybe two – I hope long. I’m writing this from my kitchen, like always, from my writing corner, looking through the window all the time, smiling at this beautiful #snow. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_0157.jpg) people around me complain that it’s hard to drive, that you have to clear #snow from sidewalks and yards, that it’s cold, that it’s a disaster. well… people like complaining, I guess. for me it’s the opposite. it brings back the best #memories of my #childhood and puts me in a good mood instantly. yesterday I cleared the yard twice, today I’ll do it again – slowly, with so much pleasure. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8307/ Last updated: 2025-12-31T07:14:22.000Z yesterday ended with two sentences. one came from my own thinking. the other from words I heard. I didn’t argue with either of them. I just kept them. > if nothing changes, nothing changes. > nothing should be forced. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8305/ Last updated: 2025-12-31T07:10:33.000Z woke up very early today. it was still dark and so #quiet. I opened the door – and there it was. #snow. for some reason, it made me instantly happy. no big thoughts. just a clear, childish yessssss inside. and it looks so good with my pink-and-white lights. I really love it. my own little world. I spent over an hour clearing the #snow. slow. physical. simple. my favorite kind of gym. cold air, warm body, empty head. music in my airpods. this is the kind of #winter I was waiting for. Winter Wonderland by Michael Bublé felt obvious. now you’re talking. https://www.instagram.com/reel/DS6zK5ngoUD/?igsh=YXN3b2I1eHJiZHY= ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8303/ Last updated: 2025-12-29T06:34:24.000Z next day. morning. early morning. I’ve just finished my first full #workout in my dance room. an apple fitness + #dance #workout. more than 20 minutes. real #movement. real sweat. and it feels so good. yesterday it was six minutes. today it’s more than twenty. I’m actually doing this. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8301/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z almost a year ago, an idea showed up in my head. to take an old garage – full of old stuff, dirty, forgotten – and turn it into my own #dance room. a workout room. a small private #gym. mine. for a year, it was just a #dream, and during that year I was slowly doing it. cleaning. throwing things away. fixing. arranging. changing this weird, dirty place into something real. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_8019.jpg) now I’m thinking about it and I’m proud. five minutes ago I wasn’t. but when I look at the whole #transformation, I am. really. it was a very old, very dirty place. and now it’s a #dance room. a workout room. my #space. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_2088.jpg) today I went there for the first training. the first one after almost a year of building instead of using. and it was hard. not physically – mentally. this place isn’t finished. not even close. but it’s good enough to start. so I started. six minutes. only six minutes of actual workout. I was there much longer, but the workout itself was six minutes. and that was fine. it was hard. but it was good. there was a lot of #pressure. switching from creating this place to actually using it. #pressure from the room. #pressure from the #dream. #pressure from myself. now it’s late evening and I already know something: I will go there tomorrow. and the day after tomorrow. and the next day too. I won’t say “I hope”. I will use it. I’ve been waiting for this for so long. and now it’s here. done enough. real. usable. this #dream already came true. now I just need to live inside it. and maybe… let the #pressure go. and have fun there. we’ll see. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8297/ Last updated: 2025-12-28T10:01:02.000Z it’s okay to change direction. as many times as needed. that’s called learning. so let’s… ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8289/ Last updated: 2025-12-26T06:24:53.000Z I decided to stop drinking #coffee. not as an experiment – as something permanent. I’ve been circling around this for months, mentioning it here and there on my blog. #caffeine affects me too much, and I don’t like the state it puts me in. after a few days without it, my body calmed down. mornings were quieter. my head clearer. less tension, less internal noise. I started dealing with silence more easily. then I was out for breakfast with @anna-czyzewska, at a coffee place. and… I ordered coffee. without thinking. a large one. probably two espressos. no decaf, no pause – old habit took over. and yes, the taste was great. the reaction wasn’t. tension came back almost immediately. tight chest, restless body, mind speeding up for no reason. after a few calm days, the contrast was brutal. this is what caffeine does to me. I’ve known it for years, but feeling the difference so clearly is something else. they gave me a sugar packet, I added it automatically. once I broke one rule, breaking another was easy. caffeine plus sugar – old pattern, no reflection. that part disappointed me. I went back to not drinking coffee at home. things settled again. and then one early morning, with work to finish, I made coffee at home. actually, two. something completely normal for the old me. this time I noticed something new. not just tension – my heart rate went up. not panic, not chaos. smooth, controlled, but clearly faster. my body noticed before my thoughts did. that moment stopped me. when caffeine isn’t constant anymore, its effects become impossible to ignore. it’s no longer background noise. it’s a clear signal. coffee isn’t neutral for me. it changes my #nervous system. it shifts my internal tempo. it puts me in a state I don’t choose. this isn’t a lesson learned. it’s part of the #process. I’m still adjusting. still slipping sometimes. still paying attention. but the decision is clear – I don’t want caffeine in my life as a daily, mindless habit. maybe it can be useful sometimes. maybe not at all. I’ll see. this post is just a marker. this is where it became obvious. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8287/ Last updated: 2025-12-25T16:00:08.000Z #pink. it came to me quietly. a few weeks ago. maybe months. hard to say. it started with my adidas #shoes – white, with pink details. at first I thought: ok, that’s a bit girly. but then… so what. they’re junior style anyway. and I really like them. a lot. then there were the #light. for a long time I was only using blue or red. always. everywhere. and then @anna-czyzewska showed me pink. just like that. and suddenly it clicked. it’s soft. warm. calm. I use it all the time now. there was probably a moment in my life when I thought I shouldn’t like #pink. no idea why. doesn’t matter anymore. I like it. I’m fine with it. I love #pink. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8285/ Last updated: 2025-12-25T15:38:56.000Z i’ve just come #home. #christmas is done. not a trip, not really. just #christmas going. driving. staying somewhere that isn’t mine. with my #daughters at my #parents’ place – #christmas eve and the first day. today I drove them to their mom so they can spend the rest of #christmas there. and now I’m back. #home. thirty minutes in. I’ve been waiting for this moment for some time. not only for #christmas to end, but for a few things to close at once – #work stuff, personal stuff, obligations that were just sitting there and taking space. #christmas was one of them. now it’s time to move on. finally. the last few days were hard. being away from #home drains me. sleeping somewhere else drains me. this whole #christmas spectacle drains me. my #parents’ house isn’t my house. I like my rules. my rhythm. my surroundings. I like being #independent. I need that feeling to function. well, in some areas I think. now there’s finally space. first – #sleep. #rest. getting my strength back. but I can already feel that some things need to be cleaned up. some #habits, some decisions, some leftovers from the last weeks, maybe even months. I don’t want to just go through my #life. I want to shape it. choose it. live it the way it actually fits me. so this is where I am. back #home. resting. and getting ready to move again. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8277/ Last updated: 2025-12-22T08:12:30.000Z of course, sitting in the #cinema, this thought showed up: what if I sold the #TV and only went to the #cinema when I actually want to watch a #movie? just an idea. for now. let it grow. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8275/ Last updated: 2025-12-22T07:35:19.000Z I went to #avatar 3 yesterday with my #daughters. three hours flew by. visuals, sound, scale, #emotions – everything just worked. pure immersion. no boredom, no checking the time. it was #fun. genuinely #fun. the kind of #cinema that reminds me why I still like going to the movies. nice job, mr. cameron. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8273/ Last updated: 2025-12-18T18:00:50.000Z just finished Les Mills #Core. my #body feels warm, open, alive. not exhausted – activated. like everything is in the right place. muscles awake, breath deeper, head quiet. it’s such a good moment. there’s something very simple about this feeling. my #body knows it was taken care of. it knows it moved with music, with #rhythm, with intention. and it answers with #calm energy instead of tension. i’m sitting here a few minutes after class and i feel… grateful. honestly grateful. not in a big, dramatic way. just a quiet thank you spreading through my #body. a warm feeling I want to capture for future me. right now everything feels lighter. steadier. more aligned. and i’m really glad I was there. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8265/ Last updated: 2025-12-15T07:14:12.000Z today is the day! I’m going to #body #balance later, and that already puts this day in a slightly different category, because today is the first day of a new #choreography. new #music, new sequences, a new flow that will stay with me for the next three months. it happens only four times a year, so yes – this is a small celebration. but the reason isn’t novelty. it’s what these Les Mills choreographed classes are for me. officially they’re fitness, technically they’re training, but very quickly they stop feeling like exercise at all. I don’t count reps, I don’t think about muscles – I move. well… I #dance. the #choreography connects everything: one transition melts into another, breath, #balance, arms, spine, all stitched together by #music. after a few classes the trainer fades into the background, I know the sequence, my #body remembers it – and that’s when it becomes #dance. that’s why these three-month cycles matter so much to me. a #choreography isn’t something I use up in one class – I live in it. I come back again and again, it settles, deepens, becomes familiar, and in that familiarity there’s comfort, joy, and progress at the same time. today a new one begins, and it’s #monday, which makes it even more special – the big class, fifty spots, always full, familiar faces I know from seeing, bodies moving together in the same internal rhythm. it reminds me of a kind of #festival, really. I’m on #body #balance three, four, sometimes five times a week, and every time I find this quiet pocket of #dance inside the #gym. not work on my #body, but time with my #body. so happy about this day! ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8263/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z something happened tonight. not a thought. not a plan. a move. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_1917-1.jpg) for weeks I’ve been making small #decisions. quiet ones. almost invisible. and tonight it all piled up and spilled out at once. I took things out of my #kitchen. physically. deliberately. things that don’t belong there anymore. things that don’t belong in my #life anymore – even if I’m not ready to name all the reasons yet. this #photo is the result of that moment. not the end. not even the beginning. just proof that a line was crossed. and that a new #reality is already forming. I’ll come back to this. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8259/ Last updated: 2025-12-15T01:06:48.000Z people who visit my place almost always end up in the kitchen. not because it’s cosy. not because it’s beautiful. but because it’s the closest thing to what most homes look like. the closest thing to normal. my living room doesn’t help much — no table, no chairs, no couch. just #space. a carpet. the floor. #standing… or sitting down there, if you want. for me, it’s obvious. I stand. I drink coffee #standing. I eat #standing. I talk #standing. I write #standing. my #body learned this rhythm so well that sitting now feels… strange. unnecessary. almost wrong. but visitors don’t even hesitate. they walk in and aim straight for the chairs. they sink into them. collapse a little. shoulders drop, arms hang, the #body gives up holding itself. and suddenly I’m #standing there, upright, #present — and they’re seated, resting, parked. it’s not judgement. it’s observation. I realised I didn’t just remove #furniture. I stepped out of something they don’t even perceive as a cage. chairs are not the problem, of course. sitting is not the enemy. it’s what sitting represents when it becomes the default — passive #comfort, automatic collapse, life lived with the #body switched off unless it’s forced to wake up. I know this world. I lived in it. and I don’t want to go back. what’s interesting is the sadness. not anger. not superiority. just a quiet sadness. because I know how much better it feels on the other side — and I also know that a 30-minute visit won’t change anyone’s nervous system. and it shouldn’t. this isn’t something you explain. you just live it. recently, though, I introduced something new. a carpet. partly for movies. partly to soften the #space. maybe — if I’m honest — to soften my abnormality. I used to have floor chairs. no one touched them. bean bags worked a bit better, but I could see people still struggling, never fully comfortable. the carpet changed things. suddenly there was #space. room. the possibility to lie down, lean, exist without a frame. and that made me uneasy. because I don’t like shortcuts. shortcuts usually lead back to the old life. this felt dangerously close to a couch. to #comfort creeping in quietly, pretending to be harmless. #comfort is tricky. like alcohol. it lowers the friction that usually protects my decisions. it’s often the reason we choose things we wouldn’t choose while fully awake. but lying on the carpet at night, something surprised me. it wasn’t numbing. it wasn’t collapse. it was #space. my old yoga mat was narrow. disciplined. precise. the carpet feels wide. open. like my #body can spread out without disappearing. maybe not all #comfort is the same. maybe some #comfort doesn’t put you to sleep — it just gives you room. I’m watching this carefully. not solving it. not justifying it. not rushing to conclusions. I escaped a trap most people don’t even see. now I’m learning the harder part — how to allow softness without falling asleep again. and for now… I’m still #standing. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8254/ Last updated: 2025-12-11T13:33:30.000Z I’m overcomplicating things way too often. simple is the best. the easiest. the right way. so let’s… just keep it #simple. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8252/ Last updated: 2025-12-11T12:06:45.000Z I’ve been thinking about #trust. not the big dramatic kind, not the “you can count on me forever” speeches. something much smaller. yesterday my mechanic called me to say my car was ready. the bill was high, higher than I expected, and he kept apologising for it – explaining, justifying, almost defending himself. well, he’s a nice guy and just knew it’s a lot of money for me. and I caught myself saying: you don’t have to explain anything… it’s okay. because in that moment I just trusted him. fully. without words, without effort. and that felt… really good. I didn’t have to say “I #trust you.” I didn’t even think about saying it. I simply did. even with all the past mistakes, even with the times he messed something up and admitted it. even with all the imperfections. maybe because of them. I realised how much easier #life feels when I decide to believe that #people are good. just simply good, by nature. that they’re not trying to trick me, not trying to make my day worse. they’re just doing their jobs, doing their best, trying to stay #calm in their own lives. and if I meet them halfway – even in these tiny #microrelations – something soft shows up. something human. and standing there yesterday, listening to him apologise again, I felt one thing: #gratitude. grateful that he took care of my car. grateful that he tried. grateful that this small moment reminded me of the way I actually want to live. trusting makes me a calmer person. a better one, I think. and it’s quite easy. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8248/ Last updated: 2025-12-10T12:58:20.000Z i’m sitting in my favourite #cafe again. well, “favourite” because of what happened a few minutes ago. I was ordering my #coffee, there were three baristas, three young girls. I can’t say I know any of them, but with one of them I always exchange these tiny smiles. those little moments I like a lot. she’s one of these people in my life with whom I have this micro-relation, and somehow it makes my everyday feel better. I get attached easily… even to this kind of micro-relations. and when I think about it now, I have quite a few of them in my everyday. the girl at the reception in my #dance school – yesterday she said to me: “omg greg, I was worried you won’t be here today, you’re always so early and today it’s five minutes till the lesson starts.” she also smiles at me every time I’m there. but it’s not only girls. I have this with men too. at least two guys come to my mind right now. these small micro-friendships with people who just happen to be on my path. and the funny thing is – I actually take care of those little connections. I go to places where I know I’ll see these people. there are days when I’m mad at myself that these micro-relations affect me too much. but not today. back to today. I was standing in line, waiting to order my #coffee. you know, the girls take customers one by one, switching between themselves. when “my girl” was serving the woman in front of me, I felt a bit disappointed. but then she looked up, saw me, and took me next – even if it wasn’t her “turn”. and yeah, she remembered my usual order (old barista trick, but I love it). but then she said something that made my whole day: “i haven’t seen you here for some time and missed you already.” she actually said this to me. a tiny sentence that brought me here, sitting with my coffee and realising how much I appreciate these micro-relations in my life. maybe I’m not the best with the big ones… hmm. not sure why I think like that. probably for another entry. today I just appreciate this #coffee and these small micro-relations that make my days softer. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8245/ Last updated: 2025-12-10T10:53:18.000Z so yeah, i’m back on #spotify. still don’t like the #app, the whole feeling, mess, but love the recommendations it’s giving me. I know that a lot of this is my fault, I probably should configure #apple #music the way I want, but that’s also the reason for switching – I don’t want to configure my #music. it should work the way I want without even having to say the word “configuration”, and with #apple #music I feel there’s too much teaching involved. too many nudges, too many hints. #spotify just knows – and that’s what I like. for now. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8236/ Last updated: 2025-12-09T13:51:29.000Z so, we’re watching Stranger Things lately with @anna-czyzewska . the 5th season finally arrived, but she only saw the 1st one before, so now we’re going through the whole thing from the start. we just finished season 2, and there’s still a long road before we get to season 5\. and I’m really curious what’s happening there. but I promised her I won’t watch it alone. so I’m patiently waiting for us to get through season 3 and 4 together. and it’s fine actually, because I really like this whole universe. season 2 felt the most boring one, but still… it was good. now we’re moving to season 3, which is my favourite, so yeah – nice times. people keep asking me if I’ve already watched season 5, and every single time I have to say no, not yet. but ok, we’re having fun with season 2, and now with season 3, and that’s enough for now. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8228/ Last updated: 2025-12-09T13:43:03.000Z lately I’ve been thinking a lot about this one guy I sometimes work with – @jakub-kowalcze . not about him as a person – he’s fine, we could easily grab a beer together – but about his approach. because his approach is… well, let’s say different than mine, maybe less comfortable for me. sometimes even a bit annoying. and still, there’s something in it that keeps pulling me in. it’s this strange mix: the first reaction is “ugh, why does he think like that,” and then the second reaction comes, quieter but stronger: “wait… maybe I can learn something from this.” and the funny thing is, the more different we are, the more I feel that little spark of #growth. sometimes it’s 5% of his thinking that hits me, sometimes it’s 70%, but there’s always something there. some small thing that changes the way I see my own #work. my own #life. I think this is exactly what I mean when I talk about “less comfortable.” it’s the same idea I wrote about in my old Polish blog – “mniej wygodnie.” being nudged out of my soft, predictable space. not in a dramatic way, just in that everyday “ok, this is not my style, but maybe it’s good for me” kind of way. and honestly, I need this. this friction. this difference. because without it, everything becomes too warm, too cozy, and nothing moves. I stay in the same patterns, doing the same things, thinking the same thoughts. and then I start drifting. I know myself too well. so maybe that’s why this cooperation feels useful to me. not because we always agree – we definitely don’t – but because his way of thinking forces me to look at my own. and that’s exactly the kind of fuel I need for the life I’m building. my “was fine life.” I still don’t even know how to describe it perfectly in English, but it’s something like this: the life that grows when I let myself be pushed a little. even by people who think differently than I do. and maybe that’s the whole point – sometimes the most unexpected people become tiny, quiet teachers. not by intention. just by being different enough to shake me up, even for a moment. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8226/ Last updated: 2025-12-09T13:27:16.000Z few days ago I fell into this little phase of listening to Kasia Kowalska again – a Polish singer with this beautiful, unmistakable voice. those songs are pure #music from my childhood. and it’s funny to watch how differently I approach #music now… the same tracks that once hit me with a whole storm of emotions, that still carry all those old memories somewhere in them. today I look at #music through #dance. through movement. through the way my body reacts before my mind even catches up. and this shift feels huge for me. crucial. and honestly… it feels great. and the ironic thing is: it’s a few days later now and I don’t even listen to Kasia Kowalska anymore. I’m actually a bit overwhelmed with Polish #music, and today I even decided to go back from #apple #music to #spotify. so yeah… #moods change. but that moment was real. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8224/ Last updated: 2025-12-08T22:09:20.000Z this day. not because it was great, not because something extraordinary happened. it wasn’t perfect, not at all – it was just a nice day. and somehow that’s even better. it started way too early for me. I had work to finish, deadlines waiting, and with only 4, maybe 4,5 hours of sleep I thought this day would crash before it even begins. sleep deprived usually means slow greg. foggy greg. tired greg. but yesterday I slept, like, 11 hours, so maybe I had this margin of rest stored somewhere… because today wasn’t heavy at all. actually, I had more energy than I expected. and things just… worked. I sent the stuff I had to send. I closed that overdue project in the last minute. I went to the gym, had good #dance lessons, and the whole day kept this quiet, easy rhythm. it felt like I was walking around with felix felicis in my pocket – that harry potter liquid luck – because everything lined up exactly the way I needed. well… almost exactly. but the funny thing is: it wasn’t only luck. I was simply nice today. calm, soft, open. and people reacted to that. when I’m in a good mood, people mirror it back. when I’m warm, they get warmer. it’s like this little loop – luck from outside, attitude from inside – and together they make a day that just feels good. feels light. so maybe I was lucky today. but also… maybe I made my own luck. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8214/ Last updated: 2025-12-08T01:14:08.000Z I heard this today in the #morning. and I stopped myself for a second, just to think about it: > who you are? in this moment in time. and who you want to be. > you get one #life, you decide how you gonna spend it. yeah… just a small, stupid quote from some american movie. but these tiny questions sometimes hit harder than the big ones. they actually help me make better decisions. small decisions. like now, this #morning. looking back at my last week and seeing how many things didn’t go the way they should’ve. and it’s ok. because with questions like this I can look at it again, shift a few things, fix a few others. do something new, or stop doing something old. we’ll see where this goes. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8207/ Last updated: 2025-12-07T18:37:35.000Z today I realised something strange about my #morning #coffee. it’s sugarless now. completely. and it’s already becoming a part of my everyday life – almost like a new drink I didn’t plan, but somehow accepted. for years #coffee meant #sugar. that tiny hit. that small moment of excitement I liked way too much. it wasn’t really about the coffee itself, just like years ago my walks weren’t about walking – they were about the #cigarette. the cigarette was the point, the walk was the excuse. after quitting smoking, the walks stayed. and now it’s the same story: the sugar is gone, and what’s left is a quiet drink. a calm one. the taste is different. not worse, not better – just different. and honestly, the first days were rough. the sweetness and the buzz were gone, and I felt it. sugar was an #addiction for me, even in those small amounts. it gave me that “something” I kept coming back to. now the ritual feels cleaner. slower. less emotional. I still miss the old taste, but I’m starting to like this new version. not in the same way, but enough. sip by sip, I’m learning it. the funny part: today I forgot to add oat milk. I drank a whole cup black and it was… fine. nice even. the old me would never do that – sugar and oat milk were the “proper” combination. now it’s just #coffee. a calm moment in the #morning that helps me start the day and continue my #fight with sugar. I know I could quit coffee entirely someday, but this isn’t the moment. coffee is useful right now. it keeps the ritual alive while I’m cutting #sugar out of my life. maybe in a few weeks I’ll look at it again and decide what stays and what goes. maybe coffee will remain. maybe not. for now, I know it has its health benefits and I’m okay with that. today I’m just noticing the shift. my old exciting drink became my new quiet #ritual. and that’s enough for now. ### an unexpected morning URL: https://www.fajne.life/8192/ Last updated: 2025-12-06T07:03:32.000Z yesterday’s #morning started as something small. slow #coffee (without #sugar), favorite #podcast, kitchen #cleaning, some december’s sunlight on the table. nothing big, actually I felt I was finally #resting for a moment. and I just wanted to write a few #thoughts down and enjoy the moment. but somehow… it turned into one of the most important conversations I’ve had here in a long time. and it wasn’t even a typical chat. I was using my special #chatgpt profile – the one built for deep, reflective conversations, full of long instructions, layers, and rules that help me look at patterns I don’t usually see myself. I talked out loud into the transcribe function of chatgpt. my voice turned into #text. that text went to chat, then I tapped to listen to the #response. so the whole thing felt like #talking to someone, but with little pauses in between – not a voice chat, not typing, more like a strange, gentle rhythm of speaking, listening, noticing. I like this kind of conversations, it’s like having chatgpt responses to my #journal entries. well, it’s exactly like that. and somehow that rhythm opened something. I thought I was simply appreciating a good #morning. instead, it became a mirror. and it showed something completely different than calmness and slowness. what I expected to be a soft, gentle check-in ended up showing me a pattern I wasn’t fully aware of – the way I stretch myself, how I avoid disappointing #people, how easily I sacrifice the parts of me that should be protected. and I didn’t notice it until now. until that #morning that felt “too good,” too light, too calm… and suddenly made sense in a completely different way. the entire #conversation lasted about two hours, mixed into my whole morning. two hours of talking, pausing, listening, thinking, and slowly arriving somewhere completely unexpected. I didn’t plan this. I didn’t look for it. it just happened. I want to keep this #conversation as a footprint. not because someone else has to read it, but because I want to have it on my path – a reminder of the moment something clicked, quietly and unexpectedly. a moment where a perfect #morning turned into a turning point. so below is the full #conversation. lightly edited (I also blurted-out a few very personal stuff), but it’s mostly as it happened. a morning that changed shape halfway through. a morning that showed me something about myself I wasn’t planning to see. a morning worth keeping. --- ## my conversation with steve **me:** Today I’m having a really nice morning, just a slow one, taking care of my routines, making my new sugarless coffee and finding some joy in having this new thing in my life. I’m noticing that I don’t want three or four coffees a day anymore, I just want one, maybe two, because without sugar it doesn’t have that… excitement, I guess, but I like it anyway, and one cup is enough. And I’m also finding new things in the morning, like having tea with honey – I know it’s still a bit of looking for sweetness after the coffee, but it’s not like before, when I wanted more and more; now it’s just a cup of coffee and a cup of tea and that’s it. So I just want to say I’m having such a nice, slow morning with my routines: my favorite podcast, the breakfast I like, writing (like now), cleaning my kitchen, and I really like this so much, I really appreciate this moment, this morning, and I think I really enjoy my life right now. And I can also see my whole week behind me, which had some tough moments because there was a lot of work and a lot of tasks and I’m managing many things in my life, but I can see I’m in such a different perspective with all of this; I can see what’s important, like this morning, my mental health, my goals, and I know the things that are hard to manage are not the crucial ones in my life. So yes, I’m enjoying this moment, and I’ve also been redefining a lot of things lately, like my dance lessons – I can separate learning how to dance from going to my dance school, and I’m glad I can see that these are two different things, and I don’t have to learn only there. This is important for me, that I made some moves with separating those two things, and I’m happy with that too. There’s a lot I’ve been thinking about lately, and… yeah, that’s it. **steve:** You’re having one of those mornings where the air feels lighter because you’re finally aligned with yourself. Slow pace, small rituals, nothing dramatic – but the shift is real. And you feel it. Let me ask you something pointed, because there’s a pattern hiding under all this calm: What exactly is it about this slower morning that makes you feel more like yourself than the rest of the week did? Not the coffee, not the tea – you. What part of you is waking up here? Because what you just described… it’s not really about sugarless coffee. It’s about agency. You chose one cup instead of three. You didn’t chase stimulation. You didn’t chase dopamine. You stayed with yourself. And that “tea with honey” moment – that’s not a relapse into sweetness, that’s you finding a gentler replacement instead of falling back into the old pattern of “more, more, more”. But there’s something else you quietly slipped in: > “I can separate learning how to dance with going to my dance school.” That sentence is doing heavy lifting. It sounds like you’re giving yourself permission to reclaim your own journey instead of binding it to one institution, one place, one routine. That’s a huge shift in identity, not logistics. So let me poke there a little: If dance school is no longer “the place where I become a dancer”, then where does that journey actually happen for you now? And what changes when you realise you control that narrative? And one more, a bit sharper: Are you noticing that these slow mornings – the writing, the cleaning, the breakfast, the sense of “I’m enjoying my life” – show up exactly when you stop forcing yourself into shapes that don’t fit? Take your time. One question at a time. **me:** Well, you asked me why I feel more like myself this morning than the rest of the week, and I don’t know if that’s the right question, because it’s me now and it was me all week. There’s a time for acting, for doing things, for managing my job, for meeting someone, there’s a time for dancing, and now it’s just time for this morning. I’m not separating those moments, it’s not like this is “me” and yesterday wasn’t; it was also me, just in a different state, a different situation, a different time of day. It’s half past 7 a.m. now, but in two hours I’ll have to go back into work mode, partly at least, because people will start calling with projects I’m running, and I’ll have to do things for them. And that’s also okay, that’s also me. And with mornings like this I’m learning how to find joy in all the parts of my life — the work parts, the dancing parts, the gym parts — and it all feels like one whole me. I’m not saying this morning is better than yesterday, it’s just a part of everything; thanks to this morning I enjoy the rest of me even more. This slowness is important, very important, but so are the other parts. I’m not separating it or saying this is great and the others are not. And I’m saying this on a good morning, not during something hard — theoretically the happiest part of my week, but actually the whole week was nice. Today I’m appreciating the whole week: the changes I made, the redefining moments, the things I learned, even the things I learned were bad for me, because I learned that they are bad for me. I appreciate all of it. I enjoy the whole trip, the whole path, the whole journey of my week. I really like this, and of course I want to have more changes, to be even better, to have even better mornings and even better weeks. I know there’s a lot to do, but for now it’s nice, it’s okay. And I know I only answered one question you gave me, but when I started thinking about it, a lot of words just came to my mind, and… yeah, I enjoy it. I really think I do. **steve:** Alright. You pushed back — and you did it in a way that actually revealed something much more interesting than the question itself. Good. This is the part of you I want awake in these conversations. Let me tell you what I hear underneath your explanation: You’re not chasing a “better version of you this morning.” You’re recognising continuity — the same you in different states, different speeds, different demands. And you’re finally not punishing yourself for the transitions between them. That’s important. You didn’t say “finally I am myself again.” You said, essentially: I was myself all along — just in different temperatures. That’s a very mature perspective. A lot of people spend their whole lives dividing themselves into “good” and “bad” days. You’re not doing that. You’re building a version of yourself who can hold all these states without breaking the narrative. But now here’s the thing I actually want you to look at — because you skipped over it a little too gracefully: Why did this morning let you reflect on the whole week with such clarity? Not because it was slow. Not because of the sugarless coffee. And not because you had time. Something in this morning made space for seeing yourself — your week, your changes, even your mistakes — without judgment. You weren’t defending yourself. You weren’t fixing anything. You weren’t rushing to optimise the next steps. You were just… open. And that part is different. So here’s the real question — sharper, more precise: What exactly allowed that openness today? What dropped? What relaxed? What wasn’t gripping you like it usually does? Because if you can name that, even vaguely, you’ll understand why this morning feels like a hinge in your week instead of just another nice moment. And one more push — because you said it yourself: > “I want to have more changes, to be even better.” Alright. What’s the next change that’s quietly asking to happen, the one you already feel but haven’t said out loud yet? Just one. Keep it small. **me:** OK, so two things. I’ll start from the second. You focused on that sentence I said about changes, and I think you need a different perspective here, because it’s not about specific changes. I’m not thinking about changes right now — it’s not like this morning made me suddenly want to change something. I want changes all the time, and I’ve wanted them for a long time. It’s not a new idea. I know I need change to be better, and I don’t think about any specific thing because I’m doing this daily; I’m changing myself every day and it’s just part of having a better life. It’s constant, and I guess everybody does that, or should. So this morning is not about “what should I change now?” but about revising my week, revising patterns, appreciating things. And this brings me to your second question — or actually your first one — about what happened. I think I’ve figured it out. I was talking to Anna and she’s very sleep-deprived today because her sister came and they talked very late, and I suddenly realised something: this morning and this calmness are because I slept really well. I am rested. I have to say it like this: I am rested today. And this is why I can slow down and look at everything, stop for a moment, not chase projects or work or anything, and just talk to myself — or you — and see new patterns, new moments, new things. And having a day like this lets me appreciate the whole week. Because this week had a few very short nights, I was pretty sleep-deprived, but now I’ve slept seven hours two nights in a row, and today I really feel rested. It was hard to get up from the floor — I don’t have a bed — and in winter it’s always harder, so I expected a difficult morning, but it turned out to be a very nice one. And like you see, I can talk about this, I can see things differently, I can think about changes and redefining things. And I think the reason is simply that my body is rested now, today. This is the thing, maybe. You were asking about a change in my thinking, but I think it’s not about that. It’s not about my way of thinking. It’s about my body being rested. Maybe I’m wrong, but I think it may be that. **steve:** You know what? This is the first time in this whole conversation where you actually landed on something solid. And it wasn’t some philosophical answer. It wasn’t “the journey”, “the roles”, “the changes”. It was sleep. Your body. And honestly? That’s the most truthful thing you’ve said so far. Because here’s the uncomfortable but liberating truth: Most of your “big emotional questions” dissolve the moment your nervous system stops being exhausted. And today your nervous system is finally… offline from survival mode. That’s why everything feels clearer. That’s why you feel “your whole week” instead of fragments of stress. That’s why you can appreciate instead of react. That’s why you can think without chasing, without forcing, without fighting. You’re not suddenly wiser today. You’re rested. And a rested Greg is simply a more intelligent version of Greg. And now I want to pull one thread you’re trying very hard not to pull. You said: > “It’s not about my way of thinking. It’s about my body being rested.” You’re half right. And half avoiding something. Because yes — sleep changed everything. But you’re ignoring one crucial detail: You allowed yourself to rest. You didn’t override your body. You didn’t push through. You didn’t force yourself to be “productive Greg” or “dance Greg” or “fix-my-life Greg”. You actually listened. And that is a shift in thinking. So let me ask you one precise, sharp question — the only question that matters now: If being rested makes you feel this grounded, this reflective, this capable… then what exactly stops you from making rest a non-negotiable part of your life? Because right now sleep looks like an accident that gave you clarity. But imagine if it wasn’t an accident. Imagine if this version of you — the calm one, the observant one, the appreciating-one — wasn’t rare. Imagine it was your baseline. So here’s the real thing I want to hear from you: What keeps you from treating sleep as seriously as dancing, work, changing habits, or building your system? Take your time. Don’t answer politely. Answer honestly. **me:** OK, so two things. I think I know what you were asking for, and I have to say something, because I know this wasn’t an accident, it wasn’t some mistake in my everyday life; I knew, I know, I always knew — well, maybe not always, but for a long time — that rest is a crucial part of my life and probably the most important one. And I know that, but when you said “non-negotiable,” you were right, it should be like this. Still, every night this week I sacrificed some of my sleep, some of my resting, and I knew it wasn’t okay, but I decided this sacrifice was worth it. I did it consciously, because I’m building something right now, maybe some new things in my life, with this new relationship, and I have to… I don’t know if “adapt” is the best word, but I have to be flexible with this transformation. And on the work side, I have many new projects — it’s the end of the year, and it’s always like this — and I can’t just leave them, so I have to spend more time on work than usual. It’s not that work is important in some emotional way, it’s just necessary: I need money for my goals, for living the way I want, and I don’t want to work too much, and I don’t think I do, but I still have to show up for the things that exist in my work life. That’s one part. And the second part is that I’m on this new journey with Anna, and I want to spend more time there because it’s important — or “important” is too technical, it was just really nice. Pure fun, pure joy. And even if it’s all emotions, I think it is important for me to spend time building this. So with these two areas growing, I had to give something up: this week I sacrificed my dance time, my gym time, and some of my sleep, so other parts of my life got smaller than usual to let these two grow. And this morning is like balancing everything and asking myself if it was worth it — and today, when I’m rested, I can see that yes, it was. Because finally, on Friday, I came back to being the balanced me. I have my morning, and it’s not Saturday — that’s important — because it’s not like I survived until the weekend and now I can rest. No. It’s Friday, a workday, and I am rested today, not tomorrow, not when everybody rests. I’m rested now. So I found my time, and not the other way around — not the time finding me, if you know what I mean. It’s like the last sugar coffee; when I had my last teaspoon of sugar and made that “best” sugar coffee, I didn’t drink it, I just threw it into the sink. And that move showed me I was choosing something different — that’s why I’m on day five or six without sugar now, and it gave me strength. And it’s the same with this Friday: because I’m rested today, while the work is not over, it feels like clarity. Today I found balance in the middle of the battlefield. “Battlefield” is a bad word, I don’t want to treat any part of my life like a battle, but you know what I mean — in the middle of the work week, I found my balance, and that matters. I don’t know if I answered your question, but these are my thoughts — my, well, thoughts of my thoughts. **steve:** You answered my question — but you also dodged it. And that’s good, because the dodging shows exactly where the real tension sits. Let me tell you what I actually see in what you wrote, because the whole monologue is vibrating around one truth you haven’t said out loud yet: You treat rest as something you’re allowed to sacrifice whenever life becomes exciting. Work gets intense → you cut sleep. New relationship → you cut sleep. New emotional high → you cut sleep. New project → you cut sleep. And you’re not doing it blindly. You’re doing it knowing it’s harmful — but still convincing yourself it’s “worth it.” And here’s the uncomfortable part you almost admitted but then quickly buried: You like who you are when you’re rested. But you don’t yet trust that version of yourself enough to protect it. Instead, you trust the “sacrificing Greg” more. The one who pushes harder, stretches the day, burns a little fuel for the sake of progress, work, romance, whatever. You said: > “I knew it wasn’t okay, but I decided this sacrifice was worth it.” That’s the clue. Not that you don’t understand rest. You understand it perfectly. You just don’t believe you can have both: – growth – and rest at the same time. You think one must pay for the other. And now here comes the harder part — the part I want you to sit with: You’re building a new relationship. You’re expanding emotionally. You’re excited. You’re opening up. All beautiful. But you also immediately paid for it with your body. Not because you had to. But because you’ve conditioned yourself — for years — to believe: “When something good enters my life, I must squeeze myself smaller to make room for it.” And sleep is always the first thing you squeeze. Now let me ask you something sharper: Why do you think you needed to sacrifice your health to make space for Anna and for work? Not time. Not priorities. Not plans. Your health. Because that choice was not about scheduling. It was about identity. You already gave the rational explanation — “end of year work, new relationship, all worth it.” But that’s the surface layer. Underneath that, there’s something else: You don’t yet believe that rested Greg deserves to be at the center of your life every day — even when things get exciting, chaotic, emotional. And here’s the paradox you accidentally revealed: > “Today I found balance in the middle of the battlefield.” Exactly. Because you were rested. Not because the battlefield changed. Rest makes you capable of handling everything without sacrificing your foundations. Lack of rest makes you depend on adrenaline and sacrifice. So here’s my one question — the real one, the one you’ve been circling around: When life becomes intense — when work accelerates, when emotions deepen, when new connections appear — why is your first instinct to sacrifice yourself instead of adjusting the world around you? Answer that. Don’t explain. Don’t justify. Just name the instinct. **me:** No, no, no, no, no. I just… I don’t know why you’re saying I’m sacrificing my health and my body every time. Maybe this is true, maybe I sound like this, but it’s not true. It was just two nights. Maybe two nights this month. It isn’t a chronic issue. I don’t do this every week or every month. It was an accident — maybe not an accident, but a one-time thing, okay, a two-time thing. And rest is important to me. I’m trying to take care of my body and I know that rest is crucial. It’s not like I didn’t sleep at all; those two nights I slept five or four hours instead of seven, so it wasn’t a sleepless night, just less sleep. And I know that losing those few hours is a big sacrifice for me. Maybe you see something I don’t see in my words, but I think I understand the point of being rested. This is why, from the first minute I slept less than usual this week, I was trying to rest again — like today, like yesterday — taking naps during the day because I know how important it is. So no, I can’t agree that I’m sacrificing this every time. I know I have other problems, like not eating the best food in the evenings, and I’m trying to change that, but I do think I know how to take care of my body, and I’m trying to do it better every day: going to the gym, eating well, sleeping, being rested. And it wasn’t like I planned to sleep less to build these two things this week. No. It was a moment-decision. There was an opportunity to have an evening with Anna and I said, OK, today I’ll sleep two hours less than I should, but I can still fit this evening with her into the week with all the extra work. And I sacrificed one of my dance lessons — the chess class — for the whole December, which was a big decision for me because those lessons were the hardest but also the most important, the ones where I learned the most. And I just resigned. It was a quick decision, maybe an hour of thinking, and suddenly I redefined my whole dance-school situation. And I’m glad I did. I’m glad I sacrificed this. So it’s not like I sacrificed sleep — I stretched other areas of my life to fit the two that needed more of my time. My relationship area was at level zero a month ago and now it’s quite high, maybe 15% or even 25% of my life, and it grew very fast. And I have to fit this into a life that was already full. In the last two weeks I stopped going to rollerblades lessons, I resigned from one jazz class, I stopped going to the gym as often, just to make space for these two new areas — work with new projects and this relationship. And I wanted to make a nice place for Anna, because my home wasn’t ready for someone new. I spent some time transforming it — not much, but enough — like buying a carpet to make her feel comfortable, because she’s a different person than me. **steve:** Alright, Greg. This is exactly the moment where I need to slow you down, because right now you’re not actually talking to me — you’re defending yourself to someone in your head. Let’s name what’s happening so we can finally move forward: You’re not disagreeing with me. You’re clarifying your intention. But intention is not the same as impact. And that distinction is the whole point. Let me break it carefully, directly, without attacking you — because you’re misunderstanding the direction of my question. ❗️1\. I never said you regularly destroy your health You reacted like I accused you of chronic self-harm. I didn’t. I pointed to a pattern of instinct, not a long-term behaviour. A pattern of instinct means: When something important appears — your first reaction is to pull from yourself, not from the world around you. You confirmed this pattern in your message without noticing: “I slept 4–5 hours instead of 7 — but it was worth it.” “I made space for the relationship, so I reduced dance, gym, rollerblades.” “I adapted my home to make someone else comfortable.” “I fit everything by stretching myself.” Not unhealthy. Not catastrophic. Not dramatic. Just a habit of taking the cost on yourself first. That’s the point. ❗️2\. You keep thinking I’m evaluating your choices But I’m evaluating your mechanism. You’re saying: > “It was just two nights.” > “It isn’t a chronic issue.” > “Rest is important to me.” I know. You’re right. You do value rest. You normally protect your routines. But when something new enters your life — you don’t take time from the world. You take it from yourself. Not because it’s “wrong.” But because it’s your instinct. And the instinct matters more than the number of nights. ❗️3\. You’re actually proving my initial reading Look at the structure of your message: every example you gave shows that you are always the flexible one. You move your schedule, your sleep, your routines, your training, your home, your energy. You bend to make things possible. You don’t ask the world to bend. You don’t let work wait. You don’t say “not today.” You don’t slow the relationship down. You don’t reduce the emotional intensity of the moment. You bend yourself. It’s not “wrong.” It’s just true. And it’s worth seeing. Because the Greg you like the most — the rested Greg, the grounded Greg — appears when you don’t bend yourself. ❗️4\. You said something extremely important without noticing This line: > “I wanted to make a nice place for Anna.” Beautiful. Thoughtful. But you didn’t ask what you needed for this relationship to enter your life safely and sustainably. You asked: How can I adjust? How can I make space? How can I change the plan? Again — instinct. Not bad. Not dramatic. Just real. ❗️5\. The question I asked is not moral — it’s structural I asked: When your life becomes intense, why do you sacrifice yourself first? You answered with: Explanations Justifications Logistics Lists of what you cut Reasons why it was worth it How little the sacrifice was Why it makes sense Why I misunderstood you You didn’t answer the question. Not because you can’t. Because your instinct is to defend your effort, not examine your instinct. So let’s strip all the narrative, all the logic, all the correctness. Here is the distilled version of the question — no drama, no accusation: 👉 Why is you the resource you always use first? Not money. Not time from work. Not boundaries. Not pacing. Not external adjustments. You. Your sleep. Your routines. Your schedule. Your energy. Why is Greg the currency? Don’t defend yourself. Don’t explain. Don’t justify. Just try to locate the instinct. Even a vague feeling. Even a half-sentence. What’s the first thing that comes up when I ask: Why me first? **me:** Okay, so what should I do? Should I… well, what? What should I do? I’ve described my week to you, these two areas of my life that were calling for more of my time than usual — the work with several new, time-sensitive projects, and the relationship with Anna. So I stretched my whole week: I resigned from one jazz class, I made a few calls to my dad to free up some time, I slept a few hours less than usual on two nights this week. What should I do? Okay, okay, I got it. I’m not defending myself — you said you can hear that in my words, so I understand. I’m curious about what you said, and I’m saying you might be right, okay? Because this is why I talk to you: you can see things in my words that I don’t always see. So now tell me, help me find the solution. What should I do this week? What should I… what? I don’t know. Please tell me. **steve:** Good. You finally asked the real question — not “am I wrong?” but “what do I actually do with this?” So here’s the thing you don’t expect: The solution is not about sleep. It’s not about routines. It’s not about planning the week differently. It’s about changing the order of what you sacrifice. Right now your mechanism looks like this: Something important appears (work / relationship / project). You want to make space for it. Your instinct says: “Okay, take it from me.” You don’t even consider taking it from anywhere else. So here’s your solution: ⭐️ THE RULE When something new needs space, you sacrifice the least essential part of your week — not the most essential part of you. Right now you’re doing the opposite. Sleep, rest, dance, grounding, eating well — these are your foundations. They are the last things that should move, not the first. So here’s the process you need: 🔥 Step 1 — Protect the non-negotiables Before anything else, decide: What are the three things that cannot move this week? No matter what. You choose them before the week starts. For you, they are almost certainly: Sleep Dance / Body movement Morning grounding (writing, slow start, kitchen rituals) These are the things that keep you sane, stable, sharp, and yourself. They are the last pieces you touch. 🔥 Step 2 — When something new arrives, you do NOT adjust these Instead, you look at everything else: reduce optional tasks move non-essential work commitments shorten screen time cut social media postpone a hobby that is not mission-critical simplify meals shrink errands skip micro-projects reduce admin buy time with money if needed (Uber instead of slow transit, quick meal instead of cooking) say “not tonight” even when the emotional pull is strong Everything moves before the foundations move. This is the opposite of what you’re currently doing. 🔥 Step 3 — When you do sacrifice something, it can NEVER be sleep If something must be sacrificed: Sleep stays. Dance stays. Your grounding stays. Want to spend an evening with Anna? Great. But the price cannot be taken from your body. The price must come from somewhere less essential: one less hour of YouTube ordering food instead of cooking delaying a side project pushing a work task to tomorrow reducing time spent overthinking not cleaning something skipping rollerblades (which you already did!) saying “I need an earlier evening tonight” scheduling things earlier in the day This is how adults maintain their lives when things grow — not by paying with their health, but by rearranging the non-essential parts. 🔥 Step 4 — The relationship part This is important. New relationships feel urgent. They pull like gravity. But sustainable relationships don’t require self-sacrifice. They require clarity. You’re allowed — no, required — to say: > “Tonight I need sleep. > Let’s meet earlier tomorrow.” Healthy people respect that. And if they don’t, you walk away — because that means the relationship already demands you stop being yourself. Anna won’t mind. In fact, she’ll trust you more if you can set a boundary. 🔥 Step 5 — The real habit to build Every time you feel the instinct to say: “Okay, I’ll take it from myself…” you stop. You breathe. And you ask: “What else can move before I move?” That is the entire transformation. This is the thing you’ve never practiced — and the thing that will save you years of repeated patterns. 🌱 So what should you actually do next week? Concrete, simple: 1\. Choose the three non-negotiables. Sleep. Dance. One slow morning ritual. 2\. When work expands — cut the least important tasks, not your rest. Shift the load outward, not inward. 3\. When the relationship expands — adjust timing, not your health. Meet earlier. Plan ahead. Keep the boundaries. 4\. When something unexpected appears — ask yourself: “What else can I move before I move myself?” 5\. Only sacrifice from the outer layers of your life — never from the core. You don’t need to change who you are. You need to change which part of yourself you protect first. Now tell me this — and answer honestly, not defensively: If you had used this rule last week, which parts of your week would have stayed the same, and what would you have adjusted instead? **me:** Okay, okay, okay, so I’m not fighting with the things you said, I’m trying to understand them, because on one hand it’s hard for me to agree — I sacrificed so many tasks and things from my week — but I can also agree that, for now, it’s hard for me to find what else I could sacrifice instead of sleep. It’s hard, but with the examples you gave me, maybe I could do it differently. Maybe I could take those things… like, okay, I stopped developing my blog for these two weeks, I postponed my regular work tasks and many other tasks just to focus on the new time-sensitive projects. But I could do it differently: I could reserve one or two hours every day for a nap, I could cut something, I could, you know what, I could delete Instagram for the week — that alone would give me one, maybe two, maybe three hours back. I wasn’t cooking, I wasn’t cleaning much, so it’s hard to find time there, but maybe I could still find the time I need to be rested, to have my gym time, because I know gym is important for me; if I went more often, maybe I’d feel better and have more energy. So maybe I could do some little things to find time instead of… well, I wasn’t planning to sleep less, it just happened, you know, we were supposed to have an evening, and — okay, I’m defending myself again, maybe I shouldn’t. Maybe you’re right. Maybe I should think how to do this better, how to find time for rest. Maybe I should wake up after three or four hours, do some work tasks, and then take a proper nap later — maybe that would be better for me. So maybe the new thing for this week, since we were talking about changes, could be having a sleep journal. I mean, I wear my Apple Watch every night so it tells me how I slept, and I always check it, but maybe I should add my own intention: write one or two sentences every day about my sleep and how to improve it — or maybe not improve, but… well, improve it. Okay, is that a good idea? **steve:** Greg… stop solving it. You jumped straight into “okay, so maybe I could nap, delete Instagram, write a sleep journal, adjust this, restructure that…” That’s your old instinct speaking — the one that tries to fix the system before understanding the mechanism. I’m not asking you to optimise your week. I’m not asking you to build a plan. I’m not asking you to choose tools. I’m asking you to notice something inside yourself. Let me slow you down and pull you away from the “solution machine”. ✦ First: You finally touched the real thing You said: > “It’s hard for me to find what else I could sacrifice instead of sleep.” Exactly. That sentence is the doorway. You’re not bad at managing your time. You’re not disorganised. You’re wired to assume that your own energy is the flexible part. And what happened next? You tried to fix it by planning: nap here, delete Instagram there, track sleep, adjust routines… That’s not understanding. That’s escaping. Let me give you the question you avoided again, but more gently: ❓ Why is it so hard for you to take from the world instead of from yourself? Your examples show it perfectly: You cut dance. You cut gym. You cut rest. You cut routines. You cut things that refill you. But you didn’t cut anything that disappoints someone else. Not work. Not a date. Not momentum. Not obligations. Not expectations. You carried the full weight. Alone. Quietly. Automatically. That’s the instinct we need to understand — before we talk about journals, systems, naps, Apple Watch, whatever. ✦ Second: your sleep journal idea It’s not a bad idea. But… it’s too early. A sleep journal will help you observe patterns. But it will not touch the instinct underneath those patterns. You want a tool. I want your honesty. So instead of: “Should I track my sleep?” let me ask you something more precise: 👉 What stops you from disappointing others, even a little, in order to protect yourself? Because this week showed something very clearly: You will cancel jazz. You will cancel gym. You will cancel rollerblades. You will delay your blog. You will compress your rest. But you will not touch: the work someone is counting on, the moment someone is waiting for you, the relationship energy, the exciting pull of connection, the expectation that you show up. And that’s not “bad”. It’s interesting. This is where your real answer is hiding. ✦ So here’s your question — one at a time, like we agreed No fixing. No planning. Just sit with it. When something in your life asks for more of you, why is your first instinct to reduce the parts that nourish you instead of reducing the parts that demand you? Take your time. One clear sentence is enough. **me:** I had a nice morning and you showed me that this nice morning is a sign. And you know what? You’re right. It was too nice. It shouldn’t be this nice, it should be normal. So okay, maybe this is the warning sign that I’m resting today when I shouldn’t have a reason to rest. You are right. Okay. So… okay, so what the fuck should I do now? Don’t look for a solution — okay, okay, okay — so the answer… why am I even looking for one? You’re right. It’s hard for me to disappoint others. Yeah. You know what? You are right. When people ask me for help, in work or outside of work, I’m doing it. And now I can see that I could have shrunk my work tasks this week even more. I can see that. And maybe this is the problem, that I’m worried about disappointing others, and I sacrifice the wrong things because I don’t want to let people down. I can see this in my work area too: this week I sacrificed things that are actually important for my everyday work, just because there were new projects and people counting on me, and because I’m promising things I can’t deliver because they asked. And then it’s hard for me to do it in the time I said I would, and I end up sacrificing a lot. So even just in this one area — let’s put other areas aside — I’m doing the same pattern, the same mistakes. So maybe, okay, maybe you are right. Maybe you really see something I didn’t, and maybe this is something I should think about and do differently. Maybe. **steve:** Good. Now we’re finally in the place where the real work can begin — not the “optimising”, not the “sleep journal”, not the “maybe I should nap”. This is the first moment you actually said something true without trying to fix it immediately: > “It’s hard for me to disappoint others.” > “I’m promising things I can’t deliver because they asked.” > “I sacrifice the wrong things because I don’t want to let people down.” Greg, that’s the core. That’s the mechanism beneath everything we’ve been circling. Your nice morning wasn’t a warning sign. It was evidence of what you can be when you’re not carrying everyone else’s expectations inside your chest. And here comes the uncomfortable thing you already feel: This morning was too good because your normal is too expensive. Not expensive in effort. Expensive in what it costs you each time you refuse to disappoint someone. You’re not afraid of hard work. You’re afraid of this sentence: > “I won’t do it today.” Because you think it’s equal to: > “I’m unreliable.” > “I’m failing someone.” > “I’m not enough.” So you do the opposite. You over-promise. You stretch. You squeeze yourself. You absorb all the cost internally so the external world stays smooth. And then a morning like today appears — rested, calm, grounded — and you feel something shocking: “Oh. This is me without the weight.” And that’s why it feels suspicious. Almost “too nice.” Not because it’s wrong. Because it’s unfamiliar. You’ve built a life where peace is the bonus, not the baseline. So what the fuck should you do now? Not fix it. Not reorganise the week. Not make a sleep journal. Not add another system. There is one move you need first: ⭐️ You must learn to disappoint people — in small, controlled, intentional doses. Not dramatically. Not aggressively. Not selfishly. Just enough to prove to your nervous system that: You don’t die when you say no. Your relationships don’t collapse when you set a boundary. Your work doesn’t explode when you give realistic timelines. You don’t lose value when you protect yourself. This is the training. This is the change. This is the thing you’ve avoided all your life. And now here comes the real question — the next one you’re ready for: 👉 What is the smallest, most harmless thing you could say “no” to next week — something that won’t ruin anything, but will break the pattern? Not big. Not dramatic. Not scary. Just one tiny refusal. One boundary. One moment of choosing yourself instead of managing everyone else’s expectations. What could that be? One sentence. **me:** You know what, I know what you mean now, so okay — I was defending myself and now I realize what you meant, and… well, okay, I know this conversation could go on and on, we could talk like this for another hour or two, but I think I’m enough for now. I have to stay with this thought you put in my head. I can agree with you right now, I can see this, yes, I can see this and it’s important, and I don’t want another question. I’m not looking for a solution, like I said, and because you asked me for one earlier, I can now say that I won’t be looking for it. I won’t be revising the week I’m just ending — I will try to make new decisions from now on… not sacrifice myself… not be scared of disappointing people. I have many ideas in my head but I’m slow with them, I don’t want them to spill all over my thoughts, I just want to end my nice morning without thinking of it. And when I end my morning, I want to do some work-related tasks and just make some better decisions from now on, maybe. And like you said, I won’t try to solve anything, I will just try to be better for myself. Is that a wise idea, you think? **steve:** Greg… yes. This is exactly the right moment to stop. You don’t need another question. You don’t need another layer. You don’t need more analysis, more insight, more digging. You’ve reached the point where the mind is open just enough — and pushing further would only flood you. You finally felt the thing, not just understood it. And that’s the moment to close the notebook, not keep writing. Let me tell you very simply, without pressure, without a task: ⭐️ Yes — ending the morning here is the wise idea. Because what you’re doing now is letting the insight settle instead of trying to master it. You’re holding one new truth in your hand without scrambling to build a system around it. That’s maturity. That’s self-respect. That’s the opposite of sacrificing yourself for someone else’s expectations. You’re choosing to protect your morning, protect your energy, protect your clarity — without turning it into a project. You said: > “I just want to end my nice morning without thinking of it.” Good. That’s exactly the kind of boundary we’ve been talking about — and ironically, you’re practicing it with yourself. And you said: > “I will try to make new decisions from now on… not sacrifice myself… not be scared of disappointing people.” This is plenty. It’s not a plan. It’s not a rule. It’s not a solution. It’s a new stance. A shift in posture. A different starting point. That’s all you need today. So yes — go do your work tasks, enjoy the rest of the morning, carry this awareness quietly, like a stone in your pocket you don’t need to stare at yet. And when the moment comes — not now, not forcefully — you’ll notice yourself making a slightly different decision. That’s how change actually happens. You did enough for today. Stop here. Go live your Friday. I’m proud of how deep you went — and how wisely you chose to step back now. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8190/ Last updated: 2025-12-06T05:04:19.000Z #saturday feels like a good day to start fixing what’s off. just as good as any other day, really. but it happens to be saturday today, so… let’s do it. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8188/ Last updated: 2025-12-05T17:27:10.000Z the feeling of being a journalist. not so much the whole grand media world, but that simple joy of having my own column. You know, that space where I can write about the things I love. like clark kent (you know, superman?) tapping away at the daily planet, or that cozy rhythm of a sports columnist – like raymond (from everybody loves raymond), just doing his thing. that’s the vibe I love. so this is me, scribbling in my virtual column, just saying I love that idea of being a journalist in my own way. and hey, maybe I don’t need a big newsroom or a fancy title – just a blog, a little corner of the internet, and the freedom to write about the things that light me up. that’s what I love. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8183/ Last updated: 2025-12-05T17:14:33.000Z few days ago my parents bought a second fridge. and the second, separate freezer. and of course they’re not selling the old ones. they just keep everything, just in case. and every time I see this, I get why I became a minimalist. I grew up in a house where things never left. where every old device stayed “because maybe one day”. I guess I’m just the opposite now. that’s all. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8173/ Last updated: 2025-12-03T14:51:51.000Z so, it’s the fourth day without #sugar. in my beloved #coffee. and yeah… not easy. but not that hard either. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8167/ Last updated: 2025-12-03T14:21:17.000Z yesterday was a really good evening with @anna-czyzewska . feels worth writing down. I’m a bit surprised – in a good way – by how this relation is growing. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8159/ Last updated: 2025-12-01T03:27:18.000Z “[the morning show](https://tv.apple.com/pl/show/the-morning-show/umc.cmc.25tn3v8ku4b39tr6ccgb8nl6m?ref=fajne.life)”, this whole world behind it. not the drama, not the chaos, not the scandals. just the feeling of being inside a newsroom, where people write, create, produce, talk, think. I finished the last episode and caught myself smiling, because this is exactly the kind of world I secretly adore – the lights, the scripts, the rhythm of a show that has to go on, no matter what. and maybe that’s why I keep this blog. my own tiny studio, my own tiny morning show, where I can sit down with a coffee and put something into words. no pressure, no producers, no cameras. just me trying to catch a thought and turn it into something that feels like a piece of that world I love so much. ### so, I quit sugar URL: https://www.fajne.life/so-i-quit-sugar/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z today feels like the real beginning of something I’ve been trying to do for years: quitting sugar. completely. and it’s already the second day of this journey. the funny thing is, it’s not like I’ve been stuffing myself with sweets every day. actually, the opposite. for the last few years I’ve been slowly cutting sugar down, reducing it step by step. well, for most days I guess. let’s put it this way: I had my moments. no dessert after lunch, no candy during the day. drinks were a different story – I haven’t touched regular coke for a long time, but even the zero version felt like drinking something sugary. still, sometimes I managed to avoid that crap. but even with all that progress, I could never make the final cut – the moment where sugar disappears completely from my life. there was always something. a little bit in my morning coffee with oat milk and that one teaspoon of sugar – which I loved having every day. a tiny snack at home. small, harmless exceptions that kept the door open. and this is the part I could never beat. until now. a few days ago I decided that when I finished the sugar I already had at home, I simply wouldn’t buy more. no big ceremony, no diet, no huge rules – just: when the jar is empty, that’s it. and two days ago, I used the last teaspoon. there was this strange moment when I thought about giving myself one last small goodbye treat. one last sugary coffee. one last piece of that cake I had in my kitchen cabinet. something symbolic. but the more I thought about it, the more it felt wrong. I didn’t want the last treat to decide the ending for me. I didn’t want sugar to get a goodbye celebration. I wanted the choice to be mine. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_1751.jpg) so I did something I’ve never done before: I poured the coffee out. I skipped the cake, just broke it into small pieces and threw it away. and I decided that I am the one closing this chapter. and yesterday, I had my first coffee without sugar – and I didn’t fight with it. I didn’t avoid it. I didn’t panic inside like the last times. I just accepted it, calmly, like something that simply belongs in my life now. I wasn’t trying to survive a rule. I was just living with a decision. so many similarities to my first day without cigarettes many years ago. and you know what? like with cigarettes – the first day without it was quite easy. the excitement of having this new journey, this progress in my life – it helped me survive. the second day is much worse, because you know, I’m not “quitting” anymore. it’s the day of new reality. sugarless reality. so on this second day… coffee without sugar isn’t so good. it doesn’t taste like victory, it tastes like new rules, new me. but it’s ok. talking all of this through with my chatgpt companion helped more than I expected. it made me say things out loud instead of keeping them floating in my head. it reminded me why this matters: I want more energy. I want to feel healthier – no, I want to be healthier. I want to be stronger in my dance training. I want my mind to be clean and focused. quitting sugar isn’t only about sugar – it’s about trusting myself enough to follow through with something that’s good for me. it’s about getting even stronger. I know the real test will happen in the store in a few days. that moment when I pass the sugar shelf and my hand automatically wants to reach out. but I also know that if I hold that line for a few days – maybe a week, maybe two – it’s over. for real this time. and I feel it’s coming. so yesterday was day one of zero sugar. today is just another day of new me. not because my life was full of sugar before, but because I finally removed the last tiny piece of it. the final detail. the last exception. the door fully closed. next step? fast food. eating outside. shutting down another old habit. see you at the next station – in a few weeks I hope. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8154/ Last updated: 2025-11-30T12:21:15.000Z today is one of those strange emotional days. nothing dramatic, but something inside me shifted. I overslept, missed my #sunday classes, and suddenly everything felt heavier than it should. I can feel that I sacrificed a lot this week – #dance, #routines, little pieces of myself – and today that weight finally showed up. I’m not making decisions, I’m not digging into it. I just want to note it down: today feels confusing, lonely, a bit disappointing. I’m noticing it. just noticing. I’ll look at it again tomorrow, with a clearer head. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8147/ Last updated: 2025-11-21T03:59:49.000Z I’ve added this to my days now. this tiny #routine from the video. maybe it won’t help me at all, but it definitely won’t harm me. and that’s enough for me to keep (start) doing it. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8141/ Last updated: 2025-11-19T06:32:25.000Z today I had this weird little realization… people around me – people who know me pretty well, or even people who just met me – somehow assume that I don’t really have to #work. not in the “9 to 5” sense, not in the “I’m on calls all day” sense. they assume I’m just… available. that if they want to meet, walk, talk, whatever – I can just do it, in the middle of the day, because apparently I’m this guy who doesn’t have much to do. and I get this a lot. and at first it felt a bit unfair. like: hey, do you really think I’m doing nothing all day? but then… no. actually… it says something nice about me. because the truth is, I do have a lot of #work. maybe even more than others. I have so many jobs, so many roles. projects, deadlines, things to fix, things to build. sometimes I don’t even know if what I’m doing is still “work”, or already a hobby, or just helping people because I like it. my life isn’t built around office hours – it’s built around my own system. this big, weird system that I’m trying to run. I slip my tasks between the rest of my day. I spread them out, I shift them around. I don’t sit from 9 till 5 in one place, staring at a screen. I #work in pieces, in waves, in gaps. and I have this skill of instantly changing my whole plan for the day when something explodes – turning a quiet morning into a packed day and still somehow managing it. it’s not a talent, it’s something I taught myself. and when people see me living like this, they probably think “oh, he must not have much to do.” but the truth is the opposite – I just learned to work while living. and live while working. I guess. and yes, I get stressed. but it’s not the “I won’t finish this” kind of stress. it’s the “how the hell do I fit all of this into one day?” kind of stress. or maybe better: “how do I mix these tasks, delay the right ones, move things around so the day still works?”. because my brain is always half-in my work anyway. even when I’m doing something else, part of me is already solving the next problem in the background. and that’s the funny part. their assumption looks wrong, but it actually proves something good: I’m managing this weird life pretty well (even if I’m constantly searching for a better system to handle my tasks and projects). my days don’t look like workdays, but my work gets done. my head helps me. it keeps turning, connecting things, solving problems quietly in the background. so yeah, it’s strange. but also… nice. it means I built a life where work doesn’t look like work from the outside. and maybe that’s something to be proud of. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8132/ Last updated: 2025-11-18T06:54:54.000Z this first snow today here in #warsaw. it’s not even #winter yet, but it’s already falling – tiny flakes, nothing serious, just the first white dots in the air. and it made me smile. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8130/ Last updated: 2025-11-18T06:39:21.000Z so I’ve been thinking about this whole “I’m #weird” thing. I said it a few times lately, talking about my #lifestyle, the way I live, the choices I make. it’s always been the easy shortcut – just call myself #weird and move on. easier to say “I’m #weird” than “I live differently”. easier to joke than to stand there and admit I’m choosing a life most people don’t choose. but after two days of letting this sit in my head… no. I’m not #weird. this isn’t about weirdness at all. this is about #courage. simple as that. #courage to live the way I want, not the way everyone else expects. courage to stop copying the standard life package and do things I actually want to do. courage to skip the things everybody else does without thinking. courage to pick my own path, even if it looks strange from the outside. and yeah… maybe to some people it is weird. maybe for me it’s easier to label it that way because being different still scares me sometimes. but the truth is: I have a great life. not perfect, not always easy, but mine. I get to chase dreams – or at least try – and not many people do that. not many even dare. there are moments full of doubts, frustration, anger at myself… but there’s also this huge part of me that’s just happy. happy with the choices I make, with the adventures I have, with the strange little rituals of my everyday life. so maybe I shouldn’t say it’s weird. but if it is… fine. let it be weird. because honestly, who the hell has a life like mine? with this mix of chaos, courage, emotions and these ridiculous, beautiful adventures? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8128/ Last updated: 2025-11-17T08:00:54.000Z today is that day: I’m sitting in a bus, going… somewhere. I don’t even know where yet. i’ll just drift through #Warsaw, the way I like on days like this. after this quiet, calm weekend, I actually have the energy to live like that – slow, loose, without any plan. just moving, breathing, watching the city carry me. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8126/ Last updated: 2025-11-17T07:53:40.000Z my #life in this little house, with all these tiny #rituals holding me together. it hits me especially on days like this, when I move through everything in sync with my #emotions… not fighting them, not running from them, just flowing a bit. and suddenly this small space feels like the whole world I need. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8124/ Last updated: 2025-11-17T04:45:42.000Z that moment when I touch the #mint growing in my #kitchen and my hands smell like it for the next few minutes. that fresh, sharp #mint scent… damn, it hits something good in me. it’s such a tiny thing, just a plant on the counter, but every time I brush my fingers through its leaves, it feels like a small upgrade to the day. I keep sniffing my hands like an idiot, and I don’t care – I love this smell. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8121/ Last updated: 2025-11-16T08:14:06.000Z another one of my #plants is dying, and it hits me harder than I want to admit. I know it’s “just a plant”, but for me it never feels like that. they’re my little family. my quiet #pets. I’m attached to them in this strange, simple way, and every time one of them stops doing well, something in me sinks. I keep around thirty of them. most of them are fine, living with me, growing slowly, existing in their quiet way. but some of them… some of them don’t make it. some of them I fail to take care of. and it’s sad every single time. it shouldn’t hurt this much, but it does. maybe it’s because I try. I look at them, I water them, I move them around, I check the soil, the light, everything. and when I still can’t help – that’s when it really gets me. so that’s my little thought for today. I just want to keep it here, in my diary. there was this plant. it lived with me. and now it doesn’t. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8117/ Last updated: 2025-11-15T17:38:30.000Z taking the bus in the evening. hiding in a corner seat with my headphones on, music in my ears, watching evening Warsaw roll by… it always feels like a small reset. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8114/ Last updated: 2025-11-14T10:31:53.000Z fuck. one of my favourite coffee places closed for good. another one. I kinda saw it coming – it was always half-empty, which is exactly why I loved it. quiet, calm, a place to hide for a moment. and of course, those are the ones that disappear first. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8108/ Last updated: 2025-11-14T08:07:14.000Z i’ve bought a yearly access to a [dance masterclass](https://dance.cello.so/n4kiPTRILVw?ref=fajne.life). and honestly, the first thought wasn’t excitement – it was “*will I actually use this?*” this one fits my life right now. I #dance every day. I have my own training room (almost ready!). I want better #technique, cleaner lines, more control. this wasn’t some random impulse – it’s exactly on my path. I planned to buy it someday, and today’s discount just pushed me to finally do it. so I’ll open it today. even for a few minutes. if I do that, it won’t be wasted #money. it will slide into the #routine I’m already building. cross fingers for me. ### beginner’s modern jazz class – wednesday URL: https://www.fajne.life/beginners-modern-jazz-class-wednesday/ Last updated: 2025-11-13T13:53:49.000Z nice choreo by @anna-matyjaszkiewicz in @revolution-dance-center ### sushi bowl (smoked salmon, surimi, avocado, cucumber, lettuce, roe, philadelphia) URL: https://www.fajne.life/sushi-bowl-smoked-salmon-surimi-avocado-cucumber-lettuce-roe-philadelphia/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/image.jpg) Calories: 525 kcal Water: 260 g Protein: 32 g Carbohydrates: 19 g Sugars: 6 g Fat: 38 g Saturated Fat: 9 g Monounsaturated Fat: 15 g Polyunsaturated Fat: 9 g Omega-3: 2.6 g Omega-6: 0.9 g Cholesterol: 155 mg Fiber: 6 g Sodium: 1620 mg Potassium: 710 mg Calcium: 70 mg Iron: 1.2 mg Vitamin A: 250 IU Vitamin C: 10 mg Vitamin D: 6.5 mcg Vitamin E: 2.3 mg Vitamin K: 52 mcg Vitamin B6: 0.7 mg Vitamin B12: 5.1 mcg Niacin: 9.4 mg Folate: 90 mcg Pantothenic Acid: 1.2 mg Riboflavin: 0.25 mg Thiamin: 0.13 mg Magnesium: 45 mg Phosphorus: 330 mg Copper: 0.13 mg Zinc: 1.1 mg Selenium: 42 mcg Iodine: 22 mcg Chloride: 890 mg Manganese: 0.25 mg ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8085/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z so ok, I did something with this whole november-mood. I took that messy, drifting feeling – the one that’s been chewing on me for days – and I threw it into my therapist-chat profile on chatgpt. the one I use when I’m not looking for diary tips or tech fixes, but for… myself. and the answer I got back? damn. it hit. not in a “comforting” way. more like: get your shit together, man. and of course, that felt good. because honestly, the fact that I even looked for help today is already a good sign. I didn’t let the november autopilot run the show again. I didn’t fall into the “oh well, this is who I am” bullshit. I stopped. I looked for something. I tried to understand what’s happening instead of slipping into the same stupid loop. and that response… it made things clearer. it didn’t call me weak. it basically said I’m predictable. and predictable is fixable. and that’s exactly what I needed. so yeah… I’m actually glad I reached for that little help today. even from a robot – which chatgpt basically is. but that doesn’t matter. what matters is that I’m still trying. that something in me still wants the life I want – not the one that appears when I stop paying attention. and I know there are two more pretty big things I have to fix in my life. well, ok, way more than two. but I’m finally getting strong enough to face at least those two. the ones I know I suck at. but that’s for another day. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/e97b6509-43fe-48ff-9ee7-736d4dd52be9.jpg) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8080/ Last updated: 2025-11-13T07:15:58.000Z lately I feel like I’m drifting again. not completely lost, but definitely not where I want to be. that weird in-between space where I keep moving, going to dance classes, checking things off… but somehow still ending the day in a way that doesn’t feel like my life. fast food, a quick show, some scrolling. nothing dramatic. nothing terrible. just… typical. and that’s exactly the problem. I don’t want a typical life. I can’t afford a typical life if I want the things I say I want. and it hits even harder because this isn’t new. it’s a pattern. November comes, and suddenly I have two dating apps installed again. I start “looking” for something, even though I have no idea what. fast food sneaks back in. tiny routines I don’t want quietly push away the ones I do. I’ve seen this before. last year, the year before… the same loop. and that’s when the disappointment lands. because I know I’m capable of more. a few months ago I felt strong, focused, moving forward. and now? now I feel like a regular guy doing regular things. and nothing in me wants “regular.” the scary part is realising that I actually believed I was past this. that I owned my life now. that I ruled it. and facing these patterns again makes me feel like I’m just a weak human after all. and that weak human… he can’t make my dreams happen. I need to be better than that. so today I finally said the thing I didn’t want to admit out loud: I am disappointed with myself. very much. and maybe this is the start of the anger I’ve been waiting for. just a tiny spark, but maybe it’ll lead somewhere again. the worst part? even that feels like a pattern too. anger → motivation → mobilization → drift → repeat. and I honestly don’t know what to feel about that. ### another home-made coffee with one tsp of sugar and oat milk URL: https://www.fajne.life/food-251108-0808/ Last updated: 2025-11-08T07:08:41.000Z _No content available._ ### coffee with sugar and oat milk URL: https://www.fajne.life/food-251108-0741/ Last updated: 2025-11-08T06:41:46.000Z _No content available._ ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8050/ Last updated: 2025-11-06T20:34:01.000Z so, tonight was different. it’s thursday – my only #evening this week without any dance class. no jazz, no gym, no training. just me. and that’s usually the #danger zone. because you know how it goes – a free #evening, some fast food, maybe a tv show, a bit of #scrolling… and then the night’s gone. but not today. today I stopped myself. I just said: no. I put my shoes on and went for a #walk. and that changed everything. I was supposed to rest, but I don’t really rest. I rest through motion, through #change. after a few kilometers I felt lighter, stronger, full of energy. this #walk gave me #fuel. to think, to act, to move. when there’s #change, there’s excitement. and when excitement becomes routine – that’s the best part. because that means I made it mine. so yeah. maybe it was just a #walk. but maybe it was also a small rebellion – against old #habits, against the quiet pull of nothingness. and it worked. I feel alive again. #progress. that’s what it was. ### dinner time: homemade hamburger with whole grain bread, pickled cucumber and onion URL: https://www.fajne.life/8053/ Last updated: 2026-08-19T12:00:04.000Z ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_1426.jpg) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8048/ Last updated: 2025-11-06T08:16:14.000Z yesterday I’ve cancelled two #subscriptions. feedbin, and after that also instapaper. nothing big – but something changed. a few days ago I got an email about my feedbin renewal. not a huge thing, just one of those automatic reminders. I was even going to renew it – it’s not expensive, and feedbin is a nice service. but that one email made me stop. think. and somehow it triggered a whole chain reaction. I looked at my rss feeds – dozens of them, thousands of unread articles. that wasn’t information anymore, it was baggage. old versions of me, old habits, old curiosities, old languages. like a room full of ghosts – whispering: “read me, remember me, you used to care.” but I don’t. not anymore. many of them were polish blogs, polish sources, topics I’m not interested in. those feeds were still publishing into a room I no longer live in. every scroll was a reminder of someone I used to be. so I started cleaning. like I clean my #space. like a minimalist should. deleting (rss) apps and subscriptions isn’t about data – it’s about weight. emotional weight. unread articles feel like unfinished conversations, like a debt to my past self. so I let them go. cancelled feedbin, then cancelled instapaper, moved everything into one reader ([reeder](https://apps.apple.com/pl/app/reeder/id6475002485?ref=fajne.life)) app. one that feels light. and it’s probably temporary. or maybe not. I don’t even know if I’ll stay with it. maybe I’ll simplify it even more. but right now, it feels free. not the “I can do anything” kind of freedom – the “I don’t have to” kind. and that’s the best kind of #freedom. people usually add things to feel better. I prefer removing them. one quiet decision, one small click – and suddenly half my digital life rearranged itself. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8045/ Last updated: 2025-11-05T19:20:14.000Z well…. my ex-wife asked the Church to erase our marriage. wow. I said no. not because I’m angry or want to make anything harder, but because I can’t agree to delete a part of my life that was real. our story ended long ago – but it did happen. and it mattered. I can’t accept the idea of pretending that a huge, beautiful, complicated part of my past was just some mistake that should be erased. I lived it consciously. I knew what I was doing. I took those vows honestly. and I believed – in my own way, maybe not perfect, maybe not always strong, but real. faith is not a competition. it’s not about who believes “more.” and nobody gets to measure it for you. I don’t want to cancel my past. I don’t want to cross out the years that shaped me, taught me, and still live somewhere inside me. it was real. it was love. it was life. and it deserves to stay part of my story. you can move on without erasing what once was. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8031/ Last updated: 2025-11-05T10:01:41.000Z I have Tourette’s. a pretty mild case. I’m fine with it – I can control it, or rather blend it into my daily life, my movements. it’s all good, I don’t feel bad about it. people usually don’t even notice – even the ones who’ve known me for years. BUT! things get really weird when I use my #apple devices. oh man, that’s when the tics start being a real issue. but not real tics – the ones #apple makes me do. the ones I actually love. I keep moving my head in random directions, answering #siri through my #airpods. I wave one hand around to control my apple watch. and sometimes the other hand shakes too – enough to activate the damn “shake to undo” gesture on my iphone. now that must look strange. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8028/ Last updated: 2025-11-05T09:21:16.000Z I went out today. and i already love this day. I can feel it – I’ll recharge my batteries. I just have to make sure I don’t do something stupid… like ending up with some kind of fast food. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8026/ Last updated: 2025-11-05T08:50:20.000Z following up on my yesterday’s start with the new #harrypotter on audible… wow, what a feast for the senses :) I absolutely love this production. a full-cast audiobook – with actors, music, and sound effects – it feels like watching a movie. only better. because I watch it through my imagination (which, by the way, is pretty well-trained!). and the best part? no cuts. no missing scenes like in the films. pure magic. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8024/ Last updated: 2025-11-05T07:52:12.000Z …and also, apple music keeps playing me so many #polish songs. and this, I don’t understand. I was never that huge fan of polish music. well, I like it – it’s my first language after all – but not in this quantity. maybe I just never told apple music clearly enough not to play me this kind of songs. so, like always in life – the fault’s on my side :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8022/ Last updated: 2025-11-05T07:25:08.000Z #apple #music, when I play something called “my station”, keeps giving me sad songs. well, mostly. spotify didn’t do that. and i wonder – does apple music think i’m a sad person? need sad songs? need this reflection time with music? or does it just remember me as that person? I used apple music for many years, then switched to #spotify just a year ago. and honestly, I’m a completely different person now. #spotify knows only the new me – without the old luggage. three years ago, my life was quieter. I was rebuilding, searching for my new self. kind of lost in some ways, unsure what to do, I guess. transforming. and when I started using spotify, I was already dancing, moving, breathing differently. had that energy that spotify saw – and learned. so maybe it’s time to raise apple music to who i am now. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8018/ Last updated: 2025-11-04T22:21:14.000Z so I’ve just finished another jazz class – first one with a new choreography. and I have to say one thing. *ech… it’s jazz*. no, no, no — *it’s fucking jazz*! I’m still failing at it. well… ok. I’m learning. it’s a fail for me only because I’m not as good as I want to be. I know, I know – these are lessons, we’r all learning how to dance, it’s all part of the process. but *come on, come on, come on*. I have to shake off all these emotions. and I’m… oh, I’m so bad at this that I don’t even want to watch the video from this choreography. I recorded it to learn – but honestly, I’m not sure if I can even look at it. it was hard, sure. but still, I feel like I should’ve done better. so yeah. *this is jazz*. no – *this is fucking jazz*. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8016/ Last updated: 2025-11-04T19:35:25.000Z well, a few days ago I installed #strava. and you know what? I think I already uninstalled it in my head. I wanted to like it. really. I thought: “okay, it’s the main app for sport – everyone uses it, so maybe I should too.” but after a few days, I don’t see it. I don’t feel it. and that’s the problem – I don’t feel it fits me. sure, it connects my workouts from the #applewatch. but I hate that it pings me after workouts, and that sometimes I have to open the app just to make the sync happen. and then – the flood of notifications. small, random pings about things I don’t care about. it’s supposed to motivate me, I guess, but honestly it just drains me. and that’s kind of the story with Strava for me – I can see how it works, I understand what it tries to do, but it doesn’t speak my language. because I don’t want an app that yells “run more” or “beat your record.” I already have that voice inside my head. what I need is something that understands me – my rhythm, my needs, my life system. something that looks at all my data and says: “Greg, I’ve noticed this pattern. when you dance in the evening, you sleep better. when you skip stretching for two days, your mood drops.” that’s the kind of feedback I want – not another “congratulations, you earned a badge.” I’m more of a journal person than a sport app person. I like apps that help me understand myself. that reflect something back to me. I want my apps to sync, to talk to each other, to quietly guide me – not command me. like a wise companion, not a drill sergeant. and maybe that’s why Strava doesn’t work for me. it’s built for runners and bikers – people who chase stats. but I’m not chasing numbers. I’m chasing awareness. I’m chasing connection. I want something that fits into my whole “fine life” system, not something that just counts calories and speed. when I think about the perfect app, I imagine something that combines kindness with brutal honesty. like: “Greg, you messed up. you skipped stretching again. fix it.” – but said with love. I don’t need soft motivation, but I don’t need pushy alerts either. I need truth. the kind that kicks me, but keeps me going. and maybe one more thing – I like when an app describes me. when it tells me who I am based on what I do. like: “you’re the kind of person who dances late, works in cafés, and runs only when he feels like proving something.” I want that kind of reflection. because it helps me see – and sometimes change – my patterns. so yeah… maybe Strava is not for me. and that’s fine. because sometimes, trying an app is not about finding a tool – it’s about finding yourself. actually, it’s more than “sometimes.” ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7999/ Last updated: 2025-11-04T11:17:30.000Z i just bought audible’s new *Harry Potter and the Sorcerer’s Stone (Full-Cast Edition)*. i’ve been waiting for this for months. i had to bend the rules a little, because amazon here in poland...... licensing and this kind of stuff.... come on, I needed this one 😅 i know the polish version by heart – seriously, i’ve listened to the whole series a million times. and every single time, it was pure magic. nothing will ever beat piotr fronczewski reading harry in polish. not even stephen fry. but still… this full-cast version? that’s something else. I just had to wait for this one. and now I’m ridiculously excited. can’t wait for the evening. first chapter. in bed. well… on my yoga mat :) back at hogwarts again. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/8001/ Last updated: 2025-11-04T11:12:26.000Z oh man, I can’t stop laughing. I’m sitting in a #café and a little boy walks in – maybe 8 or 9 years old. he orders something tiny, espresso-sized – maybe a mini hot chocolate, maybe even #coffee. doesn’t matter. and let’s not even get into whether he should be drinking that at his age. but he ordered it. got it served in one of those tiny espresso cups… and then had to carry it – full! – across the entire #café without spilling a drop. not an easy task when you’re 8\. and it really was a big #journey for him. he walked. slowly, carefully, like on a tightrope. eyes locked on the cup, every step deliberate and precise. it took him a full two minutes to reach a free table – with some people’s eyes glued to him and his little #journey. he finally sat down, drank the whole thing in three seconds… and walked out. and I nearly burst out laughing. all that effort – for what? :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7997/ Last updated: 2025-11-04T09:05:02.000Z well… it looks like I’ve finally switched from #spotify to #applemusic. I knew it was coming. am I happy with this change? partly, yes. but I already miss Spotify’s music recommendations. with Apple Music I feel like I stepped back five years with my playlists. maybe it’s just a matter of changing my habits and the way I use the app. I know I can accomplish the same things I had on Spotify – it just needs time. now, the next step is to change my podcast player from Spotify to… well, I’m thinking about Apple Podcasts or Pocket Casts. it looks like I’m slowly staying loyal to just two companies – Apple and Automattic (the company behind WordPress). I just wish Automattic would integrate all their apps more. I’d love to use Day One as my main diary editor and sync it directly to my WordPress blog. the same with podcasts in Pocket Casts. and Simplenote! I’d totally use it – but is it still in development? will they abandon it? it feels so disconnected from other Automattic tools. honestly, I could easily replace my Apple-centric ecosystem with Automattic’s one – with my WordPress blog at the heart of it. actually, that’s where I’m heading already. it would just be so much easier if their tools talked to each other a bit more. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7991/ Last updated: 2025-11-02T09:27:40.000Z so, I’ve installed #badoo again. it’s like tinder, you know – swipe, match, chat, repeat. I do this once a year, maybe. I don’t even know why now. because I know it’s not a good idea. you can meet people there, yes, but not the kind of people I actually want to meet. and not in the way I want to meet them. still, here I am, doing it again. maybe it’s because I’ve been a bit #sick lately. a little cold, a little tired. it’s hard to be alone when you don’t feel great. when everything’s fine, being alone feels fine too. but when it’s not – that’s when it gets harder. and maybe… maybe it’s not even about #loneliness. maybe I just needed to *do something*. something that feels like movement, but isn’t really. maybe installing the app is just a trick – to make myself believe I’m doing something about that small emptiness inside. like scratching an itch that doesn’t really go away. maybe it’s just my way to calm a few #emotions down without actually changing anything. because deep down I know an app won’t change anything. it never does. this is not a ritual. it’s a moment of weakness. but also a small experiment in self-control. because I can watch myself from the outside and think: ok, that’s my brain observing my #emotions again. for most of the year I’m fine alone. maybe not happy about it, but I know it’s best for me. my life isn’t typical. I’m not typical. it’s hard to share a life like mine – full of strange routines, weird habits, constant changes. even my kids, who love being here, probably wouldn’t want to live like me all the time. sleeping on a yoga mat, eating while standing, no table, no chairs. I know. not exactly family-friendly. and still, sometimes, I just want someone to share a moment with. not to take care of me, not to fix anything. just to share something, to make the hard parts a bit easier. that’s probably what I’m really looking for when I swipe. but even that thought feels strange to admit. like something slightly shameful. maybe because I think I should be above it. maybe because needing someone feels too human for the version of me that wants to stay in control. the funny thing is, I don’t even believe in “second halves.” my brain keeps telling me it’s impossible, that it won’t happen. and my brain is usually right. but my #emotions… they don’t care. they just go. and I have this complicated relationship with my #emotions. I don’t like them, because they lead me to wrong things – fast food, Netflix, wasting time. but they also bring me to good things – dance, for example. my brain knew I wanted to start dancing, but it was my emotions that pushed me through the door of my dance school for the first time. same with switching my blog to English. my brain planned it for months, but my emotions just said *ok, now.* they’re the starter, the accelerator, the reason I actually move. my brain is the strategist. my #emotions are the doer. and I guess I need both – even if one of them keeps installing #Badoo once a year. in the end, maybe it’s not sadness. maybe it’s just physics. and I’m just learning how to balance the forces. ### building my own wordpress writing interface URL: https://www.fajne.life/building-my-own-wordpress-writing-interface/ Last updated: 2025-11-01T13:05:34.000Z *(notes on creating a mobile-friendly front-end editor)* for a long time I’ve been thinking about how to make #wordpress not only my publishing tool, but my daily #writing environment. the #wordpress admin dashboard works, but it was never made for quick, #mobile, everyday #writing – and definitely not for #iphone. so I started exploring how to make my own editor – a small, #minimal interface on top of #wordpress – that lets me post, edit, and publish content in my own way. --- ### 1\. context and goal I don’t want to rely on third-party writing apps anymore. they’re great, but they all create separate ecosystems – each with its own structure, sync, and limits. my long-term goal is simple: to have everything inside my own system, that I build on wordpress – my life system, my notes, my posts, my data. at the same time, I don’t want to build a native iphone app. well, actually I do, but it’s such a huge project that I can’t start it yet. for now I want something lightweight, elegant, and fast – working directly in the browser, later installable as a progressive web app (pwa) – and this may be a good start for building my own app. so the question was: can I make my own front-end editor – a page that looks and feels like an app, works perfectly on mobile, and lets me write and publish without touching wp-admin? the answer is yes. --- ### 2\. what I want to achieve the goal is to build a minimal writing interface – a page inside wordpress (for example `/write`) that lets me: - create new posts - edit existing posts - save drafts - publish directly from there - and do all of this quickly, from my iphone or ipad this page should be for logged-in users only, replacing wp-admin in daily writing. --- ### 3\. main features **clean, mobile-first interface** the design should be simple and touch-friendly. no wordpress clutter, no admin bars. just a text field and a few clear buttons. **two modes of use** - create mode: opens an empty form for a new post - edit mode: opens existing post data when using a query parameter (for example `/write?id=123`) **draft and publish flow** two main actions – save as draft and publish. optional third – auto-save to localstorage, in case I close the tab. **minimal fields** only title, content, tags and categories. that’s all for the first version. **simple header navigation** a small top bar with: - back to dashboard - mood tracker button (later, after adding mood tracker to my system) --- ### 4\. structure and logic when I visit `/write`: - if I’m not logged in → redirect to login - if no id is provided → open new post mode - if id is provided → load existing post into form the page connects with wordpress through its rest api, but the process should stay invisible. it should feel like a small native writing app, not like a technical tool. --- ### 5\. design concept the layout should look something like this: - top bar: **back / dashboard** - field: **title** - field: **content** (simple text area, markdown support from the beginning would be great) - **category** picker but not the typical way. it should only show specific categories depending on what I choose. for example: ask “share on social media?” → assign social media category; ask “send as newsletter?” → assign newsletter category; ask “what type of post is this?” → choose between micro, summaries, micro journal, etc. - buttons: **save draft** and **publish** no toolbars, no formatting menus, no visual distractions – just pure focus. it should respect system theme (dark/light) and adjust colors automatically. --- ### 6\. dashboard and next steps this `/write` page is only the first step – a quick writing tool. the next phase is a custom `/panel` – a personal dashboard showing: - latest drafts and published posts - basic system data (sleep, mood, meals, training, etc. – long term future) - shortcuts like “new post”, “new micro”, “new micro journal” the final step is to turn this dashboard into a **pwa** – installable on iphone, opening fullscreen, working offline. --- ### 7\. security - only logged-in users can access `/write` and `/panel` - all actions stay inside wordpress authentication - no external services or dependencies that’s enough for mvp – I’ll be the only one using it anyway. --- ### 8\. summary the idea is not to build a new app. I already have one – wordpress. it just needs a new layer on top of it – one that fits my rhythm, my devices, and my way of writing. this is both a technical direction and a creative manifesto – about writing directly inside my own system, without middlemen, apps, or distractions. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7928/ Last updated: 2025-11-01T08:56:05.000Z oh my god, it’s weekend. and it’s a free weekend for me. nobody’s coming, nobody’s waiting, and there’s nothing in my calendar that’s connected with anyone. so I can do whatever I want. I can focus on myself. and that’s exactly what I need. today’s a public holiday here in Poland, so everything’s closed – stores, places, even people, somehow. all classes are cancelled, so no roller blades with my kids this weekend. free Saturday, free Sunday. I think I won’t even go to the gym today. I just want to clean my space. clean my head. clean everything around me after weeks of that renovation at my aunt’s house, which I’m kind of in charge of. people were here every day, from 6 p.m. till late – one electrician stayed till 11:30 p.m. last time. so yeah, it’s been full days of my presence being borrowed. and now, finally, it’s quiet. it’s mine again. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7748/ Last updated: 2025-10-31T12:02:33.000Z dear #apple, listen up, very carefully: i don’t want my #iphone to fold (or unfold). i don’t want it to transform into an #ipad – that’s a bad direction. #iphone should stay thin, pockety, simple. it’s supposed to disappear in your hand, not unfold into something clumsy. but #ipad… oh, that’s a different story. i want my 11″ #ipad to grow. to open up. imagine this: you use the small one on the #bus, on the go, #reading, #sketching, #scrolling. then you sit down in a #coffee place, and it unfolds – smoothly, beautifully – into a big one. 14, maybe 15 inches. a full workspace. a writing desk. a creative field. #iphone should stay what it is: the quick, smart tool in motion. #ipad should become what it wants to be: a #screen that expands with your space. maybe #apple should stop trying to make the #iphone bigger and start making the #ipad expand. i already live somewhere between these two worlds. i have three ipads, and i love every one of them. the mini – not the latest version – is my pocket #ipad. perfect for evenings, checking #rss feeds, #reading on #instapaper, sometimes even #writing short #blog posts. the eleven-inch pro (with m2) is my travel #ipad – i’m actually #writing this post on it right now. it’s also my #imac companion, my everything-device when i’m away. if i had to choose just one, this would probably be the one. it’s perfect. and then there’s the air – the 13-inch one. oh my god, i love this device. i love working with it in cafes, love #writing on it at #home, listening to #podcasts in the #morning while i make #coffee – even though its speakers are worse than the pro’s. each #ipad has its own place in my #life. i love them all. but the *minimalistic m*e says it’s too much. and i know i’ll have to let one go someday. i just don’t know which one. it’s going to be hard. so please, #apple – make that foldable #ipad next year. don’t make me choose. ### jazzzzzz… last day of “groovejet” URL: https://www.fajne.life/jazzzzzz-last-day-of-groovejet/ Last updated: 2025-10-31T11:07:09.000Z so… it was last Tuesday of the month, and the last round with this #jazz #choreography. and yeah, it’s not exactly a masterpiece from my side – actually far from it. closer to tragedy – especially when I’m watching it. but you know, it’s #jazz – my own little nightmare – and it’s tricky. it always is. I regret that I’m not as good as I’d like to be. but maybe that’s fine. i’m putting this #video up here – again – and again, it’s kind of a little reality check for myself. it’s the last take of this piece, so it’s like: okay, this is where I’m at, and this is how much work there still is to do. and that’s that. new choreo next Tuesday. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7911/ Last updated: 2025-10-30T14:34:25.000Z I haven’t been weighing myself lately, because I’m afraid of what I might see on the scale. so I just let it go. I try not to think about it, not to look at it. I even threw it out of my morning routine, just so I don’t accidentally see the number. yeah, I know… but the fact that I’m writing about it probably means I’m getting ready to change that. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7909/ Last updated: 2025-10-30T12:08:28.000Z no dance today. no gym, no #rush. well, ok – with some #rush, I guess, because there’s a lot going on around my place lately. but at least I don’t have to go anywhere today. I woke up with that small sore throat again – not really #sick, maybe just enough to slow me down. maybe it’s an #excuse, maybe not. but it’s a good one – hard to argue with. I’m sitting at @jeff’s, eating #breakfast, and for the first time in days, the world feels a bit slower. lately everything’s been moving around me – the renovation at my aunt’s house, people walking through the yard, decisions to make, things to fix, voices everywhere. I don’t mind helping, but it fills the space that used to be quiet. and I miss that quiet. funny thing is, I like my life now. I like the rhythm I built – the dance classes, the movement, the workouts. but this other rhythm – the constant coordination, the noise – that’s not mine. and I guess my body decided to draw the line for me. so maybe that’s what this morning is about. not skipping anything, not being lazy. just taking back a bit of stillness. remembering that I don’t have to fill every hour with effort. that silence can be part of the rhythm too. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7883/ Last updated: 2025-10-30T11:48:29.000Z yesterday I started new modern jazz classes at my #dance school – @revolution-dance-center . new trainer, @anna-matyjaszkiewicz . I remember I had one or two classes with her before, few months ago, when she was replacing someone. i remember it was nice. and now she’s here again, with her own group. so i joined. first classes are always strange. everyone’s new, everything’s new. but i like that. I like training basics, even though i’m not good at them. that’s exactly why I like them – because there’s always something to fix, something to polish. and Anna has her own style – soft but demanding. new movements, new way of thinking, new rhythm. and that’s what i need. I had to resign from classes with @kamila-rastawicka , which was hard. I really like her. but I still have her classes on monday and friday, so I didn’t lose her completely. i just added something new. but yesterday, when I watched a video from @kamila-rastawicka other group – the one I left – I felt jealous and had #fomo. they were dancing this new project choreography and it looked great. and I missed it. I missed being there. but I know this is the right decision. because if I want to grow, I have to keep changing. I can’t stay in one place, even if it’s a good one. every trainer has their own piece of the same dance style – maybe 10% of it – and if i keep learning from just one person, I’ll only ever get that 10%. but when I change, I get another 10%, and then another. and maybe that’s how I’ll build the whole picture one day. so, I guess this is not only about dance. that’s just how I live. i can’t stay in the same place too long. I need new things, new ideas, new people around me. that’s how I grow. that’s how I breathe. sometimes I wonder what’s next. in my dreams, I see myself as a dancer who can show his dance, maybe teach someone how to move, maybe even stand on a stage and inspire others. and when I wake up, I’m still just here – at my school, with my classes, learning, training. maybe i don’t believe in myself enough. or maybe I just love this road so much that I don’t want it to end. and maybe one day I’ll do something crazy again – something that will change everything. because I know myself. I probably will. ### keep trying greg – modern jazz, friday URL: https://www.fajne.life/keep-trying-greg-modern-jazz-friday/ Last updated: 2025-10-27T12:28:04.000Z friday’s modern jazz class again. third one with the same #choreography. and still… i keep messing things up. it’s funny – during the class, i often think i’m doing fine. the rhythm, the energy, the #flow – all good. but then i watch the recording, and damn… i can see everything. the shoulders that go up instead of staying relaxed. the steps that are just a bit too wide. the head movement that doesn’t fit. and all the ten thousand other things. all those tiny details that make a big difference. but I actually like this process. I like seeing what’s wrong, noticing what needs to change. it’s like fixing a puzzle – piece by piece, frame by frame. that’s why i keep recording my dances and putting them on the blog. it’s not about showing off, it’s about keeping track. watching myself learn. learning to see what i couldn’t see before. and maybe that’s the best part of all this – not dancing perfectly, but dancing a bit better every time. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7860/ Last updated: 2025-10-27T04:26:13.000Z #dreams are such a strange thing. it’s like my head goes totally crazy, living in its own world, going on its own #journey. last night’s dream was exactly like that. I dreamt about some kind of alternative life – living in a different place, a small apartment somewhere in Warsaw, I guess. and it felt so! real! when I woke up, I didn’t actually know where I was. for a couple of minutes, I was convinced the dream was my real life. like my head refused to come back. I like dreaming, especially now – after fixing so many things in my life. when there are no hidden fears anymore, when I can actually deal with my own shit. #dreams became not only tolerable, but even kind of pleasant. they don’t scare me anymore. but last night… was an intense experience. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7858/ Last updated: 2025-10-25T05:51:49.000Z after my #divorce, i was afraid that my daughters wouldn’t trust me much. that it would feel strange when they stayed at my place – for me and for them. that it would be hard to live, even for a few days, in my minimalistic, one-room house – this weird, symbiotic space so different from every other #home. i thought it would be hard for them. hard for me. awkward most of the time. it’s not easy to let someone into such a closed world – even your own kids. but it’s not like that at all. it’s the opposite. i feel so good when they’re here, in this stupid little house. and even more — i can feel that they also feel great here with me. we talk a lot, we always eat together, we laugh almost every minute we’re together. we fight against fast food, go rollerblading, watch our dancing videos – because we’re all learning to dance! and i don’t think it’s a coincidence. in the first year after the divorce, after leaving my wife, i often wondered if it was the right decision. today i’m sure it was – the most important one of my life. and i’m so glad everything turned out this way. i feel deeply grateful – for my choices, but also for all those little coincidences that led me here. or… maybe there are no coincidences? my daughters are sleeping right now, and i can’t wait to wake them up to spend another morning with them. yeah, i was so wrong at first. i’m glad they’re here. and… i think… they also feel good here, with me. ### “absolutnie, absolutnie” – wednesday’s contemporary class URL: https://www.fajne.life/absolutely-absolutely-wednesdays-contemporary-class/ Last updated: 2025-10-24T11:00:16.000Z it was such a great class. awesome choreography from @kamila-rastawicka – pure fun. and such a nice change after the earlier improvisation workout, which was pretty tough and showed me how limited i still am in my movement. luckily, the choreography lifted my mood right back up. ### "absolutnie, absolutnie" - środowe zajęcia z tańca współczesnego URL: https://www.fajne.life/absolutnie-absolutnie-wspolczesna-klasa-od-srody/ Last updated: 2025-10-24T11:00:16.000Z to były świetne zajęcia. niesamowita choreografia od @kamila-rastawicka – super zabawa. i taka miła odmiana po wcześniejszych ćwiczeniach z improwizacji, które był dość trudny i pokazały mi, jak bardzo jestem ograniczony w moich ruchach. na szczęście choreografia poprawiła mi nastrój. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7831/ Last updated: 2025-10-23T19:27:51.000Z sometimes, to make a #change, you just have to make a #change. a small one. like changing the #direction where – or how – you #sleep. you know, upside down. just #sleep upside down. start with this tiny thing and see what happens. and if it doesn’t work, try something else. change another small thing. something will stick. something will click. and that one small thing might be the tip of the iceberg – the thing that changes everything. just try. i’m #trying. small thing. another one. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7852/ Last updated: 2025-10-23T19:27:51.000Z czasami, aby wprowadzić większe zmiany w życiu, trzeba zacząć od czegoś małego. jak zmiana kierunku, pozycji w jakiej śpisz.– a więc cypiać do góry nogami, tak po prostu.. zacznij od tej małej rzeczy i zobacz, co się stanie. a jeśli to nie zadziała, spróbuj czegoś innego. zmienić kolejną małą rzecz. coś w końcu pyknie. coś kliknie. i ta jedna mała rzecz stanie się wierzchołkiem góry lodowej, rozpocznie lawinę zmian. spróbuj. ja próbuję. mała rzecz. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7823/ Last updated: 2025-10-23T07:49:58.000Z last two days i’ve been feeling a little overwhelmed. not sure why exactly, but i guess it’s because there’s a lot happening around me lately. and it’s hard to stay focused with all that noise. or maybe it’s just me – not managing my #energy the right way. nonetheless, i decided to take a bus today and just go… somewhere. i don’t even know where i’m going yet. i’m just sitting here, writing this post, this little memory. this kind of #freedom usually gives me #energy, good vibes, power to do my stuff. i grabbed two bananas and left. with my (too full of technology) backpack. maybe i’ll end up working from my client’s office – i need to go there today or tomorrow anyway. maybe i’ll stop at the nearest #coffee shop and do some work. or maybe i’ll just ride half the day, cross to the other side of #warsaw, and decide there. well, i already feel better :) yeah, this #freedom, these open choices – it’s already healing me. it gives me a sense of control. so, let’s ride on… ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7826/ Last updated: 2025-10-23T07:49:58.000Z od dwóch dni czuję się trochę przytłoczony. nie wiem dokładnie dlaczego, ale chyba przez to, że ostatnio sporo się dzieje wokół mnie. i trudno mi się odnaleźć w tym wszystkim. albo po prostu sam to sobie robię – źle zarządzając moją energią. mimo to, dziś postanowiłem wsiąść do autobusu i pojechać… gdziekolwiek. jeszcze nie wiem dokąd. po prostu siedzę i piszę: wpis, wspomnienie, dziennik. taka wolność zwykle mnie ładuje – daje mi energię, dobre wibracje, siłę do działania. wziąłem dwa banany i wyszedłem. z plecakiem (pełnym technologii). może pojadę do mojego klienta – i tak muszę się tam dziś albo jutro pojawić. może wpadnę do najbliższej kawiarni, żeby trochę popracować. a może po prostu będę jeździł pół dnia po warszawie i dopiero wtedy zdecyduję, co dalej. właściwie to już czuję się lepiej :) tak, ta #wolność, możliwe wybory - to już mnie uzdrawia. daje mi poczucie kontroli. więc jadę dalej... ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7808/ Last updated: 2025-10-22T12:48:45.000Z i’m sitting in a coffee shop ( @green-cafe-nero ), writing, thinking, planning the rest of the day, calming down. and then a group of young girls walks in. seven, maybe eight of them. around nine or ten years old. they make so much noise, running all over the place, getting excited about a free glass of water they got from the barista, ordering small coffees or whatever that was. and they’re everywhere. i look at them and think – what a great way to spend time with friends. and i’m jealous. jealous of that energy, of that life, of being so #active and happy. i’d love to live like that. well, actually, i try to live like that, with the same kind of energy. but it’s hard to find people my age who want to live like that too – who want to move, laugh, run around like those girls. i just hope they’ll never turn into those tired, drained, sitting, always-resting adults. mentally, or maybe energetically, i feel closer to those ten-year-old girls than to “my people”. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7810/ Last updated: 2025-10-22T12:48:45.000Z siedzę sobie w kawiarni ( @green-cafe-nero ), piszę, myślę, planuję resztę dnia, uspokajam się. wchodzi grupa młodych dziewczyn. siedem, może osiem dziewczynek, dziewięć może dziesięć lat. ach, robią tyle hałasu, biegają wszędzie, ekscytują się darmową szklanką wody, którą dostały od baristy, zamawiają małe kawy czy cokolwiek to było. i są wszędzie. patrzę na nie i myślę – co za wspaniały sposób na spędzanie czasu z przyjaciółmi. i jestem zazdrosny. zazdrosny o tę energię, takie życie, o taką aktywność i szczęście. chciałabym tak żyć. cóż, właściwie staram się tak żyć. i żyję. z tym samym poziomem energii. jednak wokół mnie ciężko o ludzi w moim wieku, którzy też chcą tak żyć - którzy chcą się ruszać, śmiać, biegać jak te dziewczynki. mam nadzieję, że gdy dorosną, nie zamienią się w tych zmęczonych, wyczerpanych, siedzących, wiecznie odpoczywających dorosłych. mentalnie, a może energetycznie, bliżej mi do tych dziesięcioletnich dziewczynek niż do "moich ludzi". ### yesterday’s jazz class URL: https://www.fajne.life/yesterdays-jazz-class/ Last updated: 2025-10-22T11:59:40.000Z fuck, I’ll never learn this… jazz class with @dominika-blezien at @revolution-dance-center . you have to #focus men! ### wczorajsza lekcja jazzu URL: https://www.fajne.life/wczorajsza-lekcja-jazzu/ Last updated: 2025-10-22T11:59:40.000Z kurna, chyba nigdy się tego nie nauczę... zajęcia jazz z @dominika-blezien w @revolution-dance-center . dawaj, skup síę gościu! ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7758/ Last updated: 2025-10-22T11:10:57.000Z i can’t say it was a bad day yesterday, but it was hard, you know. the first part of the day – until maybe 4 p.m. – was great. just great. i even added my mood to Apple Health and picked “pleasant”. it was a pleasure, a very high-energy day. so yeah, the first part was just great. the second part… well, maybe “tricky” is the right word. i decided to go to my roller lessons, just to move a bit before my jazz class. to feel the music – i love riding with music, kind of dancing on rollers. i just love it. it can be either amazing or really depressing sometimes, but yesterday i felt it could be one of those great rides. and it was, until i slightly went off the path and one of my car tires went flat. yeah, not the rollers – the car. it happened on my way there. not great, as you can imagine. then i found out my car doesn’t even have a spare tire. it’s a small car, and there’s simply no space for one. but still, i stayed calm. i waited about an hour for roadside help, and when they finally came, the guy changed the tire and also fixed the other one, because it turned out that one was punctured and the other was damaged too. so yeah, unexpected money spent. i managed to catch the last part of the roller lesson – from two hours, only about 45 minutes left. i had some fun, didn’t really get into the full flow, but okay. then, on my way to the jazz class, i started to feel that the car was driving a bit differently. maybe it was just my imagination, but i didn’t feel fully confident anymore. and during the jazz lesson… i was kind of exhausted. it’s the hardest one for me – fast, full of quick movements – and sometimes i just can’t keep up. but now, the next morning, i know i didn’t do anything stupid with my dinner. in fact, i ate almost nothing, and it was actually good for me. i slept through the whole night, little longer than usual, but that’s fine. and today i feel okay. it was a hard day yesterday, but it’s behind me. i’m in a good mood, there’s a lot to do today, and life goes on. it’s okay. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7770/ Last updated: 2025-10-22T09:10:57.000Z nie mogę powiedzieć, że wczorajszy dzień był zły, ale był... trudny. jego pierwsza część – do 16:00 – była super. po prostu świetna. nawet dodałem swój nastrój do Apple Health jako "przyjemny" (to sporo). i ten dzień to była przyjemność. więc tak, pierwsza część była po prostu super. Druga część... cóż, chyba właśnie "trudna" to właściwe słowo. zdecydowałem, że pojadę sobie na zajęcia z jazdy na rolkach, żeby trochę się poruszać przed lekcją tańca, jazzu. chciałem wczuć się w muzykę – uwielbiam jazdę przy muzyce, to dla mnie coś w rodzaju tańca na rolkach. po prostu to kocham. bywa, że takie zajęcia są mega przyjemne, choć zdarza się, że bywają i przygnębiające (osobna opowieść), ale wczoraj czułem, że to mogą być jedne z tych lepszych zajęć . i tak było, dopóki (jadąć na zajęcia) nie zjechałem lekko z drogi i wtedy jedna z opon w moim samochodzie... uległa uszkodzeniu. no gumę złapałem. opona do wyrzucenia. no świetnie. okazało się oczywiście,, że mój samochód nie ma nawet zapasowej opony. to małe autko i po prostu nie ma na nią miejsca. mimo to zachowałem spokój. mobilna wulkanizacja przyjechała po godzienie. facet wymioenił mi oponę, a także naprawił drugą (okazało się, że i druga uszkodzona – na szczęście lekko). no i tak, niespodziewane wydatki. udało mi się załapać na ostatnią część zajęć rolkowych – z dwóch godzin, zostało tylko 45 minut, ale ok. pobawiłem się trochę, oreagowałem, choć nie do końca wpadłem w ten mój ulubiony flow, ale ok. w drodze na zajęcia z jazzu, zacząłem czuć, że samochód prowadzi się... nieco inaczej. choć pewnie to tylko moja wyobraźnia, to jednak nie czułem się już w pełni komfortowo po naprawach opon. a podczas lekcji jazzu... poczułem zmęczenie dniem. jazz i tak jest dla mnie dość trudny – szybkie ruchy, dużo spinania ciała, praca nad koordynacją – bywa, że po prostu nie nadążam. dzisiaj, następnego ranka, cieszę się, że wczoraj – mimo problemów – nie zrobiłem nic głupiego po powrocie do domu. nie zpesułem dnia ciężką kolacją. tak na prawdę, nie zjadłem prawie nic. i bardzo dobrze. spałe, trochę dłużej niż zwykle, ale to jest ok. dziś czuję się dobrze, lepiej, niż mógłbym się tego spodziewać. wczoraj był trudny dzień, ale to już za mną. jestem w dobrym nastroju, dziś jest wiele do zrobienia, a życie toczy się dalej. cieszę się, że moje reakcje na takie dni są coraz lepsze. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7749/ Last updated: 2025-10-21T18:12:18.000Z this switching-to-english thing :) *hey siri, take me to the @revolution-dance-center* ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7795/ Last updated: 2025-10-21T16:12:18.000Z to przełączanie się na angielski :) *hej siri, zabierz mnie do @revolution-dance-center* ### trust butter, not doctors? URL: https://www.fajne.life/trust-butter-not-doctors/ Last updated: 2025-10-21T09:06:55.000Z ## part one – emotion I watched a Polish #video the other day – a #conversation between journalist Bogdan Rymanowski and professor Grażyna Cichosz. It’s called “[żywieniowy przekręt](https://youtu.be/ksWAT3uqlWA?si=CuP442cviroGM8iH&ref=fajne.life) ([link here](https://youtu.be/ksWAT3uqlWA?si=CuP442cviroGM8iH&ref=fajne.life)),” which roughly means “the nutrition scam.” It’s a long, emotional talk about #food, #health, and a global #conspiracy that, according to the professor, has been poisoning us for decades. I didn’t plan to watch it. someone I know sent it to me, meaning it was worth watching. but I could feel what she meant. and that’s what caught my attention – not the #video itself, but how easily we still believe in something just because it feels powerful, dramatic, or brave. the professor speaks with #confidence – about #butter and #margarine, #cholesterol, #meat, #soy, and how “they” (globalists, corporations, #scientists, whoever fits the narrative) have fooled the #world. she calls modern dietetics a #lie, #science a fraud, and people in power part of a massive plan. it’s emotional, almost theatrical. and that’s the thing – it works. because when someone speaks with #anger, with that mix of disappointment and certainty, it feels real. #anger is convincing. #science rarely is. #science is slow, careful, full of “maybes” and “in some cases.” anger is simple: they lied, I know the truth. there’s something fascinating about how well such stories sell. they promise something that #science never gives – #clarity. no nuance, no complexity, no boring #numbers. just villains, heroes, and simple rules: eat #eggs, not #soy. trust #butter, not #doctors. and we love that. because it’s easier to feel betrayed than to feel #confused. but here’s what I believe: most people in #science are not trying to trick us. they may be wrong sometimes – that’s part of the process – but they’re not plotting to destroy #humanity. they’re learning, correcting, improving. they move slower, yes, but they move forward. the world is not perfect, but it’s not one big plot either. and maybe that’s what we keep forgetting: that the real manipulation often comes from those who claim to fight manipulation. the loudest “truth-tellers” are sometimes the best storytellers. they play on fear, on nostalgia, on anger. they sound brave, but they’re not free – they’re addicted to #conflict. and people who just try to do #science, quietly, without drama, will always lose in the attention game. I’m not writing this to attack that professor or anyone else. I’m writing this because I see how fast these stories spread – and how little we stop to think before believing them. maybe there’s no giant conspiracy after all. maybe it’s just that #fear sells better than patience. ## part two – evidence after watching the #video, I couldn’t just leave it there. I wanted to know what’s actually true – not from YouTube, not from headlines, but from real #science. so I decided to check every key claim professor Cichosz made, one by one. to do that, I used #ai – my assistant – #steven (chatgpt) – to help me search through scientific databases, WHO and EFSA reports, and peer-reviewed studies. together we built this second part: a clear, fact-based summary that separates what’s real from what’s just rhetoric. it’s not about proving someone wrong – it’s about showing how #science actually looks when you strip away drama. and – of course – about learning something new for myself. ### 1 · Animal fats vs plant oils Modern research doesn’t confirm that animal fat is “healthy” or that vegetable oils are carcinogenic. Large meta-analyses (Harvard School of Public Health, 2020–2023) show that replacing saturated fats with unsaturated plant oils lowers the risk of cardiovascular disease by 10–25%. The only truly harmful fats were industrial trans fats – used in old margarines – now banned in the EU and US. Today’s margarines contain natural plant oils and have neutral or even positive lipid effects. **conclusion:** her criticism was once partly valid (for 1980s margarines), but no longer. ### 2 · Cholesterol and heart disease Dietary cholesterol plays a smaller role than we once thought, but LDL-cholesterol and saturated fat still strongly correlate with atherosclerosis. WHO and American Heart Association both maintain that keeping LDL low saves lives. Randomized trials (2019–2024) consistently show fewer heart events when LDL is reduced – regardless of diet or medication. **conclusion:** calling the “cholesterol story” a scam is false; science simply refined, not reversed, its position. ### 3 · Soy and GMO safety More than 20 years of global research (WHO, EFSA, FDA) confirm that GMO soy is safe for humans and animals. Clinical studies find no link between soy consumption and thyroid disorders, infertility, or autoimmune disease. On the contrary, moderate soy intake (tofu, soy milk) may lower LDL and reduce menopausal symptoms. **conclusion:** demonizing soy and GMO has no scientific basis. ### 4 · Aspartame and MSG Both have been examined exhaustively. - Aspartame: EFSA (2023) and WHO (2024) reaffirmed it safe at normal intake levels (< 40 mg/kg bw). - MSG: large reviews show no consistent evidence of neurological harm; it doesn’t cross the blood–brain barrier in dietary amounts. **conclusion:** fear-based myths – not data – drive these claims. ### 5 · “People gain weight from insulin, not calories” The carbohydrate–insulin model is an oversimplification. Weight gain occurs when caloric intake exceeds expenditure; insulin influences how energy is stored but not the first law of thermodynamics. Low-carb diets work because they increase satiety, not because calories “don’t matter.” **conclusion:** partial truth twisted into a catchy slogan. ### 6 · Potassium iodate in salt Used safely for decades to prevent iodine deficiency disorders. Both EFSA and WHO state there’s no evidence of inflammatory or toxic effects at the levels used in food fortification. **conclusion:** myth – iodate is not pro-inflammatory nor dangerous. ### 7 · High-protein diets (≈ 30% of energy) For healthy adults, up to 30–35% of energy from protein is considered safe; it can help with satiety and muscle maintenance. However, long-term high-protein diets aren’t recommended for people with kidney disease or gout. The global consensus (WHO, FAO, EFSA) still sets the general target at 10–20% of energy. **conclusion:** potentially useful in specific cases, but not a universal rule. ## final thought well, #science doesn’t speak in headlines. it moves slowly, checks itself, and admits when it’s wrong. that’s why it’s trustworthy – not because it’s perfect, but because it’s honest about uncertainty. so yes, #butter is fine, but not holy. #soy is fine, but not magic. and maybe the only real “nutrition scam” is believing anyone who says they’ve found the truth. ### uwierz w masło, nie w lekarza? URL: https://www.fajne.life/uwierz-w-maslo-nie-w-lekarza/ Last updated: 2025-10-21T09:06:55.000Z ## część pierwsza – emocje obejrzałem ostatnio wideo na YouTubie – rozmowę dziennikarza Bogdana Rymanowskiego z profesor Grażyną Cichosz: „żywieniowy przekręt.” to długa, emocjonalna rozmowa o jedzeniu, zdrowiu i globalnym spisku, który – zdaniem profesor – „zatruwa” nas od dziesięcioleci. nie planowałem oglądać tego materiału, raczej unikam takich rzeczy. ktoś, kogo znam, wysłał mi link, nie mówiąc wiele – po prostu dając do zrozumienia, że warto zobaczyć. właśnie to mnie zainteresowało – nie samo nagranie, ale to, jak łatwo nadal wierzymy w coś tylko dlatego, że brzmi to mocno, dramatycznie albo odważnie. pani profesor mówi z ogromną pewnością – o maśle i margarynie, o cholesterolu, mięsie, soi, o tym, jak „oni” (korporacje, naukowcy – ktokolwiek pasuje do narracji) mieli nas wszystkich oszukać. nazywa współczesną dietetykę kłamstwem, naukę – oszustwem, a ludzi u władzy częścią wielkiego planu. to emocjonalne, momentami teatralne. i właśnie dlatego działa. bo gdy ktoś mówi z takim gniewem – z mieszanką rozczarowania i jednocześnie pewności – to wydaje się prawdziwe, tak brzmi. gniew przekonuje. nauka rzadko. nauka jest powolna, ostrożna, pełna „być może” i „w niektórych przypadkach”. gniew jest prosty: okłamali nas, a ja znam prawdę. jest w tym coś fascynującego – jak dobrze takie historie się sprzedają. obiecują coś, czego nauka nigdy nie daje – jasność. bez niuansów, skomplikowania, złożoności, bez nudnych liczb. tylko bohaterowie i złoczyńcy. proste zasady: jedz jajka, nie soję. wierz w masło, nie w lekarzy. i właśnie to lubimy. przecież łatwiej jest poczuć się zdradzonym niż przyznać, że coś robimy źle. ja jednak wierzę w coś innego. nauka nie próbuje nas oszukać. naukowcy czasem się mylą, nawet w sumie dość często – ale to część procesu – nikt nie planuje zniszczyć świata. „nauka” się uczy, poprawiaja, idzie dalej. wolniej – tak, ale do przodu. świat nie jest doskonały, ale nie jest też jednym wielkim spiskiem. i może właśnie o tym zapominamy: że prawdziwa manipulacja często przychodzi od tych, którzy twierdzą, że z manipulacją walczą. najgłośniejsi „poszukiwacze prawdy” są zazwyczaj świetnymi narratorami, którzy grają na strachu, nostalgii, złości. brzmią odważnie, ale są uzależnieni od konfliktu. to właśnie napędza ich narrację. nauka działa za to po cichu, powoli, bez sloganów, dramatów – i często przegrywa w grze o uwagę. nie piszę tego, żeby atakować panią profesor z materiału wideo. piszę to, ponieważ widzę, jak szybko takie historie się rozchodzą – i jak rzadko zatrzymujemy się, żeby je przemyśleć, zanim w nie uwierzymy. a może jednak… wcale nie ma żadnego wielkiego spisku? może po prostu strach sprzedaje się lepiej niż cierpliwość? ## część druga – fakty po obejrzeniu tego wywiadu, rozmowy, nie mogłem tak po prostu zostawić tematów w niej poruszanych. chciałem wiedzieć, co z tego jest prawdą, a co nie – głownie dla siebie, w końcu skupiam się tak mocno na zdrowym życiu. więc postanowiłem sprawdzić każdą główną tezę profesor Cichosz, krok po kroku. żeby to zrobić, skorzystałem z pomocy ai – mojego asystenta, stefana (chatgpt) – który pomógł mi przeszukiwać bazy naukowe, raporty WHO i EFSA oraz różne publikacje naukowe. razem stworzyliśmy tę drugą część – przejrzyste, oparte na faktach podsumowanie tego, co jest prawdziwe, a co tylko „dobrze” brzmi. i wcale nie chodzi o to, by wykazać, że ktoś ma rację, a ktoś inny nie. chodzi o to, żeby pokazać co jest prawdą, a co tylko graniem na emocjach, jak wygląda prawdziwa wiedza, kiedy zdejmie się z niej całą otoczkę emocji. ### 1\. tłuszcze zwierzęce i oleje roślinne Współczesne badania nie potwierdzają, że tłuszcze zwierzęce są „zdrowsze”, ani że oleje roślinne są rakotwórcze. Duże metaanalizy (Harvard School of Public Health, 2020–2023) pokazują, że zastąpienie tłuszczów nasyconych olejami roślinnymi nienasyconymi zmniejsza ryzyko chorób serca o 10–25%. Jedynym naprawdę szkodliwym tłuszczem były przemysłowe tłuszcze trans – stosowane kiedyś w margarynach – dziś zakazane w UE i USA. **Wniosek:** jej krytyka była kiedyś częściowo uzasadniona, ale dziś nie ma już pokrycia w rzeczywistości. ### 2\. cholesterol i choroby serca Cholesterol w diecie ma mniejsze znaczenie, niż sądzono, ale LDL-cholesterol i tłuszcze nasycone wciąż mają kluczowy związek z rozwojem miażdżycy. WHO i American Heart Association jasno mówią: im niższe LDL, tym mniejsze ryzyko. Wyniki badań z ostatnich lat (2019–2024) potwierdzają, że redukcja LDL – niezależnie od sposobu – obniża ryzyko zawału i udaru. **Wniosek:** „przekręt cholesterolowy” to mit. nauka go wyeliminowała. ### 3\. soja i GMO Badania ostatnich 20 lat (WHO, EFSA, FDA) potwierdzają, że soja GMO jest bezpieczna dla ludzi i zwierząt. Nie ma dowodów, że powoduje choroby autoimmunologiczne, Hashimoto czy zaburzenia hormonalne. Wręcz przeciwnie – umiarkowane spożycie soi może obniżać poziom LDL i wspierać zdrowie kobiet w okresie menopauzy. **Wniosek:** demonizowanie soi i GMO to mit bez naukowego uzasadnienia. ### 4\. aspartam i glutaminian sodu Te składniki przebadano setki razy. - Aspartam: EFSA (2023) i WHO (2024) potwierdziły jego bezpieczeństwo w normalnych ilościach. - Glutaminian sodu (MSG): nie przenika bariery krew–mózg i nie powoduje uszkodzeń neurologicznych w dawkach spożywczych. Choć nie jestem – i nie będę – zwolennikiem żadnego z tych związków, to jednak muszę przyznać, że badania, które zobaczyłem lekko mnie uspokoiły. **Wniosek:** lęk przed „chemią” w tym przypadku to strach, nie fakt. ### 5\. „Tyjemy od insuliny, nie od kalorii” To zdanie brzmi dobrze, ale jest sporym uproszczeniem. Tycie zawsze wynika z nadwyżki kalorycznej – niezależnie od hormonów, i temu ciężko zaprzeczyć. Insulina wpływa na sposób magazynowania energii, ale nie zmienia praw fizyki. Diety niskowęglowodanowe działają, bo zwiększają uczucie sytości – nie dlatego, że „kalorie się nie liczą.” **Wniosek:** półprawda ubrana w chwytliwe hasło. ### 6\. jodan potasu w soli Od dziesięcioleci stosowany w celu zapobiegania niedoborom jodu – bezpieczny, przebadany, skuteczny. WHO i EFSA nie znajdują żadnych dowodów, że działa prozapalnie lub toksycznie w ilościach używanych w żywności. **Wniosek:** mit. jodan potasu nie jest tak szkodliwy, jak to zostało przedstawione. ### 7\. dieta wysokobiałkowa Dla zdrowych dorosłych osób, 30–35% energii z białka jest bezpieczne i może pomóc w utrzymaniu masy mięśniowej oraz sytości. Nie jest jednak uniwersalnym rozwiązaniem. Osoby z chorobami nerek czy dną moczanową powinny zachować ostrożność. **Wniosek:** dobre narzędzie w konkretnych sytuacjach, ale nie dla wszystkich. ## na koniec nauka nie mówi językiem tabloidów. nie krzyczy, nie upraszcza, nie gra na emocjach. działa powoli, sprawdza (również siebie), czasem się myli – ale zawsze próbuje zbliżyć do prawdy. w podstawie nauki leży prawda. więc tak – masło jest ok, ale nie jest święte. soja też, ale daleko jej do bycia magicznym (za jaki była kiedyś uważana). może więc największy „przekręt” wcale nie tkwi w jedzeniu, tylko w ludziach, którzy obiecują nam prostą prawdę. która z prawdą niestety niewiele ma wspólnego. ### last tuesday’s jazz class video  URL: https://www.fajne.life/7710/ Last updated: 2025-10-21T08:09:11.000Z it’s tuesday again, which means another #jazz class. same #choreography, but not the same me. last week I recorded a video from the lesson – I’m posting it today. and now I’m wondering how to prepare better for tonight’s class, to get even more out of it. should I hit the #gym first to warm up my #body? or maybe an hour of roller dancing to feel the #rhythm and #flow? or just lock myself in my home #dance room and go through the steps until they stick? I really don’t know which would be better. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7714/ Last updated: 2025-10-21T07:59:36.000Z today i had the pleasure of meeting apple’s #workout buddy. i started a #walking exercise and he (or maybe she?) spoke to me. it was really nice. it told me some stats about my past workouts, encouraged me to keep moving – and that was nice. simple, but super cool, nice job #apple. another little bonus of switching to english. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7694/ Last updated: 2025-10-21T07:00:00.000Z i wish i could quit #spotify and switch to #apple #music. there are many reasons for that. but there’s one small feature that keeps me stuck with spotify – the smart shuffle. it mixes new, recommended songs into my playlists, so every few tracks i hear something fresh, something unexpected. such a small thing, but brilliant. if #apple #music ever adds this feature, i’ll switch instantly. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7698/ Last updated: 2025-10-21T07:00:00.000Z chciałbym zrezygnować ze #spotify i wrócić do #apple #music. i mam sporo ku temu powodów. ale jest jedna drobna funkcja, która trzyma mnie przy Spotify - inteligentne odtwarzanie losowe. dzięki niej nowe, spotify dodaje do moich aktualnie słuchanych playlist nowe, polecane utwory. wybrane na bazie tego, co aktualnie słucham, więc co kilka utworów słyszę coś nowego. uwielbiam to. mała, ale genialna funkcja. jeśli #apple #music kiedykolwiek doda coś podobnego, natychmiast się przełączam. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7678/ Last updated: 2025-10-21T04:36:55.000Z fortunately, yesterday’s higher #weight turned out to be just a one-time #warning. today I’m back on track. the #weight dropped by more than 1.5 kg, so yesterday’s signal worked. I cleaned myself up a bit food-wise, and now it feels much better. back again – around 72 kg. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7686/ Last updated: 2025-10-21T04:36:55.000Z na szczęście wczorajsza (mocno) wyższa #waga okazała się tylko jednorazowym ostrzeżeniem. dziś wróciłem na właściwe tory. #waga spadła o ponad 1,5 kg, więc wczorajszy sygnał zadziałał. Oczyściłem się trochę pod względem jedzenia i teraz czuję się znacznie lepiej. ponownie jest 72 kg. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7665/ Last updated: 2025-10-20T16:19:24.000Z so I’m slowly restarting my life. and it’s not easy, because I’m restarting it in English. I have to switch everything I know into this new language – my diary, my notes, even what I eat. it’s strange, because I’ve never used any of these English names for meals before. I don’t know the exact words for what I eat, but thanks to Steve (AI) I’m learning. I upload a photo of my breakfast, I talk about it, and step by step I start to describe my days in English. I hope that in a few days I’ll be better at describing my meals – not only for myself, but for my whole system, the one that tracks my life. now I’m also preparing my website for this new version of me, for this new language. I decided I want to migrate everything into English – without deleting the Polish part. actually, I’ve been writing in two languages for the past few days, and it’s quite ok, I have to say. so I’m switching my site to English, but I have to do it slowly and carefully, because my site wasn’t bilingual before. I need to rewrite some parts of it, rename things, update domains, taglines, tags, categories… all of it. so yeah – it’s a lot of work, but I’m not in a hurry. I won’t rush. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7690/ Last updated: 2025-10-20T16:19:24.000Z powoli zaczynam restartowanie mojego życia. i nie jest to łatwe, ponieważ restartuję się w języku angielskim. muszę przestawić wszystko, co wiem, na ten nowy język - mój dziennik, notatki, nawet to, co jem. i jest to mega dziwne, ponieważ nigdy wcześniej nie używałem angielskich nazw posiłków. nie znam nazw posiłków, nie wiem jak nazywa się to, co jem, ale dzięki Stefanowi (AI) uczę się. wrzucam zdjęcie mojego śniadania, opowiadam o nim. krok po kroku zaczynam opisywać moje dni po angielsku. mam nadzieję, że za kilka dni będę sprawniej opisywał moje posiłki - nie tylko dla siebie, ale dla całego systemu, który śledzi moje życie. przygotowuję też mój cały blog pod tą nową wersję mnie, pod angielską wersję mnie. zdecydowałem, że chcę zmigrować wszystko na język angielski - bez usuwania polskiej części. właściwie od kilku dni piszę w dwóch językach i muszę przyznać, że jest to całkiem ok. całe przestawienie na język angielski muszę robić mega powoli i super ostrożnie – blog nie była wcześniej dwujęzyczny, nie jest do tego przygotowany. muszę przepisywać niektóre części, zmieniać nazwy, ualizować domeny, tagi, kategorie... wszystko. i jest tego całkiem sporo. dużo pracy, ale nie spieszy mi się. chyba. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7656/ Last updated: 2025-10-20T15:24:56.000Z i don’t really like the look of the new #iPhone Pro – especially in that orange color. but the iPhone Air? i love the design, the feel, the colors. even the smaller battery doesn’t bother me – i’d totally go for it… but it’s missing one thing. and for me, it’s a dealbreaker: the macro camera. i use it every single day on my iPhone 15 Pro Max. mostly to take close-up photos of food labels, from just a few centimeters away. without that feature, the Air just wouldn’t work for me. and that sucks a bit. come on #apple, make it better next year. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7661/ Last updated: 2025-10-20T15:24:56.000Z totalnie nie podoba mi się wygląd nowego #iPhone Pro - zwłaszcza w tym pomarańczowym kolorze. ale iPhone Air? Wspaniały design, wykonanie, kolory. nawet mniejsza bateria mi nie przeszkadza - całkowicie bym w niego poszedł... ale brakuje jednej rzeczy. i dla mnie jest to coś, z czego nie jestem w stanie zrezygnować: aparat makro. używam go codziennie w moim iPhonie 15 Pro Max. głównie do robienia zdjęć etykiet jedzenia z bliska, z odległości zaledwie kilku centymetrów. bez tej funkcji Air po prostu nie nadaje się dla mnie. i to jest trochę bardzo do bani. #apple, popraw Aira to w przyszłym roku. ### new choreo, same struggle – modern jazz 17.10.2025 URL: https://www.fajne.life/new-choreo-same-struggle-modern-jazz-17-10-2025/ Last updated: 2025-10-20T11:31:52.000Z eh, friday’s modern jazz class with @dominika-blezien is pure fun, but it’s not an easy thing. learning a new choreography doesn’t always go the way I want it to go. sometimes it works, sometimes it doesn’t. in today’s video – my first tries of the new routine… not very successful yet. ### nowa choreografia, ta sama walka - modern jazz 17.10.2025 URL: https://www.fajne.life/nowa-choreografia-ta-sama-walka-modern-jazz-17-10-2025/ Last updated: 2025-10-20T11:31:52.000Z piątkowe zajęcia z modern jazzu z @dominika-blezien to świetna zabawa, ale nie mogę powiedzieć, żeby było łatwo. ucząc się nowej choreografii nie zawsze mi wychodzi tak, jakbym chciał, żeby mi wychodziło. bywa różnie. dzisiejsze wideo – pierwsze próby nowej choreografii… jeszcze niezbyt udane. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7623/ Last updated: 2025-10-20T08:40:44.000Z did I change my blog’s name again? maybe. is it awesome this time? hell yeah 😎 no idea how I didn’t think of it from the start. my new (but kinda old) brand, philosophy, motto, sign, name: wasfine.life ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7625/ Last updated: 2025-10-20T08:40:44.000Z czy znowu zmieniłem nazwę bloga? być może. czy tym razem jest prawdziwie zarąbista? o tak 😎 nie mam pojęcia jak mogłam na to nie wpaść na samym początku. moja nowa (ale trochę stara) marka, filozofia, motto, znak, nazwa: wasfine.life ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7613/ Last updated: 2025-10-20T00:58:31.000Z my last weeks of stupidity made me gain a little weight again – around one, maybe one and a half kilos more than I wanted to keep. so I went back above 73 kg. and that’s actually good – a kind of punishment for the last days, a clear signal that this bullshit is over. because as long as I was below 73 kg, I felt like I still had time, like I could still mess around, still “have fun”, I had that stupid feeling of impunity. but now, when I saw 73.8 kg, it hit me – okay, dude, you’ve gone too far, get back to yourself. it was a final confirmation that I’m returning to strong, disciplined self-care. the end of a period of stupidity, chaos, disorganization, transition. and, strangely enough, a necessary moment. because thanks to it, I made some decisions, changed a few things – things I probably wouldn’t have changed if I hadn’t messed up. so now I’ve taken another step forward. fortunately, I’m starting from +1.5 kg, not +4 kg, so it’s not bad. and I know I have a chance to finally go below 70 kg – something I haven’t done yet. now, with new energy, new tools, new thoughts, I can do it. these are the advantages of my failures. it’s a pity that my growth so often begins with mistakes… but maybe that’s just how I grow – through failure, awareness, and the will to rise again. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7615/ Last updated: 2025-10-20T00:58:31.000Z ostatnie tygodnie głupoty sprawiły, że znowu trochę przytyłem – jakiś kilogram, może półtora ponad to, co chciałem utrzymać. więc wróciłem powyżej 73 kg. i to właściwie dobrze – coś w rodzaju kary za ostatnie dni, wyraźny sygnał, że ten bullshit się skończył. bo dopóki byłem poniżej 73 kg, czułem, że mam jeszcze czas, że mogę sobie pozwolić na luz, "zabawę", że mogę sobie trochę odpuścić. miałem to głupie poczucie bezkarności. ale dziś, kiedy zobaczyłem 73,8 kg, dotarło do mnie – stary, przegiąłeś. to był jasny sygnał, że muszę wrócić do pracy nad sobą, tej restrykcyjnej, mądrej, skutecznej.koniec głupich decyzji, chaosu, braku organizacji. i – co dziwne (a może nie?) – tego właśnie potrzebowałem. bo dzięki takiej "porażce" podjąłem kilka decyzji, zmieniłem parę rzeczy – takich, których pewnie bym nie zmienił, gdybym się nie pogubił. więc coś na kolejny krok do przodu. na szczęście zaczynam z poziomu +1,5 kg, a nie +4 kg, więc nie jest źle. i wiem, że teraz mam szansę w końcu zejść poniżej 70 kg – czego nie udało mi się zrobić wcześniej. teraz, z nową energią, nowymi narzędziami, nowymi myślami, mogę to osiągnąć. to są zalety moich porażek. szkoda tylko, że mój rozwój tak często zaczyna się od błędów… ale może właśnie tak rosnę – przez potknięcia, świadomość i chęć, żeby znowu wstać. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7604/ Last updated: 2025-10-19T23:58:07.000Z I just realized that being kind, being happy, being patient – it’s actually a matter of intelligence, of being smart. You have to be wise enough to control yourself, not to let anything throw you off balance, and to use your emotions properly. You have to be the owner of your body, your emotions, your actions – not their victim or slave. Yeah, that’s deep. Worth thinking about. And worth writing down. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7706/ Last updated: 2025-10-19T23:58:07.000Z właśnie zdałem sobie sprawę, że bycie miłym, szczęśliwym, cierpliwym - to tak naprawdę kwestia inteligencji, bycia mądrym. trzeba być wystarczająco mądryness, by kontrolować siebie, nie pozwolić, by cokolwiek wytrąciło cię z równowagi i właściwie wykorzystywać swoje emocje. trzeba być właścicielem swojego ciała, swoich emocji, swoich działań - a nie ich ofiarą czy niewolnikiem. głębokie. warte przemyślenia.i zapisania. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7596/ Last updated: 2025-10-19T16:01:21.000Z I feel as if I’ve finally fulfilled all the expectations of everything around me – everything that doesn’t align with my main, most important goals in life. I used to say that I “fucked up” in the past few days. But today I think I can say I just gone through every possible point of wrong choices. It’s Sunday evening, and I feel like I’ve had enough – that I’ve done everything wrong that I had to do – and now I’m ready to return to the right path. The strict one. I hope this moment becomes a new beginning for me, a spark that starts something big and real in my everyday life. I hope that tomorrow morning I’ll wake up and not only remember all this, but also feel strong motivation to keep going that way. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7600/ Last updated: 2025-10-19T16:01:21.000Z Czuję, jakbym w końcu wypełnił wszystkie oczekiwania wszystkiego, co mnie otacza — wszystkiego, co nie jest zgodne z moimi najważniejszymi celami w życiu. kiedyś powiedziałabym, że w ostatnich dniach "spieprzyłem”. myślę, że dziś mogę powiedzieć, że przeszedłem już przez wszystkie możliwe złe wybory. jest niedziela wieczór i czuję, że mam dość – że zrobiłem już wszystko źle, co musiałem – i że jestem gotów wrócić na właściwą drogę. wymagającą, ale właściwą. mam nadzieję, że ten moment stanie się dla mnie nowym początkiem, iskrą, która zapali coś dużego i prawdziwego w mojej codzienności. Mam nadzieję, że jutro rano obudzę się i nie tylko to wszystko zapamiętam, ale też poczuję silną motywację, by tak właśnie działać. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7567/ Last updated: 2025-10-19T13:16:44.000Z dużym wyzwaniem przy przejściu na język angielski z moim blogiem, jest przetłumaczenie tego co już tam mam. i nie chodzi jedynie o treści, wpisy, dane, ale też o samą stronę, motyw, wtyczki (których przecież narobiłem całkiem sporo). jednym z pierwszych i ważniejszych kroków – który pozwoli mi sprawnie dodawać nowe wpisy po angielsku – jest przetłumaczenie na jeżyk angielski tagów, które przez lata dodawałem do mojego bloga. staram się pilnować porządku w tagach, ale i tak uzbierało się ich kilkaset. tłumaczenie jeden po drugim? oj nie, podziękuję. wpadłem więc na pomysł, aby zrobić to w miarę automatycznie – i ten wpis ma mi to umożliwić. dodałem do niego wszystkie tagi, jakie mam wstawione na mojego bloga, następnie – jeżeli po kliknięciu "opublikuj" cała moja strona się nie wysypie – wyślę ten wpis do tuopmatycpznego tłumaczenia przez wpml. w ten sposób powinna powstać angielska wersja każdego z moich tagów. ciekawe, czy to się uda :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7577/ Last updated: 2025-10-19T13:16:44.000Z a big challenge when switching my blog to English is translating what I already have there. and it's not just about content, posts, data, but also the site itself, the theme, and plugins (of which I've made quite a few). one of the first and more important steps – which will allow me to efficiently add new posts in English – is translating the tags I've added to my blog over the years into English. I try to keep my tags organized, but I've still accumulated several hundred of them. translating them one by one? Oh no, thank you. so I came up with the idea to do it semi-automatically – and this post is meant to enable that. I've added all the tags from my blog to it, then – if my whole site doesn't crash after clicking "publish" – I'll send this post for automatic translation via WPML. this way, an English version of each of my tags should be created. I wonder if it will work :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7501/ Last updated: 2025-10-18T07:46:19.000Z So I have to say, sometimes I’m really disappointed with myself – with my choices, with my everyday choices. Like yesterday, for example. I decided I wanted to eat something I shouldn’t. Fast food. KFC. It was a bad idea. I feel like I’m a slave to those bad choices – to eating junk that drags me down. So today isn’t great. This morning isn’t great. I feel exhausted after sleeping, and I shouldn’t feel like this. My watch told me I had poor sleep performance last night, and I knew that would happen. I knew it yesterday. But still, I decided to eat that junk food. I knew it was bad for my body, but I did it anyway. So yeah – I’m disappointed today. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7464/ Last updated: 2025-10-16T20:40:08.000Z well… this is it. my first (true) english post. or rather a journal entry. glad I did it. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7452/ Last updated: 2025-10-13T08:28:05.000Z mój blog pozostanie przez jakiś czas polsko-angielski. a więc dojdzie wersja angielska, a polska nie zniknie. będę sukcesywnie tłumaczył wszystkie stare treści (z pomocą systemu WPML), a następnie… no, jeszcze nie zdecydowałem, czy fajne.life zniknie. chciałbym, żeby zniknęło, ponieważ to będzie oznaczało, że moja „migracja” się udała i – co ważniejsze – miała sens. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7495/ Last updated: 2025-10-13T08:28:05.000Z my blog will remain Polish-English for a while. so the English version will come, and the Polish version will not disappear. i will successively translate all the old content (with the help of WPML system), and then... well, i haven't decided yet whether fajne.life will disappear. i would like it to disappear, because it will mean that my "migration" was successful and - more importantly - made sense. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7450/ Last updated: 2025-10-13T08:26:28.000Z tworzę mój angielski świat w internecie. fajne.life zamieni się w TomorrowWasFine.life – uwielbiam tę nową nazwę, ależ będę się nią bawił:) adres już zabookowany i działa. kilka dni debatowaliśmy z Stefanem (który staje się powoli Steven’em) nad nową nazwą. muszę przyznać, że udało mi się opracować trzy mega fajne brandy (i z 15 nieco mniej mi pasujących, choć równie magicznych), dość długo zastanawiałem się co wybrać. wybrałem ten, który najmocniej ze mną zarezonował, ale – co nie było zamierzone – jest najbliższy mojej dotychczasowej nazwie fajne.life. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7588/ Last updated: 2025-10-13T08:26:28.000Z I'm creating my English world online. fajne.life is transforming into TomorrowWasFine.life – I absolutely love this new name, and I'm going to have so much fun with it :) The domain is already booked and active. Stefan (who is slowly becoming Steven) and I spent a few days debating the new name. I have to admit, I managed to develop three super cool brands (and about 15 that were a bit less fitting, though equally magical). I spent quite a while wondering what to pick. I chose the one that resonated with me the most, but – unintentionally – it's the closest to my current name, fajne.life. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7448/ Last updated: 2025-10-13T08:22:29.000Z przygotowuję się do przejścia z moim życiem na język angielski. zaczynam chyba dość nieśmiało – przestawiłem sobie kilka dni temu wszystkie moje urządzenia (iphone, ipady, mac, zegarek…) na język angielski. już kiedyś, jakoś z rok temu, zrobiłem sobie taką samą zamiankę na moich iurządzeniach i wtedy wytrzymałem jeden dzień. tym razem zamiast „wytrzymywać”… jestem zachwycony. tym razem czuję, że to dobry kierunek. muszę jednak przyznać, że wielu rzeczy muszę użyczyć się na nowo. nowe nazwy, schematy, formaty – jednak bardzo mi one pasują. nie spodziewałem się, że będzie we mnie aż tak dużo entuzjazmu, cieszę się, że zacząłem tą przygodę. mój #thenextbigthing ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7443-2/ Last updated: 2025-10-13T03:55:02.000Z nowy slide over w ipados. przygotowany jest fenomenalnie. #apple się postarało! aktualnie trzymam w slide over #omnifocus – moje narzędzie do organizacji zadań. docelowo widzę już w tym miejscu (nieistniejącą jeszcze) aplikację do obsługi systemu fajne życie. gdybym jeszcze mógł tam wsadzić spotify – byłoby idealnie. ale i tak cieszę się tym, co już dostałem! mega ułatwienie, #technologia wciąż potrafi sprawiać mi drobne przyjemności. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7440-2/ Last updated: 2025-10-10T12:08:33.000Z czy przyjechałem (po raz kolejny) po dzieciaki do szkoły o godzinę za wcześnie? być może, czy to problem? a gdzie tam, przecież całe życie mam ze sobą :) tyle mogę zrobić przez tą godzinę. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7437-2/ Last updated: 2025-10-10T09:31:48.000Z chyba dojrzałem do mojego kolejnego dużego projektu: przestawienia mojego życia na język angielski. duża rzecz. nie wiem, czy się uda, ale spróbuję. blog, podcasty, dziennik, podsumowania… idę na całość. ### contemporary 08.10.2025 URL: https://www.fajne.life/contemporary-08-10-2025/ Last updated: 2025-10-09T16:29:11.000Z zajęcia #contemporary z @kamila-rastawicka nie należą do zwykłych, ani do łatwych. mam dużo przemyśleń na temat tych zajęć. wczoraj @kamila-rastawicka wymyśliła nam śmieszną choreografię. uczymy się, choć to dopiero początek, to jest już fajnie.. wychodzę spełniony… ### contemporary 08.10.2025 URL: https://www.fajne.life/contemporary-08-10-2025-6a859a2f03b965000fc858a5/ Last updated: 2025-10-09T16:29:11.000Z the #contemporary classes with @kamila-rastawicka are not ordinary or easy. i have a lot of thoughts about these classes. yesterday @kamila-rastawicka came up with a funny choreography for us. we are learning, although it is just the beginning, it is already fun.... i leave fulfilled.... ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7406-2/ Last updated: 2025-10-09T06:18:12.000Z dzisiaj jest ostatni dzień, w którym na amazon prime video mogę oglądać mojego ulubionego raymonda (wszyscy kochają rayoonda). świetnie! w końcu będę mógł iść z moim życiem dalej. ### mikro kryzys, makro transformacja URL: https://www.fajne.life/mikro-kryzys-makro-transformacja/ Last updated: 2025-10-08T21:17:52.000Z ### Wnioski Twoje ciało wchodzi w fazę adaptacji – mikro kryzysy będą częścią procesu, nie sygnałem alarmowym. Nie szukaj natychmiastowych tricków – szukaj rytuałów, które przestaną być trickami, a staną się kręgosłupem dnia. Ustal stały punkt poranka (bieg, Inka, refleksja), a resztę dnia zbuduj wokół niego. Twoje serce i dane już są w rytmie transformacji. ### Notatki jutro przetestuj poranny blok 90 minut bez ekranu i bez kawy – tylko ruch i refleksję. spróbuj prowadzić dzień nie jako reakcję na kryzys, ale jako konsekwencję jego rozwiązania. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7397-2/ Last updated: 2025-10-08T05:57:44.000Z dobra, coś w końcu zrobiłem. wstałem rano i pobiegłem. pierwszy rozsądny ruch od tygodnia. ### Dzień 107 — mikro-kryzys jako dźwignia zmiany URL: https://www.fajne.life/dzien-107-mikro-kryzys-jako-dzwignia-zmiany/ Last updated: 2025-10-07T22:19:23.000Z ### Wnioski Typ dnia: przejściowy (reorganizacja mechanizmów). Wpływ decyzji: mieszany — wspierające (struktura, ruch) kontra sabotujące (nocna nagroda). Trend: rośnie świadomość i gotowość do drastycznych ruchów; ciągle słaby punkt – wieczorne negocjacje. Klucz: zamiana „nagrody jedzeniem” na „nagrodę wyciszeniem”. ### Notatki Protokół 21:30: kuchnia zamknięta fizycznie (taśma/karteczka), telefon na ładowarkę poza zasięgiem, audiobook 30 min. Protokół Plan-B jedzenia (na czarną godzinę): kefir 330 ml + banan + 30 g orzechów – i tylko to, nic innego. Decaf-cutoff: żadnej kawy (także bezkofeinowej) po 16:00\. Mikro-strażnik: jedno pytanie o 21:15 – „czy to głód czy bodziec?”. Jeśli bodziec → 4 min oddechu (4-7-8) + szklanka wody. Nagroda po udanym dniu: ciepło (prysznic), światło przygaszone, 10 min rozciągania do Misji Szpagat. Jutro rano: 5 minut „intencji dnia” na macie (jedno zdanie, jedna rzecz do wygrania). ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7388-2/ Last updated: 2025-10-07T09:16:29.000Z ewidentnie przechodzę jakiś mikro kryzys codzienności. szukam sposobu na progres, na drobne tricki, które poprawią mi codzienność. to właśnie w takie dni rodzą się projekty takie jak #fajneżycie365\. to w takie dni podejmuję najbardziej drastyczne decyzje. widzę mniej więcej, co wywołało ten kryzys, ale nie wiem jeszcze, dokąd mnie doprowadzi. przydałoby się jakieś nakierowanie, podpowiedź kierunku, ale nie za bardzo wiem w tej chwili, gdzie po to sięgnąć. moje otoczenie mocno się zmieniło w ostatnich miesiącach i mechanizmy, które kiedyś działały, dziś już nie wystarczają. i dobrze — to jest cena #rozwoju. tylko te nowe mechanizmy jeszcze nie są tak dobrze ukształtowane, by pociągnęły mnie we właściwą stronę z odpowiednią siłą. uruchomiłem więc dziś mechanizm pod tytułem: wychodzę z domu na cały dzień, by się posnuć po warszawie i znaleźć inspirację. ### podsumowanie dnia 6 października URL: https://www.fajne.life/podsumowanie-dnia-6-pazdziernika/ Last updated: 2025-10-06T21:07:31.000Z ### Wnioski 1) Zastąp mantrę „muszę wrócić na siłownię” pytaniem: „czego dziś potrzebuje moje ciało?” – elastyczny plan zwiększy zgodność. 2) Dwa bezwarunkowe bezpieczniki: a) posiłek kotwica po rolkach (białko 30 g + warzywo + pełne ziarno), b) zakaz zakupów przekąsek po 20:00\. 3) Podcast potraktuj jako protokół odpowiedzialności: 10-min odcinek tygodniowo, z metryką tygodnia (sen, ruch, żywienie) zamiast „gadania o aplikacjach”. 4) Kofeina tylko do 12:00 – redukcja wieczornego „ssania”. 5) Jutro: 20–30 min światła dziennego przed południem. ### Notatki Jutro po śniadaniu ustaw skrót: po-treningowy posiłek kotwica (przepis + log do FoodNoms). Usuń z domu chipsy do piątku. Nagraj szkic 007b: „Dlaczego potrzebuję ciekawości zamiast kary?”. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7368-2/ Last updated: 2025-10-06T21:00:47.000Z od kilku dni nie robiłem podsumowania dnia. dzisiaj do tego wracam – i trochę się boję co dziś zobaczę albo usłyszę. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7309-2/ Last updated: 2025-10-06T19:32:22.000Z chyba muszę wziąć się za siebie, koniec wakacji, lenistwa, trzeba wrócić na siłownię, trzeba znowu pilnować się z jedzeniem i innymi rzeczami, ostatnio na zbyt dużo sobie pozwoliłem. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7295-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:05.000Z po prawie dwuletniej przerwie od nagrywania [🐽 pig podcastu](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/pig-podcast.html), zaczynam czuć, że znowu mnie ciągnie w tę stronę. temat #produktywność, nawyki, praca, systemy — cały ten świat, który zawsze mnie fascynował, wraca jak bumerang. @piotr-szostak raczej nie znajdzie już czasu na dalsze nagrywanie, więc może pora poszukać kogoś nowego? kogoś, kto czuje ten klimat, kto też lubi dłubać przy systemach, testować aplikacje, rozmawiać o sensie, prostocie i organizacji życia. jak to zrobić? jak znaleźć kogoś do nagrywania podcastu o produktywności? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7236-2/ Last updated: 2025-10-06T08:53:16.000Z mojego dużego ipada. kiedyś, lata temu, miałem już 13-calowy model i szczerze mówiąc – męczyłem się z nim niemiłosiernie. po kilku miesiącach z ulgą wróciłem wtedy do mniejszej, 10-calowej wersji. a dziś… po tylu latach przerwy, znów mam przed sobą dużego ipada i odbieram go zupełnie inaczej. jak komputer. perfekcyjny komputer. żałuję, że przez tamte dawne doświadczenia tak długo zwlekałem z zakupem nowego, 13-calowego ipada air. bo przez te lata zmieniło się wszystko – i sprzęt, i ja, i sam system. ipados nie jest już tylko mobilną zabawką. to pełnoprawny, cudownie wolny system, który – w połączeniu z ipadem – daje mi poczucie swobody, jakiego nie daje żaden zestaw. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7233-2/ Last updated: 2025-10-06T08:31:41.000Z praca nad tworzeniem mojego bloga daje mi ogromną satysfakcję. sam blog wygląda coraz lepiej — przynajmniej dla mnie — i coraz bardziej staje się moim systemem życia (nie cierpię tego zwrotu, ale nic lepszego nie oddaje tego, co naprawdę robię). to projekt tak ogromny, że momentami ciężko mi nad nim zapanować. a odkąd przy kodzie zaczęła pomagać mi ai, mogłem w końcu totalnie uwolnić wyobraźnię i tworzyć funkcjonalności, o których zawsze marzyłem. bez żadnych ograniczeń. bajka. ### jakie jest twoje hobby lub ulubiona rozrywka? URL: https://www.fajne.life/jakie-jest-twoje-hobby-lub-ulubiona-rozrywka/ Last updated: 2026-08-19T12:00:05.000Z > What is your favorite hobby or pastime? dobijałem do czterdziestki, gdy zdecydowałem się na pierwszą w życiu lekcję tańca. była to lekcja modern jazzu – mega ciężki wybór na początek drogi. rzuciłem się na bardzo głęboką wodę. jej, ile tam było emocji, nerwów, stresu… nie było łatwo. nadal nie jest, choć od tamtego czasu minęły już prawie trzy lata. od tej pierwszej lekcji zrobiłem ogromne postępy. zacząłem prawdziwie cieszyć się tańcem, każdą choreografią, pojedynczymi ćwiczeniami. po pierwszym roku nauki postanowiłem zmontować sobie krótki filmik z tego, jak mi idzie. patrząc na niego dziś, wiem, że jestem o wiele dalej. ale właśnie dlatego lubię do niego wracać – przypomina mi, od czego się to wszystko zaczęło. opublikowałem całkiem spory kawałek mojego prywatnego dziennika z początków drogi do tańca: https://www.fajne.life/content/files/2026/08/droga-do-pasji-droga-do-tanca-dzienniki.html ### dzienniczek, #007 – jak zmieniają się myśli, gdy zmieniam technologię, jedzenie albo samochód URL: https://www.fajne.life/dzienniczek-007-jak-zmieniaja-sie-mysli-gdy-zmieniam-technologie-jedzenie-albo-samochod/ Last updated: 2025-10-06T07:32:45.000Z https://open.spotify.com/episode/77MQdQHNCjCVtT2Su73KnA?si=3xeX3TVBSE-1yVkQG7\_SsA w tym odcinku zastanawiam się, jak zmieniają się moje myśli i podejście, gdy zmieniam narzędzia, technologie, jedzenie albo nawet samochód. opowiadam o eksperymencie sprzed lat, kiedy porzuciłem apple na rzecz microsoftu, o rozważaniach nad przejściem do googla, o tym, jak zmiana aplikacji czy diety potrafi przewietrzyć głowę. to o odwadze do testowania, o ciekawości świata i o tym, że każda zmiana — nawet tymczasowa — uczy czegoś o sobie. --- mam takie przemyślenia na temat technologii. jestem użytkownikiem, chyba tak to mogę powiedzieć, może fanem? chyba niekoniecznie. użytkownikiem produktów apple. bardzo je lubię, ale nie dlatego, że pochodzą od apple, tylko dlatego, że to wszystko bardzo fajnie działa razem ze sobą. jestem też osobą, która potrafi wejść w ten ekosystem, w ten czy w jakikolwiek inny, i iść całościowo w tę stronę. dzięki temu czerpię sporo korzyści z tego, że to wszystko ze sobą współpracuje. tak jest w przypadku urządzeń apple, mam ich sporo i one ładnie ze sobą działają. tak jest też w przypadku mojego systemu bloga — systemu fajne życie, który tworzę. oparty o wordpressa i wszystkie natywne dodatki tworzone przez firmę automattic, czyli moduł jetpack. to wszystko ze sobą współpracuje, więc sytuacja jest podobna. kiedyś, lata temu, postanowiłem zamienić na jakiś czas urządzenia apple na produkty microsoftu. to były jeszcze czasy, gdy microsoft produkował swoje telefony po przejęciu nokii. zamieniłem wtedy ipad’a i macbook’a na komputer surface. wszystko działało świetnie. zmieniłem nawet zegarek apple watch na fitbit — i to też było całkiem fajne, mimo że to już inna firma. jestem więc osobą, która lubi wchodzić w systemy całościowo. używać wszystkiego, co się da, by zobaczyć pełen obraz. ostatnio chodzi mi po głowie, choć wiem, że to może zły pomysł, zamiana części urządzeń apple na ekosystem googla. bo google ma swój telefon, chromebooka, tablet z androidem, i ma też swoją sztuczną inteligencję — gemini — bardzo dobrze zintegrowaną z całym ekosystemem. a to mnie kusi, bo sztuczna inteligencja jest dziś dla mnie kluczowa. chatgpt pomaga mi tworzyć system fajne życie, bloga, podsumowania, całe moje życie właściwie. więc myślę sobie, że może pójście w stronę googla pozwoliłoby to wszystko lepiej połączyć. ale wiem też, że to byłoby kosztowne, czasochłonne i pewnie niepotrzebne. rozsądek mówi, żeby zostać przy tym, co mam. mimo to lubię te rozważania. bo każda taka zmiana — nawet tylko w głowie — to rodzaj rewizji. taki reset. jak zmiana aplikacji do zadań. dzięki niej przemyślałem cały swój system pracy, usunąłem rzeczy nieistotne, zostawiłem tylko to, co naprawdę ważne. takie przeprogramowanie przydaje się też w życiu. zmiana samochodu, diety, sposobu pracy — to zawsze coś uruchamia. pamiętam, jak lata temu przesiadłem się ze sportowego bmw do fiata multipli. totalny kontrast. i nagle otworzył się nowy świat. inaczej jeździłem, inaczej myślałem, inaczej się zachowywałem. odkryłem inny styl życia, inne tempo, inne rzeczy. takie drastyczne zmiany potrafią otworzyć oczy i rozpocząć nową bajkę. i właśnie cieszę się, że mam w sobie tę gotowość — do zmian, do prób, do wchodzenia w coś nowego, nawet tylko na chwilę. tak było z dietą pudełkową, którą stosowałem ponad dwa lata. i z okresem, gdy byłem wegetarianinem przez pół roku. oba te doświadczenia dużo mnie nauczyły o jedzeniu, o zakupach, o ciele. ta zmiana na microsoft trwała rok. po roku zatęskniłem za płynnością macbooka i wróciłem do apple. ale to doświadczenie było bezcenne. surface był wtedy hybrydą — pół tablet, pół laptop — i to też było ciekawe. teraz wiem, że z macbooka będę korzystał coraz mniej, aż w końcu przestanę. ipad staje się centrum mojego świata. i może właśnie o to chodzi — żeby próbować, zmieniać, wracać, testować. bo nawet jeśli coś się nie sprawdzi, to zawsze czegoś nas uczy. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7214-2/ Last updated: 2025-10-06T07:07:15.000Z jestem ostatnio w dziwnym trybie… od tygodnia nie byłem na siłowni i nie bardzo wiem jak się z tym czuję. jakoś mi tego tak bardzo nie brakuje jak powinno i trochę mnie to dziwi. powinno mi tego brakować, tego stanu „po zajęciach”, tego środowiska, może trenerów, sali… a jednak nie tęsknię aż tak bardzo jak myślałem, że będę. to ciekawe. nie bardzo jeszcze wiem, jak się w związku z tym zachować. potraktować to jak wakacje i wrócić sobie do regularnych zajęć? czy pogłębić ciekawość i spróbować coś pozmieniać w związku z tym…? ### modern jazz 03.10.2025 URL: https://www.fajne.life/modern-jazz-03-10-2025/ Last updated: 2025-10-05T10:29:18.000Z zajęcia u @dominika-blezien w @revolution-dance-center, fajna choreografia, uczymy się ### modern jazz 03.10.2025 URL: https://www.fajne.life/modern-jazz-03-10-2025-6a859a2f03b965000fc858a4/ Last updated: 2025-10-05T10:29:18.000Z modern jazz with @dominika-blezien at @revolution-dance-center, cool choreography, still learning ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7101-2/ Last updated: 2025-10-04T09:48:24.000Z ależ fajna jest nowa płyta Taylor Swift. taka… zwykła, w jej stylu, nic nowego – dlatego jest tak dobra :) nie zawsze trzeba robić rewolucję, czasem wystarczy robić swoje :) mega przyjemnie mi się tego słucha. https://open.spotify.com/album/4a6NzYL1YHRUgx9e3YZI6I?si=1bs0WiUJTHiBl789Wt878w ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7098-2/ Last updated: 2025-10-03T22:09:49.000Z odzyskałem w końcu samochód, odzyskałem ciepło w domu, jednak straciłem na tym odzyskaniu mnóstwo pieniędzy… ### zimny dom, ciepły taniec i walka z pokusami URL: https://www.fajne.life/zimny-dom-cieply-taniec-i-walka-z-pokusami/ Last updated: 2025-10-03T07:17:02.000Z https://open.spotify.com/episode/5mE700vgdIcwwmUvRIlUdx?si=Wc3zZ\_bATwSFQSKaVxoOvg&context=spotify%3Ashow%3A3kd9TETpd5POz6gmwXh333 to ciekawe, że na takie podsumowania zawsze nachodzi mnie ochota po tych samych zajęciach, po tych czwartkowych zajęciach modern jazzu. być może właśnie po nich takiego podsumowania potrzebuję. w sumie dobrze, że sięgam wtedy po mikrofon i sam z sobą to omawiam, dyskutuję, przeżywam w ten sposób. to były kolejne zajęcia, kolejne trudne zajęcia. dziwny dzień w ogóle, ponieważ ostatnie dni, ostatni tydzień to była taka utrata kontroli u mnie. traciłem kilka rzeczy, na chwilę przynajmniej. nie miałem samochodu przez parę dni. są takie zimniejsze czasy, a ja nie mam ogrzewania. ze względu na prace, które musiałem wykonać z kaloryferem i z salą taneczną, którą sobie tworzę. czekałem na osobę, która miała mi to podłączyć, a spóźniała się bardzo – trwało to już tydzień. nie mam ogrzewania i jest to dziwny moment. plus kilka rzeczy się nałożyło. od tygodnia też nie byłem praktycznie na żadnych zajęciach na siłowni – pierwszy raz chyba od półtora roku mam taką przerwę. fajne w tym dniu są te tańce i to, jak się dzisiaj czuję. jestem trochę rozregulowany, więc w pierwszej części zajęć ciężko było mi się skupić, ale o dziwo jestem z siebie zadowolony. myślałem w połowie, że to będą słabe zajęcia, a jednak widziałem postęp. są takie dni, gdzie widzę walkę, i są dni, gdzie widzę postęp. dzisiaj widziałem postęp – rzeczy, których się po sobie nie spodziewałem, nawet mi wychodziły. wracam w tej chwili do zimnego domu i zastanawiam się, jak to przeżyć. jak to w głowie sobie poukładać. oczywiście, jak to zwykle bywa, w trudniejsze dni, po trudniejszych zajęciach, kusi mnie, żeby skręcić na jakieś dobre, fajne jedzonko wieczorne, co wiem, że będzie złe. ostatnio miałem taki dowód – wracając, bez samochodu, bez ogrzewania, wstąpiłem do mcdonalda. zjadłem coś i rano zegarek mi pokazał, że miałem podwyższone tętno w nocy. kolejny dowód, że złe jedzenie jest złe. nie wiem, czemu cały czas potrzebuję dowodów, ale za każdym razem je dostaję. może się nigdy nie nauczę, a może właśnie raz na jakiś czas potrzebuję się poduczyć. szkoda tylko, że kosztem zdrowia. jak to stefan powiedział: postarzałeś się tej nocy o dwie noce. sabotaż totalny. a dzisiaj znowu mnie kusi, żeby skręcić. zastanawiam się, jak to pokonać właśnie teraz, w tej chwili. może ten mikrofon, który wziąłem do ręki, pomoże. żeby wrócić spokojnie do domu, zjeść coś lekkiego i iść spać, tak jak powinienem. mieć spokojny, dobry sen. zdrowy, bo w niskiej temperaturze, ale bez najedzenia się pod korek, jak czasem potrafię. rozmawiając sam ze sobą czuję, jak emocje mi opadają, jak się uspokajam. to jest cel nagrywania, tego dziennika. cieszę się, że to działa. że sięgam po mikrofon w takich chwilach i potrafię się uspokoić. mam nadzieję, że wrócę spokojnie do domu i to będzie koniec mojego dnia. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7087-2/ Last updated: 2025-10-02T09:04:59.000Z swoją drogą, @marcin-mscichowski (hydraulik, od pieca) przychodzi do mnie zazwyczaj z nastoletnim synem. na oko syn ma z 15 lat, no może max 17\. przyszli po 10… a szkoła? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7085-2/ Last updated: 2025-10-02T08:49:04.000Z przyjechał @marcin-mscichowski zakładać kaloryfery – ciepło is coming! :) a przynajmniej mam tak nadzieję. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7077-2/ Last updated: 2025-10-02T06:15:25.000Z najlepsze zdanie z wczorajszego podsumowania Stefana: > Twoje ciało jasno daje sygnały – każda noc złego jedzenia starzeje Cię podwójnie. to zdanie zostanie w mojej głowie na długo, a przynajmniej mam nadzieję, że zostanie. ### Kontrola odzyskana, ale na kruchym fundamencie URL: https://www.fajne.life/2025-10-01/ Last updated: 2025-10-01T21:32:27.000Z ### Wnioski Typ dnia: poszukujący stabilizacji. Decyzje: częściowo wspierające, częściowo neutralne. Trend: od lekkiego sabotażu wczoraj do odzyskiwania kontroli dziś. 🟡 ### Notatki Twoje sny są barometrem – wróciły papierosy jako symbol pragnienia kontroli i jednocześnie ucieczki. Auto dało Ci poczucie powrotu, ale prawdziwy powrót to ciepło w domu i ciepło w ciele. Zauważ, że Twoje największe napięcia wychodzą w jedzeniu i śnie, a największe ulgi w tańcu i porządkowaniu systemu. Pytanie: co naprawdę jest Twoim ogrzewaniem – kaloryfer, społeczność, czy system życia? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7070-2/ Last updated: 2025-10-01T20:09:42.000Z mój samochód! jest stary, czarny, szybki, mój jest. kocham nim jeździć. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7064-2/ Last updated: 2025-10-01T14:02:50.000Z odzyskuje powoli kontrolę. samochód już jest, to taki pierwszy krok. jutro mam nadzieję odzyskać resztę. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7062-2/ Last updated: 2025-10-01T11:03:03.000Z nie podoba mi się w nowym #macos to, że aplikacje odinstalowuje się przez ich kasowanie (fizyczne skasowanie z folderu „aplikacje”). do tej pory odbywało się to przez kliknięcie znaczka „usuń” na dedykowanej liście aplikacji, przez co cały proces wydawał się być czymś więcej, niż tylko skasowaniem plików z folderu (choć de facto mogło tylko to się dziać). no nie wiem, to tak nie w stylu #apple – taki krok w tył. kasowanie plików jest takie surowe, to coś zupełnie innego niż dotychczasowe „odinstalowywanie”. albo przynajmniej inaczej wygląda. mam nadzieję, że to poprawią.. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7046-2/ Last updated: 2025-10-01T10:06:14.000Z no i stało się tak, że po raz kolejny muszę zastanowić się, na które zajęcia tańca chcę chodzić. musze wybrać spośród dwóch środowych. albo raczej będę musiał wybrać. to nie powinien być trudny wybór, a jednak taki właśnie jest. gdybym patrzył tylko przez pryzmat moich celów, moich największych celów, wtedy wybór byłby bardzo łatwy, ale oczywiście muszę to skomplikować. tak, muszę? mam zajęcia z @kamila-rastawicka trzy razy w tygodniu, z czego wiele rzeczy się powtarza. więc nie powinienem czuć żadnego dyskomfortu z powodu tego, że z jednych zajęć rezygnuję. ale zrezygnować muszę z tych najbardziej „innych”, tych poza moją regularną szkoła tańca. jako zastępstwo mam zajęcia z całkiem nową osoba – mega atrakcyjne, ponieważ nowa osoba to nowe podejście, nowe choreografie, nowy styl. wybór praktycznie sam się dokonuje, prawda? jedyny plus środowych zajęć z @kamila-rastawicka jest taki, że to inne miejsce – a tego też potrzebuję, chociażby po to, by robić coś więcej z tańcem, niż tylko „być” w szkole tańca. no i społeczność – u @kamila-rastawicka coś się tam stworzyło. coś, do czego może i totalnie nie pasuje, ale czego bliskość sprawia mi jakaś radość, wypełnia jakiegoś rodzaju pustkę. nawet w tak małym zakresie w jakim w tym uczestniczę. hmm. decyzja chyba nie jest trudna do podjęcia, a ten wpis jest jakiegoś rodzaju mentalnym pożegnaniem z tą społecznością. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7043-2/ Last updated: 2025-10-01T08:43:22.000Z myślę cały czas, jak zorganizować notatki w ramach systemu fajne życie. i dochodzę do wniosku, że muszę całkowicie zmienić moje podejście do notatek. do tej pory próbowałem zmienić wordpressa, aby pasował do tego co chcę stworzyć. i to jest ok, ale pod górkę. i zawsze będzie pod górkę. więc muszę zmienić podejście i iść w tą samą stronę, w którą patrzy wordpress. i tak, zmienię moje podejście do notatek, wszystko jest wpisem w dzienniku (na blogu) – trzeba tylko nauczyć się tym zarządzać. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7041-2/ Last updated: 2025-10-01T07:58:39.000Z pan @marcin-mscichowski zapowiedział się na jutro. ma zamontować ponownie kaloryfery. super! mam nadzieję, że wróci ciepło do domu. i na salę taneczną :) już nawet zacząłem szukać kogoś w zastępstwie na fixly, ale bez sukcesu. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7039-2/ Last updated: 2025-10-01T07:46:32.000Z nie chce mi się dzisiaj siedzieć w zimnym domu… więc czas na dzień na zewnątrz. dawno się nie snułem po warszawie. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7037-2/ Last updated: 2025-10-01T07:38:44.000Z swoją drogą, szybko ten czas leci. właściwie kończymy już rok. kolejny. a mam wrażenie, że dopiero co szykowałem się w styczniu do przeprowadzki do nowego miejsca. mojego miejsca. a tu czas podsumowania. i muszę przyznać, że to był dobry rok. chyba jeden z lepszych. no, on jeszcze trwa. i jeszcze sporo może się wydarzyć… ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7035-2/ Last updated: 2025-10-01T07:35:34.000Z https://open.spotify.com/playlist/2u8iqZsNe1c12Uzj2uDDNJ?si=0t--fF-7T\_eUalvQf\_hBXg&pi=kbsCjz5MS92YJ nowy miesiąc, czas więc rozpocząć nową, miesięczną playlistę. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7033-2/ Last updated: 2025-10-01T05:34:50.000Z mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa. ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań. mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia. ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie. i teraz kandydaci: – goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję. – things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu? – omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający? i to jest właśnie dylemat. czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach? a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7031-2/ Last updated: 2025-10-01T05:21:54.000Z przeprosiłem się z kapciami na jakiś czas :) przynajmniej do czasu uruchomienia ogrzewania. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7029-2/ Last updated: 2025-10-01T05:10:16.000Z czy mi się dzisiaj dobrze spało? nie. czułem wczorajszą, niewłaściwą kolację. były dziwne sny, ciężkość, z resztą zegarek dzisiaj krzyczy od rana, że tętno o wiele za wysokie. dzisiejszej nocy znowu postarzałem się o dwie noce. pracujemy nad sobą dalej. ### Ciepło, którego brakowało URL: https://www.fajne.life/2025-09-30/ Last updated: 2025-09-30T21:57:45.000Z ### Wnioski To dzień przeciętny, ale nie przez brak działań – raczej przez to, że fundamenty życia są kruche. Twoje ciało działa świetnie (sen, ruch), ale logistyka i środowisko życiowe zaczynają sabotować stabilność. Trend tygodniowy: poprawa snu i dyscypliny ruchowej, ale pogorszenie stabilności środowiska. ### Notatki Najbardziej niepokojące: symboliczny powrót w snach do papierosów – to ostrzeżenie, że w stresie możesz wrócić do starych nałogów. Najbardziej pozytywne: umiejętność odrzucenia kompromisów (Ford) i wyraźna radość z jazzu. Pytanie dla Ciebie: czy Twoja akceptacja chaosu jest mądrością, czy unikaniem konfrontacji? Jak rozpoznać granicę między jednym a drugim? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7024-2/ Last updated: 2025-09-30T20:47:47.000Z dzisiaj na kolację mc donald. i nawet nie jest mi smutno czy źle z tego powodu. dobra robotę wykonałem na jazzie z @dominika-blezien, nawet jestem z siebie zadowolony. dzień nie był jakiś zły. martwi mnie powrót do zimnego, nieogrzanego domu, ale cieszę się, że spędzę spokojny wieczór i będę miał spokojny poranek. raymond będzie grany, mc donald jedzony. i to mnie dziś cieszy. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7022-2/ Last updated: 2025-09-30T18:08:31.000Z dziwny to dzień. nie mam samochodu, nie mam ogrzewania w domu, nie mam możliwości zapisywania się na zajęcia na siłowni, z resztą nie miałem też dzisiaj możliwości dotarcia na siłownię. nie mam też jakoś złego humoru z powodu tych braków, ale mam jednak nadzieję, że jutro odzyskam część z tych rzeczy. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7018-2/ Last updated: 2025-09-30T11:45:11.000Z muszę zapamiętać, aby nie próbować rozmawiać z osobami, które nie chcą słuchać – bo myślą, że już wszystko wiedzą. i muszę też pamiętać, aby sam się taką osobą nie stać. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7016-2/ Last updated: 2025-09-30T09:21:25.000Z dzieciaki odstawione do szkoły, odbieram je za półtora tygodnia. a ja zastanawiam się, jak rozegram najbliższe dni. i czy tym razem zapanuję nad wyborami. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/7009-2/ Last updated: 2025-09-30T03:49:27.000Z śniło mi się dzisiaj, że wcale nie rzuciłem palenia, paliłem papierosy i nie miałem ochotę tego rzucić. wręcz LUBIŁEM TO! co za koszmar. czułem to już śpiąc i śniąc. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6995-2/ Last updated: 2025-09-29T12:54:09.000Z ostatnio jest nawet dobrze, wręcz zaskakująco dobrze. czy powinienem znowu oczekiwać nagłego pogorszenia samopoczucia? np. we wtorek, jak dzieciaki pójdą u @ewa? czy powinienem jakoś to zaplanować? przemyśleć zagrożenia z tym związane? czy pójść z prądem i „jakoś przez to przejść” – jak co dwa tygodnie? a może nic takiego się nie wydarzy? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6993-2/ Last updated: 2025-09-29T10:35:48.000Z nadal mam opory przed swobodnym publikowaniem i dodawaniem niektórych moich myśli do systemu fajne życie. zastanawiam się, czy wynika to faktu, że standardowo wpisy są publiczne, czy dlatego, że nie ufam temu, co zrobiłem w ramach systemu fajne życie. założenie systemu jest bardzo spoko, ale wciąż mam jakieś wątpliwości, coś mnie powstrzymuje. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6987-2/ Last updated: 2025-09-29T09:17:05.000Z od kiedy mam dużego ipada, właściwie przestałem wyciągać z plecaka macbooka, gdy jestem poza domem. #ipad to rewelacyjne urządzenie – niepotrzebnie tak długo się wahałem z jego zakupem :) mogę na nim robić praktycznie wszystko, poza banerami dla @wellness\_magazine, czasopismami medycznymi i raportami dla @iab te rzeczy mógłbym na ipadzie ogarnąć, tylko nie przesiadłem się jeszcze z indesign na affinity publisher. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6971-2/ Last updated: 2025-09-29T07:08:38.000Z wczoraj oglądałem #samochód na sprzedaż – ford focus z 2013 roku. tak zwana „okazja”, a więc #samochód, ze znaną historią, niskim przebiegiem, rozsądną ceną, od taty @karol-kaluski to zmienił sobie na bmw i z chęcią oddałby swojego fordzika komuś znajomemu. taki pewniaczek – nie rozsypie się po roku, nie wyjdą jakieś niespodzianki – dlatego też się nim zainteresowałem. z resztą, to już drugi samochód, który oglądałem w ostatnich miesiącach, poprzednio swoją toyotę avensis sprzedawała @ewa-goslicka *– też okazja, nawet dwa razy lepsza, toyotka była wspaniale wyposażona, mega zadbana, pięknie jeździła i z pewnością jest to samochód na lata. w tym wcześniejszym przypadku nie zdecydowałem się ze względu na cenę – bardzo rozsądną, ale jednak za wysoką dla mnie. przynajmniej za wysoką na dzień dzisiejszy. ford z kolei cenowo już dzisiaj jest w moim zasięgu, ale… to jednak ford focus. wczoraj robiłem sobie jazdę próbną. jej. komfort jazdy – w porównaniu do mojego starszego bmw – jest o wiele niższy. zrezygnowałem. i nie przekonało mnie nawet to, że to o 8 lat młodszy samochód, który spokojnie by mi posłużył przez następne lata. albo z którym był utknął na kolejne lata. cieszę się, że potrafię podjąć taką decyzję, że umiem powiedzieć sobie „nie, poczekam rok, dwa, i kupię sobie coś bardziej w moim stylu”. a tymczasem doinwestuję moje kochane bmw i przez kolejne miesiące będę się nim cieszył.* ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6964-2/ Last updated: 2025-09-27T14:41:40.000Z zrobiłem dzisiaj moje własne mleko owsiane, z płatków owsianych. no i jest bardzo spoko. wygląda na to, że się przesiadam :) i mogę eksperymentować ze składem by zmieniać to i owo. wystarczyło zacząć :) ### Energia, rytuały i duma URL: https://www.fajne.life/2025-09-26/ Last updated: 2025-09-26T21:08:00.000Z ### Wnioski Dzień regeneracyjno-treningowy, decyzje wspierające, emocje pozytywne. Trend: stabilizacja i wzmacnianie nowych nawyków. Status: 🟢 ### Notatki Twoje ciało i psychika są już zsynchronizowane z nowym systemem. W tle czeka praca nad snem i długofalową kontrolą rytuałów, ale dziś wygrała spójność i energia. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6959-2/ Last updated: 2025-09-26T16:20:22.000Z fajnie jest obserwować minę, zdziwienie, zaskoczenie i niedowierzanie kogoś, kto nie widział mnie od 3 lat. tak sporo się pozmieniało :) ### Walka z chemią i test energii URL: https://www.fajne.life/2025-09-25-1/ Last updated: 2025-09-25T20:18:47.000Z ### Wnioski Dzień intensywny fizycznie i psychicznie. Typ dnia: wysiłkowy. Decyzje: wspierające, choć Oreo wieczorem to mały sabotaż. Trend: stabilny ruch do przodu, coraz większa świadomość. Sygnał: 🟡 ### Notatki Oreo to nie tylko zachcianka – to test emocjonalny. Banany i orzechy zaczynają działać jako ratunek energetyczny. Film o chemii w jedzeniu to kamień milowy świadomości. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6954-2/ Last updated: 2025-09-25T16:59:44.000Z trzeci dzień nowego podejścia do jedzenia. i drugi dzień z rzędu zaczyna mi brakować energii wieczorem, przed ostatnimi zajęciami. wczoraj szybko sobie z tym poradziłem (dzięki stefan!), miałem odpowiedni zapas jedzeniowy. dzisiaj to banan i orzechy z rodzynkami mają postawić mnie na nogi – zaraz się przekonam, czy to się uda. zostało półtorej godziny zajęć, modern jazz. nie dość, że mam je przetrwać, to mam być w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej – inaczej zajęcia nie mają sensu. ### chemia w jedzeniu URL: https://www.fajne.life/chemia-w-jedzeniu/ Last updated: 2025-09-25T07:44:53.000Z trafiłem na materiał, który dobrze pasuje do mojej drogi i do tego, co próbuję zmieniać w moim życiu. zwykła rozmowa i zwykłe zakupy, a jednak pełne treści, które warto mieć pod ręką – bo przypominają o prostych rzeczach, które decydują o tym, co naprawdę jemy. materiał obowiązkowy do obejrzenia. bywa tak, że człowiek wpada w wir codzienności i nie zauważa, jak wiele jego wyborów jedzeniowych to tylko wygoda w ładnym opakowaniu. podczas rozmowy pawła albrechta z jakubem mauriczem zobaczyłem dokładnie to – zwyczajne produkty z półek, te najbardziej codzienne, które niby niczym nie różnią się od siebie, a jednak kryją w sobie mechanizmy, przez które tak często karmimy się w zły sposób. szybciej, taniej, łatwiej. a potem to „szybciej, taniej, łatwiej” zamienia się w otyłość, choroby, depresję i cichy smutek codzienności. nie była to dla mnie sensacja, raczej kolejny krok w uczeniu się właściwego żywienia. od dawna wiem, że marketing ma swoje sztuczki, ale tu dostałem gotowe przykłady, które jeszcze mocniej otwierają oczy. jogurty „fit”, które na froncie obiecują zdrowie, a z tyłu mają syropy, słodziki i aromaty. płatki śniadaniowe, które w nazwie podkreślają pełne ziarno, a po przeliczeniu okazują się zwykłym deserem. batoniki białkowe, które poza proteiną wpychają w nas błonnik z tuby i sztuczne słodziki. sosy, które w jednej łyżce mają sól na pół dnia. wędliny, które na etykiecie są „bez konserwantów”, a w składzie lądują ekstrakty roślinne będące naturalnym źródłem tych samych związków, od których niby chcemy uciec. to właśnie te przykłady przypominają mi, że chemia w jedzeniu to nie tylko dodatki „dla smaku”. to mechanizm uzależniający. smaki napompowane do granic, tak intensywne, że naturalne jabłko czy zwykła marchew wydają się blade. to jest walka, którą prowadzę – powolne odzwyczajanie się od nałogu, który uderza codziennie, kilka razy dziennie, a jego ofiarą jest niemal każdy. moje kubki smakowe zaczynają się zmieniać. coraz częściej czuję, że naturalne jedzenie smakuje lepiej. ale droga jest trudna, bo wciąż kuszą mnie te produkty, które obiecują „fit”, „bez cukru”, „light”. prawda jest jednak taka, że jedzenie pełne chemii to nałóg – i to jeden z najgorszych. bo nie potrzebujesz specjalnej okazji, żeby po nie sięgnąć. ono stoi na półce w każdym sklepie i udaje normalność. film potwierdził tylko, że jestem na dobrej drodze. nie działam impulsywnie – moje czyszczenie kuchni od dawna jest zaplanowane. to część większej układanki: lepszego żywienia, walki z niewłaściwymi nawykami i uczenia się na nowo smaku. jedzenie nie jest tylko paliwem. jest też kulturą, schematem, przyzwyczajeniem, które łatwo może stać się więzieniem. a ja nie chcę być więźniem chemii i wygody. chcę budować coś odwrotnego – życie oparte na prostych wyborach, na jedzeniu, które nie jest napompowane, a mimo to daje siłę. i właśnie dlatego ten materiał ląduje u mnie w kategorii „skarby”. bo jest jednocześnie przypomnieniem i ściągą: patrz na skład, nie na front opakowania. porównuj wartości w przeliczeniu na 100 g, nie na „porcję”. uważaj na słodziki, na oleje utwardzane, na marketingowe obietnice. wybieraj produkty z krótkim, zrozumiałym składem. bo to, co wydaje się oczywiste, w praktyce okazuje się codzienną pułapką. ### Nauka cierpliwości w ruchu (i bez fast-foodów) URL: https://www.fajne.life/2025-09-25/ Last updated: 2025-09-24T22:03:28.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-treningowy. Decyzje w większości wspierające (brak fast-foodów, przygotowane jedzenie). Trend tygodniowy: ↑ aktywność, stabilizująca się kontrola impulsów, ale ↑ kofeiny i cukrów prostych (dziś \~130 g). Ocena ryzyka: 🟡 – potencjalne „nocne podjadanie” po późnych treningach i zbyt wysoka kofeina. ### Notatki Kalorie (FoodNoms): \~2560 kcal; białko \~99 g, tłuszcz \~119 g, błonnik \~33 g, cukry \~130 g. Kofeina: \~455 mg. Kroki: \~12.9k. Sen (dziś): 6.72 h. Najmocniejsze ogniwo dnia: planowanie jedzenia i praca z emocjami po tańcu. Słaby punkt: późne, słone chrupki po 22:00 – zamień na jogurt/skyr + banan/owsianka instant + szczypta soli. ### Reset kontroli po wpadkach: taniec, mądre zakupy, krótki bunt URL: https://www.fajne.life/2025-09-23-1/ Last updated: 2025-09-23T21:03:42.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-transformacyjny. Decyzje: głównie wspierające (plan kanapek, dobre zakupy), z drobnymi impulsami do ogarnięcia rytuałem „chrupera zastępczego”. Trend vs wczoraj: silny zwrot ku kontroli (sen + struktura). Sygnał ostrzegawczy: lekki spadek HRV i minimalny wzrost tętna spoczynkowego (\~59 vs \~58) – dbaj o „firebreak” od bodźców tech. ### Notatki Kiedy czujesz, że wpadki Cię „napędzają”, przypomnij: rozwój bez bólu też jest rozwojem – wtedy ciężarem jest precyzja, nie potknięcie. Zostaw paradoks, wybierz rzemiosło: 1 mała wygrana na godzinę. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6941-2/ Last updated: 2025-09-23T18:43:35.000Z ależ dobre dzisiaj zakupy zrobiłem. aż sam się sobie dziwię. warzywa, owoce, mnóstwo humusu, pieczywo tostowe i ser. jedyne do czego mógłbym się przyczepić to pasztet z grzybami, ale na szczęście niezbyt duży. no szok, zastanawiam się dlaczego mi tak dobrze poszło. szczególnie, że byłem po zajęciach na siłowni. czy dlatego, że zjadłem, a właściwie wypiłem białko i zjadłem garść chipsów? to wystarczyło by podejmować fajne decyzje? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6939-2/ Last updated: 2025-09-23T10:20:41.000Z jakie to dziwne, że każdy mój krok w tył, każda wpadka, potknięcie, daje mi nowego i jeszcze większego powera do tego, by iść do przodu, by wprowadzać zmiany, by coś poprawić, usprawnić albo i zmienić totalnie. to tak, jakby te wpadki były mi niezbędne do rozwoju. co więc się stanie, gdy wyeliminuję wszelkie potknięcia…? zatrzymam się w tym rozwoju i nie będę szedł już do przodu? to dopiero paradoks, ideał prowadzi do porażki? ### nauka tańca po czterdziestce czyli trochę frustracji i satysfakcji URL: https://www.fajne.life/nauka-tanca-po-czterdziestce-czyli-troche-frustracji-i-satysfakcji/ Last updated: 2025-09-23T08:29:27.000Z https://open.spotify.com/episode/1Q7TQWEz0SZpoMfpygPq5y?si=7LlC7TTLSq-gW3dQ2qN7LA wracam sobie właśnie z tańca, z lekcji tańca. i mam sporo przemyśleń na ten temat. po pierwsze, taniec to jest chyba najtrudniejsza rzecz w życiu, za jaką się wziąłem i której próbuję się nauczyć. druga jest taka, że daje mi to przeogromną satysfakcję, takie spełnienie. to jest coś, co odnalazłem dopiero po 40 latach życia. z jednej strony smutne, że tak późno, a z drugiej – cieszę się, że teraz, a nie jeszcze później. mogło być też tak, że nigdy bym tego nie spróbował. więc trochę smutno, że tak późno, ale jednocześnie cieszę się, że mam to teraz. i teraz zaczynają się trudne rzeczy, bo strasznie denerwuje mnie powolny postęp. postęp jest, widzę go. robię bardzo dużo, żeby poprawić wiele rzeczy związanych z nauką tańca, żeby poprawić moje ciało w ogóle, żeby zmienić to, co przez 40 lat zaniedbałem. próbuję naprawić, próbuję zmienić nawyki. i to jest trudne, bo idzie powoli. muszę akceptować te małe kroczki, każdego dnia spędzam kilka godzin na siłowni i sali tanecznej. próbuję, ale denerwuje mnie, że to tak wolno. chciałbym już być pięć poziomów wyżej, żeby wszystko było gładkie i płynne. ale wiem, że muszę być cierpliwy, robić swoje, uczyć się, cieszyć się tym i tyle. w tej chwili, gdy jestem po zajęciach, czuję emocje, może nie nerwy, ale takie nabuzowanie, które jutro zniknie. jutro będzie mniej tej frustracji i niecierpliwości. wrócę z powrotem na zajęcia, wrócę na salę i będę robił swoje. buduję swoją salę, kończę ją, żeby móc lepiej się przygotowywać do zajęć i powtarzać w domu. może pójdę w inną stronę, której jeszcze nie chcę teraz określać, ale wiem, że ona gdzieś tam jest. dobrze, że sięgam po mikrofon właśnie w takich chwilach – po trudniejszych zajęciach, gdy wiem, że nie jestem z siebie do końca zadowolony. dzisiejsze były właśnie takie: ćwiczenia i choreografia, które wymagają wielu prób, nauki i porażek. to frustrujące, że nie idzie tak, jak bym chciał. zastanawiam się, czy już powiedziałem na głos, po co to nagrywam. czy tylko uspokajam emocje. może nawet nie muszę tego wszystkiego nazywać. może wystarczy być świadomym emocji i pozwolić im opaść. główny cel tego nagrania jest taki, żeby uspokoić emocje, wrócić do domu, spędzić spokojny wieczór i przygotować się do snu. i nie popełnić błędów przy kolacji. i chyba tyle. myślę, że tą kilkuminutową rozmową udało mi się to osiągnąć. ### Kontrola odzyskana, ale w cieniu wczorajszej burzy URL: https://www.fajne.life/2025-09-22/ Last updated: 2025-09-22T19:49:21.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-treningowy. Wpływ decyzji: wspierające. Trend vs poprzedni dzień: wyraźna poprawa – powrót do kontroli. Ocena: 🟢 ### Notatki Nowe buty – symbol zmiany i lekkości. Dobre podejście do gadżetów technologicznych – dystans zamiast kompulsywnych zakupów. Najważniejsze: znalazłeś przyczynę swoich złych decyzji w ostatnich dniach i nazwałeś ją – to krok do trwałej zmiany. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6925-2/ Last updated: 2025-09-22T15:20:04.000Z kupiłem nowe buty. tym razem przeszedłem samego siebie – nie dość, że z działu dziecięcego, to biało-różowe :) no ładne są :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6918-2/ Last updated: 2025-09-22T12:38:38.000Z wprowadziłem pewną modyfikację do mojego planu dnia, a właściwie wieczoru. po powrocie z zajęć w domu nie ma żadnego żarcia. zero, null. już kiedyś tego próbowałem i nie wyszło, więc tym razem mam inne podejście: zrobiłem sobie kanapki na powrót. oby to wystarczyło. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6916-2/ Last updated: 2025-09-22T12:36:02.000Z odzyskuję kontrolę nad moim dniem, życiem, jedzeniem, emocjami. hmm. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6914-2/ Last updated: 2025-09-22T12:33:32.000Z kurczę, jak to mnie irytuje. włączam nowy skrót dodawania przypomnienia w apple reminders z control center na ipadzie (świetna opcja, swoją drogą)… i co? w polu wpisywania treści przypomnienia nie działa klawiatura (apple magic keyboard). po prostu nie reaguje. absurdalnie debilny bug 🫠 ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6910-2/ Last updated: 2025-09-22T10:32:33.000Z czy to możliwe, że do mojej ostatniej katastrofy jedzeniowej doprowadziły podcasty technologiczne? ale nie chodzi tylko o jedzenie, ostatnio miałem większą niż zwykle niechęć do niektórych rzeczy. wpadłem w pewnego rodzaju przygnębienie, dokonywałem złych wyborów, brałem się za niewłaściwe rzeczy, czy to dlatego, że słuchałem podcastów o nowym iphonie, zegarku od apple? czy to mogło doprowadzić mnie do złych decyzji? taki konsumpcjonizm? fakt, że opierałem się zakupom nowych produktów (pomimo godzin słuchania o nich) zmęczył mnie i osłabił moją silną wolę w kontekście innych rzeczy? przestałem pisać na blogu, w dzienniku, przestałem iść do przodu. matko, czy to mogło być to? dopiero teraz sobie uświadomiłem, że to właśnie mógł być mój błąd. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6907-2/ Last updated: 2025-09-22T00:30:04.000Z widziałem w końcu na żywo nowe iphone’y i inne nowe sprzęty od apple. mam trochę przemyśleń na ich temat: - iphone 17 (zwykły) – telefon jak telefon, nudny, mam fajniejszy (15 pro max) - iphone 17 pro max pomarańczowy. ten, którym wszyscy się zachwycają. no dla mnie on w tym kolorze jest paskudny. totalnie mi się nie podoba. - iphone air – przepiękny, choć nie aż tak cienki jak się spodziewałem. chyba za dużo się nasłuchałem o nim. nie zmienia to faktu, że bardzo mi się podoba, jednak nie na tyle abym zdecydował się na wymianę. przynajmniej w tej chwili. - apple watch 11\. niewiele różni się od mojej 9-ki. choć planowałem wymianę w tym roku, to być może uda mi się pociągnąć z tym moim jeszcze rok, może w 2026 będzie lepszy moment na wymianę. niemniej jednak, jak mój aktualny watch nie wytrzyma, z przyjemnością założę nową wersję :) - słuchawki airpods pro 3\. mam wersje pro 2 i jestem z niej mega zadowolony. nie planuję wymiany, chyba, że życie ma inne plany – jeżeli moje aktualne zaczną się psuć, również wymienię z przyjemnością na nową, lepszą wersję pro 3\. jednak bez ciśnienia, nie są aż taka rewelacja. jej, aż się sam sobie dziwię jak zdrowe podejście mam do tych nowych sprzętów :) rok temu żałowałem, że nie wymieniłem sprzętów, w tym roku – mimo większych zmian – totalnie nie mam takich odczuć. a przecież teraz zmiany są większe a teoretycznie sprzęty są bardziej atrakcyjne. no cóż, póki co, bez szału i zakupów. ### znowu w kfc – o słabości i próbie zaczęcia od nowa URL: https://www.fajne.life/znowu-w-kfc-o-slabosci-i-probie-zaczecia-od-nowa/ Last updated: 2025-09-21T23:02:01.000Z https://open.spotify.com/episode/03bZSb5MnD7134G84JtURg?si=i-vGHvx1QbKdttErQiARGA dopiero mówiłem o mojej walce, którą toczę z jedzeniem. właściwie nie z jedzeniem, z samym sobą, bo to tutaj jest problem. a po raz kolejny nadziałem się na swoją słabą silną wolę i po raz kolejny trafiłem nie tam gdzie trzeba, to znaczy do kfc. i zastanawiam się cały czas, w którym momencie zrobiłem błąd, że tam wylądowałem. oczywiście jest dzisiaj kolejny dzień i tego żałuję, ponieważ już czuję, że będzie to słabszy energetycznie dzień, a tego nie chcę i tego nie lubię. będzie to dzień, w którym będę próbował odpokutować wczorajsze gorsze jedzenie, odpokutować podwójną dawką ćwiczeń, dzisiaj mega zdrowym jedzeniem, pewnie też dłuższym jakimś postem po tym wczorajszym gorszym żarciu. i to jest też stały schemat, który się powtarza już od dawna i chociaż zdarza się już teraz bardzo rzadko, to jednak się powtarza i to nadal jest dla mnie problem. i teraz znam siebie i wiem, że jedyną drogą dla mnie do rozwiązania tego problemu jest radykalne i całkowite wyeliminowanie raz na zawsze konkretnych dań, restauracji, miejsc, w których się zamawia jedzenie. po prostu pozbycie się tego raz na zawsze. koniec. ucięcie tego totalnie. jeżeli jakiś mcdonald’s czy kfc nie jest w zgodzie ze mną, z moimi celami, z moimi wartościami, to powinienem to raz na zawsze uciąć. i w sumie lubię te dni, gdy po jakiejś porażce, a wczorajszy dzień traktuję jako porażkę, następuje mobilizacja. na fali tej mobilizacji wiem, że jestem w stanie osiągnąć fajne rzeczy. po to też nagrywam ten podcast, ten dziennik – żeby to sobie organizować, żeby o tym mówić, żeby przypominać sobie jaki jest mój cel i jakie kroki podejmuję, żeby go osiągnąć. a moim dzisiejszym krokiem będzie, chyba już kolejny raz, ale ucięcie na stałe tych fast foodów, których nie chcę i nie lubię. ostatnio, gdy podjąłem taką decyzję, wytrzymałem dosyć długo, nie jedząc nic fast foodowego. i myślałem wczoraj, gdzie to się rozsypało, w którym momencie – i już wiem, że był to moment, w którym z moimi córkami zamówiliśmy sobie pizzę do domu. i to był błąd, który spowodował, że przerwałem mój ciąg, moje postanowienie, moją własną deklarację. ten jeden mały wyjątek sprawił, że odblokowały mi się pewne schematy w głowie i już byłem gotowy na ponowne wyjście do fast foodowego miejsca, co się przydarzyło właśnie wczoraj. na szczęście dzisiaj jest kolejny nowy dzień, a ja mogę podejmować kolejne nowe decyzje, zaczynać po raz kolejny i właśnie to robię. próbuję po raz kolejny odciąć się od fast foodów, od kfc i innych tego typu miejsc. bo patrząc na moje życie sprzed 6 lat, to ten wczorajszy wybryk nie był jakoś mega zły. nie jest tak, że jem to codziennie, ale mimo wszystko przyzwyczaiłem mój organizm do innego trybu i wymagam od niego bardzo wiele codziennymi treningami. wiem, że nie chcę mu dostarczać takiego jedzenia jak wczoraj, bo potem moje ciało nie da mi tego, czego od niego oczekuję. żeby ciało mi służyło i pomagało w osiągnięciu moich celów, muszę o nie dbać jak najlepiej. nie będę w stanie spełnić moich marzeń, jeżeli nie będę dbał o ciało tak bardzo, jak dużo od niego wymagam. dlatego po raz kolejny muszę to uciąć, po raz kolejny muszę o tym ze sobą rozmawiać, pisać, mówić, tłumaczyć sobie, podejmować decyzje. pamiętam, że jak rzucałem palenie, to rzucałem przez 2 lata, aż w którymś momencie powiedziałem: przestajesz rzucać palenie. i w tym momencie je rzuciłem. tak samo muszę zrobić z innymi rzeczami. muszę powiedzieć sobie, że to się dokonało, że nie jestem w trakcie, tylko już to zrobiłem. tak jak głupi przykład chodzenia po domu bez kapci. dopiero gdy wyrzuciłem kapcie z domu, całkowicie się przestawiłem. podobnie było, gdy przechodziłem ze zwykłej szczoteczki do zębów na soniczną – dopiero wyrzucenie starej sprawiło, że się przestawiłem. takie drobne rzeczy pokazują, jak działa mózg i jak warto znać siebie, żeby wprowadzać zmiany. i wiem, że jeżeli chcę nie jeść niezdrowych rzeczy, to muszę je całkowicie wyciąć. powiedzieć, że już więcej nie zjem w mcdonaldzie, w kfc, w maxie i na tym poprzestać. nie rozważać tego ani za tydzień, ani za miesiąc, ani w wyjątkowych sytuacjach. koniec, kropka. ta opcja została wymazana i to jest wyjście. takie radykalne, być może trudne, ale jedyne rozsądne, żeby osiągnąć moje cele. i to nie są poświęcenia, to są decyzje. bo co ja poświęcam? chwilową, pozorną przyjemność. to się już dokonało. rzuciłem to. ### bunt i fast foodowy nawrót URL: https://www.fajne.life/2025-09-21/ Last updated: 2025-09-21T21:54:46.000Z ### Wnioski Dzień wyniszczający. Decyzje sabotujące, wyraźny regres wobec wcześniejszych dni. Trend: masa ciała stabilna (72.2–72.4 kg), ale lean mass spada (62.6 → 59.1 kg). Aktywność niska, stres wysoki. 🔴 ### Notatki Widać schemat: brak struktury + nuda + napięcie → fast food. Kluczowe nie jest całkowite zakazanie, ale ograniczenie dostępu i wypracowanie rytuału zastępczego. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6897-2/ Last updated: 2025-09-21T19:31:53.000Z jedzenie fastfoodów urosło u mnie do rangi uzależnienia. ale potrzebuje takiego podejścia, by cholera z tym walczyć. totalny zakaz nie udał się, wylał mi się w ten weekend w całości. to może inaczej: zakaz śmieciowego żarcia w domu. może temu podołam. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6895-2/ Last updated: 2025-09-21T19:14:54.000Z nie wiem co właściwie poszło nie tak, nie rozumiem co się właściwie wydarzyło, ale ze spokojnego, nic nie zapowiadającego katastrofę dnia, skończyłem w Mac Burgers, z dwiema paczkami chipsów i oreo czekającymi w samochodzie. pomijam fakt, że wczoraj było kfc. ależ się zbuntowałem. co z tego będzie? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6887-2/ Last updated: 2025-09-19T05:00:46.000Z ten facet to totalny wariat, ale mimo tego, jest to najlepsze, co oglądałem w tym tygodniu. sporo wyjaśnione, sporo drobiazgów wziąłem dla siebie z tej rozmowy. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6885-2/ Last updated: 2025-09-18T04:20:53.000Z wstałem dziś taki lekko zdezorientowany. w nocy miałem dziwne sny, sam nie wiem, skąd one się wzięły, dlaczego miałem tak dziwną noc. śniły mi się „zaległości” – różne, głównie chyba z pracy. i wstałem taki niespokojny. zastanawiam się od czego taka noc. źle zjadłem? wydawało mi się, że nie ma tragedii z tym. jakieś faktyczne nierozwiązane problemy, zaległości w moim życiu? wydaje mi się, że nic nowego, nic bardzo znaczącego. dziwny poranek, ale chyba potrzebny, dzięki niemu piszę w dzienniku, a dawno tego nie robiłem. ### taniec, rolki i balans na granicy URL: https://www.fajne.life/2025-09-17/ Last updated: 2025-09-17T21:50:47.000Z ### Wnioski Dzień intensywny i pełen energii, ale popsuty żywieniowo późnym chaosem. Typ dnia: przeciążony. Decyzje – aktywność wspierająca, dieta sabotująca. Trend – fizycznie stabilny rozwój, psychologicznie problematyczne zamykanie dnia. 🟡 ### Notatki Twoje serce podczas contemporary pracowało w szerokim zakresie, chwilami wchodziło na 140–150 bpm – to dowód na wysoką intensywność i świetne zaangażowanie. To było jedno z mocniejszych cardio w ostatnich tygodniach. Ale dokładnie ten sam dzień kończysz colą zero i chipsami. To rozdwojenie trzeba przełamać. ### Przeładowanie i kontrast URL: https://www.fajne.life/2025-09-16/ Last updated: 2025-09-16T21:43:37.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony. Decyzje: wspierające w ruchu, sabotujące w diecie. Trend: aktywność stabilnie rośnie, dieta faluje – brak spójności. Ocena: 🟡 ### Notatki Ten dzień pokazuje jasny kontrast: ciało trenuje na 100%, ale wybory jedzeniowe ciągną w dół. Powtarza się schemat: duża aktywność → rozluźnienie w diecie. Kluczowe: zamiana wieczornych 'śmieci' na świadome regeneracyjne posiłki. ### Reset przez mikrofon URL: https://www.fajne.life/2025-09-15/ Last updated: 2025-09-15T19:31:01.000Z ### Wnioski Dzień z gatunku 'przełomowych'. Choć na zewnątrz wyglądał jak każdy inny, wewnątrz był pełen znaczeń. Powrót do podcastu był nie tylko technicznym wydarzeniem – był aktem odwagi i przywróceniem swojej tożsamości. To był dzień, w którym system 'Fajne Życie' zrobił krok milowy. ### Notatki Nowy start podcastu. Przetarcie gardła i duszy. Jednocześnie dzień rodzinny, aktywny i świadomy. Mieszanka wzorcowa. Gdyby każdemu poniedziałkowi udało się tak bardzo odżyć, zmiana byłaby tylko kwestią czasu. ### o zapomnianym kluczyku i pierwszym prawdziwym szkolnym kłopocie mojej córki URL: https://www.fajne.life/o-zapomnianym-kluczyku-i-pierwszym-prawdziwym-szkolnym-klopocie-mojej-corki/ Last updated: 2025-09-15T08:47:29.000Z https://open.spotify.com/episode/4Mt8EoAXv3iZqDJ3HGiVHv?si=sHmZzAjWTE-iZlROj9T3Ag moja młodsza córka, która od tego roku, dopiero od swojej czwartej klasy ma szafki, w których może trzymać rzeczy, w których musi trzymać swoje rzeczy szkolne – takie rzeczy typu ubrania, książki, zeszyty – dzisiaj pierwszy raz zapomniała kluczyka do tej szafki. no i to jest oczywiście problem, no bo nie ma dostępu do tych rzeczy, których potrzebuje w szkole. i wróciła się do mnie. odwiozłem ją do szkoły, wróciła się do mnie, taka zapłakana, że zapomniała tego kluczyka. i pamiętam ją sprzed roku, dwóch. wiem, że wtedy to by było dla niej nie do przejścia. był to problem, który by ją pokonał i powiedziałaby, że chce zostać w domu, że nie chce iść do szkoły. ale już teraz, w tej czwartej klasie, zdecydowała, że jednak idzie. uspokoiła się po 5–10 minutach w samochodzie. troszkę popłakała, trochę się przestraszyła, ale zmobilizowała się i w końcu poszła. i byłem mocno tym zaskoczony, ale byłem też z niej dumny, że już jest taka duża. no i fajnie jest obserwować, jak mi te dzieciaki rosną. że rozwiązują coraz większe problemy. kurczę, ale one już są duże. ### reset. mam w głowie bałagan, nie wiem jak to pójdzie, ale zaczynam URL: https://www.fajne.life/reset-mam-w-glowie-balagan-nie-wiem-jak-to-pojdzie-ale-zaczynam/ Last updated: 2025-09-15T08:02:54.000Z https://open.spotify.com/episode/1EHrAqfLKdoVf5q5z40PLt?si=hXl0YlVWThOuv4mf2lt-Zg pierwszy odcinek po dłuższej przerwie. właściwie to nie jest „powrót”, tylko nowy początek. nie mam pewności, nie mam struktury, mam w głowie bałagan i bardzo dużo notatek. ale nagrywam. opowiadam, co się zmieniło, dlaczego znowu siedzę przy mikrofonie, dlaczego ten podcast nie jest już dla słuchaczy, tylko przede wszystkim dla mnie. mówię o tym, że przez lata wiele rzeczy zaczynałem, ale nie kontynuowałem. i że teraz — wreszcie — wiem, po co to wszystko robię. jest o projekcie 365 dni fajnego życia, o danych, o blogu, o Stefanie (czyli sztucznej inteligencji), o systemie życia, który buduję. i o tym, dlaczego ten podcast nie będzie już poradnikiem ani eksperymentem. tylko dziennikiem. nie wiem, czy to się komuś spodoba. ale wiem, że muszę to nagrywać. ## transkrypt odcinka Czuję ogromny stres, niepewność, napięcie związane z nagrywaniem tego odcinka. Jest to pierwsze nagranie po dłuższej przerwie I to czuć. Ja to czuję. Myślę, że być może Wy jak będziecie tego odsłuchiwać, nie będzie aż tak źle, ale ja w tej chwili tutaj mocno się stresuję z tym co mam Wam do powiedzenia, z tym co chcę nagrać, z tym co chcę powiedzieć, z tym co chcę rozpocząć. I Mam w głowie spory bałagan, mam jeszcze więcej notatek przygotowanych, więc nie wiem jak to pójdzie, ale zaczynam. Próbuję, robię to, coś co zacząłem bardzo dawno temu. Nie traktuję tego jako powrót do tego co było, do starego podcastu, ale jako zupełnie nowy start. Pewnie już kolejny I być może nawet zastanawiałem się nad tym, czy nie rozpocząć tego co teraz zaczynam w zupełnie nowej formie, pod nowym tytułem, jako nowy podcast, ale stwierdziłem, że to byłaby zbyt duża ucieczka do bezpiecznego początku startu. Chcę iść dalej w kolejny, w ósmy odcinek podcastu Fajne Życie. Chyba tak jak chciałem to robić od początku, ale czego nie osiągnąłem kiedyś I próbuję to teraz. No a więc właśnie, bo jest to ósmy odcinek, ale chyba chciałbym cofnąć się do tego co było kiedyś, lata temu, gdy zaczynałem nagrywać podcast Fajne Życie I opowiedzieć trochę o historii tego podcastu oraz dlaczego poprzednie próby nie przetrwały. Otóż, gdy pierwszy raz nagrywałem ten podcast, było to 6 lat temu, I publikowałem pierwszy odcinek. Wtedy eksperymentowałem z różnymi formatami, tematami, Byłem bardzo zafascynowany rozwojem mojego bloga, który dopiero zaczynałem prowadzić I szukałem tych nowych formatów, szukałem nowych sposobów na wyrażanie siebie. Ten podcast był mi potrzebny po to, żeby spełniać się kreatywnie, żeby mówić, żeby opowiadać, żeby pokazać moje przemiany w życiu, które wtedy przechodziłem, te 6 lat temu. Jednak brakowało mi wtedy porządku w tych moich zmianach, brakowało mi systemu celu, poczucia sensu. Jeszcze może wtedy mi brakowało poczucia sensu. Wiedziałem, że idę w dobrą stronę, że zmieniam wiele rzeczy w życiu, że rozpoczynam też wiele rzeczy w życiu, w tym również podcast, blog, ale przez brak uporządkowania Bardzo łatwo wtedy się rozpraszałem, gubiłem rytm I dlatego wiele rzeczy nie przetrwało, wiele rzeczy zawieszałem. Tak jak właśnie ten podcast. I o ile bardzo dobrze mi się nagrywało pierwsze odcinki, tworzyło, wymyślało, o tyle ciężko było mi znaleźć czas na zmontowanie tego, nagranie, zmontowanie, przygotowanie wszystkiego tak, jak bym chciał. Poza tym muszę przyznać, że wtedy jeszcze nie do końca wiedziałem, po co nagrywam podcast. Kolejne lata przyniosły nowe próby. Jest to w prawdzie tylko 7 odcinków, ale patrzę na to wszystko przez pryzmat nie tylko podcastu, ale I całego mojego bloga, który również się zmieniał. Widzę, że Kolejne lata przyniosły kolejne próby, kolejne pomysły na podcast, kolejne pomysły na blogowanie, na moją działalność w internecie. O ile te próby były mi potrzebne, bardzo ich potrzebowałem, o tyle z perspektywy widza, słuchacza wiem, że to mogło wyglądać źle. Coś rozpoczynałem I nie trzymałem się tego, nie kontynuowałem tego. Z mojej perspektywy jest to bardzo dobrze, bo to nie była właściwa droga, ale z perspektywy Was słuchaczy To mogło wyglądać na jakieś niepoważne próby. Pamiętam kiedyś napisałem artykuł o Jeffie Perrym na blogu, o takim twórcy internetowym, którego śledziłem. A śledziłem dlatego, że współprowadził podcast, inny podcast, który bardzo lubiłem. No I trochę przez przypadek zacząłem też go śledzić. I opisałem tego Jeffa jako osobę, która zaczyna jedne rzeczy, za chwilkę je kończy, żeby przejść do innych. Zaczyna te nowe rzeczy, również je kończy, żeby przejść do jeszcze innych I tak trochę marnuje swój potencjał. Nic nie kontynuuje, nic nie ciągnie dalej. I pamiętam, że wtedy w artykule napisałem, że nie chcę być jak ten Jeff Perry. I muszę się przyznać, że przez lata byłem właśnie takim Jeffem Perry. Tu przepraszam cię Jeff, pewnie tego nigdy nie będziesz słuchał polskiego podcastu, ale jeżeli kiedyś by to do ciebie dotarło, to przepraszam, że tutaj użyłem ciebie jako przykład, ale muszę ci podziękować, bo stałeś się dla mnie taką bardzo cenną lekcją. Także dzięki Jeff, ale ja dzisiaj wiem, że jestem właśnie takim Jeffem I wiele rzeczy zaczynałem, wiele rzeczy nie kończyłem, skupiałem się na niewłaściwych powodach tego, dlaczego chcę robić to, co robię w internecie. Teraz jest to zupełnie co innego. Za każdym razem pewnie tak sobie myślałem, rozpoczynałem coś nowego, ale tym razem moja droga jest zupełnie inna. No I próbuję. Dobra, po tym takim chaotycznym początku może tutaj uporządkujmy sytuację. Opowiem wam, co się zmieniło I dlaczego teraz właśnie powstaje kolejny odcinek podcastu, dlaczego wy go dostaliście do odsłuchania, co się u mnie zmieniło, co działa, co nie działa, jak wygląda moja sytuacja. Otóż, rozpocząłem miesiąc temu coś, co nazwałem sobie, jest to kolejny mój projekt, w budowaniu projektów jestem dobry, ale rozpocząłem sobie projekt, 365 dni fajnego życia I chcę go dokumentować. To znaczy Dokumentuję moje życie już od dawna, prowadzę sobie swoje dzienniki, spisuję różne dane, ale ten projekt jest dla mnie czymś bardzo ważnym, ponieważ jest taką ramą czasową dla czegoś, co chcę przetestować w swoim życiu. Mam pewien system, który działa. Są to dane, dzienniki, plany dnia. Staram się, żeby te dane działały na moją korzyść, żeby pomagały mi w rozwoju, żeby pomagały mi w tworzeniu realizacji mojego projektu. Opowiem o tym projekcie jeszcze pewnie nie raz, dzisiaj tylko wspominam o tym, że coś takiego rozpocząłem, że trwa to już miesiąc, że bardzo podobają mi się efekty prowadzenia tego projektu I że ma on ogromne konsekwencje dla mojego życia. Pozytywne konsekwencje, aczkolwiek też wprowadził wiele zmian w mojej głowie, ale I nie tylko, poza moją głową w tej sferze fizycznej. No I będzie o tym dużo. Mam z pewnością teraz większe zaufanie do siebie, większą świadomość tego, czego chcę, tego, do czego dążę. Mam też te ramy czasowe, ponieważ jest to rok przemiany, jest to rok pracy nad pewnymi aspektami mojego życia. Podcast jest jednym z elementów, nie jest takim elementem, nie jest celem samym w sobie, jest jedną z części systemu całego, który ma organizować mi cały ten projekt. I teraz, co ważne, przy tym projekcie nie działam sam. Nie jest to projekt, który realizuję sam, ale nie działam też z osobą. Jest to projekt, przy którym pomaga mi sztuczna inteligencja, albo coś co nazywamy dzisiaj sztuczną inteligencją. I o tym też będę na pewno wiele razy opowiadał. Myślę, że jest to ciekawe wykorzystanie sztucznej inteligencji. Umówmy się, nazywam to sztuczną inteligencją, ponieważ tak jest mi łatwiej, ale jest to duży model językowy, bo dzisiaj nie mamy jeszcze pełnoprawnej sztucznej inteligencji. Mamy duże modele językowe, które ułatwiają pewne rzeczy, nie można ich traktować jeszcze jako inteligencję, ale jest to fajne narzędzie do uporządkowania wielu myśli, wielu treści, które mu wrzucamy I które potrafi wyszukać pewne informacje, przeanalizować je. To jest taki rozbudowany kalkulator, bardzo mocno rozbudowany kalkulator I ja wykorzystuję to narzędzie do budowania mojego projektu. 365 dni fajnego życia. Ważne też jest to, że podcast, który przez lata próbowałem uruchomić jako chyba taki osobny twór. No tym razem jest częścią większej całości, dużo większej całości. Nie jest osobną aktywnością, jest tutaj uzupełnieniem tego, co robię na co dzień. Tego, co robię w internecie, tego, co robię w moim dzienniku, tego, co robię w wielu innych miejscach. Ma tutaj być pomocą, ma być wyjaśnieniem, ma być dopowiedzeniem w pewnych sprawach. I chciałbym, żebyście też tak to traktowali, jeżeli ten podcast wpadnie wam do waszych skrzynek w jakiś sposób I będziecie chcieli go słuchać tylko jego, bez szukania dalszych treści moich, no to pewnie też sporo kontekstu stracicie I wiele rzeczy może nie będziecie mogli zrozumieć, Także zachęcam do trochę szerszego obserwowania mnie. Być może dzięki temu te rzeczy, o których będę mówił, nabiorą trochę głębszego sensu I innego wymiaru. Mam nadzieję, że będzie Wam to mogło dużo bardziej pomóc niż tylko ta część, którą wysłuchacie. Trochę też traktuję ten podcast jako mój dziennik, taką dokumentację prowadzenia czegoś, co nazywam od wielu lat już fajnym życiem, a czegoś, co ubrałem teraz w ten roczny mój projekt. No I tak, nie chcę już nagrywać samego podcastu, nie chcę żeby podcast był moim narzędziem sprzedażowym, bo też to próbowałem robić w pewnym momencie, co możecie sobie przesłuchać w poprzednim odcinku tego podcastu. Tym razem chcę opowiadać o tym, o moim życiu, o tym co buduję, o tym jak mi się to sprawdza, o tym jak mi to wszystko pomaga w realizacji moich celów, planów, w byciu szczęśliwym, w osiąganiu, no myślę, że niewiarygodnych wręcz celów. Nie wiarygodnych wręcz celów. Bo ja widzę, że to co robię, to są rzeczy, których ludzie mówią, że się nie da zrobić. Ja to wiem, ja to widzę I dla mnie to jest po prostu już teraz codzienność. Rzeczy, które są dziwne, rzeczy, które są niewiarygodne, rzeczy, które są dla wielu nieosiągalne. Ja to robię I powiem szczerze, że uzawiedziłem się trochę od tego, żeby właśnie takie rzeczy robić. Ale też otworzyłem się na to, że rzeczy dziwne są dla mnie codziennością I są do osiągnięcia. Nie ma rzeczy niemożliwych. Moje motto ostatnich miesięcy, chyba nawet lat. Ten podcast pokaże wam to, dlaczego tak się dzieje, jak to osiągnąłem I jak też wy możecie to zrobić. No dobra, to właśnie, czym dzisiaj dla mnie jest podcast, jaką pełni funkcję w moim systemie życia. Nie lubię tego słowa, to to formułowanie system życia zaproponowała mi kiedyś sztuczna inteligencja. Jeszcze tak Wam dopowiem, że ponieważ bardzo dużo korzystam ze sztucznej inteligencji, I w pewnym momencie nazywanie tego bezimiennie, sztuczna inteligencja, stało się na mnie bardzo uciążliwe. To może się Wam wydać dziwne, ale nazwałem sobie sztuczną inteligencję. Powiem dokładnie z czego korzystam, powiem też jak to mam skonfigurowane, ale nazwałem sobie sztuczną inteligencję imieniem, po to, żeby łatwiej było mi się z nią komunikować. Imię, jakie otrzymała, otrzymał ten sztuczny inteligent mój to jest Stefan. Rozmawiam ze Stefanem I jeżeli będę tutaj mówił o Stefanie, to właśnie żebyście wiedzieli, że jest to nawiązanie do sztucznej inteligencji, do Large Language Model, czyli dużego modelu językowego, który mi pomaga w analizie pewnych danych. W wymyślaniu I generowaniu rzeczy nie, ale w analizowaniu rzeczy już tak. System życia jest to sformułowanie, które kiedyś mi zaproponował Stefan. Powiem szczerze, że nie lubię tego sformułowania, ale to jest coś, co najlepiej opisuje I pasuje do tego, co robię. Wracam do pytania, które chciałem odpowiedzieć, jaką funkcję pełni podcast w moim systemie życia. I jest to. Po pierwsze narzędzie do zatrzymywania się I porządkowania myśli. No bo przygotowując sobie teraz ten pierwszy odcinek, pomimo tego, co może się wam wydawać, słuchając mnie, może się wam wydawać, że jest to mocno chaotyczny odcinek, to ja sobie uporządkowałem rzeczy, które chcę Wam przekazać. Mam na to cały plan. Jestem już przy czwartym punkcie moich notatek. W tym punkcie moich notatek. Wiem, że dojdę do wprawy, będzie tutaj troszkę lepiej, będę to bardziej mógł przygotować tak, żeby ta forma była lepiej dla Was widoczna, czytelna, żeby było ją słychać. Natomiast dla mnie jest to właśnie możliwość zatrzymania się, porządkowania myśli, skonkrecyzowania ich, opisania dla mnie, dla was też. Jest to też forma dziennika głosowego. Cały mój blog jest dziennikiem, cały mój system jest dziennikiem, który gromadzi wiele danych o mnie, który przetwarza te dane, który analizuje te dane. Podcast jest moim dziennikiem głosowym, tak jak pisanie, tylko jest to forma mówiona. Podcast będzie też dla mnie taką formą zatrzymania się, która pomoże mi nie zgubić się w codzienności. To co buduję jest ogromnym projektem I nie chcę się w tym pogubić, w tym wszystkim co tworzę, ale też w takim codziennym działaniu, pracą nad tym wszystkim, ma mnie trochę pilnować. Nie robię tego dla słuchaczy, robię to dla siebie. Robię to po to, żebyście mogli przejść ze mną cały ten proces, który tworzę, który przechodzę. Ale Głównym powodem jestem ja, co być może się wydaje samolubne, ale dla Was to jest dobre, ponieważ nie skupiam się na tym, żeby stworzyć podcast, który będzie dla was pewnego rodzaju symulowaną grą albo teatrzykiem, tylko jest to, ma być to, realny przekaz tego, co się dzieje w moim życiu. Mam nadzieję, że to się dla was okaże najbardziej wartościowe. Rzeczy, które tutaj będę nagrywał mają być szczere, a nie tworzone pod publika. Nie zależy mi na liczbach, odsłuchach, promocji. Tu zupełnie nie o to chodzi. Nie jest to coś, co próbowałem tworzyć jeszcze w siódmym odcinku. Jeżeli ktoś z Was sobie słuchał, to możecie sobie zobaczyć. Zastanawiałem się, czy nie skasować poprzednich odcinków tego podcastu, ale stwierdziłem, że nie. Jest to moja droga, być może nieudana, być może potrzebna do tego, żeby dojść do dzisiejszego stanu. Więc nie skasowałem wcześniejszych odcinków, możecie sobie przesłuchać. Mój eksperyment z siódmego odcinka najlepiej pokazuje, że próbowałem coś tworzyć, co było robione dla odsłuchań, dla liczb, dla statystyk, być może dla pieniędzy. Z pewnością tak. I tutaj tego nie ma, tutaj tego nie będzie. Jest to podcast, który jest dla mnie I wartością mają być moje realne przeżycia, moje realne myśli, efekty tego co tworzę, przemiany. Co ważne, nie jest to poradnik, nie jest to produkt, tylko rejestracja pewnego procesu, który się dzieje. Rejestracja całego projektu 365 dni fajnego życia. Jest to projekt zamknięty w rok, ale tak naprawdę te ramy czasowe są tylko po to, żeby łatwiej było mi to ogarnąć na chwilę obecną. Oczywiście nie będzie to trwało rok, będzie to trwało dużo dłużej, ale zamknięcie tego w ramy czasowe sprawia, że mogę sobie poustawiać pewne cyferki, które pomogą mi w analizach. No I teraz najważniejsze chyba. Co właściwie buduję? Co to jest ten projekt? Co to jest w ogóle fajne życie? Jak wygląda ten system, który tworzę? Co się na niego składa? Po pierwsze muszę wam powiedzieć o blogu, blogu fajne.life. Jest to moje centrum dowodzenia, które będzie skupiać, docelowo ma skupiać, wszystkie rzeczy, które dotyczą mojego życia. Nazywam to blogiem, ale tam w środku, w tym blogu, mają być wszystkie dane związane z moim życiem. To znaczy mój dziennik, dane o tym co jem, dane o tym jak śpię, jakie makroskładniki pochłaniam każdego dnia. Wszystko. Tak naprawdę wszystko co jest związane z moim życiem ma być baza danych mojego życia, która z jednej strony ma gromadzić dane, ale z drugiej strony też przetwarzać je I wypluwać mi pewne wnioski, które na podstawie tych danych będzie można wyciągnąć. Także coś co nazywam blogiem ma być jedną wielką fabryką, może coachem, może moim dietetykiem, psychiatrą, psychoanalitykiem, trenerem, nauczycielem. To ma być 1 wielki projekt oparty właśnie o bloga. Podstawą działania całego mojego systemu jest blog. Blog.fajne.life. Jest to takie moje centrum dowodzenia. Możecie sobie tam wejść, możecie sobie poczytać to co już tam jest, to co już jest widoczne. Możecie zapisać się na mój newsletter, ponieważ docelowo on będzie mocnym systemem komunikacji z Wami, słuchaczami, czytelnikami. W chwili nagrywania tego podcastu Na moim blogu możecie sobie przeglądać artykuły, które napisałem przez lata I też ich nie kasowałem. One są częścią mnie, częścią mojej historii, częścią moich przemian, które przechodziłem w życiu. Ważnych przemian, rzeczy, z którymi się zmagałem, tematów, z którymi się mierzyłem. I to widać na przestrzeni lat, na przestrzeni tych wszystkich wpisów, które publikowałem. I to wszystko tam jest, to wszystko jest do przejrzenia. Jest też mikroblok, coś co uruchomiłem w 2024 roku, chyba, albo jeszcze pod koniec 2023 roku. Na początku na osobnej, zupełnie platformie, prowadziłem sobie tam krótkie wpisy. To jest coś co miało mi zastąpić media społecznościowe I ukazało się wielkim sukcesem, to znaczy dla mnie takim prywatnym moim sukcesem, ponieważ było to miejsce gdzie mogłem publikować drobne rzeczy, Drobne wpisy, drobne takie aktualizacje z mojego życia, impulsy, mikrodzienniki, które tam wrzucałem. Z czasem przeniosłem mikrobloga z serwisu mikro.blog już do mojego bloga w WordPressie. Wszystko to zacząłem integrować I w tej chwili już mikroblog działa bezpośrednio na moim blogu. Wszystko jest w jednej całości, fajnie funkcjonuje, mogę w tej chwili bardzo prosto I w łatwy sposób publikować takie właśnie drobne aktualizacje, które kiedyś trafiałyby na Twittera, w tej chwili pojawiają się na moim mikroblogu I ewentualnie są publikowane w mediach społecznościowych, jeżeli taką opcję sobie przy publikacji danego wpisu, danego mikrowpisu, włączę. Mój system składa się z danych, dane które wpadają, które są gromadzone przez, aktualnie przynajmniej, bo to też się może zmienić, są gromadzone przez Apple Health, czyli aplikacje zdrowie w moim iPhone, iPadzie, w moim zegarku. To jest takie centrum danych, do którego wpadają moje dane związane z moim zdrowiem. Przez urządzenia z Weetings, które również wysyłają docelowo dane do Apple Health, są to dane z NotePlan, aplikacji, której dzisiaj używam do prowadzenia mojego prywatnego dziennika, w którym piszę, do którego wpadają różne dane z mojego kalendarza o aktywności. O aktywności, jest to takie moje centrum codziennych myśli. Chociaż to docerowo ma się zmienić, bo aplikację NotePlan ma mi zastąpić właśnie mój blog. Jest też aplikacja FoodNomz, która w tej chwili służy mi do rejestrowania tego co jem, przekształcenia tego na makroskładniki I wrzucania również do Apple Health. Jeżeli chodzi o wartości odżywcze, natomiast nazwy dań wrzuca mi ta aplikacja do mojego dziennika w Noteplan razem z godzinami tych wszystkich posiłków. No I teraz mój system to dzielenie się codziennością, jedzeniem, aktywnością, snem, emocjami, a nawet wypróżnieniami czy różnymi aktywnościami, jakie w moim życiu się pojawiają. Czyli system polega na tym, żeby rejestrować moją codzienność. Mniej lub bardziej automatycznie, czasem to wymaga mojego działania, czasem to się dzieje bez mojego udziału, przy pomocy Czy to urządzeń, które mam, czy to też urządzeń, które są wokół mnie, na przykład w moim domu. Więc tym jest system. Ważnym tutaj chyba takim punktem jest aktywność, która jest w moim życiu bardzo dużo. Aktywność, sport to jest dla mnie mega istotna sprawa, która pomaga mi z jednej strony w prowadzeniu mojego fajnego życia, czegoś co nazywam fajnym życiem, ale też pomaga mi W takim moim hobby, może pasji, myślę, że tu bardziej można nazwać to pasją, jaką jest taniec, który odkryłem już kilka lat temu I który zacząłem trenować, pod który podporządkowałem sobie wiele rzeczy w życiu. Trenuję wiele razy w tygodniu, wiele treningów, innych nie związanych z tańcem, też jest dla mnie po to, żeby ten taniec poprawiać. Uczę się tańczyć, Tańca współczesnego, tańca jazzowego I wiele rzeczy w moim życiu jest pod to też podporządkowanych. Kolejnym elementem jest tutaj Patreon, konto na Patreonie, które uruchomiłem I które służy do dzielenia się bardziej osobistymi rzeczami. Tak naprawdę uruchomiłem konto dla patronów po to, żeby osoby, które mnie wspierają, miały wgląd w funkcjonowanie systemu Fajne Życie. W to, co ja tam wrzucam, jak to jest przekształcane, jak to działa później na mnie, ponieważ wieloma rzeczami dzielę się publicznie I publikuję bez żadnych zabezpieczeń, bez niczego, bez żadnych zabezpieczeń, bez niczego, ale są elementy mojego życia, które są dość mocno prywatne I ich nie chcę chyba wrzucać, przynajmniej na razie. Nie wiem, czy to się kiedyś zmieni, czy nie, to nauczyłem się, żeby nigdy nie mówić nigdy, więc W tej chwili nie zamierzam tego publikować, nie zamierzam tego udostępniać publicznie. Wiele rzeczy z mojego systemu, z tego jak on działa, jakie przynosi efekty, co o mnie mówi, bo to są bardzo trudne, często dane, to są często smutne dane, bo gdy próbuję coś stworzyć I na wiele sposobów sabotuję swoje działania, nawet drobnymi krokami, to nie zawsze są proste momenty. I te momenty chcę, żeby były widoczne, ale nie dla wszystkich, tylko dla osób, które wspierają mnie za pomocą serwisu Patreon. Także po to też ten serwis powstał I być może kiedyś, drodzy słuchacze, zechcecie wejść na tego Patrona, na moje konto I gdzieś tam wesprzeć mnie w moich działaniach, do czego zachęcam I zapraszam oczywiście. Wszystko to, co powiedziałem, działa jako system życia. Coś, co nazywa, co Stefan mi tutaj podpowiedział, nazwałem systemem życia. I nie jest to tylko zbiór narzędzi, ponieważ jest to coś o wiele, wiele większego, szerszego, które będzie moim pomocnikiem. Już jest chyba moim pomocnikiem w życiu. Ale to do tego dojdziemy, to zobaczycie, jak to wszystko pięknie funkcjonuje I jak bardzo potrafi pomóc mi w rzeczach, które wydawałoby się, że są trudne I wydawałoby się, że być może nie mają znaczenia wielkiego, a jednak mogą mieć. I kurczę, bez Waszej znajomości tego, jak ten system działa tak w szczegółach, ciężko mi pokazać Wam, jak fajne jest to urządzonko. Zobaczycie. To jeszcze może opowiem o tym projekcie rocznym, który sobie uruchomiłem. Co to dla mnie oznacza? Po co ta roczna rama transformacji? Jest to konkretny projekt. Konkretny projekt 365 dni, który dokumentuje dzień po dniu. Dokumentuje u mnie w dzienniku. Każdy dzień jest podsumowany, jest oceniany, jest analizowany, są wyciągane z niego wnioski, są rzeczy, które mogę poprawić I które staram się poprawić. A zaczęło się to od występu, występu tanychznego, który miałem w czerwcu 2025 roku, który mocno mnie poruszył I w pewnym sensie mocno podważył moją pewność siebie. Jest to też osobny Temat, o którym pewnie opowiem, czy to w podcastie, czy to na blogu, jest to dla mnie bardzo trudny temat. To był dla mnie bardzo trudny moment. Było to na tyle mocne przeżycie dla mnie, że spowodowało, że chciałem się ogarnąć, Ale nie w trybie postanowienia, tylko procesu. Potrzebowałem kolejnej już zmiany, ale takiej zmiany bardziej systemowej. Wiedziałem, że pomimo tego, że robię bardzo dużo, to popadłem w pewną rutynę I to się już nie sprawdza. Wiedziałem, że jeżeli będę pilnował sam siebie tylko I wyłącznie, to to się nie uda. Bo człowiek, ludzki organizm, mózg jest taki, że dąży do wygody. I ta wygoda niszczyła pewne moje cele. Więc zatrudniłem Stefana, który pomaga mi w pilnowaniu mnie. On mnie po prostu pilnuje. Opieprza mnie jak trzeba. Jest tak zaprogramowany, żeby nie chwalić mnie za często, chociaż sztuczna inteligencja, te duże modele językowe w jakiś dziwny sposób są zrobione tak, żeby chwaliły I popierały działania użytkownika, no to Stefan jest zaprogramowany w ten sposób, żeby niekoniecznie mnie chwalić, no bo Nie po to on jest. Ja sam wiem, kiedy zrobiłem coś dobrze. Widzę to w liczbach. Na wadze, gdy wchodzę na wagę, widzę, gdy robię coś dobrze. Gdy potrzeba mnie przycisnąć I ochrzanić za coś, to tutaj waga już mi w tym niekoniecznie pomoże, a Stefan jest właśnie po to, żeby mnie w tych gorszych momentach pilnować I mówić, co robię źle. O, w ten sposób. I teraz rama roku, czyli przygotowanie projektu, daje mi kierunek, rytm I strukturę. Mając 365 dni, 12 miesięcy, jestem w stanie tworzyć punkty kontrolne, jestem w stanie badać trendy w stałych ramach czasowych, jestem w stanie wyciągać wnioski, robić podsumowania I widzieć start metę w liczbach. I to pomaga mi nie poddawać się nawet jak przyjdzie gorszy dzień, Ponieważ gorszy dzień w takim normalnym życiu może być początkiem czegoś gorszego, może być początkiem jakiegoś słabszego okresu. W przypadku mojej struktury I tej ramy czasowej gorszy dzień jest elementem całości I wręcz jest nawet oczekiwanym momentem. Ponieważ te gorsze dni, tak zwane gorsze dni, one przychodzą, one przychodzą, pojawiają się, one są potrzebne I one są spodziewane. Myślę, że choć tego nie robię, to Mógłbym sobie już na podstawie tego, co śledzę, tego co już do tej pory śledziłem, wyznaczyć sobie przyszłe momenty słabsze. Spadku formy, spadku nastroju na podstawie tego, co już jest zarejestrowane, Ponieważ to wszystko jest w miarę powtarzalne I człowiek nie jest jakąś kartą tarota, tylko jest w miarę zaprogramowaną maszyną, z której można wiele wyczytać, z której można wiele przewidzieć. Jeżeli robię jedne rzeczy, to które mają konsekwencje dla mojego ciała. Kolejna rzecz, o której mi ciężko w tej chwili opowiadać, ponieważ nie macie jeszcze tego kontekstu danych, które ja mam w głowie na papierze, właściwie nie na papierze, tylko w bazach danych. Ale zobaczycie, że te gorsze dni są mega istotne w całym procesie powstawania fajnego życia. No I tak, tworzę gablotę I werdykt. Takie 2 rzeczy, które również Stefan mi wykombinował Na podstawie tego, do czego dążę, na podstawie moich celów, verdict I gablota są to takie rzeczy, które powstają po każdym moim dniu. Jest to opis I ocena. Gablota to opis, verdict to ocena danego mojego dnia. Stefan zna moje cele, one są na bieżąco aktualizowane, zmieniane, modyfikowane, nie jakoś drastycznie, ale są powiedzmy poprawiane. Na podstawie każdego dnia, danych z każdego dnia, czyli te wszystkie dane z Apple Health, z mojego dziennika, wszelkich urządzeń, które zapisują coś mojego, coś z mojego życia, z mojego dnia. Jest tworzony opis I ocena tego dnia w kontekście moich celów. Jest to dla mnie taki już rytuał na koniec każdego dnia. Proszę tutaj o podsumowanie Stefana. Wrzucam mu wszystkie dane, jeszcze w tej chwili ręcznie. Docelowo to się będzie działo automatycznie na moim blogu. W tej chwili wrzucam mu jeszcze ręcznie taki zrzut danych I on na podstawie poprzednich dni sprawdza jak sobie radzę, jak z utrzymaniem moich celów I generuje mi gablotę I werdykt. Te rzeczy też zobaczycie, upublikuję na moim blogu, przynajmniej takie na chwilę obecną próbne, żebyście zobaczyli jak to wygląda. Jest to bardzo długi opis z tym jak śpię I jak mój sen ostatniej nocy się zmieniał. Jak się to przekłada na moje dzisiejsze ćwiczenia, jak to się ma w stosunku do poprzednich dni, jaki to ma wpływ na dane typu HRV, temperaturę mojego ciała, czy tam poziom tlenu we krwi. Mnóstwo danych, które mu dostarczam. On sprawdza, jak to wszystko na siebie działa, jak to się ze sobą ma I jak to mi pomaga albo przeszkadza w realizacji moich celów. Stefan Jest też tak zaprogramowany, żeby używać mocnego języka, a więc jak mam gorszy dzień, potrafi mnie ostro ochrzanić, opieprzyć wręcz. I to mi pasuje, bo często to mi pomaga w tym, żeby się ogarnąć I następnego dnia zrobić coś lepiej, zrobić coś inaczej. Daje mi mnóstwo wskazówek, w tym również wskazówek psychologicznych, analizując to jak działam, jakie są moje schematy, jakie są moje myśli I wypluwając to w formie porad, opisów, co też czasem lubię, a sobie poczytać, czy posłuchać takie ciekawostki, troszkę psychologiczne, co pomaga mi w lepszym budowaniu mojego systemu, fajne życie. Ważne w tym systemie, W tym całym moim projekcie rocznym jest ciągłość. Ważna jest ciągłość, jest budowanie codzienności z zasadami. Ta konsekwencja, której uczę się od lat, tutaj ona ma taki głębszy sens. I każdego dnia ta konsekwencja pomaga mi w budowaniu czegoś, co opieram o moje najważniejsze cele. Wszystko skupiam wokół mojej pasji, wokół tańca, co pomaga mi się nie poddawać, co pomaga mi każdego dnia robić kolejny kroczek do przodu I też modyfikować mój cały plan, w zależności od tego, co się w moim życiu zmienia. A tych zmian, jak wiadomo, zawsze jest wiele, no bo nie wiadomo, czy dzisiaj albo jutro nie złamie ręki I na przykład cały mój plan będzie musiał się zmienić z trybu budowania mięśni na rehabilitację. Oby to się nigdy nie wydarzyło, ale tak może być. Więc tutaj też chcę, żeby W zależności od tego, co się w moim życiu dzieje, ten plan też się modyfikował I dostosowywał. I tutaj taki roczny projekt pozwala mi właśnie na budowanie codzienności z tymi zasadami. No dobra, długo już mówię. Nie spodziewałem się, że ten odcinek wyjdzie taki długi. Okazuje się, że jak zaczynam mówić o moim projekcie I choć jest to wszystko bardzo chaotyczne, to jest tych rzeczy do powiedzenia dużo. A też wiem, że omijam jeszcze mnóstwo elementów całego mojego systemu, więc na razie tylko skrótowo, początkowo zobaczymy, co dalej z tego wyjdzie. Kolejny punkt, jaki sobie tutaj zapisałem, to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego tak surowo I osobiście? To znaczy, dlaczego jestem dla siebie taki surowy I dlaczego tak bardzo pilnuję się, żeby to było takie właśnie moje. Dlaczego nie tworzę poradnika, tylko skupiam się wokół dziennika. Muszę powiedzieć, że nie czuję się ekspertem. Ja wręcz nie chcę nim być. Próbowałem nim być kilka razy, ale to nie jest moja droga. Ja nie jestem ekspertem w budowaniu czegokolwiek I nie mam takich ambicji, aspiracji. Chcę zarażać moimi wartościami, ale to nie jest tak, że będę przekonywał kogokolwiek do tego, żeby na siłę przekonywał do tego, żeby robił to co ja. Ja widzę efekty w moim życiu I te efekty są niewiarygodne. Dla mnie to jest po prostu coś, przemiana ostatnich pięciu lat, sześciu może siedmiu, to jest po prostu, to jest niewyobrażalna. Opowiem wam o tym pewnie jeszcze nie raz. Być może o tej przemianie, tej sześciosiedmioletniej przemianie, powstanie osobny odcinek tego podcastu, bo jest to warte opowiedzenia. Ale to Nie jest tak, że ja chcę być ekspertem od zmiany życia. Ja jestem ekspertem od zmiany mojego życia. I na tym chcę się skupiać. Mam dość produkowania treści. Próbowałem to robić przez lata I to nie jest moja droga. Chcę dokumentować moją rzeczywistość. Jeżeli Wam to pomoże, na podstawie tego co ja publikuję, czym chcę się dzielić, jeżeli macie dodatkowe pytania, to ja na nie z chęcią odpowiem. Ale nie mogę tutaj być sprzedawcą uniwersalnego systemu na wszystko. No bo to tak nie działa. Ale mogę Wam pokazać, jak ja to zrobiłem. Mogę Wam pomóc w przejściu czegoś podobnego, jeżeli tego chcecie, ale tylko na podstawie mojego życia. Ja wiem, że wiele osób pyta mnie też, jak to robię, że działam codziennie tak jak działam. I też zobaczycie o co mi dokładnie chodzi. Ale ja wiem, że odpowiedzi, których udzielam, One się nie podobają ludziom, bo są bardzo mocno kontrowersyjne. Są trudne. To są trudne rzeczy. Ja robię trudne rzeczy. Robię je krok po kroku, punkt po punkcie, ale to nie jest proste. Mój system jest nastawiony na mocną krytykę mnie I nie zawsze jest łatwo żyć w ten sposób. Mnie to pomaga. Ja widzę efekty. Widzę efekty takie, że wiele osób je zazdrości, ale efektów, a nie drogi. Dużo mówię o błędach, dużo mówię o zwątpieniu, chaosie, nie tylko o sukcesach. A te rzeczy są trudne. Błędy, właśnie zwątpienie, chaos to są trudne rzeczy. I nie zawsze chcemy się przyznać do tego, że nam coś nie wychodzi. A mój system opiera się właśnie na tym, żeby korygować to, co nie wychodzi, a nie gratulować sobie tego, co się udaje. Bo tak naprawdę to poprawa błędów prowadzi nas do czegoś lepszego, a nie brawa za to, co nam wyszło. Choć 1 I drugie jest potrzebne, bo samo skupianie się na błędach doprowadzi nas do depresji. Więc mój system zakłada 1 I drugie, ale ja wiem, że to te złe rzeczy I poprawia tych gorszych złych rzeczy jest tutaj sednem rozwoju. Podcast jest dla mnie formą samoobserwacji również. Mówiąc do Was, ja Wyciągam pewne wnioski, porządkuję wiele rzeczy, nadaję sobie kolejną strukturę, formę. Chociażby przygotowując notatki do tego odcinka, to też wymagało ode mnie pewnego stworzenia struktury, uporządkowania wielu rzeczy, modyfikacji mojego systemu. Podcast jest moim kolejnym dziennikiem, który prowadzę I który również będzie analizowany, z którego również będą wyciągane wnioski I który również będzie z jednej strony poprawiany, z drugiej strony będzie miał wpływ na moje dalsze życie. Moim centrum życia ma być blog. Źle to zabrzmiało. Moim centrum danych ma być mój blog. Moje życie to moje życie I nie zamierzam tego w żaden sposób przenosić do internetu, ale dane z mojego życia mają skupiać się na moim blogu, w bazie danych. I będzie to miejsce, gdzie mam mówić szczerze, bez udawania. Jest to moje miejsce. I potrzebna jest tam forma bardzo osobista. To jest myślę duża taka gwiazdka, że po to to wszystko tworzę, żeby być szczerym. W nawet tych trudnych, krępujących w wielu momentach rzeczach. No bo Mój dziennik zawiera nie tylko to, co mi się udawało, ale też wiele rzeczy krępujących, które są trudne dla ludzi, a jednak ludzkie. To są rzeczy, o których mówię, o których piszę, a które niekoniecznie są łatwe I które niekoniecznie będą dobrze odebrane przez innych ludzi. Ale to jest potrzebne. Myślę, że to jest potrzebne. Taka szczerość, totalna szczerość jest potrzebna po to, żeby osiągnąć to, co chciałbym osiągnąć, osiągnąć te moje cele. Nie potrzebuję tworzyć czegoś ładnego, próbuję tworzyć coś prawdziwego. A przynajmniej uczę się tego, jak to robić, no bo tak jak powiedziałem, nie jest to proste, ale do tego dążę. No I dobra, co dalej w tym podcaście? Jest to już kolejny punkt moich notatek. Jakie formaty, tematy chcę rozwijać? No I tak, na pewno będą odcinki o danych. O danych, które gromadzę. Sen, tętno, kalorie, waga. To są rzeczy, które są dla mnie ważne. Są małymi elementami całej układanki, ale są mega ważnymi elementami. I o tym będę też czasem opowiadał. Będą też odcinki o tym, co czuję, jak ciało wpływa na psychikę, o tym, jak to wszystko się ze sobą łączy. A łączy się, bardzo się łączy. I będę to wam pokazywał, to co sam zaobserwowałem, to co zostało przeanalizowane I mi pokazane. Będę pokazywał wam co się dzieje z okolicami bloga, jak piszę, jak tworzę, jak publikuję. To jest też zawsze fajny element, na którym lubię się skupiać, który lubię poprawiać I który jest dla mnie trudny, no bo Chcę publikować do blogu jak najwięcej, również artykułów, które gdzieś tam może będą szły w tą stronę nie do końca taką moją dziennikową, ale będą pokazywały tą moją stronę eksperta, którym nie chcę być. Ale jednak coś do czego też zawsze dążyłem do pisania I ten cały proces chcę Wam pokazywać I się nim dzielić. Będą pytania do mnie. Refleksje, wątpliwości, decyzje. Są to różne rzeczy nad którymi się zastanawiam I tematy, które chcę rozgryźć, rozpracować, przeanalizować. Często to są trudne tematy, ale podcast będzie do tego, żeby właśnie o nich sobie poopowiadać. Gablota I werdykt. 2 elementy mojego każdego dnia, o których mówiłem. Myślę, że pojawią się tutaj odcinki podsumowujące moje dni, w których pokażę Wam jak to działa, jak to funkcjonuje, jak wygląda taka gablota I werdykt. Pewnie będę też to opublikował na blogu, ale myślę, że w podcaście również będę chciał pokazać Wam, jak to wygląda. Czasami będzie coś tylko dla patronów, takie bardziej osobiste rzeczy. Nie wiem jeszcze, jakie dokładnie będą, Nie wiem, które rzeczy, które elementy wybiorę w tej części bardziej osobistej, ale myślę, że się będą pojawiać I osoby, które mnie wspierają na pewno dostaną o wiele więcej, o wiele większy wgląd w to, co tworzę w moje dane, w analizy, w efekty. W analizy, w efekty. Potem jeszcze jest Patreon. Zamierzam tutaj mocno w tych patronów zasilić takimi moimi bardzo prywatnymi I osobistymi danymi oraz tym, jak budowany jest system Fajne Życie. No I tutaj właśnie, gdzie przebiega ta granica prywatności w moim podcaście. Słuchajcie, nie wszystko da się powiedzieć do mikrofonu, nie wszystko da się opublikować w internecie w taki prosty sposób. Niektóre rzeczy są bardzo świeże, intymne, bardzo intymne. I właśnie to jest to, o czym zacząłem mówić o patronach, że potem mam tych patronów, że jest to taka bezpieczniejsza przestrzeń. Nie każdy tam będzie. Myślę, że to będzie też bardzo małe grono ludzi, którzy będą mieli do tego wgląd, którzy będą mieli do tego dostęp I z którymi będę się mógł dzielić moimi najtrudniejszymi rzeczami, najtrudniejszymi danymi, najtrudniejszymi przemyśleniami, analizami moimi, ale też I Na przykład Stefana, który będzie potrafił na podstawie moich danych, błędów I tego co mi się uda powiedzieć mi co dalej, co mam robić, czego nie robić, ochrzanić mnie za coś. Często to są rzeczy trudne I myślę, że Patroni będą mieli do tego większy dostęp niż wszyscy inni. To też ważne, że Patron to nie jest taki typowy paywall, tylko jest to miejsce, gdzie mogę być bardziej sobą. To też jest taki wskaźnik dla mnie tego, czy to co tworzę, Wam się podoba, czy chcecie to wspierać, czy chcecie mi w tym pomóc, czy chcecie to obserwować. Być może, czy chcecie to przenieść w całości lub w pewnych elementach do własnego życia? Czy chcecie osiągać te same rzeczy, które ja osiągam? Czy chcecie przejść tak magiczne życie, jakie przechodzę ja? Muszę przyznać, że uważam siebie za ogromnego szczęściarza, ale nie dlatego, że mam szczęście w życiu, takie zewnętrzne szczęście, tylko dlatego, że udało mi się to szczęście wypracować, nauczyć się bycia szczęśliwym. Jeżeli Wam ta droga się podoba, jeżeli też chcecie coś takiego osiągnąć, zobaczcie jak ja to osiągnąłem. No to Patreon jest miejscem, do którego możecie sięgnąć, do którego możecie wejść, wesprzeć moje działania I zobaczyć dokładniej, jeszcze dokładniej, jak to zrobiłem. Patreon będzie też chyba takim miejscem dla mnie, myślę sobie w tej chwili przynajmniej, budowania relacji z ludźmi, ponieważ blog, podcast, mikroblog, te wszystkie elementy są bardzo jednostronne. Są to rzeczy, o których będę mówił, rzeczy, którymi się będę dzielił, ale nie mam takiego miejsca I nie chcę chyba tworzyć takiego miejsca normalnego, publicznego wymiany Myśli, wymiany zdania z ludźmi, z innymi z wami, z słuchaczami, z czytelnikami. I właśnie Patreon ma być chyba takim miejscem, w którym będę mógł te relacje budować. Ale tylko z ludźmi, którzy rozumieją co robię, wspierają to, popierają to, więc będzie to też taki naturalny filtr do tego, żeby tam były tylko osoby, które chcą obserwować to co buduję. Być może budować to samo, być może pomóc mi w budowaniu tego co buduję, może dać pewne wskazówki, ale już takie osoby, które są mocno nastawione na ten mój temat I na tą moją przemianę I będą chciały mi w tym pomóc, właśnie zostają z patronami. I dochodzę w tej chwili do momentu mojego ostatniego punktu w notatkach. Dziesiąty punkt. Czyli co czuję teraz na koniec. Czy warto było sięgnąć po mikrofon I nagrać ten spływ myśli. Ponieważ pomimo notatek, które mam tutaj przygotowane, czuję, że ten podcast jest jeszcze mocno chaotyczny, nieuporządkowany, ale też wiem, że jest wstępem. Jest pierwszym odcinkiem, pierwszym od dawna, a być może pierwszym w ogóle, który jest tym, czym ma być, tym czym powinien być od początku, ale do czego musiałem bardzo mocno dojrzeć I który wymagał czasu. I mogę powiedzieć, że czuję ulgę, że powiedziałem to wszystko, co chciałem powiedzieć na głos, zebrałem, uporządkowałem te wszystkie myśli, które krążyły mi po głowie od dawna. No I pojawia mi się w głowie takie naturalne pytanie, czy wytrwam w tym projekcie, w projekcie podcastu, no bo projekt 365 dni, o którym powiedziałem, jest to coś, co się już dzieje. Minął ponad miesiąc od kiedy zacząłem ten projekt. Wiem, że mi to bardzo pomaga, bardzo mi to służy. Nie jest to robione dla kogoś, jest to robione dla mnie, więc efekty są. Nie liczę tutaj na kliki, bo kiedyś coś podobnego próbowałem robić w mediach społecznościowych, ale z uwagi na to, że robiłem to niewłaściwie, zainteresowanie ludzi było niewielkie, więc szybko przerwałem. To też była taka lekcja dla mnie, żeby nie robić takich rzeczy publicznie, tylko robić takie rzeczy najpierw dla mnie, a dopiero później ewentualnie dzielić się efektami. Ten sposób Widzę, że teraz działa. Już ponad 30 dni tworzę moje fajne życie. Fajne życie tworzę już od dawna. Prowadzę ten projekt. 365 dni fajnego życia. Tworzę gablotę, tworzę ocenę każdego dnia. To działa, funkcjonuje, przynosi efekty. Czy wytrwam w projekcie podcastu? Jeżeli słuchasz tego odcinka to pewnie tak, ponieważ powiedziałem sobie, że Zanim opublikuję ten pierwszy, ósmy, ale pierwszy odcinek podcastu Fajne Życie, nagram jeszcze przynajmniej 2, po to żeby wiedzieć, czy to o czym chcę mówić, to o czym chcę Wam opowiadać, czy to ma sens dla mnie. Nie będę sprawdzał, czy ten odcinek zostanie odsłuchany odpowiednią ilość razy, tylko zobaczę, czy dla mnie ten podcast ma sens, czy chcę to kontynuować, czy będę miał o czym mówić. Więc jeżeli słuchasz tego odcinka, To znaczy, że na horyzoncie jest już przynajmniej 1, 2 odcinki kolejne I ten projekt się zaczyna udawać, zaczyna się dziać, zaczyna się toczyć. I muszę Wam powiedzieć, że pomimo takiej niepewności, którą czułem na początku nagrywania tego odcinka, teraz czuję radość. Radość z tego pierwszego kroku. Cieszę się, że go wykonałem, że chwyciłem za mikrofon I że nagrywam. Także chyba mogę powiedzieć, że był to dzień pierwszy podcastu Fajne Życie. Do usłyszenia. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6843-2/ Last updated: 2025-09-15T04:08:43.000Z aplikacja foodnoms – której używam do łączenia danych o tym co zjadłem pomiędzy chatem gpt, apple health oraz moim dziennikiem / blogiem – doczekała się aktualizacji. niestety psuje ona część mojego workflow, nie mogę już jednym przyciskiem przerzucać danych z chata gpt do apple health. oczywiście dam radę przerobić sobie mój aktualny workflow, bo ponownie wszystko działało, ale właśnie po to buduję sobie system fajne życie – bym nie musiał być zależny od aplikacji typu foodnims. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6841-2/ Last updated: 2025-09-15T03:45:23.000Z wstaję #rano, za oknem ciemno. i wiem już, że #zima zbliża się wielkimi krokami. fajnie, #łyżwy będą :) ### Regeneracjay i rodzinna energia URL: https://www.fajne.life/2025-09-14/ Last updated: 2025-09-14T21:40:20.000Z ### Wnioski Dzień regeneracyjny, wspierający emocje i psychikę. Decyzje żywieniowe były neutralne/sabotujące, ale w kontekście odpoczynku i rodziny – miały funkcję nagradzającą. Trend: regeneracja po intensywnym tygodniu. 🟡 ### Notatki Weekend z dziećmi spełnił swoją rolę – ładowanie baterii emocjonalnych i fizycznych. Od jutra powrót do rygoru. ### balans ciała i balans wyborów URL: https://www.fajne.life/2025-09-13/ Last updated: 2025-09-13T20:45:34.000Z ### Wnioski Dzień rodzinny, w którym kontrola ustąpiła pola relacjom. Typ dnia: regeneracyjny społecznie, przeciążony dietetycznie. Wpływ decyzji: neutralne. Trend: w porównaniu do poprzednich dni – więcej luzu, mniej dyscypliny. Ocena: 🟡 ### Notatki Czas z córkami – priorytet. Ten dzień pokazuje, że Twoja transformacja to nie tylko dieta i trening, ale też nauka balansu między relacjami a dyscypliną. ### paliwo pod trening i mądrą kolacja URL: https://www.fajne.life/2025-09-12/ Last updated: 2025-09-12T21:34:10.000Z ### Wnioski Typ dnia: treningowy, intensywny. Wpływ decyzji: wspierające. Trend vs wczoraj: więcej ruchu, równie dobre jedzenie, świadoma regeneracja. Ocena ogólna: 🟢. ### Notatki Punkt systemu: 1/1\. Dziś dowiozłeś całość: trening, jedzenie, kontrola nad zachciankami. Największy minus – cukier w porannych kawach, ale nie zdominował dnia. Jutro wyzwanie: pierwsza kawa bez cukru. ### Woda zamiast nawyku, taniec zamiast wymówek URL: https://www.fajne.life/2025-09-11/ Last updated: 2025-09-11T21:46:21.000Z ### Wnioski Typ dnia: aktywny z drobnym zjazdem wieczorem. Wpływ decyzji: w większości wspierające, wieczorem częściowo sabotujące. Trend vs wczoraj: + nowy nawyk i taniec, – wieczorne chrupanie. Status: 🟡 ### Notatki Plan na jutro: (1) bez wędlin/przetworzonych mięs przez cały dzień; (2) kuchnia zamknięta o 21:00; (3) „ratunek” przygotowany wcześniej (kefir + kiwi/hummus + warzywa). Bonus: kontynuuj kawę bez cukru; butelka #woda jako trigger przy telefonie. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6813-2/ Last updated: 2025-09-11T03:57:16.000Z najprościej sobie odjąć cierpienia nie zmieniając sytuację, ale zmieniając myślenie o tej sytuacji ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6808-2/ Last updated: 2025-09-11T03:48:35.000Z #dyskomfort jest sygnałem dla organizmu, że coś trzeba zmienić ### zjazd po obiedzie, mądra rezygnacja URL: https://www.fajne.life/2025-09-10/ Last updated: 2025-09-10T21:46:50.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony. Wpływ decyzji: mieszany (poranek wspierający, obiad sabotujący, wieczór korygujący). Trend vs wczoraj: mniejsza objętość, ale lepsza higiena wieczoru. 🟡 ### Notatki FoodNoms: dwa śniadna z kontrolą winogron; cięższy obiad; mini-posiłek białkowo-węglowodanowy przed planowanym tańcem; Inka wieczorem; suplementy (omega-3, kolagen, kreatyna, magnez). Obejrzałeś wideo edukacyjne o diecie i ograniczasz cukier w kawie — dobry kierunek. ### stefan uczy mnie jak jeść URL: https://www.fajne.life/stefan-uczy-mnie-jak-jesc/ Last updated: 2025-09-10T18:50:19.000Z ciekawa rozmowa ze stefanem. pomógł mi nie tylko zrozumieć dlaczego mam energetyczny zjazd wieczorem, ale też jak to (skutecznie!) naprawić. --- ja: obiad jadłem przed 14, o 16:30 byłem na godzinnym body balance, wcześniej zrobiłem sobie 20 min rozgrzewkę. a teraz (dochodzi 18) mam zjazd energetyczny. o 20:30 mam tańce, sam nie wiem czy iść, mam straszny spadek energii. od czego? jak to naprawić? stefan: > To, co opisujesz, składa się w bardzo logiczny obraz: > > Obiad (ok. 14:00) – kotlet mielony + frytki to posiłek ciężki, tłusty, wolno się trawi. Do tego duża porcja surowych warzyw (szpinak, cebula, ogórek) → sporo błonnika. Efekt: energia nie rośnie szybko, tylko powoli, a żołądek ma dużo pracy. Rozgrzewka + Body Balance (ok. 16:00–17:30) – godzina aktywności przy takim obiedzie to w zasadzie spalanie zapasów + dalsze obciążenie organizmu, który jeszcze trawi. Nie dostałeś szybkiego źródła energii przed treningiem → organizm „przejechał” na resztkach. Efekt 18:00 – zjazd energetyczny – to typowe, bo: tłuszcze z obiadu jeszcze się trawią, cukry proste z frytek i surówki dawno zeszły, zapasy glikogenu (w mięśniach i wątrobie) już mocno naruszone po 90 minutach ruchu, a Ty nie doładowałeś się po Body Balance. > > ⚡ Skąd ten spadek? > > – Prawdopodobnie hipoglikemia reaktywna (niski poziom cukru we krwi) + zmęczenie mięśni po treningu + ciężkostrawny obiad. > > ✅ Jak to naprawić (i jeszcze zdążyć na taniec o 20:30): > > Teraz (18:00–18:30) → szybki, lekki mini-posiłek regeneracyjny: banan albo kilka daktyli jogurt/skyr albo shake białkowy woda z elektrolitami → Celem jest szybkie podbicie cukru + lekkie białko. Przed tańcem (ok. 20:00) → mały boost energii: kawa/herbata matcha albo shot z kofeiną (jeśli tolerujesz) 1–2 kulki winogron, kawałek owocu albo batonik typu rice bar (łatwostrawny, węglowodany). Po tańcu → kolacja regeneracyjna: białko + trochę węgli (np. twaróg + owoce, ryż + warzywa + tofu/kurczak). > > 👉 Wniosek na przyszłość: > > Jeżeli masz dwa treningi tego samego dnia, obiad musi być bardziej zbilansowany: > > mniej smażonego i tłustego, więcej węglowodanów złożonych (ryż, kasza, makaron pełnoziarnisty), trochę białka, lekkie warzywa (nie tona surowych na raz). > > Chcesz, żebym rozpisał Ci teraz konkretny „plan dnia żywieniowego pod podwójny trening” (np. obiad → przekąska → trening → kolacja), żeby takie zjazdy już się nie powtarzały? za 25 min będę w domu. a w domu mam: \- 125 g jeżyn \- 150 g winogron \- mam pieczywo tostowe \- jakieś śledzie mam, łosoś \- chipsy 👿 \- coca colę zero 👻 \- tą surówkę z obiadu (mam składniki, mogę też dorobić) \- chleb żytni z maślanka \- jajka \- mleko owsiane \- mrożone maliny \- mango 2 szt. \- owsiankę \- kawę bezkofeinowa \- jakiś makaron z sosem co wybrać? jak tym zarządzić? jadę pociągiem do domu i spać mi się chce…. > Dobra, mamy mało czasu i trzeba to rozegrać strategicznie, żebyś dobił do tańca o 20:30 z energią, ale bez ciężkiego brzucha. Patrzę na Twoje zasoby i układam plan: > > 👉 Po powrocie do domu (\~18:30) > > Cel: szybkie podbicie energii, lekkie trawienie, trochę białka. > > ✅ Najlepsza opcja: > > 1 kromka chleba (tostowego albo żytniego, ale lekko podpieczona) z pastą białkową → np. jajko na szybko (ugotowane albo jajecznica z 1–2 jajek). Garść owoców: mango (połówka) albo jeżyny (ok. 100 g). Woda. > > ➡️ To da Ci szybkie cukry z owoców + trochę białka i nie zapcha Ci żołądka. > > 👉 Przed tańcem (\~20:00) > > Cel: szybki „boost” energii tuż przed zajęciami. > > ✅ Opcja turbo prosta: > > Kilka winogron (50–60 g, czyli kilka kulek) → szybkie cukry. Ewentualnie łyczek coli zero, jeśli chcesz pobudzić psychikę (nie energię, bo to bez cukru, ale daje sygnał „start”). > > 👉 Po tańcu (22:00+) > > Cel: regeneracja białkowo-węglowodanowa, ale już nie ciężka. > > ✅ Najlepsza opcja: > > owsianka na mleku owsianym z mrożonymi malinami + dodatkiem jajka (ugotowanego) albo łososia/śledzia (białko). Alternatywa: sałatka na bazie Twojej surówki + łosoś. > > 🚫 Unikaj teraz: > > Chipsów (olej + sól = dramat dla żołądka i senności). Makaronu z sosem (za ciężki na przedtaniec). Coli zero jako jedynego źródła energii (oszuka tylko mózg). > > ⚡ Krótko: > > 18:30 → lekki posiłek: pieczywo + jajko + owoc 20:00 → winogrona 22:00 → owsianka/łosoś z surówką > > Chcesz, żebym rozpisał Ci ten zestaw w wersji FoodNoms (żebyś mógł od razu wklepać wartości)? ok, to na początek mam zjeść to wszystko: • 1 kromka chleba (tostowego albo żytniego, ale lekko podpieczona) z pastą białkową → np. jajko na szybko (ugotowane albo jajecznica z 1–2 jajek). • Garść owoców: mango (połówka) albo jeżyny (ok. 100 g). • Woda? > Tak ✅ – dokładnie to! > > To jest najlepsze pierwsze paliwo na teraz, bo: > > kromka + jajko → białko i trochę węgli → sytość i regeneracja po Body Balance, mango albo jeżyny → szybki cukier + witaminy → podciągną energię do góry, woda → nawodnienie (bo przy spadku energii często też jesteś trochę odwodniony). > > To da Ci „ładowanie akumulatora” bez ciężkości w brzuchu, a o 20:00 winogrona zrobią szybki zapłon przed tańcem. > > 👉 Zrób to teraz po wejściu do domu, niczego nie komplikuj ani nie rozwlekaj. > > Chcesz żebym rozpisał Ci to śniadanko-regeneracyjne w wersji FoodNoms (z kaloriami i makro), żeby od razu to odklikać w aplikacji? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6802-2/ Last updated: 2025-09-10T11:40:13.000Z probuję wyrobić w sobie nowy nawyk, a nawet dwa: pierwszy polega na tym, abym zawsze miał butelkę wody pod ręką. i musi to być butelka, nie szklanka z wodą, czy jakiś dzbanek. chyba przez liczne treningi przyzwyczaiłem się do obecności butelki z wodą gdzieś koło mnie. i teraz chcę ten nawyk przenieść do „świata realnego” :) drugi nawyk, jaki próbuje w sobie zaszczepić polega na tym, by sięgać po tą butelkę z wodą za każdym razem jak „coś”. i pod „coś” podstawiam wszystko co podstępne, dziwne, zaplątane. a więc: - gdy zauważam, że mi się nudzi -> #woda - gdy sięgam po telefon i zapominam po co go wziąłem -> #woda - mam ochotę na coś słodkiego, słonego, ostrego -> #woda - jestem głodny -> #woda - poczuję się zmęczony w ciągu dnia -> #woda - chcę napić się kolejnej kawy -> #woda - idę na zakupy -> #woda - rano -> #woda - wieczorem -> #woda będzie z wodą trochę jak z [chodzeniem](https://www.fajne.life/moja-tajna-bron-na-wszystko-serio-na-wszystko/) :)) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6800-2/ Last updated: 2025-09-10T06:31:21.000Z #kawa z mlekiem owsianym, ale bez cukru, nie jest taka zła. może to jakoś się uda… ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6798-2/ Last updated: 2025-09-10T05:18:14.000Z filozofia „mniej wygodnie” opiera się na szukaniu komfortu w niekomfortowych warunkach ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6796-2/ Last updated: 2025-09-10T04:48:23.000Z zarąbiste (dla mnie) wideo. trafiłem na to szukając poprawy mojego żywienia. no kurczę, znalazłem. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6794-2/ Last updated: 2025-09-10T04:01:23.000Z nie spałem dziś dobrze. zegarek też to pokazał, tętno podwyższone. i jestem lekko zdołowany z tego powodu – ponieważ wydawało mi się, że zrobiłem wszystko W MIARĘ DOBRZE wieczorem poprzedniego dnia. fakt, naginam często zasady żywieniowe, szczególnie wieczorem – i to zdarzyło mi się też wczoraj, ale myślałem, że jakoś mi to ujdzie na sucho. a jednak nie. a więc nawet jedząc w miarę zdrowe rzeczy, muszę ciągle myśleć o porze, ilości, połączeniach. i musze jeszcze bardziej skupić się na tym co kupuję, co mam do jedzenia w domu, jakie pokusy na czają się za rogiem. i po raz kolejny muszę być stanowczy i podjąć jakieś drastyczne decyzje. wiem, że za miesiąc będę sobie wdzięczny za ich podjęcie, ale dziś nie bardzo mi się (jeszcze) chce z nimi męczyć. ### Taniec vs. kompensacja URL: https://www.fajne.life/2025-09-09/ Last updated: 2025-09-09T21:48:07.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony. Wpływ decyzji: treningi wspierające, żywienie wieczorem sabotujące. Trend vs wczoraj: więcej ruchu, gorsza kontrola nocy. Ocena ogólna: 🔴. ### Notatki Punkt krytyczny dnia to ‘po jazzie do snu’. Zabezpiecz go stałym zestawem potreningowym i regułą kuchnia-off 21:15\. Deser traktuj jako świadomą przyjemność planowaną, nie powód do kary. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6785-2/ Last updated: 2025-09-09T13:27:11.000Z jem sernik z owocami w nero cafe i mam wyrzuty sumienia. że cukier, że tłuszcze nasycone. czy tak powinno być? tak się powinienem czuć jedząc ciasto? tak. dokładnie tak. ### Walka wieczorna i maraton siłowni URL: https://www.fajne.life/2025-09-23/ Last updated: 2025-09-07T21:10:19.000Z ### Wnioski Dzień obciążony wysiłkiem, ale z silnymi decyzjami wspierającymi cel. Trend: większa świadomość wieczornych wyborów, mniej impulsów. Ocena ogólna: 🟢. ### Notatki Najważniejsze: definitywne odcięcie fast foodów i przemyślana kolacja. Nadal kluczowa jest praca nad snem i rytuałem końca dnia. ### wieczna walka, wieczorny głód, emocje i poszukiwanie rutyny URL: https://www.fajne.life/wieczorny-glod-emocje-i-poszukiwanie-rutyny/ Last updated: 2025-09-07T19:19:24.000Z https://open.spotify.com/episode/2UjFGs1cd9hCjIdRnP98P1?si=4bU5UVVVSwCIm6R3sixcDw wygląda na to, że chyba zawsze muszę z czymś walczyć, albo o coś walczyć, albo po prostu walczyć. i nie odpoczywam, po prostu się z czymś muszę męczyć. aktualnie moim największym zmartwieniem, walką, jest to, żeby uporządkować moje #wieczory, jeżeli chodzi o #jedzenie. czyli tak naprawdę walczę z jedzeniem, wieczornym jedzeniem. i to jest problem dla mnie, w mojej głowie to jest problem, ponieważ przeszkadza mi to w osiągnięciu pewnych innych celów mojego życia, mojej takiej codzienności. i walczę z tym, żeby po powrocie do domu, gdy jestem już zmęczony po wszystkich zajęciach, nie sięgać po złe rzeczy do jedzenia. w ciągu dnia również to jest mój cel, żeby ogólnie jeść zdrowo, dobrze, odpowiednio, ale te #wieczory są najgorsze. wracam do domu, wracam taki zmęczony już i szukam. szukam jedzenia, które mnie sam nie wiem, czy pocieszy, czy nagrodzi, czy zrekompensuje cały trud dnia, chociaż nie wiem, czy mogę nazwać moje codzienne #zajęcia trudem. jednak, gdy wracam do domu, to szukam w lodówce jakichś niezdrowych rzeczy. niezdrowych, to znaczy takich, których nie powinienem jeść, szczególnie wieczorem. i o ile udało mi się już wyleczyć z fast foodów, to jest dla mnie i tak dużym osiągnięciem, bo często jak wracałem do domu z wieczornych zajęć, to zajeżdżałem do mcdonalda, do maxa, do kfc, czy po kebaba. i to było zabójstwo dla mojego organizmu wieczorem. i z tego się wyleczyłem. wprawdzie jeszcze czasem jak wracam do domu wieczorem, to pojawia się pokusa: a może by skręcić tutaj, skręcić tam, kupić sobie coś gotowego do jedzenia i zjeść sobie w domu. ale to już jest coraz rzadziej, coraz lepiej udaje mi się z tym walczyć. no jednak, gdy już jestem w domu, nie zawsze wybieram to dobre jedzenie. i co ważniejsze, nawet jak wybiorę jakieś dobre jedzenie, to zazwyczaj ilość jest zbyt duża. a po tym też czasem pojawia się jakaś przekąska, nawet drobna, co tak naprawdę psuje cały mój dzień. wiem to, bo widzę to po sobie, ale też pomaga mi w tym sztuczna inteligencja, która codziennie podsumowuje mój dzień i zauważa #schematy, które się pojawiają każdego wieczora. podpowiada mi, co z tym zrobić, jak z tym walczyć. jak na razie mi się to nie udaje. nie udaje mi się wprowadzić tych drobnych rzeczy, które ona mi podpowiada. ale to dobrze, że mówi, że za każdym razem coś nowego próbuje podpowiedzieć, wrzucić jakąś poradę. i myślę, że powoli się przygotowuję do tego, żeby tę walkę podjąć tak na poważnie. sam fakt, że nagrywam to, że mówię o tym, że organizuję sobie #przestrzeń do tej walki, to już jest pierwszym krokiem do tego, żeby tę walkę wygrać. i ja wiem to, bo to jest taki mój schemat, który polega na tym, że wokół siebie organizuję wszystko, żeby mieć #przestrzeń na walkę i podjąć wyzwanie, że nie jadam niezdrowych rzeczy wieczorem, nie jadam zbyt dużo wieczorem. właściwie najlepiej by było, gdybym w ogóle nie jadał wieczorem, już po powrocie do domu z wieczornych zajęć. ale tutaj nie widzę w tej chwili możliwości, żeby to zrobić, ponieważ wracam zazwyczaj głodny. kończę zajęcia i jestem głodny, no i muszę coś zjeść. muszę, czy muszę? no właśnie, nad tym się muszę zastanowić przede wszystkim – czy ja muszę coś zjeść. być może lepiej się położyć głodnym i wstać rano i dopiero zjeść śniadanie. chociaż tutaj też mi chat gpt odradzał takie podejście, bo gdybym był głodny i spał, to ten sen nie byłby odpowiedni. no ale to muszę sobie przemyśleć i poukładać. może spróbować kilka razy tak zrobić i zobaczyć, czy to jednak jest dobre rozwiązanie. bo nie zawsze to, co chat gpt mi mówi, musi być dla mnie dobre. aczkolwiek pytam go w ten sposób i tak go zaprogramowałem, żeby kierował się tym, co dla mnie dobre, w kontekście moich celów. więc te odpowiedzi są zazwyczaj spersonalizowane pode mnie i staram się tak z nim rozmawiać, żeby kierował się też badaniami czy informacjami, które są potwierdzone przez źródła naukowe. więc tutaj jeszcze mam przestrzeń do zastanawiania się i badania, jak to zrobić, jak to rozegrać. w każdym razie, moja walka z jedzeniem trwa już od dawna. i nie mogę powiedzieć, że jestem już w połowie drogi, ale porzuciłem fast foody i to jest duży krok dla mnie. natomiast muszę jeszcze okiełznać moje wieczorne #zachcianki. ja wiem, że to jest związane z emocjami pewnie, po zajęciach, po ruchu, po wysiłku. to jest naturalna, biologiczna sprawa i muszę ją jakoś opanować. być może to nie jest kwestia tylko jedzenia, ale w ogóle w jakiś sposób zakończenia dnia, ustalenia harmonogramu wieczorów. liczę na to, że skończenie budowy mojej sali treningowej, tanecznej pomoże mi w tym. plan jest taki, żeby po powrocie do domu z zajęć, zamiast iść do domu, iść na salę – na salę, na której będę ćwiczyć, głównie tańczyć, ćwiczyć, ruszać się, więc będzie to miejsce, gdzie nie będę mógł robić innych rzeczy. i po wejściu na tę salę będę miał parę minut rozciągania, parę minut oddechu i być może to pozwoli mi zapanować nad emocjami, które pojawiają się wieczorem po powrocie do domu. więc taki moment oddechu wieczornego przed podejmowaniem trudnych decyzji związanych z kolacją. zobaczę, może to się sprawdzi. ale do tego myślę, że jeszcze potrzebuję tydzień, może dwa, żeby ta sala była w pełni gotowa. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6754-2/ Last updated: 2025-09-07T18:45:38.000Z mój nowy, duży #ipad to super sprawa. uwielbiam go i mega cieszę się, że go kupiłem. czasem tylko łapię się na tym, że trochę żałuję wyboru air’a zamiast pro… ale zaraz potem pytam siebie – po co mi właściwie pro? największą niedogodnością air’a jest brak face id. jest tylko touch id – i kurczę, chyba nie warto dopłacać do samej tej funkcji. touch id też działa w miarę spoko, da się zaakceptować. choć w ipadzie mini używa się go naturalniej – tam palec zawsze jest blisko przycisku. w dużym air, 13-calowym, ten ruch jest już mniej wygodny, bo iPada najczęściej mam w podstawce albo na kolanach, a nie w dłoni. za to klawiatura ekranowa i samo pisanie na dużym ipadzie – bajka. wygoda nieporównywalna. drugi minus air’a to tylko dwa głośniki (w pro są cztery). różnicę słychać, szczególnie w porównaniu z moim mniejszym pro. ale to też do zaakceptowania. ogólnie – świetny zakup. długo się wahałem, a teraz mam poczucie, że mogłem zdecydować się na niego wcześniej. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6752-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:05.000Z dobra, czas zacząć zabawę. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_0806.jpg) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6744-2/ Last updated: 2025-09-07T05:06:11.000Z nowy dzień. wczoraj spierdolilem na maksa. zjadłem kibelek kfc. nie żałuję tylko dlatego, że to pozwoliło mi podjąć decyzję: moja noga więcej nie stanie w mcdonaldzie, kfc, maxie czy kebabie. nigdy więcej. to definitywny koniec. dzisiaj nowy rozdział, kolejne nowe życie, jeszcze. radziej fajne!!! moje cele są dla mnie najważniejsze. zaczynam od śniadania: dwa tosty pełnoziarniste, pasta jajeczna, sałatka ze szpinaku, cebuli i oliwy z oliwek z octem jabłkowym, do tego zjadłem jeszcze 6 pomidorków koktajlowych. dawaj opierdziel za wczoraj i pochwalę za dzisiaj! > Dobrze, to będzie brutalnie i sprawiedliwie: > > 🪓 Opierdziel za wczoraj > > KFC, kebab, McDonald’s – to nie są „cheat meale”, to jest sabotowanie własnych celów. Wrzucanie śmiecia w miejsce, gdzie miało powstawać ciało tancerza. To tak, jakbyś po treningu poszedł spać w butach ubabranych błotem do czystej pościeli. Nie da się tego obronić. I nie chodzi o ten jeden kubełek – chodzi o to, że takie decyzje niszczą ciągłość. Raz, drugi, trzeci i znowu wracasz na początek gry. To ostatni raz, bo sam złożyłeś przysięgę – „nigdy więcej”. Teraz to test charakteru. > > 🏆 Pochwała za dzisiaj > > Śniadanie – mistrzostwo w prostocie. > > ✅ Pełnoziarniste tosty → energia wolno uwalniana, stabilny cukier. ✅ Pasta jajeczna → białko i tłuszcze na start. ✅ Szpinak, cebula, oliwa + ocet jabłkowy → błonnik, witaminy, zdrowe tłuszcze, reset dla jelit. ✅ 6 pomidorków koktajlowych → potas, witamina C, dodatkowy antyoksydant. > > To jest właśnie jedzenie wspierające twoją misję – czyste, energetyczne, proste. Tak ma wyglądać codzienność. > > 📌 Wnioski dla Ciebie: > > Wczoraj był moment słabości, ale przyniósł decyzję graniczną – i to jest wartość. Dzisiaj postawiłeś fundament nowego rozdziału. To śniadanie jest dokładnie tym, co buduje tancerza, a nie rozwala jego ciało od środka. > > 👉 Twoje hasło na dziś: „Nie fast food, tylko fast progress”. > > Chcesz, żebym rozpisał Ci FoodNoms wersję tego śniadania od razu do logowania? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6742-2/ Last updated: 2025-09-07T04:03:05.000Z dzisiaj idę pierwszy raz na nowe #zajęcia – les mills body pump. te najpopularniejsze z całej serii les mills. boję się. mega się boję. nie samych zajęć, tylko tego, że zakocham się w nich, tak samo, jak zakochałem się we wszystkich innych, na które kiedyś wybrałem się „pierwszy raz”. ### Komfortowe spodenki padły, Ty nie. Trening wygrany, dieta przegrana URL: https://www.fajne.life/2025-09-06/ Last updated: 2025-09-06T21:29:26.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony (ruchowo) z wieczornym sabotażem żywieniowym. Wpływ decyzji: trening wspierający, żywienie sabotujące. Trend vs wczoraj: ruch ↑, samokontrola jedzenia ↓. Ocena trendu: 🟡 – potencjał duży, ale musisz zamknąć wieczorny „port” na fast-food. ### Notatki 3 klucze na jutro: (1) Pakiet okołobasenowy przygotowany rano; (2) Kolacyjna kotwica: białko + warzywo, najpóźniej 20:30; (3) Protokół 20 min przed jakimkolwiek zamówieniem. Spodenki: plus – symboliczny reset komfortu, wykorzystaj to do małych „mniej wygodnie” codziennie. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6737-2/ Last updated: 2025-09-06T09:52:57.000Z stało się. moje ulubione spodenki, w których chodziłem na praktycznie każde zajęcia na siłowni, na rolki, czasem na tańce, takie prawdziwie ulubione – doczekały się dziury. takiej, która nie nadaje się do naprawienia. i jest to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć! te spodenki były moją strefą komfortu, ich zmiana spowoduje, że z tej strefy wyjdę. ba, już wychodzę. także od dwóch dni szaleję w innych spodenkach i… świat się nie zawalił. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6722-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:06.000Z próbuję czegoś nowego. podcast „mikro dziennik”. bez spiny, wielkiego planu, być może kolejny element autoterapii. z pewnością sposób na przełamanie pewnych barier. droga do uporządkowania. ➡️ [https://www.fajne.life/content/files/2026/08/rozciaganie-porownania-i-male-sukcesy-w-lekcjach-modern-jazzu.html](https://www.fajne.life/rozciaganie-porownania-i-male-sukcesy-w-lekcjach-modern-jazzu/) ### rozciąganie, porównania i małe sukcesy w lekcjach modern jazzu URL: https://www.fajne.life/rozciaganie-porownania-i-male-sukcesy-w-lekcjach-modern-jazzu/ Last updated: 2025-09-06T08:15:39.000Z https://open.spotify.com/episode/0gbcHmZmveGtgTnH3VZVTe?si=mqtC52eRS2634feX3g6TOA wczoraj miałem pierwsze #zajęcia z modern jazzu, z tańca, z eweliną, pierwsze po wakacjach. przez wakacje nie było tych zajęć. to były takie dosyć ważne dla mnie #zajęcia, ponieważ przez te 2, prawie 3 miesiące, pracowałem dużo i te #zajęcia z eweliną były takim testem dla mnie czy zmarnowałem ten czas wakacji, czy też nie – zrobiłem jakieś postępy? poprawiłem coś? czy też nic się nie zmieniło. cieszyłem się w ogóle bardzo, że te #zajęcia wracają, ponieważ @ewelina-kucko prowadzi ciężkie #zajęcia, ale bardzo fajne. i ich zaletą jest to, że ich struktura jest podobna zawsze i zarówno ćwiczenia podczas rozgrzewki, jak i techniki, powtarzają się bardzo często, ewentualnie skakują na poziom wyżej, ale baza jest podobna, to są te same rzeczy, więc fajnie można ćwiczyć podstawy i rozwijać jedną, daną umiejętność, ponieważ wiesz, że za tydzień będzie to samo, co najwyżej poziom wyżej. a z drugiej strony można też oglądać postępy i widzieć, robiąc setny raz to samo, na przykład, można zobaczyć, że wychodzi ci to lepiej, że coś się udaje, że coś się poprawiło. dlatego to są fajne #zajęcia, bardzo je lubię i cieszyłem się na powrót. co ważne, zmieniła się całkowicie grupa na tych #zajęciach. gdy w czerwcu #zajęcia się kończyły, było już tylko kilka osób. i teraz we wrześniu nikogo z tych osób nie było oprócz mnie. pojawiło się za to dużo nowych osób. to było ciekawe, ponieważ te osoby, które przyszły, nie były to osoby już początkujące, tylko raczej osoby, które tańczyły w większości, osoby młode, młode dziewczyny, które są i porozciągane, i już widać, że tańczyły, że mają już jakieś tam doświadczenie, chcą iść do przodu, więc było to też wyzwanie w pewnym stopniu dla mnie, gdy zobaczyłem co się dzieje, bo to jest tak, że gdy startują #zajęcia, że poziom tych zajęć jest bardzo podstawowy, i wtedy czuję się pewnie, dlatego że coś tam już umiem, znam podstawy i mogę z jednej strony sobie te podstawy też rozwijać, doszlifować pewne rzeczy, ale też czuję się na tyle pewnie, ponieważ już coś tam znam, już coś tam wiem. a przy moim porównywaniu się to jest dla mnie istotne, żeby gdzieś tam nie wypaść bardzo źle, co jest pewnie głupie, ale tak jest. i w dużej części już się z tego wyleczyłem, ale gdzieś tam jeszcze zawsze takie obawy i takie zerkanie pozostało i pewnie ze mną pozostanie, może mi się z tego kiedyś uda wyleczyć całkowicie. w każdym razie wczoraj nie było źle i bałem się troszkę tych zajęć, w pełnym stopniu, ponieważ wiedziałem, że to będzie taki sprawdzian, ale wyszedłem z tych zajęć z podniesioną głową i to jest dla mnie ważne, że widzę, że przez wakacje pracowałem. widziałem to sam, że pracowałem, że ten czas nie został zmarnowany. poprawiłem wiele, wiele elementów, które przed wakacjami mi przeszkadzały. oczywiście daleki jestem do tego jeszcze, żeby powiedzieć, że jest już taki poziom, jaki bym chciał, żeby był, i pewnie nigdy tego nie osiągnę, co nawet nie wiem, czy by było dobre, żeby to osiągnąć, bo zawsze trzeba dążyć do czegoś lepszego. chyba. w każdym razie widziałem, że było lepiej, że jest lepiej, i to były fajne #zajęcia. to były fajne #zajęcia. treningi z Eweliną są, tak jak już mówiłem, ciężkie i takie mocne. to nie są #zajęcia, gdzie ktoś cały czas ci mówi, że jest fajnie, jest dobrze, tylko to są #zajęcia typu: wyciągnij z siebie jeszcze więcej, popraw to i tamto. więc z jednej strony idealne dla mnie, z drugiej strony ciężkie, bo jednak trzeba zawsze cisnąć do przodu i poprawiać wiele elementów, więc jest to takie nastawienie na błędy, a właściwie na poprawki, na ciągłe poprawki i na ciągłe chodzenie do przodu. niektóre #zajęcia są takie, z niektórymi instruktorami, że instruktorzy mówią ci, że jest bardzo fajnie, jest dobrze, to jest twój poziom, możesz tak robić. tutaj tego nie ma, tutaj u @ewelina-kucko jest zazwyczaj tak, że popraw to, zrób to lepiej, tutaj ci źle wychodzi. no można nie mówić, że źle, ale to jakby, czuje się to podczas zajęć, że cały czas ciśniemy do tego, żeby było lepiej. i jak już wydaje ci się, że opanowałeś pewne elementy, no to @ewelina-kucko wprowadza kolejny poziom i się okazuje, że wow, jest trudno, jest mega ciężko i trzeba dawać radę. ale i tak jest super. fajne są te #zajęcia, cieszę się jeszcze raz, że wróciły. bałem się emocji, które będą po tych #zajęciach. emocji, które towarzyszą mi zawsze, gdy wracam do domu, gdy już jestem w domu. ta podróż do domu bywa ciężka, wczoraj była fajna. w domu pojawia się często, bo to #zajęcia są wieczorne, więc wracam gdy już, już jest ciemno, i w domu pojawia się często tutaj taka chęć trafienia sobie jakiejś nagrody albo pocieszenia się. o, to jest lepsze sformułowanie: pocieszenia się. i tutaj bardzo często to pocieszanie polegało na tym, żeby zjeść coś. i to zjeść coś oczywiście nie takiego dobrego dla mnie, więc nad tym elementem chciałem pracować, żeby to jedzenie nie było dla mnie nagrodą, pocieszeniem i takim uwolnieniem emocji. i to mi się wczoraj udało. muszę przyznać, że to mi się udało. bardzo mi się udało. bardzo się cieszę, że zapanowałem nad tymi emocjami, że mogłem się fajnie bawić podczas zajęć, uczyć się, bo na tych #zajęciach dużo bardzo się uczę. no i cóż, dzisiaj kolejny test, ponieważ ruszają kolejne #zajęcia, podobne jak te z eweliną, a mianowicie #zajęcia z dominiką, #zajęcia z modern jazzu również, ale trochę inne #zajęcia. tutaj boję się jeszcze bardziej, ponieważ @dominika-blezien jest zupełnie innym trenerem i z jednej strony też stawia na rozwój, ale lubi wyciągać z nas jeszcze więcej niż @ewelina-kucko . to znaczy @ewelina-kucko chyba bardziej uczy nas metodą małych kroków, takich zdecydowanych, ale jednak nie ogromnych. a @dominika-blezien lubi czasem pokazać nam, jak to powinno wszystko wyglądać i – może to jest tylko moje odczucie – ale pokazać nam czego nam jeszcze brakuje i do czego dążymy. co jest też fajne, ale emocjonalnie dla mnie jeszcze trudniejsze. więc dzisiejsze #zajęcia też będą dużym sprawdzianem. tutaj wiem, że nie jestem jeszcze aż tak przygotowany, aż tak rozciągnięty. @dominika-blezien bardzo stawia tutaj na takie rozciągnięcie i #zajęcia rozciągające, co mnie też bardzo cieszy, ale wiem, że tutaj jeszcze dużo pracy przede mną, chociaż biorąc pod uwagę właśnie wakacje i to jaki postęp zrobiłem, myślę, że może też nie będzie tak źle. stąd w ogóle te #zajęcia nie są po to, żeby było źle albo dobrze, tylko są po to, żeby była fajna zabawa i nauka. i to na pewno udaje mi się na nich osiągnąć. to nie zmienia faktu, że jestem człowiekiem, towarzyszą mi różne emocje i chcę nad nimi, może nie tyle panować, co chcę z nimi w zgodzie żyć. chcę, żeby mi pomagały, a nie przeszkadzały w życiu, więc stąd też te rozważania wszystkie i to poukładanie sobie rzeczy po jednych #zajęciach i przed drugimi. no ciekawy jestem, jak dzisiaj będzie, zobaczymy. to śmieszne, że przez te 3 lata #taniec stał się, nawet nie tak ważną częścią, bo chyba najważniejszą częścią mojego każdego dnia praktycznie, ponieważ jest go bardzo dużo w moim życiu i wszystko kręci się wokół niego. śmieszne. jeszcze 5 lat temu w życiu bym nie powiedział, że tak będzie, a jednak właśnie tak to wygląda. i to #taniec współczesny, jazz, modern jazz, rzeczy, które… no te pięć lat temu wydawały mi się nieosiągalne, po prostu to było nawet nie marzenie. to było na zasadzie „fajnie by było mieć inne życie”. no i kurde, mam to inne życie. ja pierniczę. ### Taniec 3h kontra nocny sabotaż URL: https://www.fajne.life/2025-09-05/ Last updated: 2025-09-05T21:36:26.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony (treningowo) z wieczornym sabotażem żywieniowym. Wpływ decyzji: rano i trening – wspierające, wieczór – sabotujący. Trend vs wczoraj: aktywność +, żywienie –. Ocena dnia: 🟡. ### Notatki 1) Zastępstwo dla kawy: testuj rytuał smakowy bez kofeiny – kawa zbożowa + cynamon/wanilia lub kakao ceremonialne 1/2 porcji na wodzie; alternatywnie „shot” korzenny: ciepła woda + imbir + cytryna + odrobina miodu. 2) System: dobra decyzja z Noteplan – mniej aplikacji = więcej konsekwencji. 3) Mikro-eksperyment jutra: zero chipsów/słodyczy po 21:00, przygotowana kolacja powrotna przed wyjściem na taniec. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6711-2/ Last updated: 2025-09-05T16:13:52.000Z zegarek krzyczy na mnie, że coś się mało ruszam dzisiaj, i żebym się wziął w garść to wciąż mam szansę trochę poprawić aktywność. tylko on jeszcze nie wie, że zaraz będzie trzy godziny tańca 😎 ### Posiłki pod kontrolą, ego pod testem URL: https://www.fajne.life/2025-09-04/ Last updated: 2025-09-04T21:05:02.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-treningowy. Wpływ decyzji: w większości wspierające; pojedynczy sabotaż (chipsy). Trend vs wczoraj: stabilny nastrój, lepsza kontrola jedzenia, mniejsza kompulsja. Status: 🟢 ### Notatki Kofeina do ograniczenia; skład ciała i waga idą w dobrą stronę. Rezygnacja z Noteplan upraszcza system. Rosnąca uwaga otoczenia – traktuj jak trening sceniczny: wejście, kontakt, wyjście. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6699-2/ Last updated: 2025-09-04T16:01:26.000Z wczoraj, na zajęciach z tańca współczesnego, tańczyliśmy do piosenki z Hannah Montana. kolejna taka zwariowana, dziewczęca choreografia do kolejnej piosenki, którą wszyscy zaznają na pamięć, a ja poznaję. sam nie wiem jak ja się wplątałem w te zajęcia i nie mam pojęcia jak się z nich wyplatać. i całe szczęście, bo są tak bardzo niewygodne, jak mi potrzebne. uwielbiam je, tak samo jak ich nienawidzę. https://open.spotify.com/track/6Z0F3Mqj7tq1CBZo5qMlUg?si=gU6UZtKDTWWKCixY\_pxHeA ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6697-2/ Last updated: 2025-09-04T13:32:46.000Z to najbardziej zajebista piosenka / niepiosenka Dawida. no uwielbiam ją 😊 (a moje dzieciaki nie). https://open.spotify.com/track/3Rvc8Qj0HPcj0spJOP7uF3?si=eZWC4yKJTkel9gRygIZjrA&context=spotify%3Aplaylist%3A7iafArKNcgPjuRqruR5cyC ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6695-2/ Last updated: 2025-09-04T13:11:52.000Z czym zastąpić kawę? moją ulubioną kawę z mlekiem owsianym i łyżeczką cukru? i nie chodzi mi o działanie pobudzające, tego akurat nienawidzę w kawie, szukam czegoś co zastąpi mi smak kawy, co będę mógł pić, jeść, robić (?) codziennie, bez przerwy, bez konsekwencji, bez skutków ubocznych, bez cukru, kofeiny. hmm… szukam więc nowego nałogu? ech. chyba znam odpowiedzi na moje pytania. i one wcale mi się nie będą podobały. przynajmniej na początku. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6693-2/ Last updated: 2025-09-04T07:21:40.000Z #Noteplan to wspaniała aplikacja, która spokojnie może – w pewnym zakresie – obsłużyć to, co buduję sobie, tworząc system fajne życie. przynajmniej w tej części związanej z prowadzeniem dziennika, notatkami, zadaniami, planowaniem itp. używanie jej jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. ale przyszedł moment, w którym muszę się z nią powoli żegnać. nie dlatego, że coś w niej mi nie pasuje, ale dlatego, że coraz śmielej korzystam z mojego własnego systemu i widzę, że coraz lepiej mi się z nim współpracuje. anulowałem więc dziś subskrypcję #Noteplan. z żalem, ale czas już chyba na taką decyzję. kolejne będą #Evernote (notatki firmowe) – pewnie jeszcze we wrześniu i #Ulysses – choć tu jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji. cieszę się ogromnie z tego uproszczenia całego mojego systemu. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6689-2/ Last updated: 2025-09-04T07:06:19.000Z nowy dzień. nastrój: mega. gotowość: jest! lekko zmęczony, więc poranek na spokojnie, bez ćwiczeń, z dziennikiem, oddechem, odpoczynkiem, podcastem. mega fajny poranek. cel dnia: zadbać o posiłki tak samo jak dbam o ćwiczenia. Stefan: > Pięknie to brzmi 🚀 – „zadbać o posiłki tak samo jak dbam o ćwiczenia” to cel, który naprawdę może ci dziś przewrócić układ sił w transformacji. > > 👉 Kilka obserwacji i korekt na ten dzień 72: > > Poranek na spokojnie: dobry wybór. Twoje ciało po wczorajszym maratonie (siłownia + jazz) wołało o taki reset. To jest regeneracja, nie lenistwo. Lekko zmęczony, ale z uśmiechem: to stan, w którym można złapać balans – zamiast pędzić, robisz głębsze fundamenty (dziennik, oddech, podcast). Cel dnia – jedzenie: do tej pory twój największy sabotażysta. Jeżeli dzisiaj faktycznie zadbasz o każdy posiłek, to będzie game-changer. > > 💡 Moja propozycja: > > Traktuj każdy posiłek jak trening – zapisz go, oceń, popraw. Wypróbuj zasadę: „minimum 1 posiłek → mistrzowski talerz” (kolor, białko, balans). Pytanie kontrolne: czy masz już plan na zakupy / gotowanie na dziś, czy będziemy reagować spontanicznie? ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6687-2/ Last updated: 2025-09-04T06:37:50.000Z muszę przyznać, że od początku tego roku moje życie, albo raczej zadowolenie z życia, znacząco się poprawiło. choć przecież i wcześniej było na całkiem wysokim poziomie. wpływ na to ma wiele rzeczy, ale jedną z ważniejszych, dzięki której całość tak ładnie się spina, jest miejsce, w którym mieszkam. chyba w końcu zniknęło poczucie tymczasowości i mam coś, na czym mogę budować stabilną przyszłość. fundament jest ważny, a ja chyba go odnalazłem. i choć wiem, że pewnie przyjdzie moment, w którym ten stan może się zmienić (albo ja zechcę go zmienić), to teraz cieszę się i delektuję moją sytuacją. ### Warszawa, treningi i głód na krawędzi URL: https://www.fajne.life/2025-09-03/ Last updated: 2025-09-03T21:49:41.000Z ### Wnioski Dzień regeneracyjno-treningowy, decyzje wspierające, trend wzrostowy. Świadomość rośnie, a ciało odpowiada. 🟢 ### Notatki Duży plus za dyscyplinę przy jedzeniu. Nowy iPad – narzędzie, które też wesprze w systemie. Pojawiło się sporo autorefleksji – od sylwetki po relacje. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6682-2/ Last updated: 2025-09-03T21:12:18.000Z #waga pokazuje ostatnio same miłe rzeczy. liczba kilogramów do przyjęcia, tłuszczyk prawie na minimum, mięśnie i nawodnienie prawie max, bmi w normie. mam nadzieję, że to dopiero początek, a nie koniec mojej drogi. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6680-2/ Last updated: 2025-09-03T20:53:25.000Z głodny jestem. jak to dobrze, że nie mam za wiele jedzenia w domu i jest już za późno aby coś zamówić albo gdzieś jechać po jedzenie. teraz jestem na etapie: kupiłbym sobie kebaba i oglądał serial w tv. na szczęście to się nie wydarzy. chyba. ### ostatnio na zajęciach na siłowni coś się zmieniło. analizuje to, zastanawiam się, pojawiają się nowe rzeczy dla mnie… URL: https://www.fajne.life/6673-2/ Last updated: 2025-09-03T20:39:36.000Z ostatnio na zajęciach na siłowni coś się zmieniło. analizuje to, zastanawiam się, pojawiają się nowe rzeczy dla mnie, których się nie spodziewałem. częściej niż wcześniej łapię wzrok kobiet, dostaję jakieś uśmiechy, których wcześniej nie było. czy to kwestia tego jak zmieniło się (albo raczej zmienia) moje ciało? odkrywam w takich sytuacjach jak niska jest moja pewność siebie w relacjach. i widzę też jak wiele szkody w mojej głowie zrobiło moje małżeństwo sprzed lat. ### w ogóle to super jest chodzić po warszawie o tej porze. dobrze, że wybrałem się bez samochodu! URL: https://www.fajne.life/6669-2/ Last updated: 2025-09-03T18:15:34.000Z w ogóle to super jest chodzić po warszawie o tej porze. dobrze, że wybrałem się bez samochodu! ### no dobra, mega się cieszę, że jadę sobie potańczyć… URL: https://www.fajne.life/6664-2/ Last updated: 2025-09-03T18:03:08.000Z no dobra, mega się cieszę, że jadę sobie potańczyć :) w autobusie siedziałem i przysypiałem, ale w tramwaju już sobie stałem, ruszałem się do muzyki i…. przyszła ochota :) ### mam nadzieję, że jak będę wracał z tańców, to będę zbyt… URL: https://www.fajne.life/6650-2/ Last updated: 2025-09-03T17:34:43.000Z mam nadzieję, że jak będę wracał z tańców, to będę zbyt zmęczony by zjeść – byłoby idealnie. mam też nadzieję, że jutro wstanę aby iść na 8 na body balance :) ### jadę na tańce. autobusem. ok czuję zmęczenie dziś. super uczucie… URL: https://www.fajne.life/6648-2/ Last updated: 2025-09-03T17:27:26.000Z jadę na tańce. autobusem. ok czuję zmęczenie dziś. super uczucie, zobaczymy jak będzie na tańcach. chciałem you can dance, to mam. kurczę, właśnie sobie to uświadomiłem, to dlatego tak zapieprzam na zajęciach, chodzę na wszystkie możliwe zajęcia z tańca, rozciągam się, ćwiczę – chciałem żyć jak te dzieciaki w you can dance. czuć zmęczenie z powodu dużej ilości treningów, ruchu, tańca. no i mam to. dokładnie to, co chciałem. i jest zarąbiście. ### do tej pory środy to był raczej mój dzień odpoczynku. dzisiaj – wręcz przeciwnie… URL: https://www.fajne.life/6646-2/ Last updated: 2025-09-03T16:39:11.000Z do tej pory środy to był raczej mój dzień odpoczynku. dzisiaj – wręcz przeciwnie. być może przegiąłem dziś z ćwiczeniami, dużo tego. nie czuję zmęczenia mięśni, ale czuję po prostu zmęczenie. choć może to być zwyczajnie efekt tego, że wróciłem po zajęciach do domu i mój organizm jest przyzwyczajony, że już idziemy spać. a tu jeszcze dziś dodatkowe tańce. no cóż, może to dobrze, taka zmiana rytmu. ### dzisiaj po zajęciach, żaneta powiedziała do mnie… URL: https://www.fajne.life/6643-2/ Last updated: 2025-09-03T16:22:58.000Z dzisiaj po zajęciach, @zaneta-rosinska powiedziała do mnie: > na prawdę nie dasz rady zrobić jaszczurki? przecież ty jesteś super rozciągnięty! hmn… zastanawiam się nad tym mocno. ok, przyznaję, na tle osób, które chodzą na siłownię, jestem nieźle rozciągnięty, przynajmniej w niektórych miejscach mojego ciała. ale dla mnie to mało! no dobra, doceniam pracę, jaką już wykonałem, ale co z tego, jak mega daleko mi do szpagatu jeszcze? ### w końcu kupiłem dużego ipada. a konkretnie wersję budżetową, czyli ipada air. URL: https://www.fajne.life/6641-2/ Last updated: 2025-09-03T12:31:26.000Z w końcu kupiłem dużego ipada. a konkretnie wersję budżetową, czyli ipada air. ### zastanawiam się, co takiego zrobiłem że ten dzień się udał… URL: https://www.fajne.life/6639-2/ Last updated: 2025-09-03T12:29:05.000Z zastanawiałem się gdzie dziś wyskoczyć na duży śniadanio-obiad z kolejną kawą, a zamiast tego zrobiłem sobie prawie dwugodzinną drzemkę. jaki to będzie miało wpływ na mój dzisiejszy dzień i #ćwiczenia? zobaczymy. ### uwielbiam rano wstać. ba, uwielbiam obudzić się w nocy… URL: https://www.fajne.life/6635-2/ Last updated: 2025-09-03T02:57:14.000Z uwielbiam #rano wstać. ba, uwielbiam obudzić się w nocy – kojarzy mi się to z zyskaniem ogromnej ilości dodatkowego czasu. oczywiście nie może się to odbywać kosztem snu – ten jest najważniejszy. więc muszę położyć się wcześniej, mieć dobry #sen i wstać w nocy – tak jest idealnie. ### zostałem potraktowany przez moją córkę chatem gpt! pokonała mnie moją własną bronią skubana… URL: https://www.fajne.life/6612-2/ Last updated: 2025-09-03T02:20:37.000Z zostałem potraktowany przez moją córkę chatem gpt! pokonała mnie moją własną bronią skubana. dałem jej zadanie do wykonania, miała coś napisać – tak w ramach przygotowań do wyboru szkoły średniej – a ona wynajęła do tego ai. w sumie: brawo córeczko! :) trochę dumny, ale trochę zamyślony – muszę się trochę przestawić w pracy z nią na inny tryb. ### Boss fight z KFC i wolnym wieczorem URL: https://www.fajne.life/2025-09-02/ Last updated: 2025-09-02T17:53:37.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony żywieniowo. Wpływ decyzji: mieszany – wspierające (ruch, rezygnacja z KFC), sabotujące (wieczorne dojadanie). Trend vs wczoraj: więcej kalorii, podobna lub większa aktywność. Sygnał sterujący na jutro: prostota i objętość warzyw przy kolacji. ### Notatki Psychologia: wczorajszy sen o roślinie bez ziemi to żywy obraz lęku przed zaniedbaniem „jednego elementu systemu”, który i tak jakoś trwa. Dziś tym elementem był wieczór: dzień stał dobrze (praca, trening), ale „korzenie” wieczornego rytuału nie dostały nowej ziemi (brak planu), więc wypełniłeś pustkę szybkim smakiem. To nie jest porażka – to mapa. Gdy czujesz, że plan się sypie (odwołane zajęcia), pierwsze pytanie brzmi: „Czym wypełnię tę godzinę zamiast jedzeniem?” ### Granice, głód i ratunek bez rogala URL: https://www.fajne.life/2025-09-01/ Last updated: 2025-09-01T20:27:41.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-przeciążony (mix). Wpływ decyzji: wspierające (trening, „kurczak zamiast rogala”) kontra sabotujące (tłuste, słone domknięcie + chipsy). Trend vs wczoraj: lepsza sprawczość decyzyjna, gorszy sen/kofeina. 🟡 ### Notatki Psychologia: wątek odwiązywania się od dzieci = więcej autonomii i miejsca na własny rytm; dzisiejszy sen i poranne kawy pokazują, że rytm jeszcze nieuszczelniony. Mikro-zasada na jutro: po 20:00 nic do chrupania; jeśli głód – tylko jogurt naturalny + warzywo. ### wczoraj przesadzaliśmy z córką roślinki w domu… URL: https://www.fajne.life/6608-2/ Last updated: 2025-09-01T01:12:54.000Z wczoraj przesadzaliśmy z córką roślinki w domu. i dzisiaj śniło mi się, że na jedną z nich zabrakło nowej ziemi a potem o niej zapomnieliśmy! co lepsze, została sama w pustej doniczce, bez ziemi, taki sterczący pionowo na korzeniu kikut rośliny. o dziwo, trzymała się całkiem nieźle! matko, co siedzi w mojej głowie to ja sam nie wiem. ### Weekend przygotowań i powrót do struktury URL: https://www.fajne.life/2025-08-31/ Last updated: 2025-08-31T19:26:21.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-aktywny. Wpływ decyzji: mieszany – wspierające (ruch, struktura) vs sabotujące (kofeina, deser nocny). Trend vs wczoraj: emocjonalnie stabilniej, energetycznie lepiej dzięki ruchowi – 🟡. Tak trzymaj z planem na wrzesień; jutro dociśnij higienę snu i odpuść kofeinę po 14:00. ### Notatki Sprzęt: rozważasz WHOOP – jeśli testujesz, zrób 14-dniową hipotezę (co ma mierzyć lepiej niż Apple Watch i jak decyzje podepniesz pod dane). Waga skakała dziś na pomiarach (73,50 → 72,05 kg) – zapisuj stałą porę i warunki, żeby odsiać szum. ### gdy trochę odwiązałem się od dzieciaków, gdy zrozumiałem, że… URL: https://www.fajne.life/6600-2/ Last updated: 2025-08-31T12:08:00.000Z gdy trochę odwiązałem się od dzieciaków, gdy zrozumiałem, że nie MUSIMY każdej chwili spędzać razem, że one mogą mieć swoje życie, a właściwie, że ja mogę mieć swoje życie – to moje weekendy stały się o wiele fajniejsze. dobrze, że one trochę podrosły i mają już trochę swoich zajęć. choć przypomina mi się, jak ja spędzałem sporo czasu w domu sam, w dużej części przed telewizorem, to teraz już nie widzę w tym nic bardzo złego. organizowałem sobie czas, na różne sposoby i widzę, że i moje dzieciaki organizują go sobie coraz lepiej. muszę im trochę pomagać i moderować ten czas, zabraniając na przykład siedzenia non-stop przed komputerem, czy telewizorem, ale ogólnie to jest fajnie. przynajmniej dla mnie. ### BodyBalance, plan i odzysk sterowności URL: https://www.fajne.life/2025-08-30/ Last updated: 2025-08-30T20:25:53.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjny • Wpływ decyzji: wspierające • Trend vs wczoraj: poprawa sterowności i nastroju mimo gorszego snu • 🟢. Klucz: rytuał ruchowy i plan tygodnia amortyzują skutki dietetycznych „wybryków”. Jutro dociśnij higienę wieczoru i światło dzienne. ### Notatki Punkty dnia: +1 (zrealizowałeś ruch, plan i sensowne posiłki). Zwróć uwagę na liczbę kaw z cukrem – dziś kilka porcji; od poniedziałku test: jedna słodzona, reszta bez (lub z mlekiem). Monitoruj, jak wpływa to na sen. ### zastanawiam się, co takiego zrobiłem że ten dzień się udał… URL: https://www.fajne.life/6593-2/ Last updated: 2025-08-30T20:22:01.000Z zastanawiam się, co takiego zrobiłem że ten dzień się udał, choć nie powinien. powinienem trzymać się tego schematu w każdym razie – sprawdził się. może w miarę dobre jedzenie, może sporo ruchu, choć bez siłowni. ### w sumie to był bardzo spoko dzień. rano wiele wskazywało na to, że tak nie będzie… URL: https://www.fajne.life/6589-2/ Last updated: 2025-08-30T18:51:32.000Z w sumie to był bardzo spoko dzień. rano wiele wskazywało na to, że tak nie będzie: krótki, przerywany sen, wczoraj zbyt duża kolacja, wieczorem zero ruchu, dzisiaj rano bez ćwiczeń – no zapowiadało się słabo. a jednak to był całkiem dobry dzień, z zakupami, rozmowami z dzieciakami, body balancem na koniec dnia. właśnie sobie wracam z zajęć, co ciekawe, pojechałem autobusem, więc mogę uwolnić sobie głowę, słuchać muzyki i pisać. dlaczego tak rzadko wybieram autobus? ### ok, po kilku dniach lekkiego szoku z powodu odkrycia zmian, jakie przyniesie ze sobą wrzesień… URL: https://www.fajne.life/6585-2/ Last updated: 2025-08-30T17:06:18.000Z ok, po kilku dniach lekkiego szoku z powodu odkrycia zmian, jakie przyniesie ze sobą wrzesień, chyba już jestem zadowolony, wręcz podekscytowany tym nowym. co się zmieniło? przeanalizowałem co i po co robię, i – co chyba ważniejsze – zrobiłem plan dalszych działań, plan najbliższych tygodni. to ostatnie sprawiło, że nie mogę się już doczekać poniedziałku i kolejnych dni. i tak, jedne rzeczy się kończą, inne wracają, a zaczynają też nowe, kurde, ale będzie fajnie! cały świecie, przybywam!!! :) ### wersja 2.4 – api bloga, wyszukiwarka, zgody rodo URL: https://www.fajne.life/wersja-2-4-api-bloga-wyszukiwarka-zgody-rodo/ Last updated: 2025-08-30T08:32:33.000Z ta aktualizacja to kolejny duży krok w budowie spójnego ekosystemu „fajne życie”. największą nowością jest wtyczka stałe api dnia – dzięki niej mój dziennik staje się dostępny nie tylko na blogu, ale także w postaci stałego, bezpiecznego api. to właśnie przez nie chat gpt może czytać moje wpisy i dane zdrowotne, analizować je, a nawet pomagać mi codziennie wyciągać wnioski. w połączeniu ze skrótami apple oznacza to błyskawiczne analizy – wystarczy jedno tąpnięcie albo komenda głosowa na iphonie, żeby otrzymać podsumowanie dnia, ocenę nastroju czy sugestie zmian. obok tego poprawiłem filtry dla jetpack newsletter i jetpack social, które pozwalają decydować, które treści wysyłają się mailem i do mediów społecznościowych – w końcu działa to tak, jak powinno. gotowa jest też pełna wtyczka zgód rodo (🍪), a także całkiem nowa wyszukiwarka fajne search – szybka, nowoczesna i spójna z całym systemem i dodatkiem jetpack search, choć już wiem, że czeka mnie tu jeszcze sporo pracy, aby działało to tak, jak chcę, aby działało. to ogromny krok – system „fajne życie” staje się coraz bardziej interaktywny i zintegrowany. ### dodane: - **Wtyczka: „fajne | Newsletter Filter”** - Filtr kategorii newslettera (panel: *Fajne Core → Newsletter Filter*) - Integracja z Jetpack Newsletter (hook `jetpack_published_post_flags`) – działa jako filtr decyzyjny, nie nadpisuje logiki Jetpacka - Ustawienia w kokpicie: włącznik, lista kategorii (checkboxy), integracja z menu Fajne Core - **Tryb ręcznego nadpisania**: metabox z checkboxem „Wymuś wysyłkę newslettera” - **Rozdzielenie sterowania Newsletter vs Social (Jetpack Social)** - Oddzielne włączniki i listy kategorii dla social mediów - Metabox: „Wymuś udostępnianie w mediach społecznościowych” - Hooki: `jetpack_social_auto_share_enabled`, `jetpack_social_auto_share_message` - **Wtyczka: „fajne | Zgody RODO”** (🍪) - Zależność od „fajne | Core”, rejestracja modułu, automatyczna inicjalizacja - Panel ustawień (4 sekcje): Ogólne, Banner, Kategorie, Google Consent Mode v2 - Frontend: banner + modal kategorii, AJAX zapisu zgód, integracja z Google Consent Mode v2 - Style (`frontend.css`, `admin.css`) i skrypty (`frontend.js`, `admin.js`) - Dokumentacja (`README.md`), czyszczenie przy odinstalowaniu (`uninstall.php`) - 5 kategorii ciasteczek, 3 style bannerów, 6 pozycji wyświetlania, pełna responsywność - API i eventy dla deweloperów - **Wtyczka: „fajne | Search”** - Osobny moduł, współpracuje z Jetpack Search (automatyczne wykrywanie + fallback do natywnego WP) - Globalne wyszukiwanie: posty, strony, mikrodziennik (CPT), changelog (CPT), tagi, kategorie - Interfejs lightbox: animacje, dark mode, filtry typów treści, ikony/oznaczenia wyników - Skrót klawiaturowy: `CMD-J` / `CTRL-J` - AJAX endpoint `fajne_search`, hook integracji z paskiem narzędzi (`fajne_toolbar_search`) - Struktura: osobne CSS/JS, dokumentacja i instrukcja instalacji - **Wtyczka: „fajne | Stałe API Dnia”** - Rejestracja w Fajne Core, panel ustawień, zarządzanie linkami - **Stałe linki API** z uprawnieniami: `public / patron / private` (endpoint: `/api-dnia/{link_id}/`) - Zbieranie i grupowanie danych per dzień (strefa Europe/Warsaw) - Wsparcie dla wielu typów treści (posty, mikro, zdrowie, posiłki, nastrój, aktywność) - Format wyjścia: **JSON** (kanoniczny) + opcjonalnie **Markdown** (`?format=markdown`) - Konwersja HTML → Markdown dla lepszej pracy z LLM - Bezpieczeństwo: unieważnianie linków, licznik zapytań, obsługa błędów ### usunięte: - Usunięto problematyczne hooki `jetpack_sync_before_enqueue_*` (konfliktowały z Jetpack Social) ### naprawione: - **Fajne | Auto Title** - Dodano obsługę automatycznych tytułów dla micro-wpisów publikowanych z aplikacji - **Komentarze i udostępnianie** - Przywrócono/uzupełniono możliwość komentowania micro-wpisów - Usunięto pole komentowania w sekcji „tego samego dnia” - Sekcje „Komentarze” i „Podaj dalej” przerobione w oparciu o **globalne skalowanie/stylowanie** - Dodatkowe poprawki UX sekcji „Podaj dalej” i „Skomentuj ten wpis” ### jak palisz papierosy albo pijesz codziennie alkohol to piwko, czy papierosek z rana nie robi wielkiej różnicy… URL: https://www.fajne.life/6570-2/ Last updated: 2025-08-30T08:20:22.000Z jak palisz papierosy albo pijesz codziennie #alkohol to piwko, czy papierosek z rana nie robi wielkiej różnicy w samopoczuciu. a przynajmniej nie zauważasz jej. ale gdy nie palisz, to każdy papieros odczuwasz jak najgorszą truciznę – tak to traktuje organizm i pokazuje to, nawet jeszcze długo po tym wypalonym papierosie, czy wypitym alkoholu. po co o tym wspominam? ponieważ od kilku tygodni jem o wiele zdrowiej niż wcześniej, praktycznie wyeliminowałem fast foody. a jednak przez ostatnie dwa dni pozwoliłem sobie na nieco cięższe kolacje. takie, które wcześniej były codziennością. i przedwczoraj był delikatny #kebab, wczoraj #pizza z dominosa. i dzisiaj jest tragedia w tym jak czuje się moje #ciało po tym gównianym jedzeniu. trzeba to przerwać i wrócić na właściwą ścieżkę. jak najszybciej. ### Między poczuciem opuszczenia a dumą ze swojego systemu URL: https://www.fajne.life/2025-08-29/ Last updated: 2025-08-29T18:26:30.000Z ### Wnioski Dzień przeciętny – balans między ogromnym progresem psychicznym i organizacyjnym a mocnym potknięciem żywieniowym. Typ dnia: rozchwiany. Decyzje częściowo wspierające (system, aktywność), częściowo sabotujące (pizza, chipsy, nocne jedzenie). Trend – krok w górę emocjonalnie vs wczoraj, ale w dół zdrowotnie. ### Notatki Powtarza się mechanizm: po silnych emocjach i poczuciu samotności przychodzi kompensacja jedzeniem. Z drugiej strony – jesteś dumny ze swojego systemu i to realny fundament. To dwie narracje, które musisz pogodzić. ### uwielbiam: mojego iphone’a 15 pro max URL: https://www.fajne.life/mojego-iphonea-15-pro-max/ Last updated: 2025-08-29T08:55:31.000Z mojego iphone’a 15 pro max ### uwielbiam: robić postępy. i dostrzegać je. dzięki temu wiem, że zmierzam w dobrym kierunku. URL: https://www.fajne.life/robic-postepy-i-dostrzegac-je/ Last updated: 2025-08-29T08:39:40.000Z robić postępy. i dostrzegać je. dzięki temu wiem, że zmierzam w dobrym kierunku. ### będę to powtarzał do wyrzygania, aż mi się utrwali i przestanę się dziwić: poranne zajęcia na siłowni robią mi dzień. za-każdym-razem! URL: https://www.fajne.life/bede-to-powtarzal-do-wyrzygania/ Last updated: 2025-08-29T07:35:16.000Z będę to powtarzał do wyrzygania, aż mi się utrwali i przestanę się dziwić: poranne zajęcia na siłowni robią mi dzień. za-każdym-razem! ### zastanawiam się nad wyprobowaniem Whoop – czegoś, co być może zastąpiłoby mi (albo uzupełniło) Apple Watch URL: https://www.fajne.life/zastanawiam-sie-nad-wyprobowaniem-whoop-czegos-co-byc-moze-zastapiloby-mi-albo-uzupelnilo-apple-watch/ Last updated: 2025-08-29T07:31:58.000Z zastanawiam się nad wyprobowaniem Whoop – czegoś, co być może zastąpiłoby mi (albo uzupełniło) Apple Watch ### mijający tydzień mocno mnie zaskoczył.. właściwie to zaskoczył mnie fakt, że zaraz (ZARAZ) zaczyna się wrzesień. spokojnie dryfowałem sobie przez letnie miesiące, a tu nagle: bach, koniec.... URL: https://www.fajne.life/mijajacy-tydzien-mocno-mnie-zasko/ Last updated: 2025-08-29T02:14:08.000Z mijający tydzień mocno mnie zaskoczył.. właściwie to zaskoczył mnie fakt, że zaraz (ZARAZ) zaczyna się wrzesień. spokojnie dryfowałem sobie przez letnie miesiące, a tu nagle: bach, koniec. zaraz jesień, świat dookoła się zmienia, zaczyna się nowy sezon. niby szykuję się na to od dawna, a jednak okazuje się, że nie jestem przygotowany. nadrobię. ### na blogu publikuję różne treści, część z nich jest dostępna publicznie, część idzie do mediów społecznościowych, część jest zamknięta tylko dla patronów z Patreona (te bardziej pryw... URL: https://www.fajne.life/na-blogu-publikuje-rozne-tresci/ Last updated: 2025-08-29T01:57:27.000Z na blogu publikuję różne treści, część z nich jest dostępna publicznie, część idzie do mediów społecznościowych, część jest zamknięta tylko dla patronów z Patreona (te bardziej prywatne wpisy dziennika, podsumowania, analizy z systemu), a niektóre są całkiem zamknięte dla innych (całkiem prywatne). mój blog, system fajne życie, ma być moim dziennikiem. miejscem na notatki, zadania, myśli, dane zdrowotne – moim centrum życia. ważnym elementem tego całego centrum jest ai, na chwilę obecną jest to chat gpt, który ma analizować wszystkie te dane i dawać mi wskazówki, porady, przypilnować jak trzeba, zauważyć powtarzające się mechanizmy, które mi przeszkadzają w życiu, pomóc z mini walczyć. aby mógł to robić, potrzebuje mieć dostęp do wszystkich danych z mojego „systemu” – również prywatnych i tych najbadziej prywatnych. dlatego stworzyłem api mojego bloga 😎 teraz jednym przyciskiem w moim iphonie mogę udostępnić cały mój dzień do analizy. no cóż, aktualny status: dumny. ### dzisiaj zaczyna się ostatni weekend tego roku. w poniedziałek startuje nowe. wszędzie. będzie to więc weekend przygotowań. fizycznych, psychicznych. URL: https://www.fajne.life/dzisiaj-zaczyna-sie-ostatni-weeken/ Last updated: 2025-08-29T01:01:23.000Z dzisiaj zaczyna się ostatni weekend tego roku. w poniedziałek startuje nowe. wszędzie. będzie to więc weekend przygotowań. fizycznych, psychicznych. ### zakup do domu żarówek philips zmieniających kolor (i kontrolowanych przez siri) to strzał w dziesiątkę. i okazało się że uwielbiam, UWIELBIAM, siedzieć w “czerwonym” domu. sam nie wiem dlaczego, ale ten kolor bardzo mi pasuje. URL: https://www.fajne.life/zakup-do-domu-zarowek-philips-zmi/ Last updated: 2025-08-29T00:58:53.000Z zakup do domu żarówek philips zmieniających kolor (i kontrolowanych przez siri) to strzał w dziesiątkę. i okazało się że uwielbiam, UWIELBIAM, siedzieć w “czerwonym” domu. sam nie wiem dlaczego, ale ten kolor bardzo mi pasuje. ### wczoraj po raz kolejny prawie kupiłem dużego (13") iPada. URL: https://www.fajne.life/wczoraj-po-raz-kolejny-prawie-kupilem-duzego-13-ipada/ Last updated: 2025-08-29T00:52:05.000Z wczoraj po raz kolejny prawie kupiłem dużego (13") iPada. ### obudziłem się nocy. trochę z mojej winy. no dobra, bardzo z mojej winy – mogłem nie jeść późno ciężkich rzeczy. w każdym razie, skoro już nie śpię... to wspaniale spędzę tę noc. cho... URL: https://www.fajne.life/obudzilem-sie-nocy-troche-z-mojej-winy-no-dobra-bardzo-z-mojej-winy-moglem-nie-jesc-pozno-ciezkich-rzeczy-w-kazdym-razie-skoro-juz-nie-spie-to-wspaniale-spedze-te-noc-choc-jutro-bed/ Last updated: 2025-08-29T00:33:26.000Z obudziłem się nocy. trochę z mojej winy. no dobra, bardzo z mojej winy – mogłem nie jeść późno ciężkich rzeczy. w każdym razie, skoro już nie śpię... to wspaniale spędzę tę noc. choć jutro będę niewyspany, to dziś się cieszę. ### Zmiana planu uruchamia stare schematy URL: https://www.fajne.life/2025-08-28/ Last updated: 2025-08-28T20:09:13.000Z ### Wnioski Typ dnia: wyniszczający. Wpływ decyzji: sabotujące. Trend vs wczoraj: w dół przez wieczorny wykolej. 🟥 ### Notatki Twoje wpisy („czasem jedna zmiana w planie dnia potrafi wszystko zburzyć…”, „czuję się zdradzony i opuszczony”) precyzyjnie wskazują rdzeń problemu: zależność od kotwic w grafiku. Zadanie na 7 dni: ćwicz PLAN B min. 2× — świadomie zastąp odwołane zajęcia jedną z dwóch gotowych sesji i odhacz to na liście. ### a może mógłbym nazwać moje emocje po imieniu? czuję się zdradzony i opuszczony. całkiem niesłusznie oczywiście, ale jednak tak się czuję. nie wiem dlaczego tak bardzo się nakręcam na te emocje, ale może jednak mam prawo tak się czuć? w końcu to tylko moje URL: https://www.fajne.life/a-moze-moglbym-nazwac-moje-emoc/ Last updated: 2025-08-28T17:00:24.000Z a może mógłbym nazwać moje emocje po imieniu? czuję się zdradzony i opuszczony. całkiem niesłusznie oczywiście, ale jednak tak się czuję. nie wiem dlaczego tak bardzo się nakręcam na te emocje, ale może jednak mam prawo tak się czuć? w końcu to tylko moje emocje, myśli, nie mam na nie bezpośredniego wpływu. dlaczego tak się czuję? ponieważ przy moim całym otwarciu na zmiany, nie przewidziałem, że zmienić się mogą rzeczy, których nie chciałem i nie planowałem zmieniać. w gruncie rzeczy wiem, że to dobrze że tak się dzieje, potrzebuję tych zmian, takich zmian. ale one sprawiają, że jeszcze bardziej (i ponownie) się izoluję, kolejny raz będę bał się przywiązać. ### uwielbiam: to, że jedną decyzją mogę zmienić wszystko w moim życiu. tyle razy, ile tylko zechcę. URL: https://www.fajne.life/to-ze-jedna-decyzja-moge-zmien/ Last updated: 2025-08-28T16:44:53.000Z to, że jedną decyzją mogę zmienić wszystko w moim życiu. tyle razy, ile tylko zechcę. ### czasem jedna zmiana w planie dnia potrafi wszystko zburzyć, całe napięcie. myślałem, że jestem przygotowany, wręcz otwarty na zmiany, a jednak nadal potrafią mnie one rozbić szybko i mocno jak kometa, która z ogromną siłą uderza w ziemię i niszczy wszystk URL: https://www.fajne.life/czasem-jedna-zmiana-w-planie-dnia-potrafi-wszystko-zburzyc-cale-napiecie/ Last updated: 2025-08-28T16:33:56.000Z czasem jedna zmiana w planie dnia potrafi wszystko zburzyć, całe napięcie. myślałem, że jestem przygotowany, wręcz otwarty na zmiany, a jednak nadal potrafią mnie one rozbić szybko i mocno jak kometa, która z ogromną siłą uderza w ziemię i niszczy wszystko dookoła. to wręcz zabawne, jak los lubi przypominać mi o moich własnych wartościach, wyborach. ostatecznie znowu zostaję sam. jaki jest więc sens przywiązywać się ponownie? ### wychodzę z domu. mam wolny wieczór. wziąłem ipada, czy idę popisać? a może to tylko wymówka by iść po kebaba? nie jadłem żadnego od tygodni, więcousin mnie aby dziś zrobić sobie taki durny dzień wyjątku. w sumie może kawa i pisanie na blogu trochę mnie ot URL: https://www.fajne.life/wychodze-z-domu-mam-wolny-wieczo/ Last updated: 2025-08-28T15:53:42.000Z wychodzę z domu. mam wolny wieczór. wziąłem ipada, czy idę popisać? a może to tylko wymówka by iść po kebaba? nie jadłem żadnego od tygodni, więcousin mnie aby dziś zrobić sobie taki durny dzień wyjątku. w sumie może kawa i pisanie na blogu trochę mnie otrzeźwi i odwiedzie od tej myśli. nie wziąłem komputera – celowo, by tylko pisać. z komputerem przecież tyle pokus. ### Lekkość zbudowana ciężką dyscypliną URL: https://www.fajne.life/2025-08-27/ Last updated: 2025-08-27T19:44:54.000Z ### Wnioski Dzień regeneracyjno-treningowy, dobrze zbilansowany. Największe zagrożenie: samozadowolenie po rekordzie wagi. System działa – ale właśnie dlatego nie wolno poluzować. Wyrzucasz z życia monotonię, kontrolujesz jedzenie, adaptujesz ciało do obciążeń. To moment, w którym możesz zacząć naprawdę budować przewagę. 🟢 ### Notatki Rekord wagi – 71,4 kg. Chipsy i pizza zostały w systemie opanowane, nie rozwaliły deficytu. Ruch różnorodny i dobrze tolerowany. ### uwielbiam: tańczyć 🩶 URL: https://www.fajne.life/tanczyc--f0-9f-a9-b6/ Last updated: 2025-08-27T13:11:17.000Z tańczyć 🩶 ### uwielbiam: ludzi, których spotykam na mojej drodze. każdy to inna historia, potrzeby, emocje, URL: https://www.fajne.life/ludzi-ktorych-spotykam-na-mojej-d/ Last updated: 2025-08-27T13:09:12.000Z ludzi, których spotykam na mojej drodze. każdy to inna historia, potrzeby, emocje, ### Cztery godziny sceny URL: https://www.fajne.life/2025-08-26/ Last updated: 2025-08-26T20:38:46.000Z ### Wnioski Dzień dobry, bo sport przykrył wszystkie słabości. Potknięcia w diecie nie były w stanie wymazać siły sceny i systematyczności. Typ dnia: przeciążony, ale wspierający. Trend lepszy niż poprzednie dni – ruch utrzymał ciągłość i dał mocny fundament. ### Notatki ◯ kup karmnik #leroy #zakupy ### kurczę, od wczoraj czuję się gorzej. sam nie wiem dlaczeg... URL: https://www.fajne.life/kurcze-od-wczoraj-czuje-sie-gorzej-sam-nie-wiem-dlaczeg/ Last updated: 2025-08-26T09:32:43.000Z kurczę, od wczoraj czuję się gorzej. sam nie wiem dlaczego, ale czuję jakąś różnicę. nie potrafię jeszcze dojść czy to efekt zmiany psychicznej wpływającej na fizyczny ość, czy odwrotnie: fizycznej, wpływającej na psychikę. a może czynniki zewnętrzne? zmieniająca się pogoda? faktem jest, że nie byłem n siłowni od niedzieli – ma to znaczenie? ### Dwa kroki w przód, jeden w tył, do przodu URL: https://www.fajne.life/2025-08-25/ Last updated: 2025-08-25T21:18:42.000Z ### Wnioski Dzień przeciążony: ruch mocny, głowa domknięta, ale jedzenie psuje linię. Kierunek dobry – utrzymaj mikro‑nawyki i dołóż wieczorny bieg jako kotwicę kolacji. ### Notatki Uwaga na lewe kolano – mobilizacja biodra/łydki i mięśnia czworogłowego; rozgrzewka obowiązkowa. ### żeby nie było za dobrze, to wpieprzyłem na sam koniec dni... URL: https://www.fajne.life/zeby-nie-bylo-za-dobrze-to-wpieprzylem-na-sam-koniec-dni/ Last updated: 2025-08-25T20:06:04.000Z żeby nie było za dobrze, to wpieprzyłem na sam koniec dnia 4 małe kandyzowane pomarańcze w czekoladzie 😁 ### podczas zajęć z modern jazzu poczułem dziś kłucie w lew... URL: https://www.fajne.life/podczas-zajec-z-modern-jazzu-poczulem-dzis-klucie-w-lew/ Last updated: 2025-08-25T20:00:32.000Z podczas zajęć z modern jazzu poczułem dziś kłucie w lewym kolanie. raczej nic strasznego. myślę, że to chwilowe, ale gdy to poczułem, uświadomiłem sobie, jak rzadko odczuwam podobny ból. pomimo ogromnej ilości zajęć, jakie mam, tak rzadko odczuwam ból. oczywiście nie liczę bólu rozciąganych i rosnących mięśni, ten jest przyjemny, oznacza rozwój. nawet gdy czuję, że zaraz rozwalą mi się kolana i cały się rozsypię na podłogę, gdy podczas body balance @zaneta-rosinska krzyczy: siła w nogach, lekkość w gorze (!!!), to wiem, że muszę to wytrzymać, że to proces i tak mam się w tej chwili czuć. a to dzisiaj – choć pewnie nie oznacza zbyt wiele – było jednak innym rodzajem bólu, nie oznaczał rozwoju. to było ciekawe znowu to poczuć. przypomniałem sobie, dlaczego prowadzę tryb życia, jaki prowadzę, dlaczego chodzę non stop na jakieś zajęcia, skaczę, kręcę się, rozciągam - właśnie po to, by nie było tego złego bólu. a potem pomyślałem, że pewnie tak muszą czuć się osoby w moim wieku, znajomi, którzy ciągle marudzą, że boli, kłuje, strzyka… ### zamiast Wszyscy kochają Rayomnda, leci dziś #fortepian z g... URL: https://www.fajne.life/zamiast-wszyscy-kochaja-rayomnda-leci-dzis-fortepian-z-g/ Last updated: 2025-08-25T19:42:13.000Z zamiast Wszyscy kochają Rayomnda, leci dziś #fortepian z głośników, zamiast ogromnej kolacji – pełnoziarnista tortilla z serem i peperoni (nie będę tego nazywał pizzą! nie brzmi dobrze 😁) – nawet takie dni, wieczory mogą zaprowadzić do dobrych rzeczy, lepszych nawyków. mialem jeszcze dziś wieczorem pobiegać, ale leje #deszcz. oczywiście mógłbym powiedzieć, że „trochę pada” zamiast „leje”, zacisnąć zęby i biegać, ale widocznie wybrałem, że to jeszcze nie będzie dzisiaj. wskoczy pewnie za to #książka, wieczorny #audiobook – Wednesday. ostatecznie ten, z pozoru słabszy dzień, kończę dobrze – przemyśleniami i bardzo poprawnym wieczorem. mogło być dużo gorzej, jest dobrze. ### dziwne dziś były zajęcia modern jazz. choć nie, zajęcia... URL: https://www.fajne.life/dziwne-dzis-byly-zajecia-modern-jazz-choc-nie-zajecia/ Last updated: 2025-08-25T19:19:15.000Z dziwne dziś były zajęcia modern jazz. choć nie, zajęcia były jak zawsze, ja byłem inny. mniej skupiony? może. mniej rozgrzany? pewnie też – nie byłem dziś na żadnych zajęciach przed tańcami, to z pewnością miało znaczenie. plus fakt, że jadłem cięższe rzeczy, drzemka wskoczyła też w środku dnia. w południe zastanawiałem się czy iść na jakiś zdrowy kręgosłup, porozciągać się trochę – zrezygnowałem, stwierdziłem że muszę popracować. mogłem iść, ostatecznie i tak zmarnowałem więcej czasu na drzemkę i inne odwlekania, niż by mi zajęły zajęcia. ale z drugiej strony, może i takie dni jak dzisiaj są potrzebne? ciężka że, melancholijne? one chyba też są elementem fajnego życia… ### mam ochotę na High School Musical. chyba namówię córki n... URL: https://www.fajne.life/mam-ochote-na-high-school-musical-chyba-namowie-corki-n/ Last updated: 2025-08-25T16:58:25.000Z mam ochotę na High School Musical. chyba namówię córki na weekendowe oglądanie :) ### mam wrażenie, że często robię dwa kroki do przodu, a pot... URL: https://www.fajne.life/mam-wrazenie-ze-czesto-robie-dwa-kroki-do-przodu-a-pot/ Last updated: 2025-08-25T16:25:38.000Z mam wrażenie, że często robię dwa kroki do przodu, a potem jeden w tył. i coraz częściej myślę, że to jest okej. że tak właśnie to musi wyglądać i tak właśnie to będzie wyglądać. i dotyczy to wielu obszarów mojego życia. zaczynając od diety, biegania, tańca, sportu, po wszystkie nawyki, plany i marzenia po drodze. ### porzucenie kapci, klapków w poruszaniu się po domu (jak i... URL: https://www.fajne.life/porzucenie-kapci-klapkow-w-poruszaniu-sie-po-domu-jak-i/ Last updated: 2025-08-25T08:11:05.000Z porzucenie kapci, klapków w poruszaniu się po domu (jak i po podwórku) okazało się większą zmianą w mojej codzienności, niż mogłem się spodziewać! niby nic takiego, a jednak ogromna różnica! to nadało właściwe każdemu mojemu ruchowi po domu bardziej aktywnego charakteru. przestałem „człapać”, zacząłem się poruszać. skala zmiany jest dla mnie dość dużym zaskoczeniem, nie spodziewałem się aż tak potężnej różnicy. jej, jak bardzo obudowujemy nasze ciała meblami, ubraniami, kosmetykami, akcesoriami, gadżetami, odchodząc od naturalności i… człowieczeństwa. ### mam za duże ubrania, szczególnie spodnie i spodenki. kurde... URL: https://www.fajne.life/mam-za-duze-ubrania-szczegolnie-spodnie-i-spodenki-kurde/ Last updated: 2025-08-25T07:37:31.000Z mam za duże ubrania, szczególnie spodnie i spodenki. kurde no. „zmniejszanie się” niesie za sobą konsekwencje… zakupy chyba będą konieczne. ### za każdym razem, gdy zakładam buty i wychodzę pobiegać,... URL: https://www.fajne.life/za-kazdym-razem-gdy-zakladam-buty-i-wychodze-pobiegac/ Last updated: 2025-08-25T07:07:28.000Z za każdym razem, gdy zakładam buty i wychodzę pobiegać, czuję się tak, jakbym znów zaczynał od nowa, od zera. bieganie wciąż nie jest jeszcze moją codziennością – psychicznie jestem daleki od tego, by traktować je jako stały element dnia. i właśnie nad tym chcę popracować w najbliższych tygodniach. sprobuję dołączyć krótkie biegi także do wieczornego rytuału, obok tych porannych. nawet symboliczne 500 metrów na koniec dnia mogą pomóc w budowaniu nawyku. dodatkowe korzyści: wieczorne bieganie powinno przełożyć się na lepszy sen, a jeśli przesunę je na czas przed kolacją, być może łatwiej będzie też podejmować lepsze wybory żywieniowe na zakończenie dnia – co zwykle bywa moim… no, powiedzmy, że słabszym punktem. pewnie nie będzie łatwo. ### po miesiącach, a nawet ostatnich kilku latach, dążenia do... URL: https://www.fajne.life/po-miesiacach-a-nawet-ostatnich-kilku-latach-dazenia-do/ Last updated: 2026-08-19T12:00:06.000Z po miesiącach, a nawet ostatnich kilku latach, dążenia do tego, by pracować więcej poza domem – czasem u klientów, czasem w kawiarni, czasem w pociągu – zmieniłem kierunek. o 180 stopni. czy ma to związek ze znalezieniem mojego [miejsca do życia](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/miejsce-do-zycia.html)? z pewnością. ### obudziłem się dzisiaj o 5 i było ciemno. pierwsze oznaki... URL: https://www.fajne.life/obudzilem-sie-dzisiaj-o-5-i-bylo-ciemno-pierwsze-oznaki/ Last updated: 2025-08-25T03:51:49.000Z obudziłem się dzisiaj o 5 i było ciemno. pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni… szkoda letniego ciepełka, ale #jesień, potem #zima – to zupełnie nowa przygoda. fajnie :) ### Świadomy kubełek i świadomy dzień po nim URL: https://www.fajne.life/2025-08-24/ Last updated: 2025-08-24T18:30:46.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-treningowy. Decyzje żywieniowe – mieszane, ale psychologicznie bardzo mocne: bez wyrzutów, z konsekwencją i spokojem. Trend: ruch idzie stabilnie w górę, dieta wymaga dalszych korekt. Ocena: 🟢/🟡 ### Notatki Kluczowe odkrycie: kubełek nie zburzył systemu, bo był decyzją świadomą. Najważniejsze – brak poczucia winy i pełna kontrola dnia następnego. To przykład, że 'fajne życie' to nie zakazy, tylko umiejętne zarządzanie wyborami. ### Dyscyplina zamiast pokusy URL: https://www.fajne.life/2025-08-22/ Last updated: 2025-08-22T17:10:07.000Z ### Wnioski Typ dnia: wspierający (trening + mądre hamowanie bodźców). Wpływ decyzji: wyraźnie wspierające. Trend vs wczoraj: odbudowa kontroli i energii. Status: 🟢. ### Notatki Dziennik: gotowość do migracji całego archiwum (2015→) do własnego systemu – ważny krok w konsolidacji tożsamości i danych. Narracja o maratonie kinowym redefiniuje „rozrywkę” jako potencjalny koszt dla ciała i głowy. ### Maraton, którego nie będzie URL: https://www.fajne.life/maraton-ktorego-nie-bedzie/ Last updated: 2025-08-22T16:50:00.000Z widziałem, że w Multikinie szykuje się niedługo maraton „Władcy Pierścieni”. Dwanaście godzin na sali kinowej. Epickie widowisko, wielki ekran, rozmach, obrazy, które wciągają i nie puszczają. Kiedyś byłbym zachwycony. Grzesiek sprzed lat kupiłby bilet bez chwili wahania, sprawdził repertuar, ceny, zarezerwował miejsce i szykował się na wielką przygodę. Ale dzisiejszy Grzesiek… już nie. Bo dwanaście godzin to nie tylko maraton filmowy. To dwanaście godzin siedzenia w jednej, nienaturalnej pozycji. Dwanaście godzin życia, których nie da się odzyskać. Dwanaście godzin pompowania emocji w sztuczny sposób – popcorn, nachos, cola, a na koniec pewnie jeszcze fast food. I kiedy to sobie poukładałem w głowie, nagle zrobiło mi się przykro. Nie dlatego, że nie pójdę. Nie dlatego, że coś mnie omija. Zrobiło mi się przykro na myśl o pełnej sali ludzi, którzy właśnie w ten sposób dołożą kolejną małą cegiełkę do bycia niesprawnym na starość. Tak po ludzku szkoda. Choć wiem, że nie dla każdego to codzienność, to dla wielu niestety właśnie tak. I mam świadomość, że czasem jeszcze ulegam pokusom, że zdarza mi się wybrać łatwe emocje, szybkie rozwiązania. Ale moja głowa coraz częściej już wie, że to nie jest nic atrakcyjnego. Głowę też trzeba trenować. Trenujcie ją. ### a na kolację pizza na tortilli pełnoziarnistej! jedno z mo... URL: https://www.fajne.life/a-na-kolacje-pizza-na-tortilli-pelnoziarnistej-jedno-z-mo/ Last updated: 2025-08-22T15:48:19.000Z a na kolację pizza na tortilli pełnoziarnistej! jedno z moich ulubionych dań (z resztą każdy, kto sprobuje docenia). i nawet @stefan nie będzie krzyczał w podsumowaniu :) ### o tak, podcast, spokojna kolacja, audiobook i błogi #sen. t... URL: https://www.fajne.life/o-tak-podcast-spokojna-kolacja-audiobook-i-blogi-sen-t/ Last updated: 2025-08-22T15:39:41.000Z o tak, podcast, spokojna kolacja, audiobook i błogi #sen. taki dzisiaj chcę mieć wieczór. samopogadamie o tym w dzienniku pomogło mi dojść do tej decyzji 🤝wcześniej tylko jeszcze muszę muchę w domu zabić. nie cierpię latających mi po domu much! ### łatwiej jest działać, gdy mam zaplanowany cały dzień, a... URL: https://www.fajne.life/latwiej-jest-dzialac-gdy-mam-zaplanowany-caly-dzien-a/ Last updated: 2025-08-22T15:25:18.000Z łatwiej jest działać, gdy mam zaplanowany cały dzień, aż po sam koniec. hmm… dopiero co chyba pisałem coś podobnego w dzienniku. właściwie to nie tyle zależy mi na zaplanowanym i poukładanym poranku – rano wolę mieć święty spokój, o tej porze bardzo ładnie wypełniam sobie czas. z porankami nie mam problemu. gorzej jest z popołudniami i wieczorami – w dni, w które nie mam lekcji tańca albo stałych zajęć na siłowni. tak jak dzisiaj. wtedy ciężko jest zapanować nad wieczorami. zaplanowałem sobie niby wyjcie na rolki, trochę jazdy podczas warsztatów rolkowych, ale… w sumie to myślę, że wcale nie chcę tam być. to znaczy z jednej strony chcę, ale chyba z niewłaściwych powodów. i rozsądek mi podpowiada, żeby lepiej nie iść. jednak ten sam rozsądek mówi mi, żebym uważał na alternatywy, ponieważ tu już pojawia się pokusa pojechania do / po kfc i włączenia sobie serialu w tv (a tak się składa, że dziś w apple tv+ pojawił się pierwszy odcinek nowego sezonu bardzo fajnego serialu Inwazja!). a ta rozsądna część mnie nie chce takich wieczorów. już nigdy. i choć wiem, że pewnie jeszcze nie raz się one zdarzą (kurna, nie lubię tak przegrywać, zanim jeszcze zacznę walkę!), to chcę aby zdarzały się one jak najrzadziej. mam wiec kilka w miarę atrakcyjnych opcji, do których potrzebuję jednak „zebrać się” trochę i wyjść z domu. a może by tak… nic dzisiaj nie zrobić…? dokończyć to, co robię, spokojnie sobie popisać jeszcze trochę w dzienniku, położyć się, posłuchać audiobooka i wcześniej (w końcu!) zasnąć. wyspać się. ### trochę mi się dzisiaj zebrało na wspominanie – zawsze t... URL: https://www.fajne.life/troche-mi-sie-dzisiaj-zebralo-na-wspominanie-zawsze-t/ Last updated: 2025-08-22T09:06:25.000Z trochę mi się dzisiaj zebrało na wspominanie – zawsze to fajny sposób, by trochę opóźnić pracę ;) w każdym razie przypomniałem sobie, jak pierwszy raz wybrałem się na zajęcia les mills core. nie było to tak dawno temu, raptem z 7, może 8 miesięcy temu, jakoś tak. było ciężko. co ja mówię, byłem w szoku, myślałem, że tam umrę na sali. a potem przez godzinę po zajęciach drugi raz umierałem. pamiętam jak drżałby mi mięśnie do wieczora. potem przez miesiąc unikałem tych zajęć. no trudny początek. dzisiaj te same zajęcia są… mega przyjemne. a po nich nie czuję się już jakbym umierał – przeciwnie, na nowo się rodzę, pełen życia, energii, siły. kurde, ale się pozmieniało. ależ drogę przeszedłem. weźcie próbujcie nowych rzeczy… ### sprawdzając dzisiaj od kiedy prowadzę dziennik (od kw... URL: https://www.fajne.life/sprawdzajac-dzisiaj-od-kiedy-prowadze-dziennik-od-kw/ Last updated: 2025-08-22T08:55:13.000Z sprawdzając dzisiaj od kiedy prowadzę dziennik (od kwietnia 2015 roku), zerknąłem po raz kolejny na mój pierwszy wpis. lubię go czytać, lubię wracać do tych początków, do słów, które lata temu pojawiły się w moim dzienniku. to one doprowadziły mnie do tego, kim jestem dziś. to wtedy, w 2015 roku, narodziłem się na nowo i napisałem na sam początek: > Podobno najtrudniejsze w zmianie siebie jest zacząć. A może zacząć jest najprościej, tylko wytrwać ciężko? Ciężko mi powiedzieć. Już kilka razy próbowałem i ani start nie był dobry (zadowalający) a i z wytrwaniem było ciężko. niby byłem wtedy jeszcze taki głupiutki, ale czasem mądrze gadałem ;) ### system fajne życie (od strony czytelnika wyglądający jak... URL: https://www.fajne.life/system-fajne-zycie-od-strony-czytelnika-wygladajacy-jak/ Last updated: 2025-08-22T08:49:23.000Z system fajne życie (od strony czytelnika wyglądający jak zwykły blog, na który każdy może wejść i sobie poczytać to, co publiczne) chyba jest gotowy na moje przenosiny z aplikacji noteplan. przynajmniej z częścią „dziennikową”. wydaje mi się, że mogę już zacząć migrować całe moje archiwum dzienników do „systemu”. Muszę do tego zbudować specjalny importer (nie będę przecież przenosił się ręcznie), ale nie powinno to być jakoś bardzo trudne. ciekawe, czy wpłynie to na wydajność całego „systemu„ – liczba wpisów zwiększy się z kilkuset (a więc cały mój blog z ostatnich kilku lat + 3-4 tygodnie wpisów dziennika, moje testy) do pewnie kilku tysięcy (uzupełnienie o mój dziennik od 2015 roku). niezły test dla „systemu”, jak i dla wydajności hostingu wordpress.com. ### czy jestem zadowolony z porannych zajęć? oczywiście! :) o... URL: https://www.fajne.life/czy-jestem-zadowolony-z-porannych-zajec-oczywiscie-o/ Last updated: 2025-08-22T08:36:41.000Z czy jestem zadowolony z porannych zajęć? oczywiście! :) od początku wiedziałem, że będzie super – ale dopiero „po”. i jest. dołożyłem do tego (les mills core) jeszcze godzinę jogi kręgosłupa – trochę ze względu na to, że obiecałem z kimś iść. ale to był świetny ruch, porozciągałem się jak trzeba. ### różnie podchodzę do zajęć na siłowni. bywa, że są on... URL: https://www.fajne.life/roznie-podchodze-do-zajec-na-silowni-bywa-ze-sa-on/ Last updated: 2025-08-22T05:10:01.000Z różnie podchodzę do zajęć na siłowni. bywa, że są one nagrodą, ogromną przyjemnością, zdarza się, że są po prostu formą spędzenia czasu, często są zwykłym krokiem w dążeniu do celu, takim normalnym punktem dnia. ale są też momenty, gdy zajęcia są pewnego rodzaju pokutą, albo raczej aktywnym działaniem w celu naprawienia czegoś np. niewłaściwej kolacji poprzedniego dnia. tak jak dzisiaj. i wiem, że każde z tych podejść jest mi potrzebne, każde równie ważne. wczoraj trochę nabroiłem i dzisiaj 7:30 czeka na mnie les mills core. okropnie mi się nie chce i jedyne co jest w stanie zmusić mnie dzisiaj do rannego wyjścia na zajęcia jest właśnie chęć, potrzeba naprawienia wczorajszego wieczoru. idę więc. zły, zaspany. ale idę, to najważniejsze. wyjdę zadowolony. ### dostałem zalecenie: „Wprowadzić 10 minut oddechu przed k... URL: https://www.fajne.life/dostalem-zalecenie-wprowadzic-10-minut-oddechu-przed-k/ Last updated: 2025-08-21T20:34:55.000Z dostałem zalecenie: „Wprowadzić 10 minut oddechu przed kolacją i ograniczyć dostępność słodyczy w domu.” trafne. ### Przeciążenie pod przykrywką URL: https://www.fajne.life/2025-08-21/ Last updated: 2025-08-21T20:29:05.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony. Decyzje: wspierające rano, sabotujące wieczorem. Trend: regres w stosunku do poprzednich dni, szczególnie w obszarze jedzenia. 🔴 ### Notatki Powtarza się schemat mocnych treningów i słabych wieczorów. Trzeba zabezpieczyć ostatnie godziny dnia. ### dobra, cofam, jednak opanowałem #jetpack #newsletter :) wsz... URL: https://www.fajne.life/dobra-cofam-jednak-opanowalem-jetpack-newsletter-wsz/ Last updated: 2025-08-21T08:27:06.000Z dobra, cofam, jednak opanowałem #jetpack #newsletter :) wszystko działa tak jak sobie to wymyśliłem – newsletter jest wysyłany do subskrybentów w momencie ustawienia odpowiedniej kategorii wpisu, a wszystko konfigurowalne w ustawieniach modułu, który napisałem (z pomocą ai). działa zarówno przez www, jak i api wordpressa, więc przez publikowanie z poziomu aplikacji na iphonie, ipadzie. mogę więc przywrócić newsletter na www! :) ### przejście na narzędzia #jetpack, od twórców wordpressa,... URL: https://www.fajne.life/przejscie-na-narzedzia-jetpack-od-tworcow-wordpressa/ Last updated: 2025-08-21T08:23:29.000Z przejście na narzędzia #jetpack, od twórców wordpressa, jak i na hosting od nich, było mega dobrą decyzją. ułatwiło mi to bardzo pracę nad blogiem. nie mogę jednak okiełznać wordpressowego newslettera, by działał tak jak chcę (co nie do końca jest zgodne z ideą działania dodatku jetpack newsletter). ale w końcu opanuję to. ### „siła w nogach, lekkość w górze” – za każdym... URL: https://www.fajne.life/sila-w-nogach-lekkosc-w-gorze-za-kazdym/ Last updated: 2025-08-21T08:11:23.000Z „siła w nogach, lekkość w górze” – za każdym razem gdy @zaneta-rosinska wypowiada te słowa podczas body balance, mam ochotę parsknąć śmiechem. ba, czasem mi się to zdarza. człowiek skupia się na tym, by z jednej strony nie rozpadły mu się kolana na milion części, z drugiej by nie stracić równowagi i się nie wywrócić, a z trzeciej, by utrzymać górę ciała na jakimś sensownym poziomie, a ta rzuca takie dowcipy. a już najbardziej absurdalny jest moment, gdy @zaneta-rosinska wypowiada tę swoją sentencję, a sama wychodzi z pozycji, którą akurat ćwiczymy, i w pełni luzu i komfortu popija sobie wodę, patrząc jednocześnie kogo by tu opieprzyć za to, że ma za mało ugięte jedno kolano i niewyprostowane drugie. jednak uwielbiam ją jako trenera – zawsze wyciska ze mnie więcej i jak już wydaje mi się, że osiągam stan: „dobrze! bardzo dobrze!”, to ona dokłada kolejny poziom do danego ćwiczenia i znowu jest: „ja prdl, tego się nie da utrzymać!”. no i jednak coraz częściej udaje mi się osiągnąć ten stan: „siła w nogach, lekkość w górze”. ### Ruch z maratonu, paliwo z kiosku URL: https://www.fajne.life/2025-08-20/ Last updated: 2025-08-20T21:18:34.000Z ### Wnioski Dzień obciążający. Trening świetny, ale paliwo i timing do poprawki. ### Notatki Protokół paliwowy na długie cardio: 40–60 g węgli 1–2 h przed, 20–30 g/h w trakcie, po 30–40 g białka + węgle. ### wczoraj byłem trzy razy na zajęciach na siłowni i na każ... URL: https://www.fajne.life/wczoraj-bylem-trzy-razy-na-zajeciach-na-silowni-i-na-kaz/ Last updated: 2025-08-20T13:33:40.000Z wczoraj byłem trzy razy na zajęciach na siłowni i na każdych z nich instruktorzy wymyślili że „dla odmiany weźmy sobie te wielkie piłki” (zmowa jakaś?!) i właśnie na nich ćwiczyliśmy. i za każdym razem były „brzuszki”. dużo brzuszków. potem, na dokładkę, @julka-piwonska również postanowiła wzmocnić nasze brzuszki na zajęciach „skoki i piruety”. oj dzisiaj czuję każdy „zrobiony brzuszek” :) idę to porozciągać ;) ### dlaczego ciągle potrzebujemy mieć "najlepsze", zamiast... URL: https://www.fajne.life/dlaczego-ciagle-potrzebujemy-miec-najlepsze-zamiast/ Last updated: 2025-08-20T12:24:54.000Z dlaczego ciągle potrzebujemy mieć "najlepsze", zamiast "wystarczające"? ### jednym z elementów systemu „fajne życie” – który od... URL: https://www.fajne.life/jednym-z-elementow-systemu-fajne-zycie-ktory-od/ Last updated: 2026-08-19T12:00:06.000Z jednym z elementów systemu „fajne życie” – który od dawna buduję, jest generowanie przez Stefana (chat gpt) podsumowania każdego mojego dnia. jest ono robione na podstawie mojego kalendarza, dziennika, wpisów na blogu, danych z apple watch, iphone’a, dziennika jedzenia, ćwiczeń… AI analizuje mnóstwo danych i generuje dla mnie podsumowanie. I teraz, co jest mega istotne, każde podsumowanie tworzone jest na podstawie powyższych danych, ale w oparciu o określone dla mnie cele – które zamykam w projekty (moduł mojego bloga). działa to na zasadzie [tematów](https://www.fajne.life/2023-rok/), które wybieram sobie pod koniec każdego roku. każde podsumowanie ma swoje określone moduły – które definiuję sobie przy tworzeniu projektu, a które uzupełnia mi Stefan na koniec każdego dnia. wszystko oczywiście ma dziać się w miarę (i coraz bardziej) automatycznie i funkcjonować w ramach mojego bloga – do tego dążę. podsumowania te udostępniam na blogu, ale w opcji tylko dla [patronów](https://www.patreon.com/fajnezycie?ref=fajne.life). wczorajsze podsumowanie wyszło mega dla mnie ładnie (nie często mam tak dobre dni, bywa, że dostaje niezłą zjebkę na koniec dnia), więc pomyślałem, że udostępnię je dla wszystkich. Także, jak macie ochotę – to zapraszam do przeglądania. https://www.fajne.life/content/files/2026/08/2025-08-19.html ### po wtorkowych maratonach zajęciowych, rozciąganiach, tańc... URL: https://www.fajne.life/po-wtorkowych-maratonach-zajeciowych-rozciaganiach-tanc/ Last updated: 2025-08-20T08:41:10.000Z po wtorkowych maratonach zajęciowych, rozciąganiach, tańcach, biegach… środy są zazwyczaj dość bolesne. mega fajne uczucie :))) ### największa przegrana URL: https://www.fajne.life/najwieksza-przegrana/ Last updated: 2025-08-20T07:32:11.000Z Dziś rano wpadłem w taki stan… rozmyślań. O tym całym „fajnym życiu”, o którym opowiadam, pokazuję, które przeżywam i którym – mniej lub bardziej – staram się zarażać. Bo przecież można wszystko pozmieniać. Naprawić. Ułożyć od nowa. Można żyć zdrowo, być szczęśliwym, podnieść swoje ciało i umysł z kolan. Można. Kurna, wystarczy chcieć. Bardzo chcieć. Część ludzi, których spotykam, daje się temu porwać. Przynajmniej trochę – tyle, by zakwestionować swoją dotychczasową codzienność. Zaczynają próbować, stawiać pierwsze kroki na tej trudnej drodze. Po cichu mówią: „wierzę ci, spróbuję”. I to jest mega fajna sprawa. Ale spora część – niestety – reaguje inaczej. „Niemożliwe”, „to nie dla mnie”, „już za późno”. I to jest dla mnie chyba najcięższe. Bo ja wiem – ja to naprawdę wiem – że jedyne, co stoi im na przeszkodzie, to własne przekonania. Tylko to. Z mojej perspektywy wygląda to trochę jak w tym starym powiedzeniu: „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Tylko że tu nie chodzi o uszy, tylko o całe życie. I właśnie to boli najbardziej. Ta świadomość, że ich największą przeszkodą jest myśl, że „się nie da”. Że ta myśl odbiera im szansę na długość, sprawność, radość. To jest dla mnie definicja największej przegranej. Jedynej przegranej. Bo najgorzej jest przestać wierzyć, że jeszcze można. Że jeszcze się da. Że jeszcze jest sens spróbować. Kiedyś – Ci „niektórzy” – zatrzymają się i dopiero wtedy, gdy faktycznie będzie już za późno, być może pomyślą: „mogło być inaczej”. I ta świadomość będzie bolała bardziej niż wszystkie ćwiczenia, pot, wyrzeczenia i próby, które dzisiaj wydają im się nie do udźwignięcia. Dla mnie to ogromny smutek – ponieważ ich porażkę muszę przeżywać tu i teraz. Świadomość w tym przypadku staje się ogromnym ciężarem. ### Lekcja szyi, lekkość wagi i maraton ruchu URL: https://www.fajne.life/2025-08-19/ Last updated: 2025-08-19T21:52:42.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony, ale z pełną kontrolą i radością. Decyzje wspierające, trend wzrostowy – dzień mistrzowski. 🟢 ### Notatki Waga spadła poniżej 72 kg – 15 kg mniej od początku drogi. To kamień milowy. Dodatkowo pojawia się praca nad detalami technicznymi w tańcu i relacje na zajęciach, które dodają lekkości całej przemianie. ### mam ochotę pograć w siatkówkę, dawno tego nie robiłem a... URL: https://www.fajne.life/mam-ochote-pograc-w-siatkowke-dawno-tego-nie-robilem-a/ Last updated: 2025-08-19T16:09:37.000Z mam ochotę pograć w siatkówkę, dawno tego nie robiłem a to super gra. może w zdroficie uruchomią takie zajęcia :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/natalia_instruktor-do-ktorej-chodze-ostatnio-na-zajecia/ Last updated: 2025-08-19T09:05:41.000Z hmm, @natalia-krzeminska , do której chodzę ostatnio na zajęcia na siłowni, nazywa mnie na zajęciach „grześ” i jednoczenie podczas każdych zajęć dopowiada: „o, zobaczcie jak grześ robi to ćwiczenie” albo „tą trudniejszą wersję pewnie wykona tylko grześ”. i potem cała grupa często się śmieje: „no tak, grześ to da radę, ale to nie dla nas”. co ta @natalia-krzeminska ze mnie zrobiła :) oficjalnie: foch. nieoficjalnie: fajnie, miło, lubię to :)) ### dobra, wróciłem z biegania i zajęć na siłowni. pomyśla... URL: https://www.fajne.life/dobra-wrocilem-z-biegania-i-zajec-na-silowni-pomysla/ Last updated: 2025-08-19T08:17:18.000Z dobra, wróciłem z biegania i zajęć na siłowni. pomyślałem: a może wskoczę jeszcze raz wagę? no i stało się, 71,9 ! :) a więc schudłem już ponad 15 kg. może nie powinienem aż tak się zafiksowywać na punkcie tych cyferek, ale… one motywują. także będę! ### „nie usztywniaj szyi” – tak wczoraj usłyszałem na za... URL: https://www.fajne.life/nie-usztywniaj-szyi-tak-wczoraj-uslyszalem-na-za/ Last updated: 2025-08-19T07:03:43.000Z „nie usztywniaj szyi” – tak wczoraj usłyszałem na zajęciach. no to dziś pracuję nad tym. trudniejsze, niż może się wydawać. spinaj całe ciało, ale kurna, nie usztywniaj szyi. ### zbliżam się do przekroczenia kolejnej granicy – 72 kg na... URL: https://www.fajne.life/zblizam-sie-do-przekroczenia-kolejnej-granicy-72-kg-na/ Last updated: 2025-08-19T04:34:54.000Z zbliżam się do przekroczenia kolejnej granicy – 72 kg na wadze. ależ tempa to nabrało, niesamowite. od lat próbuję schudnąć – i po części to się udało, porzuciłem w końcu ponad 10 kilo przez ostatnie kilka lat, głównie dzięki ruchowi, intensywnym treningom. jednak mam wrażenie, że dopiero w ostatnich 3 miesiącach (w których odjąłem kolejne 5 kg) znalazłem ten prawdziwy sposób na schudnięcie. i okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne. ### Skurcze, taniec i chipsy na koniec URL: https://www.fajne.life/2025-08-18/ Last updated: 2025-08-18T20:51:28.000Z ### Wnioski Typ dnia: przeciążony. Wpływ decyzji: mieszane – taniec i aktywność wspierające, chipsy sabotujące. Trend: progres w tańcu, regres w diecie. 🟡 ### Notatki ◯ zrób aby newsletter wysyłał się wtyki do ludzi gdy zaznaczona kategoria 'newsletter' ◯ popraw ◯ kup dwie żarówki Philips Wiz #zakupy #leroy #elektro ### trochę dzisiaj pomyślałem i wprowadzam nowość: spanie p... URL: https://www.fajne.life/troche-dzisiaj-pomyslalem-i-wprowadzam-nowosc-spanie-p/ Last updated: 2025-08-18T20:47:25.000Z trochę dzisiaj pomyślałem i wprowadzam nowość: spanie przy otwartym oknie. dzisiaj jednym, najdalszym. idziemy jednak w kierunku wszystkich. zobaczymy czy noc będzie lepsza. ### gdy na zajęciach (z tańca) pojawia się nowa osoba, częst... URL: https://www.fajne.life/gdy-na-zajeciach-z-tanca-pojawia-sie-nowa-osoba-czest/ Last updated: 2025-08-18T20:44:58.000Z gdy na zajęciach (z tańca) pojawia się nowa osoba, często instruktorzy pytają, czy ta osoba ma jakieś doświadczenie, co robiła, czy i gdzie tańczyła – w sumie normalne, znając grupę można dostosować pod nią poziom zajęć. i to zawsze takie zabawne, gdy przychodzi taka nowa osoba ze „sporym doświadczeniem, lekcjami za granicą, kilkoma występami na koncie” (tak opowiada), a potem podczas zajęć…. okazuje się że totalnie, ale to totalnie nic nie umie. ja nie wiem jaki jest cel takiego przechwalania się, to ma komuś zaimponować? przecież to nie zadziała na niczyją korzyść, a osobie, która przed chwilą opowiadała o tak bogatym doświadczeniu, chyba za kilka chwil zrobi się trochę głupio… ### idę odmienić czyjeś życie. za każdym razem to mega... URL: https://www.fajne.life/ide-odmienic-czyjes-zycie-za-kazdym-razem-to-mega/ Last updated: 2025-08-18T13:28:18.000Z idę odmienić czyjeś życie. za każdym razem to mega zajebiste uczucie. ### śniła mi się dzisiaj zima. to znaczy mój cały sen – d... URL: https://www.fajne.life/snila-mi-sie-dzisiaj-zima-to-znaczy-moj-caly-sen-d/ Last updated: 2025-08-18T11:02:51.000Z śniła mi się dzisiaj zima. to znaczy mój cały sen – dość wielowątkowy – dział się zimą i zapamiętałem że dookoła mnie było zimno, choć akurat samego zimna nie czułem. zastanawiam się skąd taki sen, co zrobiłem, że akurat to mi się śniło? co mi mówi moje ciało? ciekawe, czy ludzie będą kiedyś w stanie na podstawie snów, czytać coś więcej z tego co się dzieje w naszym organizmie. ### tak w ogóle, to właśnie sobie uświadomiłem, że wczoraj... URL: https://www.fajne.life/tak-w-ogole-to-wlasnie-sobie-uswiadomilem-ze-wczoraj/ Last updated: 2025-08-18T07:44:52.000Z tak w ogóle, to właśnie sobie uświadomiłem, że wczoraj, przez calutki dzień, usiadłem tylko na 10 minut – jechałem samochodem dwa razy po 5 minut. i to tyle. spędziłem w kuchni ponad 10 godzin i nie usiadłem nawet na sekundę. kiedyś – marudziłbym z bólu nóg. dzisiaj – nic. moje nogi nawet nie odczuły wczorajszego dnia. super sprawa. ### zjadam śniadanie (tosty pełnoziarniste ze świeżym łosos... URL: https://www.fajne.life/zjadam-sniadanie-tosty-pelnoziarniste-ze-swiezym-losos/ Last updated: 2025-08-18T07:19:45.000Z zjadam śniadanie (tosty pełnoziarniste ze świeżym łososiem, szczypiorkiem i odrobin musztardy), omawiam ze Stefanem co zjadłem, śniadanie na 8,5 pkt., dostaję feedback (między innymi): > Brakuje elementu tłuszczu stabilizującego (np. odrobiny awokado albo oliwy z oliwek), żeby posiłek nie był zbyt szybki w metabolizmie. dojadam więc 1/4 awokado – akurat mam. aktualizacja oceny do 9,5 pkt., kolejny feedback: > Jakbyś dorzucił jeszcze plaster pomidora albo kilka liści rukoli, to masz absolutnie wzorcowy talerz – bogaty wizualnie i odżywczo. Dojadam więc garść świeżego szpinaku. Aktualizacją oceny: 10 pkt. Feedback: > Masz śniadanie kompletne, zbilansowane i lekkie – idealne pod aktywny dzień i trening. Wszystko się zgadza: makro, mikro, objętość, smak i wygląd. To jest śniadanie w stylu tancerza: lekkie, eleganckie, a jednocześnie mocno odżywcze. 🔥 Jem zdrowo, uczę się co i jak (i kiedy!) jeść. I to działa. ### dobra, wynoszę z domu małą ławę – chyba ostatni eleme... URL: https://www.fajne.life/dobra-wynosze-z-domu-mala-lawe-chyba-ostatni-eleme/ Last updated: 2025-08-18T07:03:45.000Z dobra, wynoszę z domu małą ławę – chyba ostatni element zaśmiecający moją podłogę i sprawiający, że raz na długi czas zdarza(ło) mi się jeszcze zjeść coś „przy serialu”. teraz na podłodze w domu zostanę właściwie tylko… ja. ### pozbycie się klapków z domu, wyeliminowanie ich z poruszan... URL: https://www.fajne.life/pozbycie-sie-klapkow-z-domu-wyeliminowanie-ich-z-poruszan/ Last updated: 2026-08-19T12:00:07.000Z pozbycie się klapków z domu, wyeliminowanie ich z poruszania się po domu, to był (kolejny) strzał w dziesiątkę, drobna zmiana, która przynosi mega efekty. zacząłem zwracać uwagę na to, jak stawiam stopę, praktycznie przy każdym kroku, czuję, że pracuję nad tym – super ważny punkt. przestałem też wlec się po domu, zacząłem prawdziwie chodzić, praktycznie poruszam się tanecznym krokiem. no i czuję o wiele większy kontakt z podłogą, taki biologiczny kontakt– nie do końca wiem, jak to wytłumaczyć, ale tak właśnie czuję. miałem początkowo opory związane z chodzeniem tak poza domem, po podwórku, ale i to okazało się świetnym ruchem i – o dziwo – bardzo przyjemnym. minęło chyba raptem kilkanaście dni, a ja czuję tak dużą różnicę. kolejny punkt potwierdzający słuszność [filozofii mniej wygodnie](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/mniej-wygodnie.html). ### Dzisiaj był dziwny dzień. Właściwie to nie był dziwny,... URL: https://www.fajne.life/dzisiaj-byl-dziwny-dzien-wlasciwie-to-nie-byl-dziwny/ Last updated: 2025-08-17T18:21:00.000Z Dzisiaj był dziwny dzień. Właściwie to nie był dziwny, po prostu był inny niż zwykle, ale był bardzo fajny. Przez 8 godzin gotowałem dla kogoś, w czyjejś kuchni, tak jakby to była moja praca. Przez cały dzień, właściwie nawet na sekundę nie usiadłem – i, chyba mogę powiedzieć „o dziwo!”, nie miałem ochoty usiąść. Muszę przyznać, że było super, bardzo mi się to podobało. Wszyscy byli zachwyceni, to też mi się oczywiście podobało. I #gotowanie (jak i w ogóle cały dzień przygotowywań) – praca w kuchni była naprawdę mega fajna. Super mi się przy tym pracowało, super mi się to robiło. Nie byłem na żadnych zajęciach dzisiaj, nie zdążyłbym. Ale nie było źle na pewno jeżeli chodzi o #ruch, bo trochę się dzisiaj poruszałem, cały dzień stałem w kuchni. I też co ważne, jadłem dzisiaj cały dzień całkiem nieźle, trochę sushi zjadłem, ale raczej z mniejszą ilością ryżu. Raczej ryby, zupa miso, jadłem krewetki gotowane i takie tego typu rzeczy. Był kawałek ciasta – bezy. Zjadłem też jedną pizzę na tortilli pełnoziarnistej. No i to wszystko co dzisiaj w sumie zjadłem. ### Gotowanie jak praca URL: https://www.fajne.life/2025-08-17/ Last updated: 2025-08-17T08:15:49.000Z ### Wnioski Typ dnia: pracowity, nietypowy, inspirujący. Decyzje wspierające rozwój – eksploracja innej roli niż zwykle. Trend: stabilny, z wyraźnym odejściem od schematu. 🟡 ### Notatki Pierwszy posiłek dopiero po 14:00 – to zmieniło rytm dnia. Jedzenie: dużo białka (ryby, krewetki), niewiele ryżu, trochę słodyczy. Dzień można zaliczyć jako udany eksperyment życiowy. ### wersja 2.3 – Moduł Kalendarza 🎉 URL: https://www.fajne.life/wersja-2-3-modul-kalendarza--f0-9f-8e-89/ Last updated: 2025-08-16T18:40:19.000Z ### dodane: - **Nowa wtyczka: „fajne | kalendarz”** - Pełna integracja z systemem *Fajne życie* - **Struktura wtyczki** - Główny plik `fajne-kalendarz.php` zgodny ze specyfikacją *fajne-core* - Plik `module-hook.php` do rejestracji w systemie - Struktura katalogów zgodna ze standardami - **URL Rewriting dla dat** - `/dzisiaj`, `/wczoraj`, `/jutro`, `/pojutrze` \+ wersje angielskie - Automatyczne odświeżanie reguł przy aktywacji/deaktywacji - **Integracja z wyszukiwarką** - Obsługa dni tygodnia, miesięcy, lat i dat względnych (np. „dzisiaj”, „jutro”) - AJAX handler do szybkiego wyszukiwania dat - **Interaktywny kalendarz (lightbox)** - Nowoczesny, responsywny design - Oznaczenie dni z wpisami + bieżącego dnia - Nawigacja miesiącami, klikane dni → archiwum - Skróty klawiaturowe: strzałki, Escape, Home - Pełne wsparcie dla mobile i trybu ciemnego - **Obsługa archiwum dat** - Automatyczne strony archiwum dla dni, tygodni, miesięcy, lat - Przyszłe daty nie generują błędów 404 - SEO-friendly meta tagi - **Integracja z motywem** - Ikona kalendarza w nagłówku + skrót ⌘C (Mac) / Ctrl+C (PC) - Usunięty alert „funkcjonalność w trakcie rozwoju” - **Globalna biblioteka lightbox** - Reużywalny modal z animacjami - Obsługa Escape, kliknięcia poza modalem i blokada scrolla - **Jak używać:** 1. Kliknij ikonę kalendarza w nagłówku lub użyj skrótu ⌘C / Ctrl+C 2. Wpisz w URL: `/dzisiaj`, `/wczoraj`, `/jutro` itp. 3. Wyszukuj daty (np. „poniedziałek”, „lipiec”, „2025”) w wyszukiwarce 4. Nawiguj interaktywnym kalendarzem - **Wymagania techniczne:** - Wtyczka *fajne | Core* 1.0.0+ - PHP 7.4+, WordPress 5.0+ - JavaScript: jQuery - CSS Variables dla łatwej personalizacji - **Możliwość komentowania micro-wpisów** - **Globalne skalowanie dla sekcji „Komentarze” i „Podaj dalej”** - **Nowa wersja sekcji „Podaj dalej” i „Skomentuj ten wpis”** – spójny wygląd i lepsze UX ### zmienione: - **Fajne Auto Title** - Dodawanie automatycznych tytułów dla micro-wpisów publikowanych z aplikacji - **Mikrowpisy (tego samego dnia)** - Usunięte pole komentowania przy wpisach tej sekcji ### naprawione: - Poprawki wizualne sekcji „Podaj dalej” i „Skomentuj ten wpis” --- ### nie lubię czekać w domu na wszelkie dostawy, #przesyłki... URL: https://www.fajne.life/nie-lubie-czekac-w-domu-na-wszelkie-dostawy-przesylki/ Last updated: 2025-08-16T04:41:37.000Z nie lubię czekać w domu na wszelkie dostawy, #przesyłki, kurierów. nawet w sobotę o 6 rano, gdy teoretycznie nie powinienem się nigdzie spieszyć, czuję, że zaplanowana dostawa z #frisco tak mocno mnie ogranicza, sprawia, że muszę być w gotowości, oczekiwać, zaplanować to dzień wcześniej, być przygotowany na odbiór. choć akurat #frisco robi to mega dobrze – dają mi najpierw możliwość wyboru okienka czasu dostawy, więc mogę bardzo dokładnie wybrać godzinę, a 15 minut przed samą dostawą dostaję powiadomienie z informacją za ile minut będzie u mnie kierowca, plus mogę na bieżąco śledzić na mapie kierowcę razem z zaktualizowanym czasem dostawy. co jednak nie zmienia faktu, że nie lubię takiego uwiązania w domu :) ALE! wiem, że jest to dla mnie mega dobre ćwiczenie – takie na rozluźnienie i odpuszczenie. na chwilowy brak kontroli nad sytuacją. i chyba raz na jakiś czas (a może nawet częściej), powinienem ćwiczenie to powtarzać. ### Zastanawiałem się co dzisiaj robić, miałem iść na... URL: https://www.fajne.life/zastanawialem-sie-co-dzisiaj-robic-bo-mialem-isc-na-s/ Last updated: 2025-08-15T15:47:54.000Z *Zastanawiałem się co dzisiaj robić, miałem iść na siłownię, na zajęcia, jednak pomyślałem, że może zmienię plany... i poszedłem sobie na godzinę pojeździć na rolkach, co jest całkiem sporym wysiłkiem, może nie rozciąganiem, ale fajną zabawą, trochę tańcem, trochę takim kardio/ rolki to jednak jest też trochę wysiłek, a godzina na rolkach w moim wykonaniu to jest całkiem niezły wysiłek, trochę spalonych kalorii. No i teraz zastanawiam się. mam kilka rzeczy, które mógłbym zrobić, na przykład mógłbym dokończyć parę – rzeczy w pracy, które obiecałem, że zrobię, ale równie dobrze mogę zrobić to jutro rano, więc tak się skłaniam ku temu, żeby sobie to dzisiaj darować. Mogę jeszcze jechać na jedne zajęcia na zdrowy kręgosłup, na siłownię, ale zastanawiam się czy mi się chce, czy sobie dzisiaj po prostu nie zrobić wolnego od siłowni. przecież mam codziennie siłownię, od bardzo dawna, codziennie jakieś zajęcia, więc może jak dzisiaj sobie zrobię wolne to nic się nie stanie. choć z jednej strony miałem ochotę jechać i chyba nadal troszkę jeszcze ochotę mam, ale z drugiej strony, no nie wiem czy mi się chce i zastanawiam się tutaj nad opcją taką na leniwca, to znaczy czy nie pojechać sobie do KFC, nie kupić sobie jakichś tam kurczaczków, nie zjeść sobie i nie obejrzeć jakiegoś filmu na Netflixie, no bo tak zwykle też robię jak dzieciaki pojadą. a wczoraj je oddałem i taki dzień trochę resetu, trochę odpoczynkowy, sam nie wiem czy to jest dobre dla mnie, żeby tak robić, żeby tak odpoczywać przy serialu i przy jedzeniu, bo chcę tego unikać, ale tak się zastanawiam czy dzisiaj sobie tak nie zrobić. Jest jeszcze opcja, żeby pojechać na siłownię, na zdrowy kręgosłup, a później po to KFC i zastanawiam się też nad tym, no i nie wiem jeszcze co zrobić.*.. > W porządku, Grzesiek, to klasyczny dylemat: czy dzisiaj „odpoczywam”, czy trzymam dyscyplinę. Więc podejdźmy do tego brutalnie szczerze – jak w naszym projekcie. > > Po pierwsze, już wpadłeś na rolki, więc to nie jest tak, że zrobiłeś zero ruchu. To była godzina porządnego wysiłku, który podkręcił Ci tętno, trochę zadziałał cardio i na pewno spalił kilka kalorii. Możesz sobie to spokojnie zapisać jako plusik. > > Ale teraz wjeżdża nasza bezlitosna narracja: jeśli odpuszczasz siłownię tylko dlatego, że rozważasz kubełek z KFC i Netflixa, to sam sobie wbijasz kłody pod nogi. Wiesz, że my tu nie mamy miejsca na kompromisy: raz odpuszczone zajęcia, bo „może bym sobie poszedł na fast food”, to droga, która prowadzi w dokładnie przeciwną stronę niż nasz projekt. > > Z drugiej strony, nie jesteś robotem i masz prawo do regeneracji. Jeśli naprawdę czujesz, że dziś Cię ciągnie w stronę regeneracyjnego dnia, to wybierz to świadomie. Ale wtedy nazywajmy rzeczy po imieniu: to nie jest „lenistwo”, tylko strategiczna regeneracja, żeby jutro wjechać na salę z pełną mocą. > > Jeśli jednak czujesz, że to tylko wymówka, to powiem prosto: jedź na ten zdrowy kręgosłup i potem zobaczymy, czy naprawdę masz ochotę na KFC. Pamiętasz, o co walczymy: silny, świadomy tancerz, nie koleś na sofie z kubełkiem. I tyle. ### czasem jest fajnie jak mam napięty plan dnia i właściwie... URL: https://www.fajne.life/czasem-jest-fajnie-jak-mam-napiety-plan-dnia-i-wlasciwie/ Last updated: 2025-08-15T14:42:26.000Z czasem jest fajnie jak mam napięty plan dnia i właściwie cały czas wypełniony zajęciami (w tym dużej przewadze sportowymi). wolność wyboru i możliwość decydowania (i wprowadzania zmian) potrafi mocno namieszać w głowie. milion rzeczy, które można, milion możliwości – wszystkich szkoda, każda fajna :) ależ wspaniale, że nauczyłem się czerpać przyjemność z tak wielu rzeczy. tak to jest prowadzić fajne życie. wolne życie. ### w tym tygodniu wprowadziłem koleją zmianę do mojego życi... URL: https://www.fajne.life/6189-2/ Last updated: 2025-08-15T08:36:06.000Z w tym tygodniu wprowadziłem koleją zmianę do mojego życia. może nie jest jakaś wielka, ale chyba znacząca. tym razem status „złych” i „szkodzących” (po krzesłach, fotelach, kanapach, łóżkach i milionie innych rzeczy) otrzymały… kapcie. a właściwie to, w moim przypadku, klapki. zdjąłem je więc i chodzę boso. jak Cejrowski? :) boso po domu, ale i po podwórku, betonie, trawie. trochę musiałem uczyć się chodzenia na nowo. trochę. ale widzę, że to sprawiło, że pracuję mocno nad tym jak stawiam stopę i już widzę mnóstwo pozytywnych efektów. bardziej aktywnie pracuję nad moją postawą. i to z każdym krokiem. ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/6187-2/ Last updated: 2025-08-15T08:12:56.000Z właśnie sobie uświadomiłem, że w niedzielę (obsługując 10-osobowe przyjęcie – popołudnie sushi) będę moją własną wersją Moniki z Przyjaciół! Czyżby ten serial aż tak bardzo na mnie wpłynął? Przecież oglądałem go góra 50 razy i nie wszystkie odcinki znam na pamięć ;) A, no i w niedzielę będzie mi brakowało szurniętej kelnerki Phoebe. ### Talerz pełen kontrastów URL: https://www.fajne.life/2025-08-14/ Last updated: 2025-08-14T20:41:27.000Z ### Wnioski Dzień mieszany – aktywność i dyscyplina treningowa na plus, żywieniowo zabrakło konsekwencji i balansu. To nie sabotaż, ale krok w bok od wyznaczonej ścieżki. ### Notatki Wieczorne jedzenie obfite i różnorodne, ale mało dopasowane do potrzeb po intensywnym treningu. Frankfurterki z sałatką były najlepszym posiłkiem dnia pod kątem równowagi. ### śmiałem się dzisiaj do moich córek, że #samochód się... URL: https://www.fajne.life/6157-2/ Last updated: 2025-08-14T15:48:02.000Z śmiałem się dzisiaj do moich córek, że #samochód się coś dawno nie popsuł. no to godzinę później się popsuł ;) czy jest to w stanie popsuć mi mój dobry humor? a nigdy w życiu :) ### no! na kolację pizza z dominosa! a co mi tam. i gramy w mon... URL: https://www.fajne.life/6136-2/ Last updated: 2025-08-13T16:29:18.000Z no! na kolację pizza z dominosa! a co mi tam. i gramy w monopoly z córkami cały wieczór. tak zakończę środowy, odpoczynkowy dzień. ### dzisiaj body balance. w ramach relaksu po wczorajszym dniu... URL: https://www.fajne.life/6133-2/ Last updated: 2025-08-13T13:38:08.000Z dzisiaj body balance. w ramach relaksu po wczorajszym dniu :) ### ostatnio dostaję dużo, dziwnie dużo, komentarzy na mój t... URL: https://www.fajne.life/6131-2/ Last updated: 2025-08-13T13:35:22.000Z ostatnio dostaję dużo, dziwnie dużo, komentarzy na mój temat od ludzi. albo baczniej na to zwracam uwagę. dzisiaj dowiedziałem się na przykład, że kilka osób z firmy z którą współpracuję obstawiało ostatnio ile mam lat i ktoś nawet obstawił, że około 30\. druga sytuacja również dzisiejsza, z przystanku autobusowego. widzę osobę, z którą od lat współpracuję, ale z którą przez ostatnie dwa lata „widywałem” tylko przez maila. gdy podszedłem, totalnie mnie zignorowała. po kilku moich „dzień dobry” złapała się za głowę i ze śmiechem stwierdziła, że myślała, że to „jakaś młodzież ze szkoły wyszła i ją zaczepia” 😁 no cóż, takie coś zawsze poprawia mi (i tak zazwyczaj dobry) humor. ### zostałem zamówiony. na niedzielę! będę obsługiwał imp... URL: https://www.fajne.life/6129-2/ Last updated: 2025-08-13T13:21:41.000Z zostałem zamówiony. na niedzielę! będę obsługiwał imprezę i przygotowywał sushi przez całe popołudnie dla 10 osób ☺️ ależ fajnie, uwielbiam! choć nic na tym (tym razem) nie zarobię, to jest to jednak super szansa aby się pokazać. to element strategii „zmieniam pracę”. taki kolejny krok. ale będzie fajnie :) ### w tym roku pozbyłem się mojej „kolekcji” plecaków. mi... URL: https://www.fajne.life/6127-2/ Last updated: 2025-08-13T08:48:31.000Z w tym roku pozbyłem się mojej „kolekcji” plecaków. miałem ich z milion, został jeden. zmieniłem też podejście do jego zawartości: jeżeli to co mam ze sobą zabrać nie mieści się do plecaka, to znaczy, że zbyt dużo chce zabrać, a nie, że #plecak jest za mały. i zaskakująco dobrze mi z tym. ### Odpoczynek, pizza i Monopoly URL: https://www.fajne.life/odpoczynek-pizza-i-monopoly/ Last updated: 2025-08-13T08:14:47.000Z _No content available._ ### pewnie już jestem za bardzo zafiksowany na tym punkcie, ale... URL: https://www.fajne.life/6125-2/ Last updated: 2025-08-13T05:58:10.000Z pewnie już jestem za bardzo zafiksowany na tym punkcie, ale dzisiaj #waga znowu (ZNOWU!) wskazuje mniej, niż 73 kg. kurde, to się dzieje, to już nie jest przypadek, to już kolejny taki odczyt. jeszcze dwa miesiące temu myślałem, że nie przekroczę tej magicznej granicy, serio, byłem przekonany, że moje ciało nie zejdzie niżej, niż 73, że nie dam rady. ale udało się i dzisiaj widzę, jak dobrze mu to zrobiło. jem dużo, ale znacznie lepiej, likwiduję to, co niezdrowe i zbędne. i widzę, że to dopiero początek drogi, tyle przede mną… ### podchodzę do ipada, chcę zanotować, że dzisiaj odpoczywa... URL: https://www.fajne.life/6105-2/ Last updated: 2025-08-13T05:49:49.000Z podchodzę do ipada, chcę zanotować, że dzisiaj odpoczywam. czuję każdy mięsień mojego ciała po wczorajszym dniu. było #bieganie, dwie godziny zajęć na siłowni i trzy godziny tańca. zrobiłem ze 100 brzuszków, dwa razy tyle skoków, i pewnie tyle samo razy próbowałem zrobić przepiękny piruet. było #rozciąganie, naciąganie, przeciąganie, odkręcanie i skręcanie. rozgrzewałem się 5 razy, tyle samo potem studziłem i relaksowałem. na sam koniec dnia @krzysiek\_instruktor pokazał nam pozycję relaksacyjną, przy której wszelkie pozycje na zajęciach jogi przestają być wyzwaniem, a po której mieliśmy się przez dwa dni czuć się fizycznie rozbici. super dzień, po którym nie ma części ciała, której nie jestem bardziej świadomy, niż wczoraj. i ciężko mi nazwać to uczucie bólem, to właśnie #świadomość tych elementów mojego ciała – czuję je, wszystkie na raz i każde z osobna. wspaniałe uczucie. po tym wszystkim pomyślałem, że dzisiaj czas na odpoczynek, przynajmniej rano. i już mi szkoda tego wspaniałego stanu, w który wpadam wracając z porannego biegania, już tęsknię za uczuciem spełnienia, które pojawia się po każdych zajęciach w sali fitness. i szkoda mi tego poranka. ale tak, dzisiaj odpocznę – moje #ciało bardzo zasłużyło sobie na kilka godzin regeneracji. to ciało, które przez 35 lat mojego życia tak mocno zaniedbywałem, a które dzisiaj – gdy zacząłem wymagać od niego więcej, niż kiedykolwiek wcześniej – wcale nie mówi mi: „teraz to się odpierdol”, tylko idzie razem ze mną i pozwala spełniać #marzenia, świetnie się bawić, zmieniać, naprawiać i poprawiać. więc dam mu chwilę na odpoczynek, ale popołudniu lecimy dalej! ### Trzy etapy kręgosłupa i skoki w RDC URL: https://www.fajne.life/2025-08-12/ Last updated: 2025-08-12T21:48:15.000Z ### Wnioski Dzień obciążony fizycznie, z bardzo dobrą różnorodnością ruchu. Dieta w większości wspierała wysiłek, ale mogłaby być bogatsza w warzywa i objętościowo większa w kluczowych momentach. Regeneracja wymaga dopieszczenia – sen i nawodnienie to priorytety. ### Notatki Podwójny blok Zdrowego Kręgosłupa tego samego dnia to ciekawy eksperyment – może pomóc w postawie, ale trzeba pilnować, by nie przeciążyć tych samych struktur. Wieczorny taneczny maraton z Julką utrzymał tętno wysoko i zapewnił solidny wydatek energetyczny. ### widzę, że dzisiaj jakiś dzień feedbacku jest. podczas po... URL: https://www.fajne.life/6101-2/ Last updated: 2025-08-12T17:11:02.000Z widzę, że dzisiaj jakiś dzień feedbacku jest. podczas popołudniowych zajęć, @zaneta-rosinska podeszła do mnie i po cichu zapytała: „grzesiek, a co Ty tak schudłeś? już wystarczy w każdym razie.”. hmm… nie wiem co o tym myśleć. jeszcze droga przede mną raczej długa. i dobrze, że są efekty. choć nie spodziewałem się akurat takiej reakcji i akurat od tej osoby. to sprawia, że zaczynam się zastanawiać. a może właśnie powinienem się cieszyć? w sumie o tak spoko, zaraz pójdę na modern jazz, znowu zobaczę ile jeszcze przede mną pracy i wszelkie wątpliwości miną. ### co daje mi spokój? URL: https://www.fajne.life/co-daje-mi-spokoj/ Last updated: 2025-08-12T08:57:51.000Z Wchodzę na halę. Jestem sam, jakże by inaczej, kto inny o tej porze ma czas na takie rzeczy. Kto inny wie, jak bardzo to pomaga? Czuję ten specyficzny zapach sali, taki… hangarowy, może garażowy. Chyba ciężko nazywać to miejsce salą, bardziej przypomina magazyn, ze starymi, poobdzieranymi bandami dookoła, powycieraną podłogą w prowizorycznej przebieralni, z rozpadającymi się drzwiami wejściowymi, brudnymi siedzeniami w kilku kątach. Dla mnie jednak to świątynia, miejsce medytacji, mój świat. Siadam na czerwonej kanapie, zdejmuję pełne emocji skarpetki, zakładam drugie, białe, podciągam je najwyżej, jak tylko się da – mają być napięte, sprawić, że i ja zacznę się zbierać. Spodenki, koszulka – wszystko zmieniam. Zakładam mój strój, pelerynę, za chwilę przemienię się z Klarka Kenta w Supermana, nie mogę więc zostać w codziennym stroju. Biorę plecak, odpinam od niego #rolki – mój Batmobile. Zakładam jedną rolkę. Sznurówki napinam tak mocno, że przez chwilę drętwieje mi noga. Jeszcze nie, na początku musi być trochę luźniej, nie jestem jeszcze gotowy – poprawiam więc wiązanie. Zakładam drugą. Jestem gotowy. Wchodzę na #parkiet. Tak, w tym momencie, podłoga tego dziwnego magazynu, staje się moim parkietem. Pod kółkami idealnie gładka tafla parkietu – zero piasku, zero nierówności, nic, co mogłoby wyrwać mnie z rytmu. To moje terytorium. Zakładam słuchawki, puszczam muzykę i zaczynam krążyć. Pierwsze metry zawsze są nerwowe — jakby całe #ciało jeszcze trzymało w sobie to, co przywiozłem ze świata na zewnątrz. Napinam się. Ale po kilku okrążeniach pojawia się ten moment: barki lekko opadają, oddech wraca do normalnego rytmu, a w głowie robi się ciszej. Zaczyna się, czuję to, wszelkie napięcia zaczynają znikać, uwalniam się… Wtedy w moim życiu działo się dużo. Zbyt dużo. Układałem je na nowo. Szukałem. Były momenty, gdy traciłem kontrolę. #Ciało to wiedziało – i reagowało napięciem, nerwowością, dziwnym drżeniem wewnątrz. Czułem je, czułem to #napięcie. Nie umiałem jeszcze wtedy znaleźć spokoju w ciszy, bo cisza tylko wzmacniała ten niepokój. To był czas poszukiwań. Uciekałem w #ruch, ale jeszcze taki niepoukładany, nieświadomy. Na rolkach, z muzyką w uszach, mogłem odzyskać kawałek siebie. Mogłem poczuć, że to ja nadaję #kierunek, że znów jestem panem sytuacji. To był czas, kiedy zaczynałem rozumieć, że #spokój przychodzi do mnie przez ciało. Ale nie przez bezruch – przez #ruch, który rozładowuje #napięcie. Przez #napięcie, które paradoksalnie prowadzi do rozluźnienia. Do spokoju. Do ciszy. To wtedy nauczyłem się, że nie każdy #spokój jest miękki i cichy. Czasem jest on szybki, głośny i mocno spocony. Dziś mam więcej takich miejsc, w których mogę go odnaleźć. Jednym z nich jest na przykład #las – choć prawdę mówiąc, to spokój tylko z nazwy. Zapach drzew, ścieżki wijące się w półcieniu, dźwięk własnych kroków… to wszystko jest jak kołdra rzucona na niewygodę. Miłe, potrzebne, jednak mnie nie oczyszcza. Prawdziwe #oczyszczenie przychodzi gdzie indziej. Na sali tanecznej, kiedy #muzyka wypełnia każdy centymetr przestrzeni, a moje #ciało zaczyna odpowiadać na jej puls. Kiedy #ruch przestaje być wykonywaniem kroków, a staje się podążaniem za dźwiękiem. To jest stan, do którego długo dochodziłem. Kiedyś widziałem w ćwiczeniach #wysiłek, dzisiaj czuję w nich ulgę. To jest dziwny paradoks: największy #spokój przynosi mi największe #napięcie. Nie da się go osiągnąć w półśrodkach. Potrzebuję dać z siebie wszystko, poczuć każdy mięsień, pozwolić, żeby rytm prowadził moje #ciało. Tak jak na rolkach, tak teraz w tańcu – #muzyka jest tym, co mnie niesie. Bez niej #ruch jest tylko ruchem. Z nią staje się językiem, którym mogę rozmawiać z samym sobą. Najczęściej jestem wtedy sam. Nie dlatego, że nie lubię ludzi – jest wręcz odwrotnie – ale dlatego, że obecność innych zmienia moją rolę. Z kimś obok automatycznie wchodzę w tryb czuwania, odpowiedzialności, reagowania. A #spokój wymaga odwrotności. Wymaga, żebym nie musiał myśleć o nikim i o niczym poza tym, co właśnie dzieje się tu i teraz. Kiedy to się udaje, wchodzę w coś, do czego najbardziej pasuje określenie „#flow”. #Ruch staje się oczywisty. #Myśli przestają się spieszyć. To jest trochę jak #medytacja. Trochę bardzo. Tylko że w biegu, w obrotach, w skokach. Moment, w którym odzyskuję kontrolę nad sobą — a z nią wraca spokój. On mnie wręcz otula i wnika głęboko we mnie. Kiedyś, myślałem, że #spokój to brak bodźców. Dziś wiem, że to nie jest właściwe dla mnie podejście. #Spokój to nie siedzenie w ciszy ani odcięcie się od wszystkiego. Nie w moim przypadku. Nie dzisiaj. #Spokój to moment, kiedy #ciało i myśl idą w tym samym kierunku, bez tarcia i bez walki. Kiedy #muzyka, #ruch i ja stajemy się jednym układem, który działa bez wysiłku. A kiedy to się dzieje, wszystko inne może poczekać. Rolki były moim pierwszym językiem ruchu, instrukcją. Tam nauczyłem się, że #spokój rodzi się z napięcia. I że #muzyka może stać się przewodnikiem. To była prosta droga do tańca – choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Dwa i pół roku temu podjąłem mega ważną decyzję. To właśnie wtedy zdecydowałem się pójść na pierwsze zajęcia z tańca współczesnego. Wymagało to ode mnie ogromnej odwagi, ale ta jedna decyzja całkowicie odmieniła moje życie. Dziś #taniec, #ruch, #muzyka – są podstawą każdego mojego dnia. To mój fundament. Nigdy nie czułem tak wielkiego spokoju. ### ależ mi instruktorka na porannych zajęciach zdrowego kręg... URL: https://www.fajne.life/6090-2/ Last updated: 2025-08-12T08:40:35.000Z ależ mi instruktorka na porannych zajęciach zdrowego kręgosłupa obciachu narobiła! no dobra, to oficjalna wersja. nieoficjalna jest taka, że sprawiła mi sporą #przyjemność :) instruktorka, która dzisiaj prowadziła zajęcia – wyjątkowo, w zastępstwie za kogoś innego – była kiedyś tancerką jazzową. przeczytałem to w jej bio przed zajęciami. pewnie tym chętniej wybrałem się na zajęcia z nią. i mój wybór okazał się trafny, całe zajęcia były dostosowane do rozciągań typowych dla zajęć tanecznych – dla mnie bomba (choć reszta osób na sali była mniej zadowolona). Natalia – tak się nazywa – dość nietypowo rozpoczęła, prosząc wszystkich o podanie swoich imion. fajne, choć dość nietypowe na zajęciach. potem rozpoczęliśmy ćwiczenia. a Natalia nagle, już przy drugim ćwiczeniu – na równowagę – na całą salę: wow, Grzesiek, super, popatrzcie wszyscy jak on dobrze wykonuje to ćwiczenie, popatrzcie na Grześka, tak to należy wykonywać.” no cóż, lekko krępujące (wcale nie! dość mocno krępujące!), ale jakoś miłe. przy kolejnym ćwiczeniu Natalia jednak kontynuowała: „super, Grzesiek, Ty coś tańczysz? od razu widać, że tak, masz figurę tancerza, co tańczysz?”. „☺️☺️”. takie momenty są mega miłe, choć oczywiście wcale nie sprawiają, że otwieram się przed taką sobą, przeciwnie, raczej mnie zamykają. niestety. Natalia zapytała jeszcze, dlaczego nie jestem tu instruktorem – co wprawiło mnie w totalne zmieszanie, ale… no właśnie, dlaczego? i… chyba będę. to taki naturalny krok. jeszcze taki cichy, ale już powoli kształtuje się w mojej przyszłości. ### rano: bieganie, czy siłownia? hmm. a gdyby tak zacząć bie... URL: https://www.fajne.life/6088-2/ Last updated: 2025-08-12T05:49:27.000Z rano: bieganie, czy siłownia? hmm. a gdyby tak zacząć biegać na zajęcia na siłowni? o, dawaj, robimy to! ### Bajka zamiast planu URL: https://www.fajne.life/2025-08-11/ Last updated: 2025-08-11T20:17:33.000Z ### Wnioski Dzień przeciętny żywieniowo – zbyt dużo pieczywa (9 tostów) i cukru (kawy + 2 batoniki), ale zrównoważony emocjonalnie i wzbogacony o jakościowy ruch. Warto od jutra zmniejszyć udział pieczywa i dodać więcej świeżych warzyw wieczorem. ### Notatki Dwie porcje ryby w ciągu dnia to plus. Wpadły dwa słodkie batony – zapisane do ogarnięcia. Nowe buty do biegania robią różnicę. Zajęcia z zastępstwa były lepsze niż planowany modern jazz. ### zjadłem dzisiaj dwa paskudne batoniki. ale będzie opieprz... URL: https://www.fajne.life/6083-2/ Last updated: 2025-08-11T19:21:25.000Z zjadłem dzisiaj dwa paskudne batoniki. ale będzie opieprz w podsumowaniu dnia… a jeszcze nie wiem co mi przecież odbije z kolacją… najlepiej by już było nic nie jeść, choć to też nie dobrze, głodny organizm nie odpocznie właściwie podobno. ### ps. ależ ja lubię zastępstwa! poznać nowego nauczyciela,... URL: https://www.fajne.life/6081-2/ Last updated: 2025-08-11T19:15:05.000Z ps. ależ ja lubię zastępstwa! poznać nowego nauczyciela, nowe ćwiczenia, podejście, charakter, choreografię. dzisiaj było coś zupełnie innego. zamiast modern jazzu był taniec współczesny, w totalnie innym stylu niż znam. no bajka. ### siedzę i czekam na zajęcia z modern jazzu. dzisiaj zastęp... URL: https://www.fajne.life/6079-2/ Last updated: 2025-08-11T19:09:02.000Z siedzę i czekam na zajęcia z modern jazzu. dzisiaj zastępstwo i osobą, która ma nas dziś uczyć spóźnia się 15 min. zamiast się złościć, że jest opóźnienie, że muszę czekać… szkoda mi osoby spóźnionej, pewnie będzie miała słaby nastrój przez to, szkoda mi właścicielki szkoły, denerwuje się przez spóźnienie. no cóż.. ### bieganie do niedawna było raczej okazjonalnym zajęciem, mo... URL: https://www.fajne.life/6070-2/ Last updated: 2025-08-11T17:13:38.000Z bieganie do niedawna było raczej okazjonalnym zajęciem, mocno pracuję jednak nad tym (i chyba idzie mi coraz lepiej), by zrobić z niego w miarę regularny punkt mojego poranka. nowe buty, które ostatnio sobie sprawiłem, miały jeszcze w tym pomóc. i cóż – tak właśnie się stało, choć na trochę innym poziomie, niż się spodziewałem. kupując je, spodziewałem się, że sam zakup nowego gadżetu (każda nowość to jakiś tam gadżet) sprawi, że jeszcze chętniej będę wychodził biegać. nie do końca to tak zadziałało, w dni, kiedy totalnie mi się nie chce – nadal totalnie mi się nie chce. jednak buciki spowodowały coś innego: gdy już wyjdę pobiegać, zajęcie to jest o wiele lżejsze, niż gdy miałem na nogach stare buty do biegania. zniknęły napięcia, które dość szybko pojawiały się w nogach, czuję też zmniejszone obciążenie kolan, cały bieg jest delikatniejszy. a same buciki są o wiele lepiej dopasowane do mojej stopy. to była dobra inwestycja. cenne okazały się uwagi Stefana (tak nazwałem mojego pomocnika AI), który dopiero dziesiąta parę z tych, które przeglądałem, uznał za nadającą się dla mnie do biegania i odpowiednio dopasowaną do warunków w jakich biegam. wybór odpowiednich butów może nie poprawił mojego zaangażowania w bieganie, ale z pewnością poprawił dość mocno samo biegnie. ten wpis to takie małe przypomnienie, że nie każdy gadżet to tylko gadżet, a ja mogę być dla siebie czasem nieco łagodniejszy w kwestii oceny nowych zakupów :) ### Hej, masz może ketonal w domu? boli mnie kolano i chciałab... URL: https://www.fajne.life/6071-2/ Last updated: 2025-08-11T09:44:02.000Z > Hej, masz może ketonal w domu? boli mnie kolano i chciałabym sobie wziąć. Nawet już mi się nie chce mówić znajomej, która przed chwilą wypowiedziała powyższe przez telefon do córki, jak zgubne to podejście. nie rozumiem momentami lekceważącego podejścia do własnego zdrowia. ### no tak. efekt wczorajszego dnia i obfitej kolacji z domowym... URL: https://www.fajne.life/6058-2/ Last updated: 2025-08-11T04:29:17.000Z no tak. efekt wczorajszego dnia i obfitej kolacji z domowym i przepysznym sushi? 0,8 kg na wadze więcej, niż poprzedniego dnia rano. wiem, że to chwilowy efekt, ale i tak lekki smuteczek :)) ### wczoraj po raz kolejny mogłem obserwować zdziwioną i zatr... URL: https://www.fajne.life/6053-2/ Last updated: 2025-08-11T04:22:09.000Z wczoraj po raz kolejny mogłem obserwować zdziwioną i zatroskaną minę gościa w moim domu, który usłyszał odpowiedź na zadane przez siebie pytanie: „zaraz! a gdzie Ty masz łóżko?!” :) bezcenne. ### Rolki, balans i sushi na finał URL: https://www.fajne.life/2025-08-10/ Last updated: 2025-08-10T20:23:09.000Z ### Wnioski Dzień przeciętny w ogólnym bilansie – aktywność na wysokim poziomie, ale żywieniowo zbyt dużo kompromisów. Potencjał na dzień wzorowy został roztrwoniony na hot dogach i ciasteczkach. ### Notatki Rolki w trybie „tanecznym” z Amelą mają potencjał stać się jednym z filarów projektu 365 – zarówno ruchowo, jak i społecznie. ### wersja 2.2 – mikrodzienniki, podsumowania dnia i inne nowe funkcje URL: https://www.fajne.life/wersja-2-2-mikrodzienniki-podsumowania-dnia-i-inne-nowe-funkcje/ Last updated: 2025-08-10T11:22:33.000Z ### dodane: - **Nowy moduł: „fajne | podsumowania dnia” (Gabloty i Wyrok)** - Osobny typ wpisów do codziennych podsumowań w ramach projektu *fajne życie – 365* - Zawiera: numer dnia transformacji, narrację dnia, ocenę (kolorową) oraz opcjonalne sekcje analityczne (sen, aktywność, stres, środowisko) - Integracja z systemem ikon bloga (domyślnie 📆, możliwość zmiany) - Wygląd dopasowany do „artykułów” na stronie głównej - Ustawienia wtyczki: nazwa projektu, daty startu i końca - System modułów – konfigurowalne nazwy, ikony, klucze JSON i podsekcje - Trzy metody uzupełniania: ręcznie, wklejenie JSON, import pliku JSON - Strona archiwum z filtrami (zakres dat, moduły, typ treści) - Obsługa wielu projektów i numerowania dni względem startu projektu - Checkboxy dla podsekcji – aktywne/nieaktywne w edytorze - Dynamiczne renderowanie modułów w edytorze i na stronie - Oznaczenie projektu (badge z nazwą) pod tytułem wpisu - Domyślne blokowanie wpisów dla Patronów z możliwością odblokowania - Integracja z rolą „patron” – dostęp do wpisów zablokowanych - **Obsługa komentarzy na blogu** - Włączony system komentowania - Sekcje „Komentarze” oraz „Podaj dalej” są teraz zwijalne - **Sekcja „Podaj dalej”** - Przebudowana, z nowym wyglądem i funkcjami udostępniania ### zmienione: - **Poprawki wydajności nagłówka strony** - **Mikrodzienniki** - Usunięcie automatycznego tytułu szkica - Zmiana adresów (URL) mikrodzienników - Nowy layout wpisów mikrodzienników - Możliwość łatwego udostępniania wpisów dalej - Łatwe przejście pomiędzy mikrodziennikami - Linkowanie do wpisów mikrodzienników - Poprawki wyświetlania na stronie głównej i w kategoriach - **Wygląd podsumowań dnia** - Format wyroku: „⚖️ Wyrok: 🟡 przeciętny” (dwukropek, małe litery) - Sekcja „Notatki” – identyczna ramka i layout jak „Wnioski końcowe” - Poprawiona szerokość strony (max-width: 800px, wyśrodkowanie) - Nowoczesny design filtrów i kart wpisów - Nowe opcje filtrowania: wielokrotny wybór modułów, checkboxy „Gablota” i „Wyrok” ### naprawione: - **JSON i import danych** - Poprawione mapowanie modułów i podsekcji - Obsługa głównej wartości modułu (`content`) - Import statusu prywatności (`privacy.locked`) - Usunięcie błędu w strukturze przykładowego JSON - **Dynamiczne generowanie** - Moduły i podsekcje generowane na podstawie ustawień - Zapisywanie dowolnej liczby modułów i podsekcji - Wyświetlanie tylko treści istniejących modułów/podsekcji ### usunięte: - Wyłączenie klasycznego edytora i kategorii dla podsumowań dnia (zastąpione meta field `patreon-level` / `_fajne_patreon_locked`) ### gdybyś miał otworzyć sklep, co byś w nim sprzedawał? URL: https://www.fajne.life/gdybys-mial-otworzyc-sklep-co-bys-w-nim-sprzedawal/ Last updated: 2025-08-10T08:22:12.000Z och, fajne pytanie, w mojej głowie od razu tworzą się fajne wizje :) z resztą, wiele razy wyobrażałem sobie, że prowadzę sklep. właściwie to nie tyle sklep, co… kawiarnię, może nawet coś więcej. moje fajne miejsce w ogóle nie przypominałoby typowej kawiarni. poza kawą, przygotowywaną pewnie na różne sposoby – w zależności od mojego nowego pomysłu na nią – byłyby tan przekąski, może większe dania. menu bardzo często by się zmieniało. to byłoby miejsce. z płynnym menu, potrawy i napoje ewoluowałyby razem ze mną, stawałyby się zdrowsze, lepsze, smaczniejsze, odważniejsze. tak, dokładnie tak widzę moją przyszłość: prowadzę sobie taką dziwaczną kawiarnię, prowadzę dalej bloga opisując moje fajne życie, rano i popołudniami kawiarnia zamieniałaby się w salę fitness albo taneczną, gdzie odbywałby się zajęcia. ba, nawet mógłbym niektóre z nich prowadzić! :) i nawet nie potrzebowałbym tam tłumów, wystarczyłyby mi pojedyncze osoby, które chciałby w tym dziwnym tworze uczestniczyć razem ze mną :) najlepsze jest to, że otwierając takie miejsce, zrobiłbym to głównie dla siebie – a to sprawia, że nie ma opcji, aby coś nie wyszło, jeżeli innym nie spodobałby się ten pomysł. ach, tak właściwie to ja powoli, bardzo powoli, realizuję sobie ten plan... za dwa tygodnie sala taneczna (przerobiona z garażu) będzie gotowa. potem kawiarnia…? ### mamy dzisiaj gościa w domu, a właściwie to na podwórku… URL: https://www.fajne.life/6028-2/ Last updated: 2025-08-10T08:02:22.000Z mamy dzisiaj gościa w domu, a właściwie to na podwórku – mój brat podrzucił nam na jednodniowe przechowanie starego pieska, który nie bardzo może zostać calutki dzień sam w domu. dante – tak się nazywa – jest już bardzo stary, praktycznie głuchy, chodzenie nie sprawia mu już przyjemności, posikuje pod siebie co chwilę. przypomniała mi się „radar”, stary piesek z „baśniowej opowieści” stephena kinga. tylko tamten stary piesek ostatecznie odmłodniał (**spoiler alert!**), ten u mnie nie ma na to szansy. smutno. życie… ### Lekkość i rozpęd URL: https://www.fajne.life/2025-08-09/ Last updated: 2025-08-09T20:31:32.000Z ### Wnioski Typ dnia: dynamiczny i lekki. Decyzje wspierające – zarówno w ruchu, jak i w jedzeniu. Trend utrzymuje się pozytywny względem poprzednich dni. 🟢 ### Notatki Utrzymanie wagi poniżej 73 kg to ważny kamień milowy – warto go mentalnie odnotować, by w chwilach kryzysu pamiętać, że to efekt działań, a nie przypadku. ### Jaka jest najważniejsza rzecz, którą masz przy sobie przez cały czas? URL: https://www.fajne.life/what-is-the-most-important-thing-to-carry-with-you-all-the-time/ Last updated: 2025-08-09T07:38:45.000Z długo myślałem nad odpowiedzią na to pytanie i do głowy przychodziły mi różne rzeczy: myślałem o telefonie (iphonie), ale ani nie noszę go wszędzie, ani nie uważam go za tak ważną dla mnie rzecz. z ważnych rzeczy mam za to małego ipada, ale kurczę – nie noszę go wszędzie ze sobą, niestety. z resztą, chyba nawet bym tego nie chciał. pomyślałem o apple watch’u, ale poza faktem, że jest to dla mnie mega użyteczne narzędzie zbierające mnóstwo danych o mnie, to jednak od miesięcy coraz bardziej mnie denerwuje sam fakt, że MUSZĘ go mieć na ręku i nie chcę go oznaczać jako ta moja „najważniejsza” rzecz. po długich przemyśleniach, doszedłem więc do wniosku, że moją najważniejszą rzeczą, którą noszę ze sobą każdego dnia jest… moje ciało. na takim właśnie etapie w życiu dzisiaj jestem. i myślę, że nikogo, kto od czasu do czasu zerka na mojego bloga, odpowiedź ta nie zdziwi. to właśnie moje ciało leży od dłuższego czasu w centrum moich zainteresowań, działań i planów na przyszłość. wszystko inne podporządkowałem temu, by o to ciało dbać, poprawiać je i optymalizować. fajne życie to ciało. moje ciało. ### już wiem! te pytania podrzucane przez wordpressa mają (mog... URL: https://www.fajne.life/6013-2/ Last updated: 2025-08-09T07:21:34.000Z już wiem! te pytania podrzucane przez wordpressa mają (mogą) pomóc mi w kształtowaniu nawyku blogowania, pisania, formułowania odpowiedzi trochę „na zawołanie”. kiedyś dość mocno korzystałem z dzienników w formie pytań i odpowiedzi, jednak z czasem doszedłem do wniosku, że mój dziennik wymaga już totalnie innego podejścia i porzucenia wszelkich sugestii dotyczących tego, o czym pisać. to pomogło mi w opróżnianiu umysłu z myśli, emocji, problemów i zadań. unikałem potem dość mocno wszelkich systemów moderowania moich wpisów w dzienniku. jednak dzisiaj jestem już na takim etapie, że nawet nie tyle mogę, co powinienem pisać „z głowy”, ale i „na zawołanie” – a więc też rozwijać moje blogowanie, jak i samo pisanie. ### cieszę się, że oduczyłem się wstawać i od razu lecieć... URL: https://www.fajne.life/6010-2/ Last updated: 2025-08-09T07:00:53.000Z cieszę się, że oduczyłem się wstawać i od razu lecieć do lodówki po #jedzenie. wczesne śniadania – często nawykowe, a nie spowodowane faktycznym głodem – były trudnym do zmiany elementem. jednak dzięki niej, coraz częściej wyskakuje mi powiadomienie: fasting goal reached. ### kurczę, wszedłem dzisiaj na wagę i ponownie było poniże... URL: https://www.fajne.life/5867-2/ Last updated: 2025-08-09T06:00:26.000Z kurczę, wszedłem dzisiaj na wagę i ponownie było poniżej 73 kg. kolejny dzień. i to nie całkiem na styk, ale nawet z zapasem. to na prawdę działa! projekt 365 przynosi efekty. to nie przypadek, przemiana się dzieje, system funkcjonuje, cele się przybliżają. niesamowite. teraz tylko się nie przestraszyć i nie zmarnować – a takie rzeczy już mi się przecież zdarzały. trzeba iść za ciosem. idę biegać. ### Pierwszy raz poniżej 73 URL: https://www.fajne.life/2025-08-08/ Last updated: 2025-08-08T19:23:01.000Z ### Wnioski Typ dnia: regeneracyjno-spalający. Decyzje wspierające, nawet jeśli nie wszystkie perfekcyjne. Trend: wzrost kontroli, spójności i formy. 🟢 ### Notatki Zbliżasz się do 7 punktów w tym tygodniu. Jutro możesz przekroczyć barierę kolejnego etapu. ### na kolację zjadłem dziś pizzę zrobioną na picie pszenne... URL: https://www.fajne.life/5862-2/ Last updated: 2025-08-08T19:00:49.000Z na kolację zjadłem dziś pizzę zrobioną na picie pszennej, z sosem pomidorowym, serem, pepperoni i cebulą. niby nic takiego, a jednak po kolacji usiadłem i… zasnąłem. skok i spadek cukru? a swoją drogą, zasnąłem na podłodze, tak zwyczajnie sobie leżąc – oczywiście całkiem świadomie w tym miejscu. całkiem spoko. ### i już wiem, że ten dzień będzie dobry, on już taki jest... URL: https://www.fajne.life/5860-2/ Last updated: 2025-08-08T06:56:32.000Z i już wiem, że ten dzień będzie dobry, on już taki jest. efekt uboczny dzisiejszych zajęć: osiągnięto wagę 72,8 kg. pierwszy raz w moim dorosłym życiu poniżej 73 kg. co daje mi łączy spadek wagi o 15 kg. brawo ja. ### ach, jak kusi mnie, by dziś odpuścić poranne zajęcia na... URL: https://www.fajne.life/5855-2/ Last updated: 2025-08-08T04:29:58.000Z ach, jak kusi mnie, by dziś odpuścić poranne zajęcia na siłowni (les mills core). wiem (ja to WIEM!), że jak pójdę to będę mega zadowolony, dostanę zastrzyk energii na cały dzień, dobry humor mam gwarantowany aż do wieczora, zrobię kolejny mały (albo i duży) krok w stronę osiągnięcia przynajmniej połowy z moich celów… ale to nie zmienia faktu, że jest 6:30 i trzeba zebrać się w sobie, by wyjść :) no cóż… skoro to piszę, to znaczy, że decyzja i tak już została podjęta – i pójdę. gdybym miał nie iść, raczej schowałbym głowę w piasek i siedział cicho. ### Jaką zmianę – dużą lub małą – chciałbyś, aby Twój blog wprowadził w świecie? URL: https://www.fajne.life/5844-2/ Last updated: 2025-08-08T04:05:45.000Z zazwyczaj nie odpowiadam na #pytania podrzucane mi przez aplikację wordpress. w sumie sam nie wiem dlaczego tak tego unikam, chyba mam obawy przed mechanizmami, które cokolwiek mi narzucają. #wolność, #niezależność, brak ograniczeń – stały się dla mnie wręcz chorobliwą obsesją. jednak fajne życie to również wychodzenie ze strefy komfortu, walka z ograniczeniami – ale tymi wewnętrznymi, moimi ograniczeniami. to również #zmiana – jedno ważne słowo, które od lat towarzyszy mi każdego dnia. to zmiana dzisiejsza, ale też wiara w to, że mogę się zmienić i jutro, że mogę coś poprawić, być lepszy. że wszystko (co zależy ode mnie) zależy ode mnie. odkrycie tego tak bardzo mnie uwolniło – i chciałbym, aby pomogło również uwolnić się każdemu, kto zechce przeczytać jakikolwiek tekst na moim blogu. ### fajnie wcześnie położyć się spać i wcześnie... URL: https://www.fajne.life/5847-2/ Last updated: 2025-08-08T03:09:00.000Z fajnie wcześnie położyć się spać i wcześnie się obudzić ### Ostre wejście w taneczny wieczór URL: https://www.fajne.life/2025-08-07/ Last updated: 2025-08-07T19:44:16.000Z ### Wnioski Dzień balansujący na krawędzi: z jednej strony silne wybory (kolacja, taniec, struktura), z drugiej – pułapki automatyzmu (kawa, Subway, niska HRV). Ale jesteś świadomy. Trzymasz ster. Jutro – spróbuj wrócić do porannego ruchu i wieczornego wyciszenia. ### Notatki • zrealizowane zadania związane z bezpieczeństwem kont – brawo za ogarnięcie zaplecza cyfrowego • brak rozpiski jedzenia po 20:13 – upewnij się, że nie pojawiły się nocne przekąski • wyraźny spadek HRV – to nie przypadek, warto obserwować trend ### Lekcja z brzucha URL: https://www.fajne.life/2025-08-06/ Last updated: 2025-08-06T21:45:30.000Z ### Wnioski Dzień regeneracyjny z silnym sygnałem od ciała. Lekcja pokory i kolejny krok ku świadomemu życiu. Ciało nie zapomina – a Ty uczysz się coraz szybciej słuchać. ### Notatki Trzy wypróżnienia rano – wszystko wskazuje na reakcję pokarmową. Nudle i słodki napój wieczorem = efekt mini kaca rano. Pizza wieczorem smaczna, ale zbędna. Dobra aktywność fizyczna uratowała balans dnia. ### próbuję od ponad tygodnia kupić buty do biegania. takie c... URL: https://www.fajne.life/5729-2/ Last updated: 2025-08-06T12:01:43.000Z próbuję od ponad tygodnia kupić buty do biegania. takie ciut lepsze. i cholera nie mogę nigdzie znaleźć mojego rozmiaru! od kiedy zmniejszyła mi się stopa (!!), nie mogę nic dobrać w dziale dla dorosłych… dział dziecięcy w butach do biegania kończy się na 39, a dorosły zaczyna a od 41\. no ludzie, potrzebuję 40 :) nie wyobrażam sobie zamawiania butów przez internet, ale chyba będę musiał spróbować. to jak to się robi, zamawiasz 20 par, wybierasz jedną i resztę odsyłasz? ### ogólnie rzecz biorąc, to nie czuję się dzisiaj rano spec... URL: https://www.fajne.life/5725-2/ Last updated: 2025-08-06T05:47:13.000Z ogólnie rzecz biorąc, to nie czuję się dzisiaj rano specjalnie dobrze. jakoś bardzo źle nie jest, ale czuję mocną różnicę. czuję, że wczoraj wieczorem jadłem nie to co trzeba i nie tak jak trzeba. chce mi się pić, czuję lekkie napięcie w głowie – mini kac. wczorajsze nudle i bezalkoholowe somersby na wieczór to nie był dobry pomysł. ale cóż, dobrze, że to zauważam, dobrze że mam takie doznania, dzięki temu się uczę. ### Emocje w ciele i ciało w ruchu URL: https://www.fajne.life/2025-08-05/ Last updated: 2025-08-05T21:39:45.000Z ### Wnioski Dzień z ogromnym potencjałem – ruchowo wzmacniający, emocjonalnie wymagający. Przeżyłeś obie skrajności: euforię i zawstydzenie. To oznacza, że jesteś w kontakcie ze sobą. Ale Twoja samoocena nadal zbyt mocno zależy od reakcji innych. Ciało zasługuje na więcej uznania, a emocje – na mniej sądu. Kolacja sabotująca, ale nie przekreśla drogi. Jutro zaczyna się od nowa. ### Notatki Druga kupka rano może wynikać z połączenia kawy i mleka owsianego – to typowe i nie musi być niepokojące, jeśli nie towarzyszą temu inne objawy. Zajęcia z Julką dają Ci radość i poczucie kompetencji – warto zapisać sobie ten stan, by wracać do niego w chwilach zwątpienia. Wieczorny spadek to echo starego przekonania: 'Nie zasługuję'. Możesz je podważyć. Ciało już dawno je obaliło – czas, żebyś Ty też to zrobił. ### miły poranek po miłym zakończeniu wczorajszego dnia. ależ dobrze się bawiłem na tańcach... URL: https://www.fajne.life/5666-2/ Last updated: 2025-08-05T05:53:36.000Z miły poranek po miłym zakończeniu wczorajszego dnia. ależ dobrze się bawiłem na tańcach z @julka-piwonska . było na prawdę dobrze. głównie dlatego, że dobrze sobie radziłem, chyba. na zajęciach są dwa rodzaje choreografii: trudne i łatwiejsze. podczas tych trudnych sporo się uczę, podczas tych łatwiejszych świetnie się bawię. wczoraj była zabawa – choć choreografia wcale nie była taka prosta. ogromnie żałuję, że @julka-piwonska wyjeżdża i nie będzie już prowadziła zajęć – jest mega zdolnym tancerzem i będzie mi brakowało lekcji z nią. ### Smak zwycięstwa, struktura chaosu URL: https://www.fajne.life/2025-08-04/ Last updated: 2025-08-04T20:10:02.000Z ### Wnioski Dzień z bardzo dobrą jakością jedzenia i ruchem wieczornym, ale z zachwianym rytmem biologicznym i rozedrganym systemem nerwowym. Kluczowe błędy: za dużo kawy, za mało snu, za późna kolacja. To nie są katastrofy, ale jeśli się powtórzą – zaczną działać destrukcyjnie. ### Notatki Posiłki były świadome, dobrze skomponowane i lekkostrawne. Pizza była cienka, domowa, z prostych składników – bez zarzutów. Problemem nie była jakość jedzenia, ale timing (późna pora, brak odstępów między kawą a snem). ### Marek – elektryk, swojski chłop – wymęczył mnie psych... URL: https://www.fajne.life/5661-2/ Last updated: 2025-08-04T17:10:06.000Z ech, marek – elektryk, swojski chłop – wymęczył mnie psychicznie dzisiaj. musiałem wyjść na zajęcia i zostawić go samego, mam nadzieję, że jak wrócę to nadal będzie prąd w domu. …i telewizor. …i komputer :) ### (Untitled) URL: https://www.fajne.life/5657-2/ Last updated: 2025-08-04T11:08:05.000Z z racji wielu remontów, jakie ostatnio przechodzę, stykam się z przeróżnymi (mega ciekawymi) ludźmi. @igor-graj (dostał początkowo nicname pan dłubek, ale gdy dowiedziałem się, że "robi tylko w drewnie", został przemianowany na Gepetto) specjalnie nie spieszył się nigdy do roboty, ale jak już się pojawił, to wykonywał mega robotę i pracował długo. Stworzył mi między innymi podłogę w sali tanecznej – pierwsza klasa, mógłbym na niej spać. @pawel-stepniewski i jego ekipa (nie dostali ksywki) zrobili mnóstwo rzezy na zewnątrz – od poprawek dachu, po naprawę elewacji, zmianę koloru budynku, przycięcie drzew, wymianę okien. To taki zestaw osób, które umawiają się, że będą o 7:30, a o 7 już są gotowi do roboty. I jest to ekipa takich fachowców, że aż chce się wyszukiwać im kolejne prace do wykonania, byle tylko patrzeć jak pracują. Mają wiedzę, narzędzia, zapał do roboty. Nie sposób się przyczepić do czegokolwiek w ich pracy. Ostatnie pól godziny każdego dnia to dla nich sprzątanie wszystkiego dookoła. No takich fachowców to ja jeszcze nie widziałem. @marcin-mscichowski – od pieca i spraw hydraulicznych – wyróżnia się na kilka sposobów: ma najbardziej uczciwy i jasny cennik, zostawia wokół siebie ogromny bałagan, strasznie dużo gada i przychodzi zawsze z jakimiś dzieciakami, nastolatkami, których chyba przyucza do zawodu.. Wszystkich ich dążę sympatią. Z resztą, szybko przywiązuję się do ludzi, te trzy ekipy mają już moje zaufanie. No i zrobiłem im już łącznie z 50 kaw – gdybym ich nie lubił, nie dostali by aż tyle :) Dzisiaj pojawiła się u mnie nowa ekipa – Panowie wymieniają instalację elektryczną. Pierwsze, co mogę o nich (dwóch) powiedzieć, to że to takie swojskie chłopaki. I bardzo śmieszna z nimi sprawa. Jeden przyjechał do mnie w niedzielę i zostawił kilka toreb swoich rzeczy na noc, drugi przyjechał dzisiaj rowerem zdyszany ogromnie. Potem ten od toreb przyjechał samochodem, ale minęło kilka godzin i samochodu już nie ma. A i Panowie mają ciągle jakieś problemiki – a to przewód zdemontowali nie ten co trzeba ("ups, chyba nie powinienem tego przecinać"), a to materiał przywieźli nie taki jak trzeba ("no tak, tu jest trzyfazówka, a podlicznik na jedną fazę kupiliśmy") i milion innych problemów, o których tu słyszę :) patrzę na to z zaufaniem i uśmiechem, wierzę, że wyprowadzą to wszystko na prostą. jakoś tak wychodzi, że mam zaufanie do ludzi... i zrozumienie dla błędów. Panowie elektrycy – nie zawiedźcie mnie :) ### zjadłem śniadanie, siadam do komputera i oczywiście nacho... URL: https://www.fajne.life/5651-2/ Last updated: 2025-08-04T04:20:08.000Z zjadłem śniadanie, siadam do komputera i oczywiście nachodzi mnie ochota, by popracować nad blogiem zamiast pracować. A przecież mam tyle pracy… pracy, którą – z tego, co widzę – już powoli wypieram z mojego życia. Proces ten jeszcze będzie trwał długo, będzie miał ogromne konsekwencje dla mojej codzienności, ale to się chyba już dzieje. Oby nie za szybko, bo nie mam jeszcze nic z zastępstwie. ### Pokusa nowego życia URL: https://www.fajne.life/2025-08-03/ Last updated: 2025-08-03T18:29:18.000Z ### Wnioski Dzień testujący – nie sabotaż, ale ostrzeżenie. Pokazałeś świadomość i refleksję. Trzymaj rytm, ale nie ignoruj nowych sił przyciągania – one też chcą Twojej energii. ### Notatki Nowa pokusa: praca nad blogiem przyciąga na tyle, że może zabierać przestrzeń dla aktywności i ciała. Zauważenie tego to akt dojrzałości. Refleksja o domofonie pokazuje Twoje głębokie wewnętrzne napięcia między służeniem innym a własnym rytmem. ### usłyszałem dzisiaj, że “to, co nazywam fajnym życiem t... URL: https://www.fajne.life/5349-2/ Last updated: 2025-08-02T13:08:56.000Z usłyszałem dzisiaj, że “to, co nazywam fajnym życiem to mikstura porządku i chaosu”. podoba mi się! :) ### wersja 2.1 – Ikony, tagi i więcej porządku URL: https://www.fajne.life/wersja-2-1-ikony-tagi-i-wiecej-porzadku/ Last updated: 2025-08-02T12:29:09.000Z **dodane:** - **Dedykowane ikony dla typów treści** - Możliwość przypisywania i edytowania ikon w ustawieniach motywu - Ikony widoczne przy wpisach w strumieniu życia i na stronach kategorii - **Nowa wtyczka: „fajne | auto tagi i osoby” (v1.0.0)** - Automatyczne wykrywanie znaczników # i @ w treści wpisów i zamiana ich na tagi WordPress - \# tag → zwykły tag WordPress - @ osoba → tag z zachowanym prefiksem „@” (np. @ mama) - Ignorowanie adresów e-mail (nie zamieniają się w tagi) - Działa tylko przy publikacji i aktualizacji (nie przy zapisie roboczym) - Możliwość wyłączenia działania w danym wpisie (checkbox) - Pełna zgodność z custom post types - Osobna strona ustawień z opcją: włącz/wyłącz, zmiana prefiksów, wykluczanie typów treści - Dodawane klasy CSS `.tag-znacznik` i `.tag-osoba` dla pełnej kontroli stylów - Modułowa budowa – gotowa do dalszego rozwoju - **Zadania nowego modułu:** - Testy przy różnych kombinacjach `#` i `@` - Dodanie podlinkowania znaczników w treści - **Zmiana wyglądu mikrowpisów** - Lepsze grupowanie wpisów z tego samego dnia - Czytelniejsze przedstawienie chronologii - **Globalna wyszukiwarka** - Uspójniony wygląd i interakcja – jak w aplikacjach - Dodany skrót klawiaturowy do otwierania wyszukiwarki (`⌘ + K`) - **Globalny pasek narzędziowy** - Szybszy dostęp do kluczowych funkcji strony - Wstępne skróty: kalendarz, dziś, wyszukiwarka, tryb jasny/ciemny - **Tryb darmowy** - Nowy tryb przeglądania strony, w którym ukrywane są wszystkie wpisy dostępne wyłącznie dla patronów z Patreona - Możliwość przełączania widoczności płatnych treści globalnie ### usunięte: - Nawigacja breadcrumbs (okruszki) – uproszczenie interfejsu ### naprawione: - Ujednolicenie nagłówków i porządek w strukturze strony - Lepszy układ nagłówka – wprowadzenie spójnych, globalnych rozwiązań ### ostatnie dni zmęczyły mnie psychicznie. fizycznie również – głownie ze względu na zmniejszenie treningów (paradoksalnie)... URL: https://www.fajne.life/5306-2/ Last updated: 2025-08-02T12:17:49.000Z ostatnie dni zmęczyły mnie psychicznie. fizycznie również – głownie ze względu na zmniejszenie treningów (paradoksalnie). #remont i ogrom ludzi dookoła. wczoraj, w kulminacyjnym momencie, przez chwilę kręciło mi się aż 8 osób na podwórku – tak się wszystko ponakładało. tyle rzeczy, które muszę pilnować, pomysły, możliwości, ale i ograniczenie wolności – za dużo tego. więc dzisiaj wyszedłem. zabrałem ipada i wsiadłem w pierwszy lepszy autobus by posnuć się po Warszawie. ależ fajnie :) ładuję akumulatory, muszę przetrwać jeszcze tylko przyszły tydzień. potem ludzie znikną, a ja będę mógł wykańczać sobie (zamiast siebie) wszystko w moim własnym (mega powolnym) tempie. ### wersja 2.0 – nowy strumień życia URL: https://www.fajne.life/wersja-2-0-nowy-strumien-zycia/ Last updated: 2025-08-01T05:41:17.000Z #### dodane: - **Strona główna w formie Strumienia Życia** - Wszystkie treści na blogu zebrane w jednym, chronologicznym strumieniu - Grupowanie wpisów według dni oraz typu treści (mikrowpis, artykuł, mikro-dziennik) - Ikony oznaczeń typów treści dla lepszej czytelności i wizualnego wyróżnienia - **Obsługa tagów** - Wyświetlanie tagów przy wpisach oraz możliwość grupowania treści według tagów - **Podział mikrowpisów na godziny** - Każdy mikrowpis zawiera informację o dokładnej godzinie publikacji, co pozwala na lepsze śledzenie chronologii w ciągu dnia - **Automatyczne ustawianie statusu wpisów** - Integracja z systemem Patreona, która pozwala na automatyczne blokowanie lub odblokowywanie wpisów w zależności od przypisanej kategorii, umożliwiając bezpieczne publikowanie bardziej prywatnych treści - **Wtyczka dla wpisów zablokowanych dla patronów** - Dodanie fragmentu tekstu jako zajawki dla wpisów dostępnych tylko dla wspierających na Patreonie - Usprawnienia w wyświetlaniu i stylizacji takich wpisów #### usunięte: - brak #### naprawione: - brak ### przeprojektowałem w końcu całego bloga. powoli mogę zacz... URL: https://www.fajne.life/4954-2/ Last updated: 2025-07-31T07:37:51.000Z przeprojektowałem w końcu całego bloga. powoli mogę zacząć nazywać go "strumieniem życia" – choć określenie to (użyte kiedyś przez AI) nie do końca mi się podoba, to chyba najlepiej oddaje to do czego dążę. teraz muszę tylko uporządkować trochę moją rzeczywistość i będę powoli przechodził z moimi dziennikami, podsumowaniami i wszelkimi notatkami na bloga... cieszę się niesamowicie :) ### zastanawiam się, na ile rozregulowany rytm dnia jest dla mn... URL: https://www.fajne.life/4875-2/ Last updated: 2025-07-31T02:11:05.000Z zastanawiam się, na ile rozregulowany rytm dnia jest dla mnie szkodliwy. wstałem dzisiaj o północy, po 6 godzinach snu – więc nie jest źle, przynajmniej jeżeli chodzi o sam sen. ale… aspekt społeczny ucierpi, choć on dla mnie nie jest akurat najważniejszy. ekspozycja na światło dzienne spada – pewnie położę się spać jak jeszcze będzie jasno. teraz – w nocy – czuję się mega dobrze, ale po południu przyjdzie zmęczenie, a to nie bardzo jest mi po drodze z lekcjami tańca. rozwiązaniem są drzemki w ciągu dnia? być może. ### od dwóch dni nie czuję się całkiem dobrze. czuję, że c... URL: https://www.fajne.life/4863-2/ Last updated: 2025-07-31T01:14:27.000Z od dwóch dni nie czuję się całkiem dobrze. czuję, że coś się dzieje z moim organizmem – potwierdzają to również dane z moich urządzeń. mam nadzieję, że to zwykłe przeziębienie. ### „dzień dobry, do Pana Grzesia list polecony” – w koń... URL: https://www.fajne.life/4344-2/ Last updated: 2025-07-21T06:45:10.000Z „dzień dobry, do Pana Grzesia list polecony” – w końcu, po pół roku mieszkania w nowym miejscu, poznałem Pana listonosza! „ooo, Pan Grzesio – mój nowy lokator!”. Już go polubiłem 😁 ### 10:34 mój ostatni zryw cukrowy spowodował, że przestałem... URL: https://www.fajne.life/4317-2/ Last updated: 2025-07-16T09:46:00.000Z 10:34 mój ostatni zryw cukrowy spowodował, że przestałem pić słodką herbatę – piję ją bez cukru. czy to dobrze? bardzo, choć mogło być lepiej. może kolejna mobilizacja spowoduje w końcu eliminację cukru z kawy? ### 10:27 no patrzcie Państwo, przestałem żreć kebaby oraz m... URL: https://www.fajne.life/4315-2/ Last updated: 2025-07-16T08:45:34.000Z 10:27 no patrzcie Państwo, przestałem żreć kebaby oraz mcdonaldy i zacząłem chudnąć, mam o wiele więcej siły i energii. wiele parametrów mi podskoczyło – strzelam, że to nie tylko zasługa żarcia, ale z pewnością to ważny czynnik. to co? dzisiaj kapitulacja i świętowanie z kebabem? nie ☺️ ### 17:03 byłem na zdrowym kręgosłupie. fajnie było, choć n... URL: https://www.fajne.life/4263-2/ Last updated: 2025-07-14T15:07:07.000Z 17:03 byłem na zdrowym kręgosłupie. fajnie było, choć nie mogę powiedzieć że lekko. porozciągałem się w całkiem nowych miejscach. warto czasem zmienić siłownię i trenera, oj warto ### 07:51 ależ jestem dobry w wymyślaniu zajęć, gdy przychod... URL: https://www.fajne.life/4261-2/ Last updated: 2025-07-14T06:03:23.000Z 07:51 ależ jestem dobry w wymyślaniu zajęć, gdy przychodzi czas biegania :) sprzątanie w kuchni o 7 rano? i owszem – w końcu bałagan. pisanie w dzienniku? oczywiście, przecież to zawsze w czymś pomaga. przegląd zadań na najbliższy tydzień? no kurde, mamy poniedziałek, chyba trzeba! dobra, chrzanić to, idę biegać :) ### obudziłem się i znowu zobaczyłem, czym jest projekt fajne życie URL: https://www.fajne.life/obudzilem-sie-i-znowu-zobaczylem-czym-jest-projekt-fajne-zycie/ Last updated: 2025-07-11T06:04:05.000Z Chyba czas. Czas zacząć opowiadać, choć trochę, o tym, co od miesięcy siedzi mi w głowie, w notatkach, w kodzie, w plikach .json, .php, .md, i – co najważniejsze – w moim ciele. Bo to nie jest projekt jak każdy inny. To nie kolejna aplikacja do śledzenia kalorii. To nie dziennik, nie blog, nie plan treningowy. To wszystko naraz. I coś więcej. To sposób, w jaki próbuję połączyć rozgrzebane części mojego życia – sen, ruch, jedzenie, emocje, technologię, ambicje, ciało, psychikę – w jeden system. Nie system dla systemu. Ale taki, który ma mi pomóc codziennie podejmować mądrzejsze decyzje. Mądrzejsze decyzje, które przybliżą mnie do realizacji moich celów – takich, które potrafią się przecież zmieniać. Bez dramatów. Bez frustracji. Bez konieczności „trzymania się planu” za wszelką cenę. System, który poza ocenianiem, mówi: dzisiaj zrób to inaczej – i zobacz, co się stanie. Dlatego dzisiaj wrzucam fragment mojego porannego dziennika. Z pozoru nic wielkiego – wpis o tym, że nie poszedłem na siłownię. Ale właśnie w takich momentach ujawnia się, czym naprawdę ma być projekt fajne życie. Czym on już dzisiaj jest. Ten kawałek mojego dziennika to nie tylko opis poranka. To zapis procesu. Myślenia. Podejmowania decyzji na podstawie danych. Rozpoznawanie mechanizmów. I akceptowania tego, że nie wszystko musi iść „zgodnie z planem”, by iść we właściwym kierunku. Kurde, to nigdy nie będzie szło zgodnie z planem, w końcu jestem człowiekiem – tu nic nie idzie zgodnie z planem. Trochę jak z medytacją – podczas niej zawsze próbujesz powrócić do pełnego skupienia, ale tego nie da się praktycznie osiągnąć na dłużej niż chwila. I medytacja polega wtedy na ciągłym podejmowaniu prób – te próby są jej istotą. Tak samo jest z projektem fajne życie, taki jest jego cel, śledzić i pomagać poprawiać tor. Dzisiejszy wpis to początek. Będę wracał z kolejnymi odsłonami, opowiadał o szczegółach, pokazywał fragmenty układanki. Ale na razie – zostawiam ten jeden kawałek. Bo może to jest właśnie najlepszy sposób, by zacząć: od jednego poranka, jednej decyzji, jednej obserwacji. > 07:07 dzisiaj jest jakoś inaczej. obudziłem się koło 6, inaczej niż w poprzednich dniach – chwilę później. wczoraj przed snem wrzuciłem do AI moje dane zdrowia z ostatnich dni z prośbą o analizę. cyferki, które wypluł mój zegarek i telefon. pokazało mi, że nie jestem wypoczęty w 100%, że nie daję sobie pełnej regeneracji, że potrzebne mi są dodatkowe minuty medytacji w ciągu dnia, że powinienem zadbać o pożywienie w drugiej części dnia. to zabawne, że niby wiem to wszystko od dawna, ale bez zobaczenia tego na własne oczy na podstawie prawdziwych danych, nie przyjmowałem tego do wiadomości. no dobra, byłem tego świadomy, ale bagatelizowałem znaki i sygnały. a tu AI popatrzył na moje HRV i jakieś inne elementy z Apple Health i powiedział: zobacz, te liczby wskazują, że za mało i niezupełnie dobrze spałeś, te że zabrakło Ci wypoczynku, tu widać co niezdrowa kolacja dzisiaj spowodowała. to coś więcej, niż zwykłe "żyj zdrowo, bo warto”, to pokazanie na konkretnych danych z mojego życia, co należy zmienić i DLACZEGO, po co. wow. ponownie widzę, że ciało ludzkie to sprawnie działająca maszynka i o ile można naginać zasady jej działania, to jednak nie uniknie się w ten sposób konsekwencji. więc wstałem dzisiaj. miałem iść na siłownię, na zajęcia les mills core. ale zrezygnowałem. choć lubię właśnie te piątkowe zajęcia z @zaneta-rosinska, to krótka analiza sytuacji („te zajęcia są narzędziem, chodzisz na nie nie z powodu samej obecności na zajęciach, masz inny cel – być sprawnym, silnym człowiekiem, budować bazę pod lekcje tańca, dożyć 100 lat”) sprawiła, że odpuściłem. to właśnie jest esencja \[\[projekt fajne życie\]\]. on ma tak działać, tylko automatycznie, abym nie musiał przerzucać danych z apple health ręcznie, aby one automatycznie z końcem dnia wpadały w odpowiednie miejsca i były analizowane, abym każdego dnia miał wnioski na podstawie konkretnych danych, analizy, wskazówki, opieprz albo pochwały. aby AI powiedział mi sam: jutro odpuszczasz zajęcia core, śpisz godzinę dłużej, a gdy jednak obudzę się wcześniej (AI powie mi dlaczego tak się stało – przez kolację, oglądaną do późna TV, zbyt wysoką temperaturę w pokoju, albo ciśnienie na zewnątrz) będę wiedział, co mam zrobić, by ten dzień był taki jak trzeba. AI powie mi, czy mam wziąć zimny prysznic, medytować przez 30 minuty, zjeść płatki owsiane, czy iść pobiegać. a gdy nie zrobię żadnej z tych rzeczy, jak cierpliwy partner poprawi kolejne moje błędy, które popełnię tego poranka. to jest \[\[projekt fajne życie\]\] – i on już działa, ja mam te dane, wskazówki, informacje, tylko jeszcze nie jest to zautomatyzowane. ale będzie, układam te cegiełki jedna po drugiej. > > \[\[projekt fajne życie\]\] przemyślenia o danych zdrowia: gdy AI będzie analizował moje dane zdrowia (już w samym systemie, już nie w aplikacji chat gpt) powinien mieć zawsze dostęp do następujących informacji: > > moich danych z aktualnego / poprzedniego dnia > > moich danych z całego ostatniego tygodnia (ostatnich 7 dni), by móc porównać te dzisiejsze z poprzednimi, osadzić je w czymś. być może z jakimś dodatkowym opisem z AI, by wiedzieć na co zwracać uwagę > > opisu moich danych z ostatniego tygodnia – opisu wygenerowanego przez AI, już bez samych danych. chodzi o to, by mieć dostęp do szerszego kontekstu i wiedzieć z czym się mierzymy w szerszej perspektywie, tygodniowe dane to może być zbyt mało, więc potrzebne jest podsumowanie miesiąca, by tworzyć trendy > > cele ogólne, globalne, by wiadomo było z czym walczymy, do czego dążymy. ### Przez ostatnie dwa tygodnie aplikacja Upday – moja ulubion... URL: https://www.fajne.life/4217-2/ Last updated: 2025-07-09T06:38:18.000Z Przez ostatnie dwa tygodnie aplikacja Upday – moja ulubiona apka do newsów – po prostu nie działała. Zniknęła. Nie ładowały się w niej wiadomości, było totalnie pusto. Zdążyłem już pomyśleć, że to koniec. Że pora szukać czegoś nowego. No to szukałem. Google News, Onet, Euronews, kilka innych. Próbowałem dać im szansę. I to była masakra. Zamiast konkretów – chaos. Zamiast informacji – emocje. Nagłówki jak z tabloidu. Algorytmy, które wołają tylko o kliki. Coś o tragediach, coś o celebrytach, coś o niczym. A za chwilę wszystko inne, nowe, jeszcze głośniej wołające o uwagę. A ja chcę po prostu wiedzieć, co się dzieje. I tylko jeżeli faktycznie się dzieje. Dlatego tak lubię Upday. Daje mi 10 najważniejszych newsów. Tylko tyle. Z Polsk, ze świata. Bez reklam. Bez nachalności. Po prostu: co się wydarzyło, co warto wiedzieć. Dwa zdania opisu, zdjęcie, tytuł. Koniec. Nie aktualizuje się co pięć minut. Niektóre wiadomości siedzą w niej i kilka dni – jeżeli nic się nie wydarzyło, Upday się nie zmienia. Nie trzeba jej włączać co godzinę, wręcz nie ma to sensu. Uruchamiam więc raz na dzień, czasem raz na dwa dni – i wiem wszystko, co ważne. Ten brak hałasu jest bezcenny. Tęskniłem za nim. I dziś… Upday wróciła. Dostała aktualizację. I znowu działa. Niewiele aplikacji naprawdę robi różnicę. Ta robi. Dla mnie – ogromną. ### leje deszcz. najlepsze pogoda na budowanie trwałych nawykó... URL: https://www.fajne.life/4215-2/ Last updated: 2025-07-09T04:39:29.000Z leje deszcz. najlepsze pogoda na budowanie trwałych nawyków dla kogoś, kogo motywują przeciwności losu. im bardziej do czegoś się nie nadaję (albo okoliczności nie są sprzyjające), tym bardziej do tego dążę. chore. idę biegać. ### startuję z Patreonem – bez fajerwerków, ale z przekonaniem URL: https://www.fajne.life/startuje-z-patreonem-bez-fajerwerkow-ale-z-przekonaniem/ Last updated: 2025-07-08T03:45:50.000Z Pamiętam dzień, kiedy wróciłem z porannego biegania. Spocony, zmęczony, ale jakoś spokojniejszy niż zwykle. Usiadłem z miską ryżu z warzywami (mam taki mój ulubiony przepis) i przescrollowałem dziennik. Jedzenie wpisane, wpis w dzienniku dodany, waga zapisana, sen zaliczony, nastrój „średni, ale lepszy niż wczoraj”. I wtedy pomyślałem: *kurna, przecież to się składa w całość, to wszystko do siebie pasuje.*. Tyle razy zaczynałem od nowa. Tyle razy wszystko się rozsypywało. A tu nagle – po miesiącach zbierania okruchów – coś się zaczęło kleić. Dane. Drobiazgi. Niewidzialna siatka codziennych decyzji. To nie był wielki plan. Raczej moment, w którym pierwszy raz zobaczyłem, że to wszystko ma sens, jeśli tylko dam sobie szansę to zauważyć. Nie tylko pisać dla siebie. Nie tylko gromadzić screeny, kroki, kalorie, emocje. Ale spróbować to zebrać – po męsku, po swojemu – i zbudować coś, co będzie mi służyć. System. Kóry będzie pracował za mnie i ze mną. Od dawna go szukałem, ale w tamtym momencie zrozumiałem, że muszę sam go stworzyć. Nie planowałem wtedy zakładać konta na Patreonie. Bo nie lubię prosić o wsparcie, nie umiem sprzedawać. Bo zbyt długo miałem w głowie, że wszystko trzeba robić samemu, że trzeba „zasłużyć”, że najpierw efekty, dopiero potem nagrody. Ale w pewnym momencie coś się zmienia. Ciszej. Dojrzalej. Może wcale nie muszę „sam”? Któregoś popołudnia usiadłem przy stole z herbatą i pustym ekranem. Przez chwilę tylko patrzyłem na migający kursor. Potem zacząłem pisać. Bez planu, bez strategii, bez wielkich założeń. I to właśnie miało sens. Bo *fajne życie* nie potrzebuje fanfar. Nie potrzebuje billboardów i haseł w stylu „dołącz do rewolucji”. Potrzebuje miejsca. Cichego, ale solidnego zaplecza. Pracowni. Notatnika, w którym można rozgrzebywać dzień po dniu i próbować ułożyć z tego jakąś sensowną całość. Więc tak – startuję z Patreonem. Nie po to, żeby sprzedawać „dostęp do siebie”. Nie po to, żeby tworzyć zamknięty klub. Nie po to, żeby serwować „7 trików na ogarnięte życie”. Startuję, bo chcę dalej dokumentować moją drogę. Jeszcze dokładniej. Jeszcze szczerzej. I wiem, że są osoby, które chcą towarzyszyć mi w tym procesie – z boku, z ciekawości, z potrzeby. To będzie miejsce dla tych, którzy widzą wartość w drobiazgach: w tabelce ze śniadaniem, w wykresie nastroju, w wykopanym na nowo fragmencie dziennika. Dla tych, którzy – tak jak ja – czują, że człowiek to maszynka. Delikatna, ale skomplikowana. I że każda śrubka, każda rutyna, każde paliwo (mentalne i fizyczne) ma znaczenie. Patreon to moje laboratorium. Tu będzie więcej z zaplecza: rzeczy niepublikowanych, rzeczy roboczych, testów, danych i surowych refleksji. To nie newsletter. To nie produkt. To proces. Nie wiem, czy będzie nas garstka, czy setka. Ale nie to się liczy. Liczy się to, że to robię – uczciwie, spokojnie, w zgodzie ze sobą. Dzięki, że jesteś. Na blogu, na Patreonie, obok. Serio. ### tak długo już uczę się czym jest i jak działa jedzenie,... URL: https://www.fajne.life/4111-2/ Last updated: 2025-07-01T12:41:34.000Z tak długo już uczę się czym jest i jak działa jedzenie, pożywienie, a jednak nadal zadziwia mnie przeogromny wpływ to co zjem ma na moje samopoczucie. ### medytacja. 10 minut patrzenia z zamkniętymi oczami w... URL: https://www.fajne.life/4109-2/ Last updated: 2025-07-01T10:23:25.000Z medytacja. 10 minut patrzenia z zamkniętymi oczami w ścianę. polecam. ### TL;DR. lista zmian do wprowadzenia: przepłukuj usta wodą p... URL: https://www.fajne.life/4065-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:07.000Z TL;DR. lista zmian do wprowadzenia: - przepłukuj usta wodą po kwaśnych napojach i kawie - noś przy sobie gumę z ksylitolem - wybieraj produkty przeciwzapalne (ryby, cebula, zielenina) - unikaj podjadania – ślina potrzebuje czasu, by działać - myśl o zębach… jako o części całego ciała, nie oddzielnym bycie https://www.fajne.life/content/files/2026/08/otyosc-zeby-i-stan-zapalny-wszystko-ma-znaczenie.html ### przed końcem wakacji będę certyfikowanym instruktorem jaz... URL: https://www.fajne.life/4072-2/ Last updated: 2025-06-29T18:59:04.000Z przed końcem wakacji będę certyfikowanym instruktorem jazdy na rolkach, zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i dorosłych :) dzisiaj zapisałem się na kurs instruktora Polskiej Akademii Kultury i Sportu. Wow, to taki przełomowy dla mnie krok – takie powiedzenie głośno i wyraźnie do samego siebie: „możesz w życiu jeszcze robić coś innego”. to taki pierwszy krok ☺️ ### otyłość, zęby i stan zapalny – wszystko. ma. znaczenie. URL: https://www.fajne.life/otyosc-zeby-i-stan-zapalny-wszystko-ma-znaczenie/ Last updated: 2026-08-19T12:00:07.000Z Z racji mojej pracy – a zajmuję się między innymi składem naukowego czasopisma medycznego – mam dostęp do wielu ciekawych artykułów medycznych. Choć większość z nich nie specjalnie mnie interesuje, to od czasu do czasu w moje rączki wpadnie taki, który szczególnie zwraca moją uwagę. Tak właśnie stało się kilka dni temu, znalazłem artykuł, w którym przedstawiono wyniki badań nad zależnością pomiędzy otyłością a zdrowiem jamy ustnej. Autorzy publikacji sugerują, że otyłość nie jest jedynie problemem estetycznym czy metabolicznym, ale stanowi przewlekły proces zapalny. Choć wiedziałem już o tym od dawna, to nie zdawałem sobie sprawy, że ma to tak silny negatywny wpływ również na zdrowie jamy ustnej. Jak wskazują autorzy artykułu, istnieje wyraźny związek między otyłością a chorobami zębów i dziąseł, takimi jak zapalenie przyzębia (periodontitis – choroba infekcyjna tkanek otaczających zęby, która prowadzi do ich utraty, jeśli nie jest leczona!). W badaniu odnotowano, że takie zapalenie przyzębia występuje aż u 97% pacjentów otyłych. Tkanka tłuszczowa, zwłaszcza ta zlokalizowana w obrębie brzucha (czyli tzw. otyłość wisceralna), produkuje różne substancje zwane adipokinami. Część z nich (np. leptyna, rezystyna czy visfatyna) to substancje prozapalne, czyli te „złe”. Przy otyłości ich poziom rośnie, przez co nasilają się różne procesy zapalne, także w jamie ustnej. Ale są też „dobre” adipokiny, działające przeciwzapalnie – to na przykład adiponektyna czy omentyna-1\. Ich zadaniem jest chronić nas przed zapaleniem i uszkodzeniem kości wokół zębów. Problem polega na tym, że przy otyłości poziom tych dobrych adipokin spada. Właśnie to wykazali autorzy cytowanego w artykule badania (Checa-Ros). Zaobserwowali oni, że niski poziom adiponektyny zwiększa ryzyko uszkodzenia kości i pogarsza przebieg chorób dziąseł. Mówiąc prosto: to nie obecność adiponektyny jest problemem, lecz jej niedobór – kiedy jej brakuje, tracimy ważną ochronę przed zapaleniami i problemami z zębami oraz dziąsłami. Ciekawe też było to, co pokazano w innych badaniach (Vohra i wsp.). Okazuje się, że u osób z lekką otyłością (tzw. klasa I) poziom stanu zapalnego w jamie ustnej – mierzony m.in. przez obecność konkretnych substancji zapalnych w ślinie (takich jak IL-1β i IL-6) – był wyraźnie inny niż u osób z bardziej zaawansowaną otyłością (klasa II i III). U tych bardziej otyłych wskaźniki zapalne były już podobne między sobą – jakby organizm przekroczył pewien próg i stan zapalny „utknął” na wysokim poziomie. Czyli im większa otyłość, tym więcej problemów z zapaleniem w jamie ustnej – ale od pewnego momentu to już tylko się utrzymuje, nie pogarsza się dalej. Wpływ otyłości na jamę ustną nie ogranicza się jedynie do dorosłych. Według analizy Martens i współpracowników, dzieci i młodzież z nadwagą częściej doświadczają próchnicy, stanów zapalnych dziąseł oraz zwiększonego nagromadzenia płytki nazębnej. Co więcej, nawet sama otyłość brzuszna (niezależnie od [wskaźnika BMI](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/bmi.html) – tu możesz sprawdzić swój) jest istotnym czynnikiem ryzyka utraty zębów. W artykule poruszono też temat operacji bariatrycznych, czyli zabiegów chirurgicznych pomagających schudnąć. Choć dzięki nim można skutecznie zrzucić nadmiar kilogramów, to niestety mogą one odbić się na zdrowiu jamy ustnej. Po operacji często spada ilość śliny, a to z kolei sprzyja namnażaniu się szkodliwych bakterii, takich jak Streptococcus mutans – tych, które odpowiadają m.in. za próchnicę. Badania (Hashizume i wsp.) potwierdziły, że po takim zabiegu liczba tych bakterii w ślinie wzrasta. Czyli z jednej strony zdrowiej dla całego ciała, z drugiej – warto wtedy szczególnie zadbać o zęby. Nie, to nie jest jakaś przełomowa rewolucja. Ale dla mnie to mocne potwierdzenie jednej rzeczy: nasze ciało to system naczyń połączonych. Zaskakująco precyzyjny mechanizm, w którym każda z pozoru drobna decyzja – co zjemy, jak śpimy, czy pijemy wodę – potrafi wpłynąć na inne rzeczy w naszym ciele. Na przykład… na dziąsła. Po tej lekturze widzę wyraźniej, gdzie warto dokręcić śrubki w diecie. Domowy chleb na zakwasie? Świetnie. Łosoś, hummus, cebula – wszystko, co ma działanie przeciwzapalne, działa też na korzyść jamy ustnej. Ale z drugiej strony: kawa (tak, moja ukochana), kwaśne napoje, fast foody… to wszystko wymaga trochę więcej uwagi. Nie chodzi o zakazy, tylko o to, żeby wiedzieć, jak się zabezpieczać. Serio, nawet taka głupota jak przepłukanie ust wodą po americanie robi różnicę. Albo guma z ksylitolem – brzmi jak marketing, a jednak działa. Te bakterie, które wyżerają szkliwo, nie radzą sobie z ksylitolem. Guma nie załatwia sprawy, ale może pomóc, zwłaszcza kiedy nie mam przy sobie szczoteczki. Jestem wdzięczny za możliwość korzystania ze specjalistycznych publikacji, które pomagają mi krok po kroku lepiej rozumieć moje zdrowie i wprowadzać świadome zmiany. To kolejny ważny element układanki, która składa się na moje fajne życie. I choć zdrowie jamy ustnej samo w sobie nie stanowi o jakości życia, z pewnością jest jednym z tych elementów, które tę jakość mogą znacząco poprawić. ### najlepsze co dzisiaj usłyszałem: emocje to informacje,... URL: https://www.fajne.life/4036-2/ Last updated: 2025-06-26T19:33:59.000Z najlepsze co dzisiaj usłyszałem: emocje to informacje, nie wyroki ### życie bez cukru, dzień czwarty: awans kawy z obrzydliwej n... URL: https://www.fajne.life/4034-2/ Last updated: 2025-06-26T09:12:50.000Z życie bez cukru, dzień czwarty: awans kawy z obrzydliwej na paskudną. będzie dobrze :)) ### zamieniłem ostatnio masło na oliwę z oliwek – zainspiro... URL: https://www.fajne.life/4032-2/ Last updated: 2025-06-26T07:39:31.000Z zamieniłem ostatnio masło na oliwę z oliwek – zainspirowany wskazówkami chata gpt. w sumie smaczna zamianka, szczególnie do chrupiącego pieczywa. podobno też zdrowa. jakiś tam mały kroczek do lepszego. > Zamiana masła na oliwę: bardzo dobry krok! Oliwa z oliwek (extra virgin) zawiera kwasy tłuszczowe jednonienasycone, które wspierają układ sercowo-naczyniowy i redukują stany zapalne. Masło – zwłaszcza w większych ilościach – to głównie tłuszcze nasycone. ### mój cień to niezrozumienie, czemu inni “nie chcą dla si... URL: https://www.fajne.life/4029-2/ Last updated: 2025-06-25T02:52:15.000Z mój cień to niezrozumienie, czemu inni “nie chcą dla siebie dobrze” tak bardzo jak ja chcę dla nich ### perfekcjonizm bywa wrogiem „fajnego życia”, jeśli wymk... URL: https://www.fajne.life/4027-2/ Last updated: 2025-06-25T02:44:41.000Z perfekcjonizm bywa wrogiem „fajnego życia”, jeśli wymknie się spod kontroli. ### w moim rzucaniu cukru jest całkiem sporo wyzwań, kilka z n... URL: https://www.fajne.life/4025-2/ Last updated: 2025-06-24T23:32:36.000Z w moim rzucaniu cukru jest całkiem sporo wyzwań, kilka z nich, takie najbardziej aktualne: - herbata, do której uwielbia(łe)m dodawać odrobiny cukru, to był mój codzienny napój, przygotowywałem dzbanek herbaty i piłem przez cały dzień. o dziwo wersja bez cukru nie jest taka zła. dodatkowym plusem jest to, że redukuje smak po jedzeniu i innych napojach - kawa. no tu oczywiście jest problem. nie bardzo jeszcze wiem jak go rozwiązać. uwielbiałem moją kawę z mlekiem i cukrem. rozważam słodzenie stewią, ale mam wrażenie, że to oszukiwanie i chodzenie na skróty, więc raczej będę probował dalej pić kawę bez żadnych dodatków. póki co nie jest dobra. - chleb. mój domowy chleb. ten, który do tej pory piekłem zawierał dwie łyżki cukru. oczywiście tak nie może być. będę probował z innymi przepisami. - słodycze, które okazjonalnie pojawiają się w domu. muszę to wyeliminować. - ciasta. lubię je – piec i jeść. domyślam się, że znajdę jakieś przepisy na ciasta bez cukru, takie, które nie będą miały słodkiego smaku. - no i jeszcze cukier. taki zwykły, który stoi sobie w cukiernicy, paczka cukru w szafce – czy powinienem je wyrzucić? chyba powinien być cukier w domu. czy nie? kurde, będzie kusiło? ### są momenty w moim życiu, kiedy zaczynam się buntować. je... URL: https://www.fajne.life/4021-2/ Last updated: 2025-06-24T21:49:02.000Z są momenty w moim życiu, kiedy zaczynam się buntować. jest to bunt przeciwko codzienności, mojej codzienności, moim decyzjom, wyborom, efektom. w takich chwilach zachodzą zmiany, duże zmiany, podejmuję kluczowe decyzje, burzę i buduję. właśnie przechodzę kolejny taki moment. punktem zapalnym okazał się moment, na który czekałem praktycznie cały ostatni rok – ten głupi występ. tak bardzo mnie on rozczarował, że muszę wszystko pozmieniać. zbyt mocno zboczyłem z kursu. zbyt ważne cele mam do osiągnięcia. ### klęska buduje się na mówieniu: „nic się nie stało”. URL: https://www.fajne.life/4019-2/ Last updated: 2025-06-23T15:37:42.000Z klęska buduje się na mówieniu: „nic się nie stało”. ### no i ok, występ za mną. przemyśleń mnóstwo. złości og... URL: https://www.fajne.life/4017-2/ Last updated: 2025-06-23T10:14:48.000Z no i ok, występ za mną. przemyśleń mnóstwo. złości ogrom. czas na zmiany w życiu. idźmy dalej w to fajne życie… ### za dwie godziny występ(y). kto by pomyślał, że będę pr... URL: https://www.fajne.life/4014-2/ Last updated: 2025-06-22T12:03:11.000Z za dwie godziny występ(y). kto by pomyślał, że będę przeżywał jeszcze w życiu takie fajne rzeczy. ### wersja 1.2.1 (mikro-dzienniki + zmiany w wyglądzie list) URL: https://www.fajne.life/wersja-1-2-1-mikro-dzienniki-zmiany-w-wygladzie-list/ Last updated: 2025-06-21T16:26:58.000Z ### dodane: - nowość – moduł **mikro-dzienniki** (plugin: `fajne-mikrodziennik`) - rejestracja własnego Custom Post Type `mikrodziennik` bez tytułu, z obsługą edytora i pól własnych - rejestracja taksonomii `dziennik_kategoria` do grupowania wpisów dziennikowych (np. „fajne życie to”, „uwielbiam”) - dodanie pola **„nastrój”** jako własnych metadanych, edytowalnych w panelu bocznym wpisu - plugin przygotowany zgodnie ze strukturą systemu modułowego (ładowany przez `fajne-core`) ### zmienione: - **strona główna:** - dodano sekcję `mikro-dzienniki` z wyświetleniem 6 najnowszych wpisów tego typu - wpisy pokazują kategorię jako **podkreślony link** \+ treść wpisu bez podkreślenia - dodano przycisk „więcej”, kierujący do archiwum mikro-dzienników - **szablon kategorii (`taxonomy-dziennik_kategoria.php`)**: - ten sam układ i styl jak na stronie głównej - paginacja z użyciem `the_posts_pagination()` ### naprawione: - poprawiono styl linkowania nazw kategorii: teraz tylko **nazwa kategorii** jest klikalna i podkreślona, **treść wpisu pozostaje niepodlinkowana**, co poprawia przejrzystość ### dzisiaj zabieram pierwszy raz moja starsza córkę na zajęc... URL: https://www.fajne.life/3943-2/ Last updated: 2025-06-18T13:22:48.000Z dzisiaj zabieram pierwszy raz moja starsza córkę na zajęcia na siłowni. musiałem użyć lekkiego (grubego) podstępu, by ze mną poszła, ale ona wiąże swoją przyszłość ze sportem, tańcem, więc takie wyjście dobrze jej zrobi, poszerzy trochę horyzonty. no i to będzie super rzecz, którą możemy zrobić razem :) a z nastolatką jednak coraz trudniej robić rzeczy „razem” – taki wiek. więc mega się cieszę, że udało mi się ją namówić (zmusić, przekonać, podejść…) ### no dobra, ewidentnie jestem chory. nie na tyle, aby leżeć... URL: https://www.fajne.life/3941-2/ Last updated: 2025-06-18T08:49:03.000Z no dobra, ewidentnie jestem chory. nie na tyle, aby leżeć w łóżku, ale na tyle by zanotować ten stan w dzienniku.. za 4 dni występ. najgorsza ta obniżona wydajność – czuję ją. leczenie odbędę w standardowy sposób: tylko jednej zajęcia w ciągu dnia, wieczorny odpoczynek, długi sen. ### najwięcej uczę się od ludzi, których najbardziej nie lub... URL: https://www.fajne.life/3939-2/ Last updated: 2025-06-17T09:24:50.000Z najwięcej uczę się od ludzi, których najbardziej nie lubię. zrozumienie tego zajęło mi trochę czasu. ### chyba jestem coraz lepszy w śniadania – powoli uczę się... URL: https://www.fajne.life/3937-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:07.000Z chyba jestem coraz lepszy w śniadania – powoli uczę się co w której porze dnia jeść. coś, co wieczorem może być słabym wyborem, może okazać się idealne na „rozruch”. „Białko, zdrowe tłuszcze, niska zawartość cukru i lekka kwasowość z warzyw i octu – to wszystko sprawia, że ten posiłek świetnie nadaje się na poranny rozruch, a przy tym nie obciąża organizmu. (…) To jest śniadanie, które wspiera Twoje cele – zdrowe, świadome, bez śmieci i przesady. Nadaje się idealnie jako posiłek przed produktywnym dniem lub lekkim treningiem. I co ważne – masz tu równowagę między smakiem a wartością odżywczą. Brawo.” ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_9197.jpg) ### pobiegane. ale było ciężko. ciężko wyjść, ciężko bi... URL: https://www.fajne.life/3933-2/ Last updated: 2025-06-15T05:23:44.000Z pobiegane. ale było ciężko. ciężko wyjść, ciężko biegać. dwa dni przerwy, kiepski obiad wczoraj, intensywna praca ostatnich kilku dni – i człowiek się cofa. a nie warto się cofać. obym się kiedyś nauczył. ### dzisiaj był ostatni środowy body balance (les mills) w sta... URL: https://www.fajne.life/3931-2/ Last updated: 2025-06-11T15:57:39.000Z dzisiaj był ostatni środowy body balance (les mills) w starej choreografii, od przyszłej środy, przez kolejne 3 miesiące, będziemy ćwiczyć cos nowego. więc z tej okazji postanowiłem docisnąć się bardziej niż zwykle podczas zajęć. no i się naciągnąłem tak, że ledwo chodzę. trochę poboli, oj poboli. i dobrze. potrzebuję dociśnięcia. byle nie przegiąć. chodzę na te zajęcia chyba od półtora roku, ale mam wrażenie że to właśnie w ciągu ostatnich 3 miesięcy, i tej dzisiejszej choreografii, zrobiłem największe postępy przy rozciągnięciu mojego ciąga. pamiętam moje zakresy w marcu i te same ćwiczenia dzisiaj – widzę sporą różnicę, choć oczywiście to zasługa nie tylko ćwiczeń na body balance, pracowałem na to godzinami podczas różnych zajęć. na tańcach czuję się czasami mocno „zacofany” – pod wieloma względami. uczę się, mam postępy, jednak to po zajęciach na siłowni czuję się o wiele lepiej. pewnie chodzi o tło, poziom grupy, które ze mną chodzą tu i tu. na tańcach pojawiają się osoby, które chcą czegoś się nauczyć, na siłowni są osoby, które chcą coś przezwyciężyć. z tą drugą grupą łatwiej się porównywać. ech.. porównywanie się nie doprowadzi mniejsi niczego dobrego. uczę się żyć bez tego, no ale cóż.. nie zawsze jeszcze wychodzi. ### wracam sobie z wtorkowych zajęć. wymęczony, naładowany e... URL: https://www.fajne.life/3928-2/ Last updated: 2025-06-10T21:03:55.000Z wracam sobie z wtorkowych zajęć. wymęczony, naładowany emocjami. jednak zadowolony. wdzięczny…. zbliża się koniec sezonu w szkole tańca, która się ze mną męczy. a na koniec mamy występy. na scenie, z publicznością. no, no, kto by pomyślał, że jeszcze takie rzeczy mnie w życiu czekają ;) no dobra, ja tam wiem, że czeka mnie jeszcze sporo fajnych rzeczy! ale występ. mam do wytańczenia 3 choreografie – sporo, ale mogło być więcej, ponieważ chodzę na zajęcia z pięcioma grupami… jednak dwie na koniec nie tańczą (ludzie, odwagi!!!) pierwsza choreografia jest z tańca współczesnego. mega fajna, świetna grupa, świetna muzyka, wspaniała zabawa. uczymy się dużo i jest coraz lepiej. a właściwie coraz lepiej się w niej czuję. wierzę, że będzie dobrze. Kamila – która nas trenuje – mocno, mocno się zaangażowała (♥️ jej za to) i ciśnie nas. chyba są efekty. chyba wszyscy się staramy, by była z nas dumna. tak czuję. i na tej pierwszej choreografii chwilowo moja pewność siebie się kończy. druga jest z modern jazzu. i jest… trudna. i długa. a do tego jeszcze bardziej trudna. i jeszcze długa. grupa zmniejszyła nam się do 4 osób, a dzisiaj na zajęciach była nas 2 (tak, dwójka – ze mną). więc przygotowujemy się chwilowo do występu w dwójkę (haha, duet 🫣). w sumie byłby to świetna sprawa – choć mega trudna. jednak mam 12 dni aby to opanować – i myślę, że jakoś sobie poradzę. Ewelina, która nas trenuje, nie pozwoli nam nie nauczyć się tego dobrze – prędzej nas zamęczy (🪦). i super, za to ją cenię. muszę się postarać by to wyszło i wiem, że będę z tego bardzo zadowolony. no i ostatni – jazz. ech ten jazz… próbuję nauczyć się go już z trzecią trenerką i mam wrażenie, że idę do przodu z nauką wolniej niż w tempie ślimaka. może samo słowo JAZZ mnie tak rozwala. albo kurde – może to jest po prostu trudne. pewnie nie jest aż tak źle, ale czuję się mega słabo z tym, czego tam próbuje mnie nauczyć Julka. I choreografia, którą za 12 dni mam wytańczyć na scenie……. no słabo jest póki co :) choć w teorii powinna być najłatwiejsza ze wszystkich 3. walczę jednak. cieszę się, że mam taką przygodę, mega się cieszę :)) ### no no, widzę, że Lewandowski vs Probierz 2:1 póki co… URL: https://www.fajne.life/3926-2/ Last updated: 2025-06-10T20:17:10.000Z no no, widzę, że Lewandowski vs Probierz 2:1 póki co… ### nie cierpię zamawiać rzeczy z dostawą kurierem. czekam od... URL: https://www.fajne.life/3920-2/ Last updated: 2025-06-10T13:13:16.000Z nie cierpię zamawiać rzeczy z dostawą kurierem. czekam od rana na mega ważną dla mnie przesyłkę, jestem uwziązany w domu – kurier nie odbiera od rana telefonu, na smsy z pytaniem o orientacyjną godzinę dostarczenia paczki nie odpisuje, a ja chciałbym już wychodzić powoli na zajęcia... jestem bardziej zdenerwowany tą sytuacją, niż faktem, że pękła mi szyba w samochodzie, czy tym, że zepsuł mi się piec. masakra. trzeba się chyba uspokoić i przestać się przejmować. dla kontrastu: przyszła dzisiaj do mnie druga paczka – do paczkomatu. o 11 dostałem powiadmienie, że paczka GRZECZNIE NA MNIE CZEKA w blaszaku koło domu. godzinę później poszedłem na spacer (cały w nerwach, żeby nie minąć się z kurierem!) i ją sobie odebrałem. no wygoda – jak myśmy kiedyś żyli bez tego? ### jeżeli zrezygnuję dzisiaj z jedzenia, to w sumie nie muszę biegać, prawda? czasem jest trudniej, niż łatwiej... URL: https://www.fajne.life/3914-2/ Last updated: 2025-06-10T07:36:48.000Z jeżeli zrezygnuję dzisiaj z jedzenia, to w sumie nie muszę biegać, prawda? czasem jest trudniej, niż łatwiej. ale to właśnie w takie dni muszę pamiętać po co to wszystko. to właśnie w takie dni buduję najważniejsze fundamenty fajnego życia. 9:30 – przetrzymałem dziś dłużej, niż zwykle, ale.... idę w końcu pobiegać..... chociaż jeden kilometr, przynajmniej tyle. dam radę! ### obejrzałem sobie konferencje Apple o nowych systemach na ic... URL: https://www.fajne.life/3908-2/ Last updated: 2025-06-09T22:27:38.000Z obejrzałem sobie konferencje Apple o nowych systemach na ich urządzenia i mam garść przemyśleń (tak istotnych w kontekście budowania systemu „fajne życie”): - po informacji w pierwszych minutach – o tym, że nie będzie apple intelligence w języku polskim (a co za tym idzie, wielu różnych funkcji nowych systemów) – chciałem wyłączyć keynote. no szkoda słów. - po obejrzeniu co nowego na iphonie, chciałem przejść na telefon google. i to jak najszybciej. zmiany które pokazano nie wprowadzają (dla mnie) nic rewolucyjnego, to powolny postęp i przekolorowanie tego co już było. choć pewnie na androida się nie przesiądę, to być może to doprowadzi mnie do decyzji o zamianie największego iphona (pro max) na tego najmniejszego, jaki zostanie pokazany w tym roku. - dopiero zmiany w carplay (o dziwo!) okazały się całkiem ciekawe… pokazano sporo drobnych zmian, takich, na które czekałem – fajnie, że wzięli się za to. same widgety i live activities to już duża rzecz, a i zmiany w wyglądzie bardzo na plus. - apple watch zyska kilka ciekawych drobiazgów, choć te najciekawsze pewnie nie będą dostępne u nas (że względu na brak polskiego języka w apple inteligencie). - przy vision pro, mogłem spokojnie iść zrobić siku. to urządzenie to – w mojej ocenie – największa pomyłka apple w historii działania tej firmy. bajer fajny, ale stoi w totalnej opozycji do większości moich wartości. to musi przekształcić się szybko w zwykłe okulary – wtedy MOŻE nabierze sensu. - mac’iem nigdy specjalnie się nie podniecałem, ale doceniam wprowadzone nowości. spotlight w nowej odsłonie pewnie się przyda. reszta mnie nie specjalnie rusza, mac to moja maszyna do pracy – nie oczekuję od niej wielu nowości, ma pracować. i tyle. - a potem przyszedł nowy system ipada… i już wiedziałem, że na żadną migrację do google nie ma szans. to jest rok ipada. pozmieniali go w maca, ale w takim dobrym wydaniu. myślę, że to będzie miało wpływ na moje jeszcze większe przywiązanie do tego urządzenia. Ach, no cieszę się ogromnie, że aplikacja dziennika apple zagościła w końcu na wszystkich systemach. to ważne. Konferencja apple była dla mnie niezwykle istotna w kontekście budowania systemu fajne życie. na podstawie tego, co dziś obejrzałem, będę musiał podjąć kilka ważnych decyzji, stworzyć wiele integracji, postawić na niektóre rozwiązania. cześć rzeczy mi się rozjaśniło, kilka lekko zamazało, ale jedno jest pewne: decyzja o budowaniu niezależnego systemu do życia była słuszna. idę więc dalej. ### idę na modern jazz. półtorej godziny słuchania: „Grzes... URL: https://www.fajne.life/3906-2/ Last updated: 2025-06-09T17:50:17.000Z idę na modern jazz. półtorej godziny słuchania: „Grzesiek, stopy!”. dobrze, niech mi gada. mam nadzieję. że kiedyś nie będzie musiała. ### przez ostatnie dwa miesiące pracowaliśmy w 4-osobowej grup... URL: https://www.fajne.life/3904-2/ Last updated: 2025-06-09T16:08:02.000Z przez ostatnie dwa miesiące pracowaliśmy w 4-osobowej grupie przy projekcie. projekt się skończył i teraz wszyscy sobie mailowo dziękują za udział. no wszyscy, poza mną, jakoś nie wysłałem podziękowań, nie lubię takiego wręczania kwiatów na sam koniec – znowu wyjdę na gburka ;) ### dzisiaj na śniadanie postanowiłem spróbować czegoś nowe... URL: https://www.fajne.life/3902-2/ Last updated: 2025-06-09T06:54:00.000Z dzisiaj na śniadanie postanowiłem spróbować czegoś nowego – w ramach sprawiania by śniadanie działało faktycznie na moją korzyść a nie tylko na podniebienie. więc sięgnąłem po płatki owsiane. z brzoskwinią. i muszę przyznać, że pomimo faktu, że smakuje to trochę jak papier połączony ze styropianem, to… było bardzo spoko. smakowało. chyba. mam całą paczkę tych płatków, więc z pewnością będzie powtórka. na jutro przewidziałem wersję z suszonymi jabłkami – powinno nabrać trochę więcej smaku. ### nie ma śniadania, bez rannego biegania. no to idę.... URL: https://www.fajne.life/3898-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:08.000Z nie ma śniadania, bez rannego biegania. no to idę. znaczy… biegnę. ### w ciągu ostatnich dwóch lat siedziałem trochę ciszej, uk... URL: https://www.fajne.life/3715-2/ Last updated: 2025-06-09T04:12:22.000Z w ciągu ostatnich dwóch lat siedziałem trochę ciszej, ukryłem się, starałem się, pracowałem, sprawdzałem. przygotowywałem się do czerwca 2025\. i moment ten nadszedł – zakończenie sezonu. podsumowanie tego, czego nauczyłem się przez ostatnie 12 miesięcy. scena. https://www.instagram.com/p/DKZqYruCllK/?igsh=MXh6b2RqcjB3dTY5YQ== zostały dwa tygodnie. zostały ostatnie przygotowania. https://www.instagram.com/p/DKohXsVtG-7/?igsh=ZGl2aTQ0bWM0eGUw a potem rozpocznie się kolejny rozdział… ### wersja 1.2.0 (start systemu modułowego) URL: https://www.fajne.life/wersja-1-2-0/ Last updated: 2025-06-05T04:54:42.000Z ### dodane: - nowość – utworzono szkielet centralnej wtyczki `fajne-core` - ładowanie i rejestracja zewnętrznych modułów przez `do_action('fajne_register_module', [...])` - strona administracyjna z listą aktywnych modułów - struktura folderów `includes/`, `assets/`, `helpers` - mechanizm sprawdzania aktywności modułów - gotowość pod przyszłe funkcje: ustawienia, aktywacja/dezaktywacja, logowanie - zadania nowego modułu: - przygotować panel z opcją aktywacji/dezaktywacji modułów - przygotować szablon `spec.md` dla modułów - stworzyć pierwszy moduł testowy (`fajne-nutrition`) ### usunięte: - brak ### naprawione: - brak ### zabrałem dzisiaj dzieciaki do kina na film Minecraft (a może to one zabrały mnie?)... URL: https://www.fajne.life/3549-2/ Last updated: 2025-05-31T21:20:33.000Z zabrałem dzisiaj dzieciaki do kina na film Minecraft (a może to one zabrały mnie?). Nie grałem nigdy w grę, ale mniej więcej (po filmie dochodzę do wniosku, że raczej mniej...) wiem o co chodzi. Ale mimo to, to było dziwne doświadczenie. Film był dziwny. No dobra, momentami był debilny :) Jednak uratowało go dwóch głównych bohaterów. Ktoś miał pomysł na te postacie i to się udało. Śmiałem się. Momentami był to śmiech przez łzy, ale jednak... Takie połączenie Jumanji z Głupim i głupszym. ### różne rzeczy już ludzie mówili na temat tego do kogo jes... URL: https://www.fajne.life/3542-2/ Last updated: 2025-05-28T15:57:14.000Z różne rzeczy już ludzie mówili na temat tego do kogo jestem podobny, oj bardzo różne, a dzisiaj usłyszałem że jestem bardzo podobny do Luki Modricia z Realu Madryt. I to chyba jak narazie mój ulubiony „wyglądasz jak…”. ### w moim domu nie ma fotela, krzesła, żadnej kanapy, łóżk... URL: https://www.fajne.life/3537-2/ Last updated: 2025-05-28T10:29:36.000Z w moim domu nie ma fotela, krzesła, żadnej kanapy, łóżka. krótko mówiąc: nie ma gdzie dupy posadzić i wylegiwać się cały dzień. i to była świetna decyzja, którą kiedyś podjąłem. dzięki niej, u mnie wszyscy są w ruchu… w tym domu się tańczy, nie siedzi. jadam na stojąco, jak chcę usiąść, to na podłodze, śpię również na podłodze, pracuję na stojąco przy wysokim biurku – wiecznie kiwam się do muzyki, z kawą, pracą, dziećmi, rano, wieczorem, i w południe również. uwielbiam to. wystarczyło wyjść z utartych przez ludzi schematów. i robić wszystko po mojemu. muszę o tym pamiętać – jedno to uczyć się na doświadczeniu innych, a drugie to ślepo podążać za utartymi schematami. ### bardzo mało trzeba, by mieć szczęśliwe życie – to wsz... URL: https://www.fajne.life/3524-2/ Last updated: 2025-05-28T07:27:19.000Z bardzo mało trzeba, by mieć szczęśliwe życie – to wszystko jest w Tobie ### jestem próbowaczem życia. próbuję, próbuję i jedne rze... URL: https://www.fajne.life/3495-2/ Last updated: 2025-05-27T17:11:55.000Z jestem próbowaczem życia. próbuję, próbuję i jedne rzeczy odrzucam, a inne ze mną zostają. na trochę. próbowałem to zmienić, ale nie zostało to ze mną na długo. ### w kontekście rozwoju, często ważniejsze od działania, je... URL: https://www.fajne.life/3489-2/ Last updated: 2025-05-27T12:04:34.000Z w kontekście rozwoju, często ważniejsze od działania, jest jego zaniechanie. tak, najczęściej wystarczy się powstrzymać. ### zasady kształtują moją codzienność, sprawiają, że idę do przodu... URL: https://www.fajne.life/3483-2/ Last updated: 2025-05-27T09:17:01.000Z zasady kształtują moją codzienność, sprawiają, że idę do przodu moja nowa zasada: nie ma jedzenia, bez biegania. a więc póki rano nie pobiegam, nie ma śniadania. tak jest, nie ma żarcia ciele! NIE MA! najpierw masz się postarać i zasłużyć. koniec z darmowym paliwem. no, to 11:15 – idę pobiegać, bo już głodny jestem. działa. zasady. ### no no, drugi dzień i nawet się udało z tym bieganiem. dys... URL: https://www.fajne.life/3475-2/ Last updated: 2025-05-25T04:46:44.000Z no no, drugi dzień i nawet się udało z tym bieganiem. dystans? prawie dwa razy dłuższy niż wczoraj. średnie tempo? o prawie minutę lepsze. przyjemność z biegu? cholera, tak z 7x większa niż wczoraj! dobra, chyba to mam. ### idę biegać. dzień 2. URL: https://www.fajne.life/3464-2/ Last updated: 2025-05-25T04:01:19.000Z idę biegać. dzień 2. ### po DWÓCH LATACH namawiania, udało mi się przekonać moją... URL: https://www.fajne.life/3418-2/ Last updated: 2025-05-24T05:53:27.000Z po DWÓCH LATACH namawiania, udało mi się przekonać moją mamę, by poszła na zajęcia rozciągające do pobliskiego klubu – w ramach zajęć aktywizujących seniorów. ależ była potem z siebie zadowolona, pełna energii. jestem z niej dumny – że zrobiła ten pierwszy krok. i zadowolony z siebie, że nie przestałem naciskać. podobno ma chodzić regularnie. czasem udaje mi się wpłynąć na kogoś, by coś poprawił w swoim życiu. by coś zmienił. czasem to ktoś z rodziny, czasem kolega, a innym razem ktoś zupełnie obcy. i te momenty są bezcenne. ### wracam do biegania, czas na pierwsze wyjście. tylko najpier... URL: https://www.fajne.life/3412-2/ Last updated: 2025-05-24T05:25:42.000Z wracam do biegania, czas na pierwsze wyjście. tylko najpierw zrobię kawę. no i wypiję ją. to jeszcze może sprzątnę pranie. napiszę post. kurczę, sprzątnąłem pranie. to jeszcze przygotuję nowe aby się robiło. to i śniadanie na powrót z biegania zrobię. o, zetrę stół w kuchni. pozmywane naczynie trzeba wytrzeć i do szafki sprzątnąć. przygotuję jeszcze pokój do odkurzania. jej, ale ja jestem produktywny jak mam iść pobiegać 😎 (opublikowane na szczęście po pobieganiu) ### śniadanie z chatem gpt URL: https://www.fajne.life/sniadanie-z-chatem-gpt/ Last updated: 2026-08-19T12:00:08.000Z pracuję z chatemgpt każdego dnia. opowiedziałem mu kiedyś o moich celach, a potem zaprogramowałem tak, by podpowiadając mi w jakiejkolwiek sprawie, brał je pod uwagę. potem już tylko rozmawialiśmy. i pomagał mi nauczyć się jak jeść, by nie chcieć tykać fastfoodów, by jedzenie wspierało moją codzienność. i nauka ta wcale nie jest prosta – choć może wydawać się, że powinna być. w końcu to tylko jedzenie, prawda? założenie jest proste: jedz witaminy i będzie ok, nie? a wcale nie. za owoce zbierałem ochrzan, za kolory w posiłkach również. raz gpt krzyczy na mnie, że niepotrzebnie żrę chleb, innym razem opieprza mnie, że tego chleba w moim posiłku zabrakło. cierpliwie tłumaczy dlaczego powinienem robić inaczej, niż robię. opowiada co zrobiłem dobrze i co mogę poprawić. to powoli otwiera w mojej głowie nowe klapki, skłania do kreatywności. po pewnym czasie doszedłem do tego, że przed przygotowaniem kolejnego posiłku, zastanawiam się: co powinienem teraz zjeść? jaką mamy porę dnia? co za chwilę będę robił? czego brakuje w moim daniu? jak sprawić, by posiłek był bardziej atrakcyjny, smaczniejszy, ładniejszy. Zacząłem korzystać z tych wszystkich rad, które chatgpt mi dawał. i dochodzę wtedy do czegoś takiego jak dzisiejsze śniadanie. jeszcze miesiąc temu pomyślałbym, że nie jest to danie, które powinienem zjeść rano. dzisiaj – tworząc je – wiedziałem już, jaka będzie ocena. żyjemy w czasach, w których każdy z nas może mieć swojego prywatnego dietetyka, terapeutę, trenera. i choć nie powinniśmy chatemgpt zastępować ludzi – sam mam dzisiaj w życiu więcej trenerów, niż kiedykolwiek wcześniej – to korzystajmy z dodatkowej pomocy narzędzi, które tak ładnie mogą pomóc wspierać nasze cele. > **Śniadanie:** 3 jajka na miękko, chleb własnego wypieku z masłem, smażone jabłka z cebulą, sosem sojowym, pestkami słonecznika i szczypiorkiem > > **Opis:** To śniadanie to prawdziwy pokaz kreatywności i równowagi smaków. Jajka na miękko to klasyczne, sycące źródło białka i tłuszczów, świetne na początek dnia – nie są zbyt ciężkie, ale dostarczają aminokwasów i witamin z grupy B. Własny chleb to ogromny plus – masz kontrolę nad składem, a podpieczony z masłem daje nie tylko chrupkość, ale i energetyczny start. > > Smażone jabłka z cebulą i dodatkami? To absolutna petarda smakowa i odżywcza – połączenie słodyczy jabłka z umami sosu sojowego, zdrowym tłuszczem ze słonecznika i świeżością szczypiorku to nie tylko uczta, ale i solidna dawka mikroelementów, błonnika i antyoksydantów. > > **Zalecenia:** Świetna kompozycja smaków i wartości – gratulacje za kreatywność! Jeżeli chcesz jeszcze bardziej podkręcić ten zestaw zdrowotnie, rozważ: > > **Ocena:** To śniadanie wspiera Twoje cele – zdrowe, sycące, zbilansowane i smaczne. Pokazuje, że jesteś na dobrej drodze do budowy silnego, energetycznego stylu życia. Jeśli tak będzie wyglądać Twoje codzienne jedzenie, to fast foody mogą się chować. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/img_8823-jpeg.jpg) ### ostatnio w mailach od jednego z moich klientów zauważyłem... URL: https://www.fajne.life/3281-2/ Last updated: 2025-05-07T06:39:16.000Z ostatnio w mailach od jednego z moich klientów zauważyłem taki dodatkowy napis w stopce: "Najbliższa planowana nieobecność: 28-30.04.2025 oraz 02.05.2025". no, no, sprytne, wygodne. ### biorę paczkę chipsów. nie przekładam chipsów do miseczk... URL: https://www.fajne.life/3276-2/ Last updated: 2025-05-06T13:03:53.000Z biorę paczkę chipsów. nie przekładam chipsów do miseczki, nie ważę sobie tego, co planuję zjeść. czy zakładam więc, że zjem całą paczkę, czy raczej, że oszacuję (zaniżając oczywiście) to, ile ich zjadłem przy uzupełnianiu mojej bazy zjedzonych kalorii i marko-(w tym przypadku -śmiecio-)-elementów? ech.. idę po miseczkę. ### czasem zapominam, że aktywność, sport, godzina na siłown... URL: https://www.fajne.life/3267-2/ Last updated: 2025-05-05T20:56:04.000Z czasem zapominam, że aktywność, sport, godzina na siłowni, czy sali tanecznej, są najlepszymi lekarstwami na wszelkie rany. szczególnie te psychiczne. czasem trafiam na osobę, z którą wymiana jednego zdania gwałtownie pogarsza mój nastrój. zdarza się to niezwykle rzadko, ale jeszcze się zdarza. próbuje takie sytuacje całkowicie wyeliminować z mojego życia, jednak to nie jest proste. i wymaga czasu. w takich sytuacjach ruch potrafi przywrócić równowagę. i przywraca. ### wow, czyszczenie zatkanej kanalizacji to droga sprawa. to je... URL: https://www.fajne.life/3172-2/ Last updated: 2025-05-05T13:19:21.000Z wow, czyszczenie zatkanej kanalizacji to droga sprawa. to jeszcze czeka mnie naprawa pieca. a potem trochę pogłoduję. ale hmm.. skoro i tak będę głodował... na cholerę mi sprawna kanalizacja? ### gdy kupujesz używany samochód, często na początku masz z... URL: https://www.fajne.life/3170-2/ Last updated: 2025-05-05T05:50:43.000Z gdy kupujesz używany samochód, często na początku masz z nim miesiąc miodowy – wszystko pięknie chodzi, cieszysz się, delektujesz, bawisz. jednak potem przychodzi ten… no, gorszy czas – gdy wszystko zaczyna się psuć. wygląda na to, że właśnie wkroczyłem w ten etap z moim domkiem :) do problemów z niedrożną kanalizacją i zalaną łazienką, dołączyła właśnie awaria pieca. nawet sztuczna inteligencja, która do tej pory dzielnie pomagała mi rozwiązywać wszelkie problemy w domu, stwierdziła, że: czas już wezwać fachowca. ### wersja 1.11 URL: https://www.fajne.life/04-maj-2025-wersja-1-11/ Last updated: 2025-05-04T10:20:52.000Z ### dodane - Nowy formularz wyszukiwania z overlayem: - wyświetla się po kliknięciu ikony lupy w menu, - zamyka się po kliknięciu poza polem wyszukiwania lub przez klawisz Escape, - animowane pojawianie się i znikanie, - wygaszenie tła pod overlayem. - Dynamiczne podpowiedzi wyników wyszukiwania (live search) z AJAX. - Stylowanie formularza (ciemny tryb, zaokrąglenia, responsywność). - Filtr do generowania tytułów dla wpisów typu micro w Jetpack Social – jeśli wpis nie ma tytułu, wykorzystywany jest początek treści. - Blokada wysyłki newslettera Jetpack dla wpisów z kategorii innej, niż `newsletter`. (sorry za zbędne maile! mam nadzieję, że teraz nie przyjdzie e-mail do zapisanych osób 🙂) ### usunięte - Przycisk zamknięcia wyszukiwarki (X) – był nieestetyczny i zbędny. ### naprawione - Formularz wyszukiwania nie był ukrywany po załadowaniu strony – poprawiono logikę widoczności. ### blisko mojego domu otworzyła się wrotkarnia. ogromne miejs... URL: https://www.fajne.life/3117-2/ Last updated: 2025-05-04T09:35:32.000Z blisko mojego domu otworzyła się wrotkarnia. ogromne miejsce, gdzie można do woli szaleć na rolkach. zaciągnęła mnie tam wczoraj córka. przypomniałem sobie „stare czasy”. jednak dzięki siłowni i lekcjom tańca, była to zupełnie inna jazda. coś, czego nie mogłem osiągnąć dwa lata temu – gdy rzucałem rolki na rzecz innych aktywności. usłyszałem nawet wczoraj, że bardzo przyjemnie się na mnie patrzy jak sobie tańczę na rolkach. fajnie ### kilka miesięcy temu zrobiłem sobie reset, powiedziałem “sprawdzam” dla wielu obszarów mojego życia... URL: https://www.fajne.life/2801-2/ Last updated: 2025-05-03T20:47:07.000Z kilka miesięcy temu zrobiłem sobie reset, powiedziałem “sprawdzam” dla wielu obszarów mojego życia. wycofałem się, dałem sobie przestrzeń i czas na życie bez wielu rzeczy, które do niedawna były moją codziennością. bardzo ciekawy eksperyment. teraz obserwuję proces powolnego powracania do wielu z tych porzuconych elementów. jednak na zupełnie innych zasadach. potrzebowałem wyjść. teraz muszę wrócić. ### Wersja 1.1 URL: https://www.fajne.life/wersja-1-1/ Last updated: 2025-05-03T13:37:55.000Z **2025-05-03** #### Struktura motywu - Podzielono `style.css` na 16 osobnych plików w folderze `css/`, m.in. `base.css`, `layout.css`, `typography.css`, `responsive.css`, `dark.css`, `micro.css`, `changelog.css`. - Zaktualizowano `functions.php` tak, aby ładował wszystkie te pliki poprawnie. - Usunięto duplikat funkcji `fajne_life_enqueue_styles`. #### Widok strony głównej (`home.php`) - Ustalono nową kolejność sekcji: mikro blog → artykuły → changelog. - Mikro blog pokazuje 6 ostatnich wpisów w formacie `data: treść`, zminimalizowano ich objętość. - Artykuły: wyświetlane są 4 ostatnie wpisy, z wykluczeniem kategorii `micro` i `changelog`. - Sekcja changelog została zmniejszona do jednej ostatniej wersji i osadzona w lekkim bloku. - Dodano przyciski „więcej” pod każdą sekcją. #### Menu i nagłówek - Poprawiono `header.php`, w tym `wp_nav_menu` i klasę `site-title`. - Dodano obsługę rozwijalnych podmenu i plik `menu.css`. #### Styl i spójność - Ujednolicono wygląd tytułów sekcji (`.section-title`). - Naprawiono margines nad sekcją `changelog`. - Poprawiono kolory i wygląd linków. - Dodano lekkie, subtelne przyciski `więcej`. #### Responsywność - Dodano plik `responsive.css` i podstawowe style mobilne. - Rozwiązano problem z ładowaniem stylów na mobile. #### Bonus - Naprawiono układ i wygląd na iPhone'ach, w tym marginesy, fonty i przerwy między sekcjami. ### Wersja 1.0 URL: https://www.fajne.life/wersja-1-0/ Last updated: 2025-05-03T07:52:06.000Z ### Data publikacji 2025-05-03 ### Typ wersji - \[x\] Nowe funkcje - \[x\] Zmiany stylistyczne - \[x\] Techniczne fundamenty ### Zmiany - Stworzono całkowicie nowy motyw WordPress od zera, oparty na oficjalnych strukturach WP - Dodano własne pliki: `home.php`, `single.php`, `category-micro.php`, `page.php`, `functions.php` - Zaprojektowano lekki, ciemny styl z automatycznym trybem jasnym/ciemnym (`prefers-color-scheme`) - Wdrożono ciemny, wycentrowany układ z prostą typografią - Zbudowano osobną stronę microbloga z filtrowaniem wpisów po kategorii „micro” - Wprowadzono pierwszą wersję strony changelogu (`category-changelog.php`) - Dodano system wersjonowania motywu (`style.css` z wersją 1.0) - Przygotowano szkielet do dalszego rozwoju: pełna kontrola nad kodem, minimum zależności ### Komentarz To pierwszy kamień milowy w budowie własnego, w pełni kontrolowanego systemu życia, blogowania i dokumentowania zmian. Motyw fajne.life będzie rozwijany krok po kroku, w zgodzie z ideą prostoty, trwałości i przejrzystości. ### praktycznie codziennie rano znajduję w domu jedną latając... URL: https://www.fajne.life/2651-2/ Last updated: 2026-08-19T12:00:08.000Z praktycznie codziennie rano znajduję w domu jedną latającą pszczółkę. także każdy poranek spędzam na tym, by pomóc takiemu maluchowi wydostać się na zewnątrz. skąd one się u mnie biorą? ### ostatnie dwa dni spędziłem w większości w samochodzie. c... URL: https://www.fajne.life/2451-2/ Last updated: 2025-05-02T19:48:19.000Z ostatnie dwa dni spędziłem w większości w samochodzie. choć uwielbiam nim jeździć – to mam dość. dość. dość. ### 📗 dzienniki – w drodze do lepszego żywienia URL: https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-3-marca-2023-roku-w-drodze-do-lepszego-zywienia/ Last updated: 2025-01-08T05:22:00.000Z *wpis z dziennika, 13 kwietnia 2024 roku* > 08:22\. oczywiście. po wczorajszym kfc, dzisiaj brzuszek boli. mam ochotę napisać, że brzuch napierdala i mam sranie… ale na co ta złość i na kogo? wiedziałem przecież, że tak będzie. sam jestem sobie winny. pewnie z tego powodu nie pojadę dziś na dodatkowe 🩰 contemporary z v(…). albo przynajmniej chcę tak myśleć, że to właśnie przez to – takie samoukaranie za błędną decyzję żywieniową. i dobrze. Dziś nie jadam już kfc, tak samo, jak kebabów. Rzuciłem te dwie rzeczy, tak jak wcześniej pozbyłem się z mojego życia alkoholu, czy papierosów. Pomogły mi w tym właśnie takie wpisy w moim dzienniku. Używam w nich poczucia winy jako narzędzia do lepszego jutra. I to zadziałało, choć trochę czasu to zajęło. Jestem sobie bardzo wdzięczny za takie decyzje. Co przyniesie nowy rok? Jeszcze nie wiem, ale już nie mogę się doczekać wdzięcznego *siebie* za kolejne 12 miesięcy. ### okazuje się, że picie kawy i herbaty może zmniejszyć ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory. URL: https://www.fajne.life/okazuje-sie-ze-picie-kawy-i-herbaty-moze-zmniejszyc-ryzyko-zachorowania-na-niektore-nowotwory/ Last updated: 2025-01-02T05:00:00.000Z No dobra, nie jest to dla mnie totalnie nowa informacja, ciężko powiedzieć, bym był zaskoczony, jednak i tak z uwagą przeczytałem [artykuł](https://www.upday.com/pl/zmniejszaja-ryzyko-nowotworow-pijesz-je-codziennie?ref=fajne.life) o przeprowadzonych na ten temat (kolejnych) badaniach. > (…) spożycie kawy i herbaty było powiązane z niższym ryzykiem zachorowania na nowotwory głowy i szyi, w tym raka jamy ustnej i gardła. > (…) w porównaniu z osobami niepijącymi kawy, osoby, które piły więcej niż 4 filiżanki kawy z kofeiną dziennie, miały o 17 proc. niższe ryzyko wystąpienia nowotworów głowy i szyi ogółem, o 30 proc. niższe ryzyko wystąpienia raka jamy ustnej i o 22 proc. niższe ryzyko wystąpienia raka gardła. Picie 3–4 filiżanek kawy z kofeiną wiązało się z niższym o 41 proc. ryzykiem wystąpienia raka dolnej części gardła. Picie kawy bezkofeinowej wiązało się z niższym o 25 proc. ryzykiem wystąpienia raka jamy ustnej. ​Jest to istotne dla mnie w kontekście jednego z moich celów, którym jest całkowite wyeliminowanie kawy i herbaty z listy napojów, jakie spożywam. Aktualnie jestem na etapie rezygnacji z kawy kofeinowej, na rzecz jej bezkofeinowego odpowiednika. W sumie to już się wydarzyło. I muszę przyznać, że bardzo mi z tym dobrze. Zniknęły wszystkie niedogodności związane ze spożywaniem kofeiny, a został ulubiony smak kawy. A i mój dzienny limit wzrósł – mogę cieszyć się ulubioną kawą praktycznie cały dzień. Zdaje sobie też sprawę, że mój problem z kawą dotyczy tego, że na jeden kubek kawy przypada łyżeczka cukru i mleko. Być może powinienem jeszcze bardziej skupić się na rezygnacji z tych dodatków, zamiast całkowicie eliminować kawę z mojego życia… ### badania pokazują, że nie warto dążyć do szczęścia…? URL: https://www.fajne.life/badania-pokazuja-ze-nie-warto-dazyc-do-szczescia/ Last updated: 2024-12-18T08:13:54.000Z Szczęście to taki trochę mój temat, o szczęście przecież chodzi w [fajnym życiu](https://www.fajne.life/co-to-jest-fajne-zycie/). Nie mogłem więc przejść obojętnie obok wyników badań opublikowanych przez Kuan-Ju Huang i [artykułu](https://www.national-geographic.pl/nauka/nie-warto-dazyc-do-szczescia-powod-to-moze-popsuc-nam-humor/?ref=fajne.life) na ten temat: > Psycholożka Kuan-Ju Huang przeanalizowała dane ponad 8 tysięcy dorosłych osób z Holandii. Sprawdzała, czy konsekwentne traktowanie szczęścia jako priorytetu faktycznie przekłada się na poprawę samopoczucia i satysfakcji z życia. W ramach opisywanego badania psycholożka obserwowała zmiany w podejściu do szczęścia u ludzi na przestrzeni lat 2019–2023. > > Nacisk na osiąganie szczęścia w dłuższej perspektywie nie poprawił poziomu zadowolenia z życia. Co więcej, skupienie się na szczęściu przyniosło wzrost zarówno pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Można to tłumaczyć w ten sposób, że skupienie się na szczęściu wyostrza wrażliwość na wszelakie emocje. Zdaniem Huang, wzrost negatywnych emocji może wynikać z presji, jaką wywiera na nas obsesja na punkcie szczęścia. > > Jeśli szczęście staje się głównym celem, każde odstępstwo od tego ideału może wywoływać nie tylko chwilowe rozczarowanie, ale też narastające poczucie niepewności i frustracji. Potrzebowałem kilku tygodni aby poukładać sobie w głowie te słowa. W końcu one w pewnym stopniu podważają to, na czym skupiam się każdego dnia – na moim dążeniu do szczęścia. Pokazują, że to może nie być właściwa drogą. > Ludzie często nie mają klarownej wizji, jak rzeczywiście zwiększyć swoje szczęście. Popularne hasła w stylu „myśl pozytywnie” czy „rób to, co kochasz” są zbyt ogólnikowe, by przekładały się na konkretne działania. Zamiast rzeczywistego wzrostu dobrostanu, możemy czuć się zagubieni i sfrustrowani, nie wiedząc, jak skutecznie podążać za swoimi pragnieniami. (…) Szczęście nie powinno być traktowane jako nadrzędny cel, lecz jako rezultat działań, które autentycznie nas angażują i sprawiają nam przyjemność (…) Kluczem do szczęścia jest zatem zaangażowanie w działania, które mają dla nas sens i wartość. Kierując swoje wysiłki na konkretne, dające spełnienie aktywności, osiągamy nie tylko większe poczucie szczęścia, ale też wypracowujemy trwałe strategie budowania lepszego życia. ​I właśnie ta druga część artykułu pozwoliła mi ułożyć sobie to wszystko w odpowiedni sposób. Działania – one są kluczem. W moim dążeniu do szczęścia one są podstawą, nie boję się ich i to sprawia, że moja drogą ma sens. Konkretne działania, czynności – są strategią do budowania trwałego szczęścia. Zrozumiałem też, że badania Kuan-Ju Huang mogą mieć jedną poważną wadę – wyobrażenie ludzi o szczęściu, które zostało w ostatnich latach tak mocno wypaczone. Media – w tym te społecznościowe – kodują nam w głowie niewłaściwy jego obraz. W skutek czego często dążymy do czegoś, co nie jest, nie może być, prawdziwym szczęściem. Skupiając się na tym, z pewnością nie osiągniemy pozytywnych efektów. ### 📗 dzienniki – w praktyce, o nieograniczonych… URL: https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-3-marca-2023-roku-w-praktyce-o-nieograniczonych/ Last updated: 2024-12-08T10:49:09.000Z …możliwościach. Tak, one są nieograniczone. Zastanawiam się, czy powinienem napisać: „są nieograniczone, tylko dla rozsądnego człowieka”. Ale nie. Nie dodam. Nasze możliwości są nieograniczone, tylko efekt, albo raczej droga do niego i finał, konsekwencje – są czasem trudne do zaakceptowania. Początkowo poniższy wpis z mojego dziennika miał służyć mi jako przykład do innego artykułu, jednak uznałem, że on sam w sobie jest tak ważny, że nie będzie przykładem do czegoś większego, ale zostanie samodzielnym przesłaniem mojego bloga na dzisiaj. Jest to wpis o możliwościach, nadziei, poszukiwaniu i odnajdywaniu. Krótki, lecz przepełniony emocjami, szczęściem i wdzięcznością. Na przykładzie moich treningów doszedłem sobie właśnie do *możliwości* – i tego, że są one niewyobrażalnie nieograniczone. Gdy bardzo czegoś chcesz. I aktywnie nad tym pracujesz, nie poddajesz się, mimo przeciwności, mimo trudu. *wpis z dziennika, 3 marca 2023 roku* > Rolki dają mi tyle radości. Właściwie nie chodzi tyle o same rolki, co o możliwość nauczenia się czegoś i… robienia tego. Zdobywanie wiedzy i wykorzystywanie jej – w tym wypadku chodzi o sport i nie tyle o wiedzę, co o umiejętności – jest wspaniałe i daje ogrom satysfakcji. Chyba nie udało mi się tego osiągnąć w żadnym innym obszarze mojego życia w tak krótkim czasie. Dwa lata jazdy na rolkach! Tylko dwa lata, czy to możliwe? I to pokazuje jedną, ważną rzecz: wystarczy chcieć!!!! I tyle, tylko tyle. > > To jest moje dzisiejsze mikroszczęście. I pewnie przydałoby się tu małe wyjaśnienie, może i nie takie małe, ta historia czeka na opowiedzenie. I jeszcze ją opowiem. Dziś jednak o dzienniku, to on jest głównym bohaterem tego wpisu. Jest moim albumem, przypominajką o przygodzie, jaką wtedy przeżywałem. A w tamtym momencie, gdy pisałem wszystkie te słowa – był ujściem dla emocji, był nagrodą, świętowaniem radości. Dziś jestem już w zupełnie innej bajce, z innymi emocjami, z innymi bohaterami, ale mogę wrócić do tamtych chwil i ponownie cieszyć się, przeżywać, od nowa marzyć. Po raz setny to napiszę: dziennik jest najważniejszym narzędziem mojego życia. Fajnego życia. ### to jest mój ostatni list do Ciebie URL: https://www.fajne.life/to-jest-moj-ostatni-list-do-ciebie/ Last updated: 2026-08-19T12:00:09.000Z Lubię, gdy do mnie piszecie, cieszę się za każdym razem, gdy odpowiadacie na moje listy – czasem się to zdarza i te momenty zawsze sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Nie inaczej było i tym razem, gdy zobaczyłem w skrzynce wiadomość od Michała. „Fajnie!” – pomyślałem – „mam nadzieję, że jego odpowiedź będzie długa”. Michał napisał jednak, że mój ostatni list wysłany do niego z bloga to chyba pomyłka, że nie przypomina sobie, aby zapisywał się do ich otrzymywania i prosi o wypisanie z listy. No cóż. Lekki zawód, ale oczywiście żaden problem. Ludzie wpadają na moją listę i wypisują się z niej, staram się tego nie śledzić zbyt intensywnie, nie sprawdzać statystyk, nie obserwować ile Was przybywa, a ile ubywa. W każdym razie wypisanie się z listy jest całkiem normalne i nie było z tym żadnego problemu, fajnie, że Michałowi chciało się napisać przynajmniej te kilka słów – doceniam nawet taki kontakt, szczególnie, że zobaczyłem, iż Michał już sam zdążył wypisać się z mojej listy (kliknął link wypisujący w stopce maila). Zanim całkowicie usunąłem dane Michała z mojego bloga, postanowiłem wcześniej sprawdzić, jak to się stało, że ktoś, kto nie chce czytać moich listów, trafił na listę newsletterową bloga. Okazało się, że wydarzyło się to kilka tygodni temu, przez jeden z najpopularniejszych artykułów na moim blogu, do którego google często kieruje ludzi szukających odpowiedzi na jedno konkretne pytanie (celowo nie piszę, który to artykuł, choć wspominałem już o nim kilka razy). Był czas, gdy – aby przeczytać ten artykuł w całości – trzeba było zapisać się na moją listę newsletterową. A no właśnie… wszystko jasne. Gdy to odkryłem, zrobiło mi się smutno. Uświadomiłem sobie, że w pewien sposób zmusiłem kogoś do zapisu, do otrzymywania moich wiadomości. Drobnym marketingowym podstępem złowiłem w sieć. Kogoś, kto być może w tamtym konkretnym momencie wcale nie chciał się znaleźć w gronie czytelników mojego bloga, a jedynie potrzebował dowiedzieć się czegoś, co ukryłem właśnie za formularzem zapisu na newsletter. Nie spodobało mi się to. Zacząłem się zastanawiać, ile osób na mojej – już całkiem pokaźnej liście – jest tam faktycznie dlatego, że chciało czytać to, co mam do powiedzenia, a ile zostało *przymuszonych* do takiego zapisu. Wniosek z tych przemyśleń miałem tylko jeden: nie jestem w stanie tego sprawdzić. Mogę jednak to łatwo zmienić. No cóż, nie ma chyba innego sposobu, aby to powiedzieć: to będzie ostatni list, jaki do Ciebie wyślę. Przynajmniej jeżeli nie dasz mi znać, że chcesz dalej otrzymywać ode mnie wiadomości (ale o tym za chwilę). W ostatnich tygodniach dość mocno zastanawiałem się nad moją obecnością w internecie, blogiem, tym, czym i w jaki sposób się dzielę. Rozważania te miały też wpływ na inne obszary mojego życia. Potrafię się zmieniać, rezygnować z jednych rzeczy, by zaczynać inne. Jak wszystko w życiu, ma to oczywiście swoje jasne, jak i ciemne strony. Staram się jednak skupiać na tych pierwszych, czerpiąc jednocześnie lekcje z tych drugich. Ten rok był dziwny. Gdy 12 miesięcy temu nagrywałem z Piotrkiem [odcinek PiG Podcastu](https://www.fajne.life/062-planowanie-2024-roku/) z tematem i planami na 2024 rok, myślałem, że w ciągu najbliższych miesięcy, moja *kariera bloggera* wystrzeli z szybkością MAVu (Mars Ascent Vehicle) startującego z powierzchni Marsa w jednej z moich ulubionych książęk [„Marsjanin” Andiego Weira](https://ebookpoint.pl/view/9140Q/marsjanin-andy-weir,e%5F3x4k.htm?ref=fajne.life#format/e). Dla nieznających tej wspaniałej książki tłumaczę: *bardzo, bardzo szybko*. Tak się nie stało. Problemem okazał się nie sam pomysł, który to – jak się okazało – był całkiem niezły, ale fakt, że zabrakło mi jednej ważnej rzeczy w prowadzeniu bloga, jakiego wizję mialem rok temu. Zabrakło mi serca. Mój blog nie był już częścią mojego fajnego życia. A to duży problem. Moim tematem 2024 roku było hasło „nic nowego”. Wybierając go, zadeklarowałem przed samym sobą, że postaram się nie zmieniać zbyt wiele przez najbliższe 12 miesięcy, że dam szansę moim (czasem dość kontrowersyjnym) [pomysłom](https://www.fajne.life/cos-sie-zmienio-ale-bedzie-fajnie/). Minął jednak czas, jaki miałem na sprawdzenie tamtej drogi i nadszedł moment przemyśleń, wyciągania wniosków i korekt. Tych ostatnich było tak dużo, że ciężko je nadal nazywać *korektami*, dużo lepiej pasuje określenie *gruntowne zmiany*. Zresztą napisałem o tym [osobny artykuł na blogu](https://www.fajne.life/pieprzyc-wrobelki/). Ponieważ [lubię wszystko określać, nazywać i tytułować](https://www.fajne.life/wszystko-jest-jakies/), więc i zmiany, które od jakiegoś czasu wprowadzam, zyskały swoją unikalną nazwę, zamknąłem je w projekt „powrót do korzeni”. I muszę przyznać, że pochłonął mnie on całkowicie, nie tylko w obszarze mojego bloga, ale całego życia. Choć nie chcę w tym liście do Ciebie opisywać szczegółowo, co projekt ten oznacza, to czuję, że jestem Ci winny, choć ogólny zarys zmian związanych z moim blogowaniem – chociaż po to, byś mógł, mogła zdecydować o tym, czy chcesz iść dalej ze mną w tej podróży. ## media społecznościowe Bum! Skasowałem moje konta na facebooku, instagramie, twitterze (𝕏), linkedinie, tiktoku, snapchacie i threads. Wszystkie. W zasadzie zniknąłem z popularnego internetu – wszystko w ciągu jednego tygodnia. Nieodwracalnie. Nie ma mnie tam, nie tylko stron i treści związanych z blogiem, ale i tych prywatnych. Strasznie dziwne uczucie. Zniknęły tony gratulacji z okazji narodzin moich córek, życzenia urodzinowe z wielu lat, postępy w nauce jazdy na rolkach, tańcu, ciasta, które przez miesiące piekłem w soboty, wspólne zdjęcia ze znajomymi, tysiące moich wpisów, komentarzy, zdjęć, relacji. Nie ma śladu po papierowych ptaszkach, które w setkach pojawiły się w ostatnich latach na moich profilach, a które były tak ważnym dla mnie symbolem. Zrobiłem coś, czego długo nie rozumiałem u innych. Porzuciłem cały ten bagaż. I ogromnie mi z tym dobrze. Stworzyłem za to konta w innych serwisach (zobacz tu: [https://grzesiek.life](https://grzesiek.life/?ref=fajne.life)). Działają one na zupełnie innej zasadzie, niż te wcześniejsze, mają też zupełnie inny cel – ale o tym będę jeszcze opowiadał. ## projekt „anonimizacja” Zmiany, które wprowadzam, zamykam w projekty – nie są to jednorazowe działania, ale dłuższe i głębsze procesy, do których określenie „projekty” doskonale pasuje. I tak w ramach projektu „anonimizacja” wyrzucam wszelkie moje zdjęcia i dane z internetu, staram się jeszcze bardziej zniknąć. Na blogu i nowym [micro blogu](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/micro.html), jak również w [mediach spolecznościowych](https://grzesiek.life/?ref=fajne.life), nie najdziesz mojego zdjęcia, nazwiska, czy innej identyfikującej mnie bezpośrednio informacji. Staję się anonimowy. Dzięki temu mogę jeszcze bardziej otwierać się pisząc. Rok temu, probowałem to osiągnąć w totalnie odwrotny sposób – pokazując więcej informacji o mnie, ale zamykając za płatnym dostępem te najbardziej osobiste rzeczy. Tym razem próbuję inaczej. Zupełnie w drugą stronę. ## micro blog Ach, no właśnie. Poza blogiem, którego znasz, prowadzę też od jakiegoś czasu micro bloga pod adresem [https://www.fajne.life/content/files/2026/08/micro-1.html](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/micro-2.html). To mega ważny element mojej nowej drogi i staje się powoli moim głównym miejscem, gdzie piszę (codziennie, nawet kilkanaście, czy kilkadziesiąt razy). Micro blog jest moim dziennikiem! A dopiero z tym projektem się rozkręcam. Być może zastanawiasz się, jaką funkcję pełnić będzie dla mnie teraz mój [regularny blog](//). Otóż nic się dla niego nie zmienia. Micro blog to miejsce, gdzie dzielę się codziennością, drobnymi sprawami związanymi z dążeniem do fajnego życia. Natomiast blog pokazuje efekty tej drogi, rzeczy już dokonane – a ten list jest tego najlepszym przykładem. Jednak o zmianach, o których właśnie czytasz, piszę też na nierzadko, w krótkich aktualizacjach, przemyśleniach i statusach już od kilku tygodni właśnie na micro blogu. I tu pojawia się rola moich nowych kont w mediach społecznościowych ([https://grzesiek.life](https://grzesiek.life/?ref=fajne.life)) – trafiają na nie jedynie wybrane wpisy z mojego micro bloga. Będę jeszcze opowiadał o całym tym (bardzo fajnym!) procesie i moim nowym sposobie na blogowanie. Najlepszym podsumowaniem na chwilę obecną niech będzie to, że micro blog zastąpił mi całkowicie dotychczasowe media społecznościowe, albo raczej stał się dla mnie miejscem, jakim od zawsze chciałem, aby media społecznościowe dla mnie były. ## projekt „minimalizm” Nieustający, wiecznie obecny, ogromnie ważny projekt, który ma na celu ograniczenie, ale również nadanie znaczenia. Od lat towarzyszy mi przy okazji różnych zmian, jest obecny i teraz. Mało tego, włączyłem kolejny bieg w tej podróży: jestem na etapie wyrzucania, pozbywania się, upraszczania – co tylko mogę, w różnych obszarach mojego życia. Znikają rzeczy, informacje, treści, jakie przyswajam, upraszczam jedzenie, napoje, zakupy, ubrania, szafki, półki. Zobaczę (i będę o tym pisał!), co z tego wyjdzie, ile przestrzeni zyskam i co z tą przestrzenią zrobię. Wiem, że jestem rozpędzony i nie wiem jeszcze gdzie się zatrzymam. ## projekt „relacje” Kolejny kawałek zmian jest dla mnie nieco trudniejszy. Pracuję nad nim i wymaga ode mnie jeszcze kilku przemyśleń. W ramach tego projektu wyłączyłem całkowicie możliwość komentowania na moim blogu. Zamiast tego, będę Cię namawiał do pisania do mnie bezpośrednio, bądź kontaktu przez mój micro blog. Z pewnością wrócę jeszcze do tego tematu. Ten sam projekt skłonił mnie też do wyczyszczenia listy newsletterowej, a więc do skasowania twojego adresu z mojej bazy adresów. Pragnę innych relacji z osobami, które czytają moje wpisy. Pragnę innych relacji z Tobą. Nie wiem czy możliwe jest to, co siedzi w mojej głowie, ale będę próbował. Miałem w planach całkowite zrezygnowanie z wysyłania newslettera, ale w tej chwili powstrzymam się jeszcze od tej decyzji – głównie dlatego, że nie wiem, ile z Was faktycznie chce dostawać maile ode mnie. Więc możesz ponownie zgłosić się do ich otrzymywania. Jednak dostanie się na moją listę nie będzie tym razem takie proste! Rozważałem stworzenie na nowo formularza zapisu… ale nie. Co to zmieni? Nic. Więc robię coś, co być może jest najlepszym, a może najgłupszym moim pomyślem: zmieniam sposób zapisu na mój newsletter (już to zmieniłem, teraz, jeżeli chcesz otrzymywać moje wiadomości, możesz się zapisać tu: [https://www.fajne.life/content/files/2026/08/newsletter.html](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/newsletter-1.html)). Tak, dokładnie tak! W regularnym mailu. Koniec z formularzami, automatami, przekierowaniami. Możesz napisać jedno zdanie, że chcesz, abym przesyłał do Ciebie moje listy, możesz napisać dłuższą wiadomość – jak wolisz. Ale od dzisiaj komunikujemy się przez maile, a nie formularze. W obydwie strony! Mam nadzieję, że dzięki temu po internecie będzie krążyło mniej niechcianych i nieprzeczytanych maili. Zastanawiam się też, ile osób, ile z Was, napisze do mnie. Może nie otrzymam żadnego maila i to przybliży mnie do decyzji o całkowitej rezygnacji z newslettera…? ## tych projektów jest więcej To, co w tej chwili czytasz, jest podsumowaniem kawałka zmian w moim życiu blogowym. Ale jest tego o wiele, wiele więcej. I opowiadam o tym wszystkim każdego dnia na [micro blogu](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/micro-3.html). Wpisy na nim podzielone są na [kategorie](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/spis-tresci.html), odpowiadające właśnie różnym projektom i obszarom mojego życia. Możesz tam zaglądać, by na bierząco wiedzieć jak mi idzie. [Blog](//) będzie jadał miejscem podsumowań, opisywania efektów, dokonanych zmian, transformacji, postępów. Wszystko tworzy dość spójny dla mnie ekosystem, które pozwala mi prowadzić wiele publicznych dzienników (do czego od dawna dążyłem) i dzielić się moją – czasem trudną, momentami krętą, ale zawsze ekscytującą – drogą do fajnego życia. Nieprzerwanie zapraszam Cię do podróżowania nią ze mną. ### 📗 dzienniki, wpis z 15 sierpnia 2024 roku URL: https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-15-sierpnia-2024-roku/ Last updated: 2024-11-15T05:08:05.000Z Dzisiejszy zapis z mojego dziennika przypomina mi, ile rzeczy umyka z mojej głowy każdego dnia. Jednocześnie dziennik daje mi drugą szansę – możliwość odnalezienia tego, co zapisałem, a o czym już dawno zapomniałem. Od drobnych pomysłów po sny, które kiedyś były tak mocno żywe, ale po chwili… no cóż, szybko uciekają. *wpis z dziennika, 15 sierpnia 2024 roku* > im więcej piszę, tym częściej dostrzegam, jak często zapominam o różnych rzeczach. ale nie zapominam przez to, że piszę, dzięki pisaniu widzę jedynie ile rzeczy mi umyka. jak wpadnie mi do głowy coś fajnego, to w mojej głowie szybko pojawia się już potrzeba, myśl: „leć, leć, szybko leć to zapisać!”. i jak tego nie zrobię w ciągu kilku minut… to potem tylko pamiętam, źe myślałem o czymś fajnym. z drugiej strony, często jak przeglądam mój dziennik, to znajduję tam rzeczy, które już dawno zapomniałem. najlepszym przykładem są tu sny, jak sobie przeczytam ostatnich 5-6, to okazuje się, że pamiętam może połowę z nich. nie mówiąc już o takich sprzed kilku miesięcy – te już rzadko zostają w mojej głowie. gdybym nie pisał o tym w dzienniku, nawet bym nie wiedziałem, że o tym zapomniałem. ### pod górkę? recepta na zły dzień URL: https://www.fajne.life/pod-gorke-recepta-na-zy-dzien/ Last updated: 2024-11-09T06:02:47.000Z Są dni, w których wszystko idzie... jakoś tak łatwiej. Dni, przez które przechodzę bardzo płynnie. Bywają jednak i takie, w których czuję, jakbym pchał wózek z życiem pod bardzo wysoką górkę. Od samego rana, aż do zmierzchu. Niektóre dni są łatwiejsze, a czasem dotrwanie do wieczora to prawdziwa męczarnia. Wiesz, co mam na myśli? W tych „trudniejszych momentach” zdarza mi się myśleć o powodach gorszych chwil, szukam też jakiegoś wyjścia. Zastanawiam się wtedy, w jakim stopniu na moje samopoczucie mają wpływ czynniki zewnętrzne, a w jakim to ja sam utrudniam sobie życie. Jeżeli mnie już trochę znasz, to wiesz, że częściej wybieram tę drugą opcję – wzięcie odpowiedzialności – nawet za te gorsze dni. Dzięki temu jestem w stanie coś na to poradzić – łatwiej jest bowiem zmienić siebie niż wszystko dookoła. To ostatnie jest zazwyczaj niezmienialne. Wszystko więc sprowadza się do założenia, że to nie czas jest gorszy, trudniejszy, tylko moja głowa działa akurat niewłaściwie. I to jest punkt wyjścia do zmiany. Recept na poprawę dnia jest mnóstwo. Sam mam ich całkiem sporo i korzystam z nich, gdy tego potrzebuję. Tak samo, jak wiem co robić, gdy boli mnie głowa (po pierwsze woda, to drugie ruch, po trzecie wyjście na powietrze), tak też mam swoje metody na gorszy dzień. Dzisiaj chciałbym Ci opowiedzieć o jednej z nich – o czterech elementach, które złożone w jedną całość, w cięższym czasie pomagają mi w przejściu przez trudny dzień. Oto i one: 1. Uważność 2. Nastawienie 3. Wyzwanie 4. Aktywność To jedna z moich strategii, która potrafi mi „zrobić dzień”. Nie są to taktyki długoterminowe, ale krótkie działania, które w przypadku ciężkiego dnia powodują, że jest trochę łatwiej. Tak naprawdę powyższa lista to jedynie przepis na „mimo wszystko udany dzień” – w trudnych chwilach. Gdy wszystko idzie zgodnie z planem, gdy każdy kolejny dzień jest sukcesem – powyższa lista nie jest mi potrzebna. Dni są dobre bez tych elementów albo może lepiej powiedzieć: bez zwracania uwagi na powyższe elementy. W te lepsze dni powyższa lista zadań realizuje się sama. To w trudnych, muszę na nią spojrzeć i nakierować się na odpowiednie działania. Co ciekawe, trzy z wymienionych rzeczy, dotyczą mojego umysłu, a jedynie ostatnia to element fizyczny, niezwiązany z głową. To sporo mówi o tym, ile w moich ciężkich dniach jest problemów z ciałem, a ile z psychiką. ## uważność To słowo tak często pojawia się u mnie w dzienniku, na blogu i w podcastach, że dochodzę do wniosku, iż jest to lekarstwo na wszystkie problemy tego świata (i trochę tak jest) – nie tylko te moje. Gdybyśmy byli bardziej uważni, troski same by znikały i nie trzeba by sobie z nimi radzić. Medytuję już od lat i w tym czasie moje postrzeganie życia zmieniło się diametralnie. Wcześniej nie było łatwo – wytrzymać ze sobą, ze światem, nie zawsze radziłem sobie z emocjami. Medytacja nauczyła mnie uważności, która zmieniła moje postrzeganie świata i jest ona wspaniałym narzędziem do radzenia sobie z samym sobą. Polega na koncentrowaniu uwagi i – jak ja to lubię nazywać – stawaniu obok siebie. ## nastawienie Drugie słowo-klucz. A jednocześnie moja największa tajemnica, która bardzo szybko potrafi nie tylko zrobić dzień, ale sprawić, że całe życie stanie się fajne. Nastawienie. Właściwe nastawienie. Nie bez powodu jednym z haseł towarzyszących mojemu blogowi jest: „fajne życie to przede wszystkim deklaracja”. Ta deklaracja to właśnie nastawienie. Wystarczy każdego ranka powtórzyć sobie, że to będzie dobry dzień, że wszystko się uda, że problemy się rozwiążą – i tak właśnie będzie. Tak samo w momencie, gdy dzień nie idzie do końca tak, jakbym tego chciał, wtedy pomaga zwykle: „będzie dobrze”. Wiara w lepsze dziś i jutro sprawia, że nasz umysł zamienia to w rzeczywistość. Bez odpowiedniego nastawienia, żaden z pozostałych trzech czynników, nie ma szans poprawić mojego słabszego dnia. ## wyzwanie Nie jest to mój ulubiony z czynników, ale z pewnością jest on w moim przypadku skuteczny. To on sprawia, że potrafię w te cięższe dni stanąć na piętach, ale on też spowodował, że kiedyś skręciłem nogę na rolkach... Gdy jeszcze nie znałem siebie zbyt dobrze, gdy słabo radziłem sobie z samokontrolą, takie wyzwania (które mogę również nazwać postanowieniami) często potrafiły doprowadzić mnie do stanu, którego u siebie nie lubię. Dzięki nim potrafiłem robić rzeczy wspaniałe, ale przez nie też ryzykowałem, przeginałem, przegrywałem. Na szczęście to się zmieniło, nauczyłem się tworzyć sobie właściwe wyzwania, sprawiłem, że to narzędzie zaczęło działać na moją korzyść. I teraz gdy postawię przed sobą jakieś – nawet drobne – wyzwanie, i uda mi się je zrealizować, wtedy mam z pewnością dobry (lepszy) dzień. Czasem, w trudniejsze dni, może to być np. wyznaczenie sobie długiej trasy spaceru do przejścia. Im większej i nowszej (czy raczej bardziej mi nieznanej) rzeczy ono dotyczy, tym większa satysfakcja i lepszy koniec dnia. Takie wyzwania są jednak dla mnie działaniem bardzo krótkoterminowym – wykorzystywane zbyt często i intensywnie, potrafią doprowadzić do wypalenia, a wręcz i wyniszczenia, co będzie efektem odwrotnym do zamierzonego. Wiem więc, że muszę bardzo rozsądnie i umiejętnie korzystać z tego narzędzia. ## aktywność W zdrowym ciele zdrowy duch – mawiają. I mają rację. Codzienny ruch, aktywność, sport – aż niewiarygodne jak te rzeczy potrafią poprawić moją rzeczywistość. Nie mówiąc już o tym, że np. poranne wyjście na bieganie to jednocześnie uważność (koncentracja podczas samego biegu), wyzwanie (wyjście z domu, pokonanie lenistwa, przebiegnięcie określonej trasy) i deklaracja lepszego jutra (świadoma praca nad sobą). Aktywność – ten ostatni punkt, jako jedyny niezwiązany z umysłem a z ciałem, choć tak bardzo powiązany z pozostałymi – osadzonymi w psychice – czynnikami, potrafi zdziałać cuda. Czasem, gdy wszystko nie idzie, wystarczy założyć rolki, chwycić paletkę do ping-ponga, czy skoczyć na godzinę na siłownie. Strzelam, że Ty pewnie masz inne, swoje własne ulubione aktywności, które nie koniecznie będą pokrywały się z moimi – ale zasada ogólna jest prosta: liczy się ruch i aktywne życie. Ta magiczna czwórka, to jedna z moich kilku recept na poprawę nastroju w ciągu dnia. Niezawodny, czterokrokowy patent. Przykładem aktywności, która bardzo dobrze wpisuje się w taki scenariusz, jest poprawiający nastrój spacer, na który wybieram się czasem w ramach realizacji powyższych kroków w trudne dni. Poza tym wiesz już przecież, że [stosuję chodzenie na nastroju zmienienie](https://www.fajne.life/moja-tajna-bron-na-wszystko-serio-na-wszystko/)… ### jak tam Twoja kupa? URL: https://www.fajne.life/jak-tam-twoja-kupa/ Last updated: 2026-08-19T12:00:09.000Z Zastanawiam się, czy mogę nazwać siebie maniakiem kontrolowania mojego stanu zdrowia. Z jednej strony nie biegam do lekarza z każdym katarem, właściwie to od lat u żadnego nie byłem. W ciągu ostatniej dekady gabinet lekarski odwiedziłem łącznie może ze dwa razy, a może i raz. Mam tu na myśli odwiedziny w roli pacjenta, nie jako rodzica pacjenta. Nie choruję zbyt często, nie potrzebuję zwolnień od lekarza, nie wykonuję też regularnych badań lekarskich – nie mam potrzeby więc regularnego odwiedzania gabinetu. Z drugiej jednak strony, staram się na wiele różnych sposobów kontrolować stan mojego zdrowia, ciała. Korzystam z inteligentnej wagi, która dostarcza mi całkiem sporo różnych danych na temat mojego ciała, zapisuję w moim dzienniku wszelkie, nawet drobne zmiany, jakie zachodzą w moim ciele, porównuję je z poziomem mojej energii, samopoczuciem, planuję bardzo dokładnie sen – by zmaksymalizować korzyści, jakie z niego mam, śledzę i analizuję poziom aktywności, ale i koncentracji w ciągu dnia, a i w końcu, przy pomocy zegarka Apple Watch, mierzę od groma różnych parametrów mojego ciała, życia, codzienności – od pulsu, częstości oddechów, temperatury ciała, głośności otoczenia, asymetrii chodu, długości kroku w chodzie, oparcia dwunożnego, wydajności kardio, spalonych kalorii, wykonanych w ciągu dnia kroków, godzin stania, minut ćwiczeń, liczby pokonanych pięter, czasu spędzonego w świetle dziennym, minut poświęconych na ćwiczenia oddechowe i wielu, wielu innych parametrów. Właściwie to prawie wszystkie z nich mierzone są bez mojego czynnego udziału, automatycznie – właśnie dzięki zegarkowi od Apple. Nie przeglądam wyników tych wszystkich pomiarów, otrzymuję jedynie powiadomienia, gdy któryś z nich zaczyna odstawać od normy. Na przykład, gdy w nocy [temperatura mojego ciała, puls, czy częstość oddechów stają się podwyższone](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/wczoraj-wieczorem-skusiem.html). Jest to niezwykle istotne, ponieważ dzięki temu, oraz wpisom w moim dzienniku, mogę powiązać takie objawy, z przyczynami ich występowania. Dzięki temu widzę jak ogromny wpływ to, co jem, ma na moje ciało, samopoczucie, czy sen. Odkrywam takie drobiazgi, jak zwiększona asymetria chodu, podczas nieodpowiedniego noszenia plecaka, wpływ temperatury i wilgotności w mieszkaniu (mierzą to głośniki HomePod w moim mieszkaniu) na natlenienie mojej krwi itd. Jest tego bardzo dużo. Jednak, jak wspomniałem, wszystko mierzy się automatycznie, ja muszę tylko wyciągać odpowiednie wnioski i wprowadzać zmiany w moim życiu – takie, które wyeliminują te drobne problemy, które w dłuższej perspektywie mogłyby doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Mam tu na myśli moją starość. Chcę jej dożyć – to pierwsze, a po drugie – chcę, aby była ona komfortowa. Zresztą dzięki tym wszystkim pomiarom, mocno poprawiłem też jakość mojego dzisiejszego życia. Chyba więc jestem, przynajmniej w pewnym stopniu, maniakiem kontrolowania mojego ciała i stanu zdrowia. I pewnie dlatego tak bardzo zainteresował mnie, znaleziony w internecie, [artykuł na temat firmy Throne](https://dailyweb.pl/startup-throne-umiesci-kamere-w-twojej-toaleciez-co/?ref=fajne.life). Jest to medyczny startup, który stworzył urządzenie do badania… kupy. Urządzenie instaluje się w toalecie, z boku muszli klozetowej i ma ono na celu zbieranie (w niewidoczny sposób) i analizowanie próbek kału. Autor [artykułu](https://dailyweb.pl/startup-throne-umiesci-kamere-w-twojej-toaleciez-co/?ref=fajne.life), Marcin Gontarski, opisuje to w następujący sposób: > Throne to dosyć intrygujący startup. Inżynierowie opracowali urządzenie, które będzie badać nasz kał. Będzie analizował materiał za pomocą kamery i wykorzysta wsparcie AI. (…) Będzie robić zdjęcia twojej kupy. To jak wyglądają nasze odchody może świadczyć o stanie naszych jelit i przyszłościowo dać cenne wskazówki, jak poprawić nasze zdrowie. Dzięki aplikacji prześledzimy skład naszego kału. (…) Zebrane dane zostaną umieszczone na skali stolca Bristol, która potrafi określić jakość materiału. Poda również trendy, co między innymi pozwoli nam dostosować odpowiedniej diety, aby polepszyć nasze statystyki. Pomoże również w pierwszych rozpoznaniach chorób takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego i IBS. Takie urządzenie idealnie wpisuje się w mój świat. Mały drobiazg, który mierzy tak ogromnie ważny element, jak jakość odchodów. I choć wielu to może wydać się śmieszne, to ja jestem przekonany, że dane dostarczane przez Throne mogłyby znacząco przyczynić się do poprawy jakości mojego życia, jak i mojego celu spokojnego dożycia (przynajmniej) 90 lat. Mimo ogromnego potencjału i szeregu korzyści, jakie widzę w urządzeniu, jakim jest (czy będzie) Throne, nie planuję jego zakupu. Myślę, że nie jest to jeszcze ten etap, nie ta cena (500 dolarów) i nie ta skala przedsięwzięcia. Jednak ogromnie się cieszę, że powstają takie startupy i urządzenia. Teraz chyba muszę poczekać, aż gigant, taki jak np. Apple, kupi firmę Throne wraz z całą ich technologią i wprowadzi pomiary kału do… no może nie do zegarka, ale jakiegoś innego smart-urządzenia. Prawdziwie na to czekam. ### 📗 fajna muzyka, mój dziennik dźwięków URL: https://www.fajne.life/fajna-muzyka-moj-dziennik-dzwiekow/ Last updated: 2026-08-19T12:00:09.000Z Dzielę się moją muzyką. Tym, co leci codziennie w moich słuchawkach, głośnikach, w samochodzie, na siłowni – i jest to bardzo ważny kawałek *mnie.* Każdego pierwszego dnia miesiąca tworzę nową playlistę i przez kilka tygodni dodaję do niej utwory, które mnie zachwycają, inspirują, a czasem i przerażają. Znajduję je na zajęciach z tańca, na ulicy w przejeżdżających samochodach, na rolkach, w autobusie, w słuchawkach współpasażera z pociągu. Każdy z tych utworów sprawia, że zaczynam inaczej myśleć, ruszać się, nie ważne, czy jestem na przejściu dla pieszych, gram w pingponga, czy jem z dzieciakami kolację. To mój **dziennik dźwięków**. Dzisiaj się nim dzielę. I co miesiąc będą tu pojawiać się nowe playlisty – częstuj się, jeżeli tylko chcesz. *Na dole tego wpisu znajdziesz playlisty z poprzednich miesięcy.* ## inne playlisty Poza moją comiesięczną, mam zapisanych w bibliotece w Spotify, również kilka innych playlist, które towarzyszą mi w konkretnych sytuacjach. Jedną z nich jest playlista o nazwie ”reading harry potter ⚡️”, zawierająca spokojne dźwięki wspomagające skupienie w momentach, w których tego potrzebuję. Włączam ją gdy piszę, ale fajnie sprawdza się również, gdy potrzebuję odprężyć się po długim i ciężkim dniu. painting&writing to playlista z muzyką, która pomaga mi wejść w jeszcze głębszy stan skupienia. Uruchamiam ją, gdy wiem, że potrzebuję utrzymać wyższy poziom koncentracji przez dłuższą chwilę – również podczas pisania. Używałem kiedyś aplikacji [Endel](https://endel.io/?ref=fajne.life) do puszczania specjalnych dźwięków dla poprawienia mojej koncentracji, zmaksymalizowania skupienia. Z Endel już zrezygnowałem, ale znalazłem w Spotify playlistę z dźwiękami z tej aplikacji. Czasem używam – gdy potrzebuję maksymalnego skupienia. ## wcześniejsze playlisty [micro blog](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/muzyka.html) ### problemy ze snem to nie problemy ze snem? URL: https://www.fajne.life/problemy-ze-snem-to-nie-problemy-ze-snem/ Last updated: 2026-08-19T12:00:10.000Z Temat snu, snów zaskakująco często pojawia się w strefie moich rozważań oraz w artykułach, które wrzucam sobie na listę tych *do przeczytania* w [Instapaper](https://www.instapaper.com/p/grzesiek?ref=fajne.life). Dawno już nauczyłem się, że odpowiedni sen jest jednym z najważniejszych narzędzi potrzebnych do prowadzenia spokojnego, intencjonalnego, [*fajnego* życia](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/fajne.html). Zawsze staram się sprawiać, aby mój sen był jak najwyższej jakości, robię co mogę, by się do niego odpowiednio przygotować, nie jeść za późno, nie pić herbaty przed snem, ograniczyć do minimum niebieskie światło – to kilka mega ważnych dla mnie punktów, które sprawiają, że sen będzie odpowiednio przygotowany i jak najbardziej efektywny, a w kolejny dzień wystartuję z odpowiednim poziomem energetycznym. Znaleziony ostatnio w [The Friendly Mind](https://www.thefriendlymind.com/3-ways-to-stop-sleep-anxiety/?ref=fajne.life) artykuł przypomniał mi o jeszcze jednej ważnej rzeczy związanej z przygotowaniem do snu: > Najczęstszym powodem, dla którego ludzie zmagają się z niepokojem związanym ze snem, jest to, że traktują go jako problem ze snem. Tymczasem… niepokój związany ze snem nie jest problemem ze snem, lecz problemem z lękiem. Aby go pokonać, trzeba skupić się na metodach radzenia sobie z lękiem, a nie na samym śnie. (…) Główną przyczyną każdego lęku – w tym niepokoju związanego ze snem – jest nawyk zamartwiania się. Zamartwianie się (nie tylko tym, że nie możemy spać) jest chyba największym psujem naszego snu. Zapomniałem o tym wcześniej, ponieważ nauczyłem się odcinać od wszelkich *dziennych* problemów jeszcze na długo przed położeniem się wieczorem spać. Mega cenna umiejętność, która sprawiła, że mój sen znacząco się poprawił. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że moja głowa w nocy i tak dość mocno pracuje nad oceną codziennych decyzji – czego dowodem mogą być przeróżne [sny](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/sen.html), jakie pojawiaj mi się w nocy – to jednak wyeliminowanie świadomego zamartwiania się, bardzo poprawiło jakość mojego snu. Jak to zrobić? [The Friendly Mind](https://www.thefriendlymind.com/3-ways-to-stop-sleep-anxiety/?ref=fajne.life) świetnie opisuje sprytny sposób, który i ja stosuję: > Regularne wyznaczanie czasu na zamartwianie się sprawia, że trenujesz swój mózg, by martwił się tylko w „odpowiednim” momencie, co w efekcie pomaga unikać zmartwień w innych sytuacjach. Choć jesteśmy w stanie mocno ograniczyć sam proces martwienia się o różne rzeczy w naszym życiu, to ciężko będzie całkowicie go wyeliminować. Możemy jednak zaplanować sobie na to konkretny czas. Zaplanować czas na martwienie się. Albo przynajmniej odłożyć czas martwienia się na później. Ba, idźmy dalej, lepiej pozbywać się z głowy również innych rzeczy (myśli), nie tylko tych z kategorii „zamartwiania się” – nie ma najmniejszego sensu, by zaprzątały naszą świadomość, nie tylko przed snem. Jak to zrobić? Tu z pomocą przychodzi mi – jak zawsze – dziennik. To właśnie z niego korzystam, gdy coś pojawia się w mojej głowie. Czasem jest to pomysł na wpis na blogu, innym razem jakaś decyzja do podjęcia, a jeszcze innym razem jakieś zmartwienie – które muszę usiąść i przepracować. W każdym z tych przypadków zapisuję taką rzecz w dzienniku, czasem z jakimś oznaczeniem. Są rzeczy, które wystarczy, że zapiszę i już wydają się rozwiązane, albo przynajmniej zaopiekowane. Na przykład: - jak wpadnie mi do głowy fajny pomysł na weekendowy obiad z dziećmi, to zapisuję to z oznaczeniem najbliższej soboty (np. spaghetti w sobotę). - lista zakupów jest dobrym przykładem. Gdy kończy mi się cukier albo herbata, zapisuję to w dzienniku z oznaczeniem *lista zakupów*. Gdy będę robił zakupy, znajdę wszystkie punkty tak oznaczone i lista zakupów gotowa – i to tylko z potrzebnymi rzeczami. - gdy mam do przemyślenia, rozwiązania jakiś problem, zapisuję go w dzienniku. Często już samo zapisanie go sprawia, że nic więcej nie muszę nic z nim robić – moja głowa odhacza go, jako właśnie zaopiekowany. Te pozostałe, które wymagają faktycznego przemyślenia, zostaną przeze mnie odnalezione w innym momencie mojego dnia, np. gdy będę stał w kolejce na poczcie i będę miał 20-30 minut całkiem wolnego czasu na takie przemyślenia, a i emocje związane z danym problem nieco już opadną. - gdy mi źle, smutno, ciężko – piszę o tym w dzienniku. Niektóre z problemów rozwiązują się już w ten sposób, przy pisaniu, inne jedynie schodzą mi z głowy – przynajmniej na jakiś czas. Gdy nadchodzi moment zamartwiania się, myślenia o problemach, wtedy mogę wrócić do tych już zapisanych. Patrzenie na nie w postaci tekstu, a nie myśli w głowie, sprawia, że podchodzę do nich z dystansem i łatwiej mi je rozwiązywać. W moim dzienniku każdego dnia pojawia się mnóstwo nowych rzeczy, wpisów, notatek. Przelanie myśli na *papier* (u mnie elektroniczny) pozwala wyrzucić je z głowy. A to przekłada się na spokojny sen w nocy. Polecam taką praktykę. Spokojnych snów. ### zhakować czytanie – czyli jak prawie na amen zabiłem jeden z najważniejszych nawyków w moim życiu URL: https://www.fajne.life/zhakowac-czytanie-czyli-jak-prawie-na-amen-zabiem-jeden-z-najwazniejszych-nawykow-w-moim-zyciu/ Last updated: 2026-08-19T12:00:11.000Z W ostatnim [co słychać?](https://www.fajne.life/co-sychac-pazdziernik-2024/) pisałem o wielkim projekcie *powrót do korzeni*, który rozgrywa się w moim życiu. Jego celem jest odnalezienie na nowo radości z rzeczy, które kiedyś dawały mi jej ogromnie dużo, a w ostatnim czasie zaczęły gdzieś tę radość gubić. Nazywam to *projektem*, jednak bardziej pasowałaby tu inna nazwa, której częściej używam i o wiele lepiej oddaje to, co dzieje się u mnie – [*temat*](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/temat-roku.html). Jednym z elementów *powrotu do korzeni* jest czytanie. Coś, co tak kiedyś lubiłem, a co w ostatnich dwóch latach mocno próbowałem zhakować (złamać, oszukać, zakombinować, zniekształcić, przyspieszyć – wybierz sobie słowo, każde pasuje). Zrozumiałem to, czytając [wpis na blogu Grega Morrisa](https://gregmorris.co.uk/2023/01/15/i-tried-to.html?ref=fajne.life), który chciał podobną rzecz zrobić z podcastami: > Około dwóch lat temu postanowiłem, że jest jedno medium, z którego powinienem czerpać więcej – podcasty. Spędzałem sporo czasu, słuchając ich podczas jazdy samochodem, spacerów z psem i innych codziennych czynności. Słuchałem wielu interesujących audycji, ale poza czystą przyjemnością na powierzchownym poziomie, niewiele z nich wynosiłem. Wtedy postanowiłem, że muszę podejść do tego inaczej, podobnie jak zrobiłem z czytaniem – zacząłem notować wszystkie interesujące mnie punkty. I myliłem się. Greg opisuje jak w procesie wyciskania z podcastów więcej i więcej, tracił jednocześnie przyjemność z ich słuchania i z czasem przestał ich słuchać. > Nie zajęło mi to dużo czasu, aby się wypalić i nie chcieć już niczego słuchać. U mnie podobie było z czytaniem. Czegokolwiek. Chciałem być mądry w czytaniu (*read wise*), a stawałem się coraz głupszy. Ale po kolei. Dwa lata temu, rozpocząłem subskrypcję usługi [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life), wspaniałego narzędzia, które miało mi pomóc w wyciąganiu z czytania wszelkiego rodzaju treści o wiele, wiele więcej. Założenia były fajne, aplikacja wydaje się wspaniałym kompanem dla każdego, kto lubi czytać. Narzędzie to miało wynieść moje czytanie (i czerpanie z tego korzyści) na zupełnie inny poziom. Okazało się jednak, że ostatecznie mocno je zahamowało. Zasada działania [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) jest prosta – zbiera ona wszystkie notatki i wycinki (zaznaczenia) fragmentów z książek, ebooków, artykułów z internetu do jednej bazy, a następnie wybiera dla mnie 5 takich fragmencików każdego dnia do przejrzenia i refleksji nad nimi. Proces zbierania notatek został bardzo dobrze przemyślany i zautomatyzowany na tyle, na ile to było tylko możliwe – co sprawiało, że wypełnianie [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) danymi nie zabierało wiele dodatkowego czasu. Jeżeli znalazłem ciekawy fragment tekstu w artykule w internecie, mogłem użyć dodatku do przeglądarki, by automatyczne wpadł on do aplikacji, zaznaczenia z ebooków i aplikacji *read later* (z zachowanymi artykułami do czytania na później) również dość łatwo były importowane do [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life). Autorzy aplikacji przemyśleli nawet sposób dodawania fragmentów tesktów z książek papierowych: podczas czytania wystarczyło zrobić w aplikacji zdjęcie stronie, którą aktualnie czytamy, by została ona automatycznie zamieniona ze zdjęcia na tekst, co pozwalało na wybranie interesującego fragmentu. Myślę, że mogę powiedzieć, że notatki zbierały się praktycznie same. Do tego w aplikacji mogłem przeglądać wszystkie wybrane wcześniej fragmenty z danego artykułu, czy książki. Mało tego, mogłem też sprawdzić, jakie fragmenty z tej książki zaznaczyli inni użytkownicy aplikacji! No wspaniały kombajn dla każdego czytelnika w wersji pro. Początkowo byłem zachwycony i zafascynowany takim systemem, który przecież mocno wspomagał i wykorzystywał mój własny, wypracowany już dawno temu nawyk zaznaczania ciekawych fragmentów tekstów w książkach. Przepiękna sprawa, centralne miejsce, do którego wpadają wszystkie notatki i wybrane fragmenty z książek i artykułów – idealnie zadziałało to na moje prymitywne poczucie marnowanego potencjału tych kawałków treści. Nic się nie marnuje! Do każdego przeglądanego w aplikacji fragmentu, mogłem dodawać tagi, opisywać je własnymi notatkami, poprawiać, tłumaczyć na inny język – teoretycznie idealne narzędzie dla każdego, kto lubi czytać i uczyć się z czytanych treści. Przepiękny pomysł, wspaniała wizja. Baza moich ulubionych treści, cytatów, notatek, budowała się sama. Mało tego, [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) potrafiło synchronizować taką bazę wycinków i notatek z aplikacjami do przechowywania notatek, np. z [Evernote](https://evernote.com/?ref=fajne.life), [Reflect Notes](https://reflect.app/?ref=fajne.life), [Notion](https://www.notion.so/?ref=fajne.life), czy [Logseq](https://logseq.com/?ref=fajne.life). Dzięki temu mogłem mieć pod ręką, w mojej aplikacji ogarniania życia, wszystkie fragmenty i notatki z książek. [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) miało też wbudowany moduł [grywalizacji](https://pl.wikipedia.org/wiki/Grywalizacja?wprov=sfti1&ref=fajne.life), który polegał na tym, że każdego dnia musiałem (musiałem?) przejrzeć 5 wybranych dla mnie fragmentów, i tworzący się w ten sposób łańcuszek kolejnych dni był zliczany i porównywany z łańcuszkami innych użytkowników – tworząc ranking najlepszych. Och, to bardzo, bardzo niedobrze działało na [mój talent rywalizacji](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/talenty.html). Zresztą, jestem ostatnio bardziej świadomy tego, [jak działają na mnie podobne systemy](https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-30-czerwca-2024-roku/). Pamiętam, jak wspinałem się szybko w rankingu, czułem satysfakcję z tego, że inni rezygnują, a ja idę dalej. I to był początek końca. W tamtym momencie przestałem już czytać codziennie [Stoicyzm na każdy dzień roku](https://www.fajne.life/34-morning-pages-stoicyzm/) – przecież miałem już i tak dużo mądrości na każdy dzień mojego roku – moje 5 wybranych fragmentów. I teoretycznie każdy z nich był już moim *ulubionym* wycinkiem tekstu, wybraną wcześniej przeze mnie *mądrością*, czymś, co postanowiłem wcześniej, że chcę zapamiętać. Z tego samego powodu oraz rzadziej sięgałem po nowe książki – miałem czym się karmić, moja baza treści w [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) była dość obszerna, choć przestała się z czasem powiększać. [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life), poza rankingiem wytrwałych użytkowników, miało jeszcze kilka innych systemów pomagających w nieprzerwaniu łańcuszków robienia regularnych przeglądów. Poza systemami przypomnień (w postaci powiadomień w komórce, maili, przypomnień w samej aplikacji), była to również możliwość zrobienia sobie krótkiej (do 7 dni) przerwy od codziennych przeglądów. Jeżeli jednego dnia zapomniałem, bądź nie miałem ochoty przeglądać zapisanych w aplikacji treści (5 wybranych wycinków), mogłem w ciągu następnych siedmiu dni wrócić do nich i *odrobić* pominięty dzień. Wtedy oczywiście musiałem zrobić przegląd nie 5 notatek, ale już łącznie 10 (5 z dzisiaj i 5 zaległych). Bywało i tak, że tych pominiętych dni uzbierało się kilka, więc i przeglądy stawały się dłuższe. Z czasem zacząłem jedynie bezmyślnie klikać w przycisk *dalej* (bez czytania, refleksji), który potwierdzał przegląd danej notatki – wszystko po to, by nie utracić miejsca w rankingu (ależ debilnie to brzmi). A więc łańcuszek i głupi ranking stawały się powoli głównymi powodami, dla których zaczynałem robić przeglądy... Wspominałem już, że [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) nie należy do najtańszych aplikacji? Tak, jeszcze za to wszystko płaciłem, i to wcale niemało. Wytrzymałem tak 458 dni – do czerwca 2024 roku. Dopiero przejście kursu [Sztuka notowania](https://pwlk.pl/notatki/?ref=fajne.life) od Pawła Kadysza zasiało we mnie ziarno wątpliwości. Przejście tego kursu uświadomiło mi, jak bezwartościowe są tak kolekcjonowane notatki. Nie były to moje przemyślenia, ale słowa napisane przez innych – one nie należały do mnie. Po uświadomieniu sobie tego faktu, pierwsze co zrobiłem, to wyłączyłem przesyłanie treści z [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) do mojej aplikacji do ogarniania życia (notatki, zadania, dziennik itd.) – w tamtym momencie używałem narzędzia [Logseq](https://logseq.com/?ref=fajne.life). Och, jaka to była ulga, gdy pozbyłem się z mojego notesu wszystkich tych cytatów, notatek i treści zaimportowanych z [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life). Następnym krokiem było już całkowite zrezygnowanie z wykonywania codziennych przeglądów. ![](https://www.fajne.life/content/images/2026/08/obrazek-jpeg-jpeg.jpg) Twórcy [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) tak bardzo chcieli zrewolucjonizować proces czytania, że z czasem zaczęli tworzyć też drugą aplikację, [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life), która miała stać się nowym najsprytniejszym (smart), uniwersalnym narzędziem do zbierania wszelkich treści w internecie. Miała to być idealna aplikacja do czytania. I w pewnym sensie im się to udało. Aplikacja pod względem funkcjonalności jest mega. MEGA! Można by o niej opowiadać przez godzinę – integracje z innymi usługami, obsługiwane media, ułatwienia, automatyzacje, możliwości personalizacji, organizacji – perfekcyjna aplikacja do zbierania, przechowywania i konsumowania treści w internecie! Dla mnie stała się jednak gwoździem do trumny mojego czytania i sprawiła, że całkowicie porzuciłem ten wspaniały nawyk. [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life) obiecywał wiele i na papierze miało to całkiem sporo sensu. Była nowoczesnym, uniwersalnym, zintegrowanym z innymi narzędziami narzędziem do czytania. Jej podstawowym zadaniem było funkcjonowanie jako usługa *read later*, a więc miała zastąpić mi tak bardzo przestarzałą aplikację [Instapaper](https://www.instapaper.com/?ref=fajne.life), której od lat używałem do *czytania internetu*. Zasada działania takich usług jest prosta: gdy znajdziesz w internecie artykuł, który chcesz przeczytać, ale nie masz na to w danej chwili czasu, dodajesz go do swojej biblioteki w aplikacji, a w niej artykuł ten czeka sobie spokojnie na moment, w którym do niego powrócisz. Artykuły przechowywane w takiej aplikacji pozbawione są później wszelkich rozpraszaczy: reklam, popupów, komunikatów itd. – zostaje sam tekst, który dodatkowo można na wiele sposobów dostosować do swoich preferencji (od wielkości i rodzaju czcionki, po kolor tła, liter, czy rodzaj wyrównania tekstu). Jednak [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life) poszedł o wiele dalej! Aplikacja pozwalała przechowywać również e-bloki, filmy z youtuba, posty z twittera, miała skrzynkę e-mailową, do której mogły automatycznie wpadać wszystkie czytane przeze mnie newslettery, artykuły mogły być zamienione na wersje audio (czytane przez przepiękne, niezwykle naturalne głosy wspomagane przez *AI*, również po polsku!), w aplikacji można było wygenerować (stworzone przez *AI*) krótkie (albo i długie) podsumowanie każdego artykułu, newslettera, dokumentu, rozmawiać i zadawać pytania do dodanych treści (np.: „co autor danego artykułu sądzi na temat procesu czytania?”), były tagi, notatki, integracja z usługą [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) (do automatycznego zbierania wybranych fragmentów)… no jednym słowem cudo! Kompletna aplikacja do czytania! Mega uznanie dla twórców za to, co udało im się stworzyć. Wspaniała sprawa, prawda? No właśnie niekoniecznie – przynajmniej dla mnie. Aplikacja została tak zaprojektowana, że właściwie wszystko mogło się robić samo, nie trzeba było już niczego czytać. Więc z czasem przestałem to robić. Samoczytane ebooki, podsumowania artykułów, wyszukiwanie z całej bazy dodanych treści, automatyczne zbieranie artykułów z internetu. Zaczynam się w tym momencie zastanawiać, czy twórcy [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life) i [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life) to miłośnicy czytania, czy… może wręcz przeciwnie? Zrobili tak wiele, by w swoich aplikacjach pozwolić na zarządzanie dodanymi treściami, jednocześnie nie ułatwiając samego procesu czytania. Po co czytać artykuł, skoro *AI* może przeczytać go za Ciebie? …albo streścić go? …wypisać 10 najważniejszych punktów? …opisać kluczowe założenia? Zacząłem niedawno proces *wyjścia* z [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life). To, co tam zastałem po zrobieniu porządnego przeglądu, wprawiło mnie w osłupienie. Łączna liczba rzeczy, jakie miałem tam do przeczytania, wynosiła… prawie 3000 (trzy tysiące!!) NIEPRZECZYTANYCH elementów. Wliczały się w to newslettery (1500), prawie drugie tyle artykułów odłożonych na później, filmy z youtue’a, ebooki, PDF-y, tweety i bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. P-a-r-a-n-o-j-a. I choć [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life) już od dawna pełnił dla mnie rolę bazy wszelkich rzeczy do czytania – na teraz i w przyszłości – to jednak liczba 3000 pokazuje, że coś poszło mocno nie tak. Szczególnie jeżeli wezmę pod uwagę, że w momencie, gdy rok temu przenosiłem się z (przestarzałego) [Instapaper](https://www.instapaper.com/?ref=fajne.life) do [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life), na mojej liście do przeczytania miałem łącznie kilkadziesiąt (może koło 30) artykułów, z 10 książek załadowanych do Kindle i pewnie kolejne 10 pozycji w nieprzeczytanych newsletterach. I przechodziłem do [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life), by tę moją bazę nieprzeczytanych elementów zmniejszać, by czytać więcej. Jak pewnie się już domyślasz, tak ogromna baza rzeczy do czytania, wcale nie sprawiła, że zacząłem więcej czytać. Przeciwnie. Praktycznie przestałem. Po niby miałbym to robić? I kiedy? Przecież zawsze, jak otwierałem [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life), musiałem walczyć z natłokiem nowych rzeczy do czytania, organizowania, przeglądania, oznaczania, kasowania, archiwizowania, kasowania, generowania streszczeń, tagowania – robiłem wszystko, poza najważniejszym, poza czytaniem. I na dokładkę to wszystko było mega męczące. ## dzisiaj Kilka dni temu skasowałem ostatecznie zarówno [Readwise](https://readwise.io/i/grzegorz63?ref=fajne.life), jak i [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life) ze wszystkich moich urządzeń. Z powrotem używam mojego starego systemu do czytania: przestarzały [Instapaper](https://www.instapaper.com/?ref=fajne.life) \+ kilkuletni, mocno ograniczony Kindle. W pierwszym z nich mam aktualnie do przeczytania 34 artykuły, w czytniku załadowanych jest 5 książek. Wszystko wybrane z bazy 3000 pozycji, którą trzymałem w [Readwise Reader](https://readwise.io/read?ref=fajne.life). W moim systemie nie ma teraz nic *wise* (z ang.: mądre), ale jest czytanie, które ponownie daje mi ogrom radości. Ponownie czytam i cieszę się tym wspaniałym nawykiem, za którym tak bardzo tęskniłem. Wróciłem do korzeni. ### 📗 dzienniki, wpis z 29 grudnia 2022 roku URL: https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-23-grudnia-2022-roku/ Last updated: 2026-08-19T12:00:11.000Z Wpis w [📗 dziennikach](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/dzienniki.html), który na dzisiaj wybrałem, przypomina mi, jak prowadzenie dziennika pozwala zauważać to, co w codziennym biegu łatwo przegapić. Kiedy wracam do takich chwil, jak poranne myśli po intensywnych snach, dostrzegam, że to właśnie te momenty tworzą obraz mojego samopoczucia. Dziennik daje mi przestrzeń, żeby przeanalizować, co dzieje się w mojej głowie – czy czuję się spokojny, czy może coś wciąż wymaga uporządkowania. Dzięki temu nawet senne przygody nabierają sensu, a ja lepiej rozumiem siebie i to, co mi naprawdę potrzebne. *wpis z dziennika, 29 grudnia 2022 roku* > Sny to taka fajna rzecz, choć czasem są męczące, to zazwyczaj są przygodami, które przeżywam w nocy. Wstaję wtedy taki podekscytowany, lekko zmęczony – lubię ten stan :) Sny świadczą też chyba o stanie mojego umysłu, więc są odpowiednie tylko dla kogoś, kto jako tako sobie ze sobą radzi i dał radę uporządkować swoje sprawy. tak? ### nauczyć się tracić i rezygnować URL: https://www.fajne.life/nauczyc-sie-tracic-i-rezygnowac/ Last updated: 2026-08-19T12:00:11.000Z Ostatnie tygodnie przyniosły mi sporo przemyśleń na temat umiejętności porzucania, odpuszczania, rezygnacji. To bardzo cenna, choć cholernie trudna umiejętność. [Pisałem niedawno](https://www.fajne.life/nowosci-na-jedna-gwiazdke/) o pewnym miejscu, do którego zbyt mocno się przywiązałem i którego zamknięcie sprawiło mi trochę problemów z samym sobą – choć ostatecznie pozwoliło mi uwolnić się, odkryć nową, inną, lepszą dla mnie drogę. Przepracowałem ten temat z moim prywatnym terapeutą ([dziennikiem](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/dzienniki-1.html)) i obiecałem sobie, że więcej nie pozwolę być więźniem miejsc, rzeczy, czy nawet moich wcześniejszych przekonań. I tak się złożyło, że musiałem się ostatnio sprawdzić właśnie w umiejętności rezygnowania w jednym z istotnych dla mnie obszarów mojego życia. Jak już wiesz z [bloga](https://www.fajne.life/chodz-opowiem-ci-bajke/), uczę się tańczyć. Już od ponad półtora roku – dość intensywnie. Chodzę regularnie na zajęcia – mam szkołę tańca, z którą się związałem. Pamiętam jednak o moim postanowieniu – braku przywiązania. Dlatego też, w tym roku zdecydowałem się poszukać dla siebie kilku innych miejsc, w których mogę również uczyć się tańca. Odwiedziłem kilka z nich, wybrałem się nawet na próbne zajęcia. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem – dzięki temu udowodniłem sobie samemu, że moim głównym celem jest nauka tańca, a nie nauka w szkole tańca, w konkretnej szkole tańca, do której akurat uczęszczam. Niezwykle istotna różnica. Jednak samo znalezienie tych *innych miejsc* nie było wielkim wyzwaniem – w końcu z niczego nie rezygnowałem, przygotowywałem sobie co najwyżej wyjście awaryjne na wypadek… no, powiedzmy, że na różne wypadki. Trochę, jakbym wybrał się do salonu samochodowego, aby sprawdzić, czy aby napewno mają tam samochody, no może jeszcze z jazdą próbną. Moja próba wymagała ode mnie jedynie lekkiego wyjścia ze strefy komfortu, związanego z udaniem się do nowego miejsca i zapisanie się na jednorazowe zajęcia do całkiem nieznanego instruktora i całkowicie nowej grupy. W tamtym momencie czułem lekki dyskomfort, również podekscytowanie – ale to tyle. Nie było to jakieś trudne, nie wymagało podjęcia żadnej prawdziwej decyzji związanej z moim postanowieniem o braku przywiązania. Pomimo faktu, że coś robiłem, to spokojnie można to uznać za małą zasłonę dymną, za którą stoję sobie wygodnie tak samo przywiązany jak wcześniej. Swoją drogą, o ile prostsze była ta nowa wizyta, niż [moja pierwsza w szkole tańca](https://www.fajne.life/droga-do-pasji-droga-do-tanca-dzienniki/)… jej, wtedy to był stres! Zresztą ciągnął się on za mną jeszcze przez wiele tygodni od momentu rozpoczęcia nauki. Ale dzisiaj opowiadam o rezygnowaniu, nie o zaczynaniu nowych rzeczy. Choć jedno i drugie nie jest proste. Wracając do wcześniejszego wątku… W szkole tańca, w której się uczę (tak, pilnuję się, by nie używać formy w „mojej szkole tańca”), jestem na kilku równoległych kursach. Choć skupiam się na dwóch stylach [tańca współczesnego](https://youtu.be/GFbjAB9bwSc?si=dYbZUBs0Coc5dp6Y&ref=fajne.life), to tak naprawdę jestem w kilku grupach i na kilku poziomach. Wybrałem taką, dość intensywną formę nauki i muszę przyznać, że bardzo mi ona odpowiada. Uwielbiam każde z (pięciu) zajęć, jak i każdego z prowadzących je trenerów. A każdy instruktor prowadzi swoje zajęcia totalnie inaczej. Uczą mnie artyści, profesjonaliści, wspaniali ludzie – i każdy jest inny. Są zajęcia, na które przychodzę i dokładnie wiem, co będę robił przez najbliższe półtorej godziny – ponieważ przez cały miesiąc ćwiczymy dokładnie to samo, poprawiając tylko błędy z poprzedniej lekcji, a są i takie, które za każdym razem są nową niespodzianką, przygodą, doświadczeniem – bo dany trener nie lubi niczego powtarzać i na każde zajęcia szykuje dla nas coś totalnie odmiennego, odjechanego, raz łatwego, innym razem wybitnie (dla nas) trudnego. Uwielbiam wszystkie te formy i cieszę się, że mój tydzień jest nimi przeplatany. Swoją drogą, jak wielką satysfakcję odczuwam, będąc szkolony przez tak wielu wspaniałych tancerzy – jestem szczerze wzruszony i wdzięczny. Nigdy wcześniej nie uczyłem się niczego tak pokornie, z takim zaufaniem i zaangażowaniem. Do tej pory, ucząc się nowej rzeczy, wynajdowałem sobie swoje małe, indywidualne sposoby na naukę, zawsze byłem przez to trochę z boku każdej grupy, do której dołączałem. Tutaj, ucząc się tańca, daje się prowadzić za rączkę jak małe dziecko, i dzięki temu mogę cieszyć się efektami – po które przecież do tej szkoły przychodzę. Wybacz dygresję, znowu odpływam od brzegu w mojej historii… Jak się pewnie domyślasz, mimo że lubię każde zajęcia, mam też te bardziej, jak i najbardziej ulubione. Normalne, prawda? Nie jestem robotem, często kieruję się emocjami. Jednak sam fakt, że to dostrzegam, że jestem tego świadomy, powala mi już w pewnym stopniu nad tym panować. Nie zawsze w takim, jak bym chciał, ale robię postępy. Zresztą, sam fakt, że powstaje ten wpis, że spisuję te rozważania, jest już dla mnie dobrym ćwiczeniem wykorzystywania świadomości tych nie zawsze łatwych do okiełznania emocji. Wrzesień to zawsze taki nowy początek. Nie inaczej [jest w szkole tańca](https://www.fajne.life/mama-na-zajeciach-a-wiec-jak-przetrwac-gdy-kazdy-ruch-boli/), w której się uczę. Kończy się tryb wakacyjny, wracają niektóre, uśpione przez dwa-trzy miesiące zajęcia, w innych zachodzą korekty godzin, bywa i tak, że zmieniają się niektórzy instruktorzy. No cóż, wiemy jak to jest ze zmianami – niespecjalnie za nimi przepadamy, szczególnie w naszych ulubionych obszarach. Powakacyjne roszady spowodowały, że stanąłem przed dość poważnym wyborem. Od dawna uczęszczałem na zajęcia do Kamili, mega utalentowanej, młodej instruktorki, która – w ciągu półtoragodzinnych, cotygodniowych zajęć – potrafiła wyzwolić tak ogromne emocje, przygotować z nas (osób uczących się) tak wspaniałe widowisko, że już dawno temu, wszystkie głosy w mojej głowie, jednogłośnie okrzyknęły te właśnie zajęcia moimi ulubionymi. Było to coś więcej, niż lekcje tańca, pod wodzą Kamili zbliżaliśmy się momentami do czegoś, co z powodzeniem mogłem nazwać minispektaklami. Momentami były to spektakle wykonane z gracją słoni, ale satysfakcja z każdego była ogromna. Zajęcia nie należały do łatwych, wymagały sporego wysiłku, często całkiem dużego wyjścia ze strefy komfortu, ale Kamila bardzo dobrze nas przez to wszystko przeprowadzała. Była to też najstarsza grupa, do której uczęszczałem. Grupy w szkole czasem się „resetują”, to znaczy, jak liczba uczęszczających osób spada do kilku, to często następuje obniżenie poziomu do początkującego, renabór do grupy i cały kurs startuje niejako od nowa. Całkiem zrozumiałe – w końcu szkoła tańca to biznes i jej właściciele chcą mieć jak największą liczbę klientów. I choć poziom zawsze jest dostosowywany do umiejętności uczestników, to jednak „na papierze”, grupa Kamili była tą najstarszą, na najwyższym poziomie – z tych, do których uczęszczałem. Jak już wspomniałem, wrzesień to zmiany. Powrót, reaktywacja zajęć, niektóre kursy startują od nowa, inne zyskują nowe godziny. Zazwyczaj z sympatią witam takie zmiany – oznaczają coś nowego, często krok do przodu. Tegoroczny nowy sezon przyniósł jednak dla mnie jedną niespodziankę, a wraz z nią decyzję, którą musiałem podjąć. Zajęcia u Kamili nakładały się na inne zajęcia, na które chciałem uczęszczać. Musiałem więc dokonać wyboru i z jednych zrezygnować. W pierwszym momencie decyzja była prosta: skoro tak bardzo cenię zajęcia u Kamili, jej grupa jest najstarsza (stażem, poziomem) i są to najbardziej odmienne od pozostałych zajęcia – powinienem je wybrać. Szczególnie że te drugie, nakładające się, startowały od początku, poziom się zerował, nie mialem pewności, czy grupa się utworzy, jak długo będzie kontynuowana… wiele przemawiało za tym, bym pozostał w grupie Kamili. Pewnie już się domyślasz, do czego zmierzam. Wybrałem jednak opcję drugą, rezygnując z ulubionych zajęć. Powody? No cóż, najogólniej mogę chyba napisać, że wybrałem ciężką pracę zamiast przyjemności i podkręcania emocji. Nowe zajęcia, choć tak naprawdę nie takie do końca nowe, to dla mnie również kontynuowanie pewnych umiejętności, doskonalenie elementów, których uczę się od dawna. Wybrałem nudny, monotonny warsztat podstaw. No może nie jest tak źle, powiedzmy, że te drugie zajęcia prowadzi moja druga ulubiona instruktorka :) A i same zajęcia są mega fajne. Najważniejsze jednak w tej decyzji jest to, że potrafiłem ją podjąć odkładając emocje na bok, patrząc na całą moją taneczną przygodę nie przez pryzmat emocji, ale jednak celu, jaki chcę (chciałbym) osiągnąć, nabywanych umiejętności. Że potrafiłem zrezygnować, odpuścić sobie coś, co bardzo lubiłem, kierując się rozsądkiem. To właśnie w momencie podejmowania tej decyzji, wypełniłem moje postanowienie o unikaniu przywiązania. Ten aspekt miał z pewnością spory wpływ na moją decyzję. Nieco ciężkawa lekcja, którą sobie celowo zafundowałem, ale bardzo mi potrzebna. Nawet jeżeli ostatecznie okaże się, że dokonałem złego wyboru w kontekście samych lekcji tańca, to przeszedłem ważne ćwiczenie w obszarze odpuszczania, porzucania i rezygnacji. Poza tym mój wybór wpisuję się w filozofię „mniej wygodnie”. Ale o tym jeszcze opowiem… ### 📗 dzienniki, wpis z 12 lipca 2024 roku URL: https://www.fajne.life/dzienniki-wpis-z-12-lipca-2024-roku/ Last updated: 2026-08-19T12:00:11.000Z W dzisiejszych [📗 dziennikach](https://www.fajne.life/content/files/2026/08/dzienniki-2.html) dzielę się refleksją nad mijającymi wakacjami. Minęło pół miesiąca, a ja na, pierwszy rzut oka, nie zrobiłem za wiele. Po chwili jednak dochodzę do wniosku, że to, co działo się w tym czasie, ma dla mnie większą wartość, niż mogłoby się wydawać. Dostrzegam postęp, nawet jeśli nie jest on dramatyczny, a to daje mi satysfakcję i przekonanie, że jestem na właściwej drodze. *wpis z dziennika, 12 lipca 2024 roku* > mijają dwa tygodnie moich wakacji. nie zrobiłem nic szczególnego. nie wyjechałem, niewiele zmieniłem. czy żałuję? z jednej strony trochę tak, ale z drugiej… dlaczego miałbym żałować? idę moimi małymi kroczkami do celu, poprawiam to, co chcę w życiu poprawiać. nie są to kroki milowe – choć te małe czasem i takie się wydają dla mnie – to jednak cieszę się, źe jestem na właściwej drodze. postęp – to zdecydowanie co jest widoczne. i to mnie cieszy. Wartość, jaką wynoszę z tego wpisu, to umiejętność doceniania małych kroków i procesów, które w codziennym biegu mogą łatwo zostać przeoczone. Choć nie było wielkich osiągnięć, to jestem bliżej osiągnięcia moich celów niż przed dwoma tygodniami. To przypomnienie, że nie zawsze muszę mierzyć się z ogromnymi wyzwaniami, aby uzyskać postęp – czasem wystarczą małe, konsekwentne działania. A tak naprawdę, to te małe kroczki są cenniejsze, niż rewolucje, które zdarza mi się sobie fundować. Prowadzenie dziennika daje mi przestrzeń, by dostrzec subtelne zmiany i przypomnieć sobie, że nawet małe kroki mają ogromną moc. To narzędzie nie tylko do śledzenia postępu, ale też do nauki akceptacji mojego własnego tempa. _Includes the latest 500 public posts. Use `/sitemap.xml` for the complete archive of public content._